Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
Smoleńsk jako czysta propaganda (niczego nie było)   
Podobne tematy
Smoleńsk, amerykańskie Know How, kooperacja 9
Samolot z prezydentem rozbił się w Smoleńsku3315
Czyje to służby specjalne szczują 8
Pokaz wszystkie podobne tematy (15)
Znalazłeś na naszym forum inny podobny temat? Kliknij tutaj!
Ocena:
8 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Polska i Polacy Odsłon: 6357
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

Smoleńsk to był:
Zamach na samolot
33%
 33%  [ 6 ]
Zamach na społeczeństwo (hoax)
27%
 27%  [ 5 ]
Wypadek
38%
 38%  [ 7 ]
Wszystkich Głosów : 18

Autor Wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.40 mBTC

PostWysłany: 19:29, 05 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Smoleńsk jako czysta propaganda (niczego nie było) Odpowiedz z cytatem

Co jeśli całej katastrofy w ogóle nie było? Czy to nie najlepiej tłumaczyłoby całą "niezdarność" Polskich władz w tej sprawie, na czele z bratem rzekomo nieżyjącego już tow. Lecha ?

Kogo trzeba już angażować, aby sprawa się nie rypła - zawodowych aktorów Smile Zobaczcie jak domagający się prawdy naukowiec gasi krok po kroku tego najętego agenta:





Swoją drogą - do rozpoczęcia niniejszego tematu skłoniły mnie trzy rzeczy:
1. Ciągłe zastanawianie się nad przyjętą przez JKM postawą wobec tej "tragedii" - czyli dementowanie (ryzykowne), jakoby mógł to być zamach (choć tak czy siak był to zamach - na prawdę, na prawo nas wszystkich do poznania prawdy).
2. Bardzo dziwny zbieg okoliczności, jeśli chodzi o daty (był taki demotywator - obrazek podkreślający podobieństwo odległości tego zdarzenia, bodajże od wejścia do UE, a odstępu pomiędzy inną parą wydarzeń z historii Polski - kto ma ten obrazek proszę wkleić - coś tam policzone w dniach!!!
To oczywiste, że wszelka symbolika dat zaaplikowana do tego wydarzenia, byłaby podchwycona przez nawiedzonych i posłużyłaby lepszej manipulacji.
3. Dzisiaj 8N podlinkował ciekawy kawałek, świadczący o tym, że jest więcej środowisk w Polsce, niż tylko naukowcy, nie wierzący w ogóle w to wydarzenie. (bo przecież naukowcy chcą wydania wszystkiego nie twierdząc o zamachu, wręcz zapewniając co do tego, że w taki przebieg nie wierzą.)



PS: Nie używajcie argumentu, że wszystko już przesądzone (zatarte po wieki). Naukowcy z byle udostępnionego fragmentu, nawet 10 razy poddawanego obróbce, mają szansę dojść do prawdy.

Bardzo proszę również (jak to w poprzednio założonym przez siebie temacie), o wystawianie tematowi własnej oceny, szczególnie z uwagi na mój założycielski post i zawarte w nim materiały. Nie ze względu na śmieciowe komentarze, na udawanym poziomie intelektualnym. Wystawiajcie oceny nie bacząc na bycie ignorowanym, jak i nie bojąc się wyłamania z mentalności tego forum. Jeśli tylko widzicie w w/w materiale informacje, na które warto było poświęcić odrobinę czasu. Dziękuję.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 22:22, 05 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Założenie, że najpierw był wypadek, a następnie postanowiono zrobić z tego mit o zamachu - wydaje mi się bardziej naciągane. Katastrofa ta była po prostu mało prawdopodobna. Począwszy od tego, że doszło do takiego lotu, skończywszy na tym, że miałby się taki lot nie udać. Natomiast manipulacja w mediