Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
polska policja...  
Podobne tematy
Polska Policja - mordercy i tchórze362
Zorganizowana grupa przestępcza 48
Nigdy nie rozmawiajcie z policją 90
Pokaz wszystkie podobne tematy (28)
Znalazłeś na naszym forum inny podobny temat? Kliknij tutaj!
Ocena:
6 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Odsłon: 3403
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
mamkalosze




Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 182
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 22:13, 16 Paź '08    Pojedynczy post Temat postu: polska policja... Odpowiedz z cytatem

http://wiadomosci.onet.pl/4064536,1,1,1,relacjetv.html

W mieszkaniu pani Lidii we Wronkach koło Poznania policja o świcie przeprowadziła nielegalną rewizję. W czasie przeszukania na oczach małego dziecka doszło do szarpaniny między funkcjonariuszami, a lokatorami. Więcej na www.tvn24.pl

wygląda na dość stare, ale nawinęło mi się dzisiaj;

taki tam obrazek z polskiej (i raczej nie tylko polskiej), ''demokratycznej'', rzeczywistości;
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mamkalosze




Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 182
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 17:56, 15 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,P.....omosc.html

Policjanci "porwali" dzieci z ulicy, bo szukali statystów


12 złotych zadośćuczynienia za bezpodstawne przewiezienie do komisariatu i zmuszenie do uczestniczenia w okazaniu proponuje czterem 16-latkom szczecińska policja. Nieumundurowani funkcjonariusze kazali chłopcom wracającym ze szkoły wejść do radiowozu. W komisariacie ustawiono ich obok przestępcy, by rozpoznał go świadek - informuje RMF FM.

Komendant nie ukrywa, że policjanci złamali prawo, gdyż bez zgody rodziców nie mogli zmuszać chłopców do uczestniczenia w policyjnych czynnościach. Jednak po przeprowadzeniu rozmowy ze swoimi funkcjonariuszami, komendant uważa sprawę za zamkniętą.

Rodzice są zbulwersowani, postawą policjantów, jednak komendant pozostaje głuchy na zarzuty. Według niego, chłopcy są niewiarygodni twierdząc, że policjanci byli niemili.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Veritatis




Dołączył: 13 Sty 2008
Posty: 1065
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 21:23, 15 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

12 zł zadośćuczynienia? Shocked
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Aqua




Dołączył: 30 Lip 2008
Posty: 1450
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 19:13, 16 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Doigrają się kiedyś i skończy się jak w Grecji.
_________________
Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko mało prawdopodobne.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Cham




Dołączył: 04 Gru 2008
Posty: 431
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 16:09, 17 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Aqualinespirit napisał:
Doigrają się kiedyś i skończy się jak w Grecji.


Proszę zrozumcie policjantów. Nie bronię ich, ale nie zdajecie sobie sprawy, że gliniarze mają tak wielką presję spowodowaną mobbingiem tworzonym przez debilnych przełożonych, że przechodzi to ludzkie pojęcie. Jest to cholernie ciężka i wypaczająca praca ale zapewniam, że tam tez można spotkać ludzi, wlaczących z systemem wprowadzania państwa policyjnego i ścigania wszystkiego i wszystkich nawet za bzdury. Wejdźcie na forum policyjne
http://www.ifp.pl/
znajdziecie mnóstwo "pajacyków" z zawodu policjanta. Ale proszę by powstrzymać chamskie komentarze i zaczepki. A gliniarzom stamtąd można im pokazać świat od innej strony, można też pokazać im błędne koło machiny, w której napędzanie też zostali włączeni przez nasze układy polityczne.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mamkalosze




Dołączył: 24 Wrz 2008
Posty: 182
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 10:40, 06 Sty '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

wyciągam na wierzch, żeby nie zakładać niepotrzebnie kolejnego tematu;
i nie, nie chodzi mi o jazdy w klimacie, że "chwdp" czy tam nazywanie gliniarzy kurwami itd.

uważam po prostu, że warto przywoływać różne przykłady tego jak w Polsce funkcjonuje ta, było nie było, ważna instytucja, choćby po to, żeby przypominać ludziom, że żyjemy w dzikawym kraju i że musimy liczyć głównie na siebie, na swój instynkt samozachowawczy i generalnie bardzo ostrożnie stąpać po tej naszej ziemi ojczystej...

http://wiadomosci.wp.pl/kat,12471,title,.....prasa.html

Cytat:
Za pomoc mieli prezenty i usługi w agencjach. Są oskarżeni o korupcję i handel narkotykami. Do sądu w Świdnicy trafi akt oskarżenia przeciwko ośmiu byłym już policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy. Funkcjonariusze przez sześć lat współpracowali z gangiem, a sześciu z nich zostało członkami tej niebezpiecznej grupy.

Policjantów oskarżono o to, że za łapówki przekazywali gangsterom informacje o prowadzonych dochodzeniach i planowanych akcjach. Funkcjonariusze mieli się też zajmować przemytem narkotyków, sprzedażą środków odurzających i brać udział w kilku włamaniach. Z ustaleń świdnickich śledczych wynika, że w maju 1998 roku, wówczas jeszcze funkcjonariusze świdnickiej policji: Sławomir C., Stanisław N., Marek A. Wiesław Ż. Marcin W. i Jaromir Z., zostali zwerbowani przez członków świdnickiego gangu i aktywnie uczestniczyli w jego działalności.

- Ich zadaniem było przekazywanie informacji o zamierzeniach i ustaleniach policji, które umożliwiały gangsterom unikanie odpowiedzialności karnej, przekazywanie danych z postępowań przygotowawczych i "przymykanie oczu" na popełniane przez nich przestępstwa - mówi Ewa Ścierzyńska z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.


REKLAMA Czytaj dalej



Dwóch z policjantów zajmowało się też przemytem i handlem środkami odurzającymi. Marcin W., darzony przez Stanisława S. , szefa gangu, szczególnym zaufaniem, przez rok przewoził z Holandii do Polski ukryte w swoim prywatnym samochodzie narkotyki. Ustalono, że były to bardzo duże ilości - 200 kg marihuany, 20 tys. tabletek ekstazy i dwa kg kokainy. Miał za to dostać 50 tys. zł.

Pozostałych policjantów zadowalały drobne kwoty, nawet 200 zł, oraz prezenty - alkohol, narkotyki, przedmioty pochodzące z kradzieży i włamań. Byli funkcjonariusze mogli również korzystać z usług usług seksualnych w kontrolowanych przez gangsterów agencjach towarzyskich Ranczo i 7 Pokus w regionie świdnickim.

Na ławie oskarżenia zasiądą też Stanisław S. i Piotr T. oraz siedmiu innych członków grupy, którzy odpowiedzą za udzielanie korzyści majątkowych i osobistych policjantom. Mogą za to spędzić nawet 10 lat w więzieniu. Natomiast byłym policjantom grozi do 15 lat pozbawienia wolności.

Katarzyna Czepil, rzeczniczka prasowa świdnickiej policji, sprawy nie komentuje. Policjanci nie pracują już bowiem w jednostce. Ostatniego z nich komendant zwolnił w 2008 roku. - Takie osoby nie mają miejsca w naszych szeregach - ucina krótko.

W rozbiciu tej niebezpiecznej grupy przestępczej pomógł policji Daniel B., skruszony gangster, który otrzymał status świadka koronnego. To on wyjawił, jak organizacja, w której działał, funkcjonowała. To również jego zeznania pogrążyły świdnickich funkcjonariuszy.
Śledztwo w tej sprawie trwało cztery lata. Policjantów aresztowano w czerwcu 2005 roku.


Gangsterzy

Gang bokserów (nazwa pochodzi od założycieli grupy Piotra T. i Stanisława S. - byłych mistrzów Polski w boksie), to jedna z największych grup przestępczych na Dolnym Śląsku. Produkowała i przemycała setki kg narkotyków. W kilku procesach skazano już prawie 100 osób.



ja rozumiem, że ludzie w policji zarabiają mało i że pokusa jest duża; ale jeżeli policjant robi interesy z przestępcami, to czy przy okazji wykonuje chociaż część swoich oficjalnych obowiązków? jakoś nie chce mi się w to wierzyć a podejrzewam, że takich policjantów jak ci z wiadomości (którzy mieli po prostu pecha), jest dużo więcej;

i najgorzej jest chyba w miastach wielkości Świdnicy; to takie grajdoły, w których różnej maści wałki na skalę lokalną przechodzą bez echa i nikt nic nie powie bo atakowanie takich układzików w przypadku względnie niedużych społeczności kończy się mało fortunnie...

mam porównanie z moim miastem, które ma zbliżoną liczbę mieszkańców i to co się tutaj czasami wyprawiało i wyprawia to po prostu zgroza...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
woody_alen




Dołączył: 03 Sty 2008
Posty: 28
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 17:13, 06 Sty '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Proszę zrozumcie policjantów. Nie bronię ich, ale nie zdajecie sobie sprawy, że gliniarze mają tak wielką presję spowodowaną mobbingiem tworzonym przez debilnych przełożonych, że przechodzi to ludzkie pojęcie. Jest to cholernie ciężka i wypaczająca praca ale zapewniam, że tam tez można spotkać ludzi, wlaczących z systemem wprowadzania państwa policyjnego i ścigania wszystkiego i wszystkich nawet za bzdury. Wejdźcie na forum policyjne


nono pod taka straszna presja sa ze jak mi auto ukradli, to zauje ze to wogule zglosilem bo sie olazilem na przesluchania, a po miesiacu umorzyli Very Happy jak mi ta kartka z umorzeniem przyszla wczoraj to mnie malo szlak nie trafil
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Dysputant




Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 803
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 18:14, 06 Sty '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Co się stanie jak ktoś ci wpuści wpierdol i nóż w brzuch wbije?
Zrób napastnikowi zdjęcie pamiętaj o dobrej jakości , może wtedy ktoś się tym zajmie.
Inaczej teczka z sprawą będzie leżała w dziale "Śledztwa w toku"
przez rok czy dwa aby następnie trafić do działu
"Umorzone lub zamknięte"

Po co jest policja?
Aby wlepiać mandaty, karać za picie na ulicy.
eskortować relikwie , i komendanta z imprezy.

A tym policjantom którzy naprawdę starają się wykonywać swoją robotę.
Mogę się ukłonić i podziękować.
Ponieważ zbyt wielu to ich nie będzie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
aro_klb




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1484
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:11, 16 Lut '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wstyd mi za takie nieodpowiedzialne zachowanie.Artykuł może byc stronniczy tylko czemu i w jakim celu miałby to robic normalny dojrzały człowiek nie mający nic wspólnego z policją od czasów komuny...
Cytat:
JAK BRAUN POLICJĘ ATAKOWAŁ

15-02-2010 12:45

Jutro kolejny proces Grzegorza Brauna, a jednocześnie kolejny proces polityczny w "wolnej" Polsce. Kulturalny, konserwatywny intelektualista rzucił się na czterech funkcjonariuszy i ich poturbował. Takiej farsy nie powstydziłby się wymiar "sprawiedliwości" najciemniejszych czasów PRL.


Poniżej zamieszczam w całości relację Grzegorza Brauna z zajścia z kwietnia 2008 napisaną bezpośrednio po nim. Nie wiem, czy była gdziekolwiek publikowana oprócz pisma, które redaguję. Warto się z nią zapoznać w przededniu procesu, by lepiej dostrzec jego groteskowość.


Co ciekawe, Braun złożył skargę na zachowanie funkcjonariuszy, ale nie zrobiła ona wrażenia na wymiarze "sprawiedliwości". Można więc domniemywać, jaki będzie wyrok....


Szanowny Panie Mecenasie,
Oto co przytrafiło mi się w ubiegłą sobotę.

Po nocnym powrocie do Wrocławia (jak Pan się orientuje, od roku nie ma tu jakoś dla mnie pracy – i większość czasu spędzam ostatnio w W-wie) wstałem późno. W popołudniowych wiadomościach telewizyjnych zobaczyłem obrazki z naszego miasta: grupę młodzieży w piaskowych koszulach otaczaną przez "oddział prewencji" (za moich czasów: ZOMO). Usłyszałem, że demonstracja faszystów z "Narodowego Odrodzenia Polski" uznana została przez władze miejskie za nielegalną po tym, jak jej uczestnicy wznosić zaczęli hasła: "Precz z komuną" i "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Nadzwyczajne – pomyślałem – kto by przypuszczał, że historia zatoczy koślawe kółeczko tak szybko, że dożyję ponownej delegalizacji werbalnego antykomunizmu. Na pewno będą na ten temat świeże, pomysłowe kłamstwa w późniejszych programach informacyjnych – uznałem - i natychmiast postanowiłem wybrać się na miejsce akcji, by zawczasu poczynić własne obserwacje.

Od ponad ćwierć wieku jestem bowiem nałogowym obserwatorem – a okazjonalnie marginalnym uczestnikiem – wydarzeń życia publicznego. Większość moich filmów, jak Pan wie, dotyczy w jakiś sposób historii i polityki. Za punkt honoru mam więc utrzymywanie się w formie polemicznej – poprzez systematyczne rozeznawanie, najlepiej oparte na własnym doświadczeniu, "co w trawie piszczy".

Pod Katedrą znalazłem się ok. 17.30 – może trochę wcześniej. Sytuacja była w pełni statyczna: grupa młodych ludzi płci obojga, sądząc z ubrania i umundurowania, należących do organizacji narodowo-socjalistycznych, stłoczona na chodniku przy ulicy Katedralnej – odcięta od otoczenia ścisłym kordonem rosłych policjantów w czarnych mundurach a la "Łowca androidów". Duże wrażenie robił ekwipunek – zwłaszcza broń długa i miotacze gazu łzawiącego. Żadnych okrzyków ze strony demonstrantów, żadnych nawoływań ze strony policji. Żadnej dynamiki zdarzeń. Zadałem kilka pytań napotkanemu koledze, b. dziennikarzowi, który wyjaśnił mi, że to faza schyłkowa, że znacznie liczniejsze uprzednio szeregi demonstrantów przybyłych z różnych miast z zamiarem uczczenia rocznicy zbrodni katyńskiej zostały zredukowane przez policję, która działa "metodą salami" (nie próbuje aresztować wszystkich otoczonych na raz - tylko na raty). Zapytałem, czy ze strony demonstrantów dochodziło do jakichkolwiek aktów agresji wobec policjantów. Dowiedziałem się, że owszem, na widok sił porządku młodzież krzyczała: "Gestapo". De ja vu – pomyślałem i postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej. Po uzyskaniu wstępnych wskazówek od funkcjonariuszy z kordonu (kontakt interpersonalny utrudniały kosmiczne hełmy z nieprzezroczystymi przyłbicami) udało mi się zlokalizować dowódcę akcji w jednym z kilku stojących opodal pojazdów (za starego reżimu powiedziałbym: "w suce"). Przedstawiwszy się imieniem i nazwiskiem, zapytałem o zamiary – zostałem jednak w krótkich słowach odesłany do rzecznika prasowego Policji. Na odchodnym pozwoliłem sobie wyrazić zdziwienie prowokacyjną, w moim przekonaniu, dysproporcjonalnością zaangażowanych sił i środków - zwłaszcza ostentacją w eksponowaniu broni palnej o sporym kalibrze – po czym wróciłem do obserwowania akcji.

Akurat na plac wtaczała się duża niebieska ciężarówka (za starego reżimu: "buda") – i słusznie spodziewałem się, że nie została tu sprowadzona po to, by wracała pusta. Zrobiwszy kilka kroków – spod świętej figury na chodnik, pod mur (od strony księgarni archidiecezjalnej) – zmieniłem punkt obserwacyjny. Chciałem lepiej widzieć, jak policjanci obchodzić się będą z aresztowaną młodzieżą. Stałem zatem oparty o mur i przyglądałem się, podczas gdy pojazd na wstecznym biegu zajmował miejsce do "załadunku", do którego funkcjonariusze z kordonu odławiali już pierwszych niestawiających oporu demonstrantów. Jeden z ubranych na czarno funkcjonariuszy polecił, bym się odsunął. Usłuchałem natychmiast, robiąc krok lub dwa w bok. Jednak funkcjonariusz ów uznał, że to mało i polecił mi w ogóle oddalić się. Na to przystać nie chciałem – znajdowałem się wszak w miejscu publicznym: nieogrodzonym, niewydzielonym, nieoznaczonym w żaden sposób jako zastrzeżone lub zakazane. Nie zdążyłem jednak nawet poprosić policjanta o wyjaśnienie, dlaczego chce mi uniemożliwić obserwowanie działań służby publicznej w miejscu publicznym – bo zaraz jakiś cywil w kraciastej kurteczce z gwałtownością całkowicie nieadekwatną do sytuacji zaczął mnie wyganiać z miejsca pod murem, które zajmowałem. Co istotne: ów cywil nie przedstawił się, nie pokazał żadnego dokumentu ani insygniów władzy. Nie wspomniał nawet, że jest z Policji – tylko zaczął mnie poszarpywać. Kiedy poprosiłem, by się wylegitymował, na moment opamiętał się i mignął mi przed oczami wyjętą zza pazuchy policyjną "blachą" – zrobił to jednak w sposób nieumożliwiający odczytanie jakichkolwiek danych. Podobnie uczynił drugi cywil, który przyłączył się do pierwszego. Również pomachał "blachą" i zamiast przypomnieć koledze, że legitymowanie się przez funkcjonariusza niczemu i nikomu nie uwłacza – podjudził go do szybszej rozprawy ze mną. Podkreślić wypada, że w widocznej okolicy nie zachodziły żadne zdarzenia o charakterze gwałtownym, które mogłyby usprawiedliwić nieregulaminowe, nieformalne działanie tajniaków. Kilkakrotnie ponowiłem wezwanie do wylegitymowania się. Ale oni tymczasem chwycili mnie już za ramiona i zaczęli ciągnąć "na stronę". Zrobiło się ich więcej – może czterech, może sześciu. Trudno mi było liczyć, bo tymczasem ci pierwsi wykręcili mi już ręce – co w naturalny sposób zawęziło moje pole widzenia, jako że jednocześnie mój kark przygięty został do ziemi. Pamiętam, że kilkakrotnie wypowiedziałem słowa: "Nie stawiam oporu". W odpowiedzi zostałem powalony na bruk – przy czym ktoś strącił mi okulary. Ręce wykręcone na plecy zostały skute kajdankami, które jeden z anonimowych napastników zacisnął jeszcze dodatkowo, by bardziej bolało. Owszem, bolało – ale nie to najbardziej. Bo zaraz potem któryś z dziarskich chłopców wyłamał mi palce.

Dla ścisłości powtórzę: kiedy już klęczałem z głową przyciskaną do bruku ktoś ujął od tyłu moje skute kajdankami dłonie i bez pośpiechu wyłamał mi oba kciuki. Który z funkcjonariuszy (bowiem wszyscy anonimowi napastnicy okazali się być funkcjonariuszami Policji) wykazał się bezinteresownym sadyzmem, tego oczywiście nie wiem. W tak wymuszonej pozycji trudno bowiem obejrzeć się za siebie. Zresztą strącono mi okulary, więc moje zeznanie (ew. rozpoznanie maltretujących) mogłoby być zasadnie kwestionowane w sądzie. Faktem jest, że do dziś trudno mi odwzajemnić energiczny uścisk dłoni, a pisząc niniejsze sprawozdanie muszę ograniczać liczbę palców, jakimi stukam w klawiaturę.
Po chwili zostałem podniesiony z ulicy i wepchnięty do samochodu osobowego, który po kilku minutach zatrzymał się pod komisariatem przy ulicy Rydygiera, gdzie przyszło mi spędzić kolejne trzy godziny.

Dopiero tam, kiedy po raz kolejny o to poprosiłem, jeden z funkcjonariuszy założył mi na nos moje wygięte okulary. Około pół godziny trwało, nim zdjęto mi kajdanki. Stało się to w jednym z pokojów na piętrze, gdzie jeden z policjantów (właściciel brudnych kajdanków, młodszy aspirant Marek Ś.) zabrał się za spisywanie "protokołu zatrzymania", a drugi (anonim w kraciastej kurteczce – nadal odmawiający przedstawienia się) za pisanie "notatki służbowej".

Wcześniej zostałem przeszukany – przy czym nie wykryto w moich kieszeniach żadnych "substancji zabronionych" ani "groźnych narzędzi".
Dopiero po półtorej, może dwóch godzinach pojawił się przełożony zajmujących się mną tajniaków (nadinspektor Z.). Dopiero wtedy oddano mi zabrany podczas rewizji osobistej telefon. I dopiero wówczas mogłem skontaktować się z najbliższymi - i z Panem Mecenasem.
Świadomie zrezygnowałem z przysługującego mi prawa do badania lekarskiego - chciałem jak najszybciej znaleźć się w domu, by zdążyć się spakować - jeszcze tej samej nocy miałem jechać z Wrocławia na lotnisko w Warszawie. Nie chciałem ryzykować, że spóźnię się na samolot – i producent będzie musiał odwołać zdjęcia w Londynie (m.in. wywiad z Wiktorem Suworowem do nowego filmu o największej zagadce II wojny światowej – polecam łaskawej uwadze Pana Mecenasa, powinien być gotowy do emisji jesienią).

Z tego samego powodu – by nie opóźniać procedury – nie odmówiłem badania stanu trzeźwości. Ale ostatecznie policjanci sami jakoś odstąpili od tej szykany – mimo że wcześniej uznali za stosowne grozić mi pobraniem krwi siłą. Oczywiście byłem całkowicie trzeźwy, o czym informowałem zapytany przez sporządzającego protokół zatrzymania policjanta. Gdyby jednak ktokolwiek zaproponował mi wówczas kieliszek czegoś mocniejszego, przyznam, nie odmówiłbym (wywichnięte stawy obu dłoni lekko już spuchły).

Nota bene odmówiłem podpisania owego protokołu – informując z góry, że na postępowanie Policji będę się skarżył – co niniejszym z pomocą Pana Mecenasa czynię.

Nie odmówiłem natomiast złożenia zeznań – chciałem, by moja relacja natychmiast przyjęła formę urzędową. Co znamienne: na pytanie, w jakim charakterze mam być przesłuchany, kolejny funkcjonariusz (łącznie przez pokój przewinęło się ich może ok. tuzina) oznajmił, że "w charakterze świadka". Zapytany przeze mnie, odkąd to świadków sprowadza się w kajdankach i po uprzednim "rzuceniu na glebę", wyjaśnił, że "nie ma informacji o jakichkolwiek podejrzeniach" i nie ma "podstaw do stawiania mi żadnych zarzutów". Podyktowałem zatem do protokołu opis zdarzeń, których byłem "świadkiem" we własnej sprawie.

Kiedy zastępca dowódcy posterunku pan nadkomisarz Z. z zafrasowaną miną odprowadzał mnie do drzwi i kiedy żegnał mnie uściskiem dłoni (uwaga na kciuk), a ja życzyłem mu bezpiecznej służby - było około dziewiątej wieczorem.

Wychodząc z komisariatu na ul. Rydygiera, uświadomiłem sobie, że akurat 20 lat mija od moich ostatnich kontaktów z organami państwowymi o podobnym charakterze: bodaj w 1988 roku, w trakcie Wigilii Rewolucji organizowanej przez Pomarańczową Alternatywę zostałem zgarnięty z ul. Świdnickiej (jako "czerwony kolędnik" z pięcioramienną gwiazdą na kiju). Wówczas milicjanci posługiwali się zdecydowanie gorszą polszczyzną. Ale prawda też, że miałem wtedy więcej szczęścia: nikt mnie nawet nie kopnął, w kajdanki nie zakuł, okularów nie strącił i palców nie wyłamał.

Z tej ostatniej, nieplanowanej wizyty przy Rydygiera wyniosłem wszak nie tylko przykre wrażenia. Spotkałem szereg – łącznie około tuzina – całkiem nowego chowu funkcjonariuszy. Prezentują się na ogół nieźle – średnio chyba mniej ważą (wyjątkiem był mój prześladowca w kraciastej kurteczce z lekką nadwagą) i na oko mniej piją. Wyglądają na bystrych, nieźle wykształconych młodych ludzi. Niektórych stać nawet na inteligentną ironię – rzecz raczej niespotykana za starego reżimu. Tym bardziej więc nie powinno być wśród nich miejsca dla tych, co to bez zbędnych w ich mniemaniu formalności zabierają się do rękoczynów.

Uprzejmie proszę, Panie Mecenasie, o złożenie w moim imieniu skargi i o wyegzekwowanie wyjaśnień, przeprosin i obietnicy poprawy ze strony Policji, która wszak nie do tego służyć ma, by dowolnie wykluczać wskazanych przez władzę obywateli z przestrzeni publicznej.

Nota bene: przy drzwiach komisariatu napotkałem kilku zwolnionych w tym samym momencie członków "Narodowego Odrodzenia Polski" - organizacji, która urządziła ową zdelegalizowaną demonstrację. Przedstawiłem się - lojalnie informując, że jako monarchista, zdeklarowany przeciwnik wszelkich ideologii kolektywistycznych (a więc wszelkich wersji socjalizmu, zarówno narodowego, jak i międzynarodowego) bynajmniej nie sympatyzuję z ich formacją – po czym zasięgnąłem informacji. Wszyscy byli przesłuchiwani jako "podejrzani o zakłócanie porządku". Z zasłyszanych wcześniej telefonicznych rozmów funkcjonariuszy wiedziałem już, że łącznie na "dołki" w całym mieście trafiło takich schludnie ubranych i gładko ogolonych lub zaczesanych chłopców i dziewcząt ponad dwie setki. Wiem skądinąd, jak niełatwo dziś zmobilizować tak liczną grupę do wspólnych działań. Trudno zatem przypuszczać, by działania administracyjne i angażowanie Policji do walki politycznej przynieść miały w tym wypadku skutki inne niż opłakane. Młodych ludzi – choćby mieli narodowo-socjalistyczne siano w głowach, jednak ideowych – można najwyżej zepchnąć do podziemia. I może o to właśnie chodzi. Może władza, której akurat znudziła się niepodległość Polski (patrz: teatrzyk z konstytucją państwa europejskiego – zwaną dla zmylenia ludu "traktatem lizbońskim") potrzebuje ekstremy do straszenia grzecznych uczestników "parad Schumana"?

Z poważaniem, Grzegorz Braun

źródło: http://niezalezna.pl/blog/show/id/2237
_________________
Jestem pisowskim aparatczykiem z małym penisikiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
woody_alen




Dołączył: 03 Sty 2008
Posty: 28
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:22, 04 Mar '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://www.youtube.com/watch?v=e79zkWN8qXw
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
woody_alen




Dołączył: 03 Sty 2008
Posty: 28
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:08, 07 Mar '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

stare ale moze nie kazdy widzial
http://www.youtube.com/watch?v=Ul9U6ae5meQ

trzech policjantów zostalo zawieszonych:D
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bimi
Site Admin



Dołączył: 20 Sie 2005
Posty: 18857
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:58, 11 Mar '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Antyterroryści weszli do niewłaściwego mieszkania

Dramatyczny finał akcji policjantów w Wołominie. Do mieszkania państwa Ziółkowskich wtargnęła brygada antyterrorystyczna. Małżonkowie zostali zakuci w kajdanki, a 14-letni syn ujrzał wycelowaną w siebie lufę pistoletu. Matka chłopca, przygnieciona kolanem do ziemi, ma uszkodzony kręgosłup - donosi tvn24.pl.

Policjanci co prawda nie pomylili adresów, ale nie przewidzieli, że domu, w którym mieli zatrzymać groźnych przestępców, mieszka także inna rodzina. Jak tłumaczą - wszystko przez to, że Ziółkowscy "nie dopełnili obowiązku meldunkowego".

– Jeden policjant wpadł do mojego pokoju i wymierzył do mnie z broni. Powiedział, żeby podniósł ręce do góry – opowiada 14-letni Marcin.

Dla jego matki wizyta antyterrorystów skończyła się o wiele gorzej. Kobieta przez trzy miesiące będzie musiała chodzić w gorsecie, bo ma pęknięty jeden z kręgów kręgosłupa. – Jeden z nich chwycił mnie, rzucił na łóżko i przydusił kolanem – mówi pani Monika.

Okazało się, antyterroryści trafili pod właściwy adres. Tylko, że w domu pod tym adresem mieszka więcej niż jedna rodzina. "Zapukali" nie do tych drzwi. - Pododdział antyterrorystyczny jest ostatnim ogniwem w całej sprawie. Tak zwaną "kropką nad i" – mówi Kuba Jaroszyński, były dowódca antyterrorystów. I dodaje, że za wywiad odpowiedzialni są policjanci operacyjni.

W tym wypadku byli to funkcjonariusze z Komendy Stołecznej Policji, którzy zapewniają, że akcja w Wołominie była dobrze przeprowadzona, tylko w domu nie powinno być państwa Ziółkowskich. Co prawda rodzina wynajmowała mieszkanie od kwietnia zeszłego roku, ale nie była tam zameldowana. Stąd też - tłumaczą policjanci - całe zamieszanie.

Pełnomocnik poszkodowanych przyznaje, że obowiązek meldunkowy rzeczywiście istnieje, ale – jego zdaniem – nie ma to żadnego znaczenia. – Prawidłowo przeprowadzone czynności przed tą akcją powinny doprowadzić do ustalenia, że są tam przynajmniej dwa lokale, a jeden z nich zajmuje rodzina państwa Ziółkowskich – mówi Janusz Woźnicki, adwokat.

Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendanta Głównego Policji broni wywiadowców. - W tym konkretnym domu zatrzymaliśmy dwóch niebezpiecznych przestępców - mówi rzecznik. Jak dodaje, przestępcy w takich sytuacjach są "bardzo elektryczni" i wyczuleni. Dlatego też - jego zdaniem - wywiadowcy (nawet w przebraniu) nie zawsze mogą wejść do budynku, by zorientować się, kto w nim mieszka.

- Do niego (do przestępcy - red.) dotrze bardzo szybko taka informacja i już po akcji policyjnej. My znowu bawimy się w szukanie tego człowieka przez rok, dwa czy trzy - mówi rzecznik.

Sokołowski zwraca też uwagę, że państwo Ziółkowscy nie tylko nie byli zameldowani w tym mieszkaniu, ale też z dokumentów nie wynikało, że to mieszkanie było podzielone na części. Tłumaczenia te nie przekonują państwa Ziółkowskich, którzy chcą, żeby sprawę wyjaśniła prokuratura.


http://wiadomosci.onet.pl/2682,2139965,a.....kalne.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
kalfas




Dołączył: 02 Gru 2009
Posty: 338
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 16:28, 11 Mar '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jestem jedna z ostatnich osób w tym kraju która powinna bronic policji, ale trzeba zachowac obiektywizm:

1.Gnoje 14, 15 letnie bija policjantów w watachach, dzgaja ich nozami w efekcie morduja...nie dziwcie się więć że na muszke brany jest 14 latek. Tak chwalicie tak macie......

2. prosta zasada ---->chcesz respektowania swojego prawa- sam respektuj prawo innych.

Trza sie bylo zameldowac......nie bylo by buta na karku.....Czy oni byli wrogami systemu...dlatego sie nie meldowali?
Raczej nie- ludziw w polsce sie nie meldują z innych powodów- głównie skarbowych- nie wiem jak bylo w tym casusie.

3. Zrozumcie w koncu do cholery działania policji...oni tzn. szeregowi funcjonariszue i szczebla sredniego musza miec efekty...zeby dobrze spali funckjonariusze sczebla wyższego, politycy nie wyłączając SLD PSL PO i PIS.
PISIAKI bredza ze za ich czasów bylo lepiej---gowno prawda po 1989 zadna ekipa nie chciala zaprowadzic panstwa prawa..... PIS robil pare glosnych spraw pod publiczke....system w calosci w powiatach i wojewodztwach byl nie naruszony.

4. Wystarczy specekipa i w roku mozna zwizywtowac 365 komend powiatowych i szczegolowo sprawdzic........
Wystarczy specekipa w prokuraturach i 365 prokuratur powiatowych sprawdzonych...czyli w ciagu roku niektore podwojnie.....

5. Cofnac imunitet sędiom, prokuratorom.

6. Big problem...trzeba od razu wybudowac ze 20 000 tys nowych miejsc w wiezieniach.
ale to tylko wymowka...sa jeszcze obozy pracy...w koncu budujemy autostrady..... po co brac chinczykow...
niech zlodzieje zapieprzają....

Idolem moim z dziecinstwa byl pewien mundurowy( nie policjant) który wdeptał w ziemie policjanta wysokiego szczebla....i zostawil na nim doslownie swoje slady.Ale znałem ten przypadek osobiscie i wiem że akurat to było uzasadnione....zwykła lekcją kultury i kindersztuby. Generalnie po to utrzymujemy policje z podatków aby byl porzadek......


7. Problemem antyterorystów nie sa takie przypadki. pamietacie magdalenke? tam za długo weszyli w efekcie dwoch mlodych facetow z AT zginelo.

Pomyslcie....
_________________
życie to myślnik miedzy data urodzin i śmierci. Może to wszystko co mamy? czasami nawet nie mamy tego.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
JAR




Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 448
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 22:42, 08 Lis '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I pomyslec ze sprawa Olewnika ujawnila takie patologie wsrod Policji... Zachecam do lektury chyba ze to juz bylo na tapecie, strony 214-228, 137-150, Objawy Mafii, www.turalinski.pl/.../Objawy%20Mafii-Dokumentacja%20III%20RP.pdf , Bimi po przeczytaniu tego dostanie orgazmu, no ale nie dziwie sie... PS. Bimi bez urazy Wink Cholera nie wiem czemu link nie hula, wpiszcie w googlach po prostu Objawy Mafii
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
JerzyS




Dołączył: 20 Maj 2008
Posty: 3981
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:27, 09 Lis '10    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

JAR napisał:
I pomyslec ze sprawa Olewnika ujawnila takie patologie wsrod Policji... Zachecam do lektury chyba ze to juz bylo na tapecie, strony 214-228, 137-150, Objawy Mafii, www.turalinski.pl/.../Objawy%20Mafii-Dokumentacja%20III%20RP.pdf , Bimi po przeczytaniu tego dostanie orgazmu, no ale nie dziwie sie... PS. Bimi bez urazy Wink Cholera nie wiem czemu link nie hula, wpiszcie w googlach po prostu Objawy Mafii


„znaleźli tam przytułek ludzie o cechach najszkodliwszych i najgroźniejszych kryminalistów”
Józef Czikel: Ekspozytura Nr IV. Oddz. II. Szt. Gen. – prośba o zlikwidowanie, 9 sierpnia 1923 (Dowództwo Okręgu Korpusu Nr V., L. 1144/ II. Tajne).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
erde




Dołączył: 14 Cze 2009
Posty: 730
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 01:12, 22 Lis '10    Pojedynczy post Temat postu: Stróżowanie nad stróżami Odpowiedz z cytatem

Stróżowanie nad stróżami
Janusz Korwin-Mikke

Cytat:
"Dziennik Gazeta Prawna" podaje szczegóły smutnej, acz charakterystycznej, afery. Oto Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie szkoliła 220 policjantów na oficerów. Na zakończenie był, jak to w szkole, egzamin...

Sprytni egzaminatorzy podzielili policjantów na dwie grupy. Jedna otrzymała pytania w takiej postaci, w jakiej przyszły z KG Policji – druga: te same pytania w zmienionej kolejności. W pierwszej grupie zdało 90% - w drugiej: 10%.

Wniosek oczywisty: praktycznie wszyscy policjanci mieli wzór odpowiedzi – i mechanicznie powpisywali krzyżyki zgodnie z tym szablonem... Jak się wpisuje według fałszywego strychulca, to 10% się przypadkiem trafia...

Jeżeli szukają Państwo odpowiedzi na pytanie: „Czy przyszli oficerowie Policji będą brali łapówki?” - to wydaje się, że pewne przesłanki już istnieją...

Powiedzmy jasno: Polska jest do szpiku kości przeżarta korupcją. Potrzeba ogłosić amnestię, zacząć od nowa...

...ale wprowadzić Prawa Drakona!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


polska policja...
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.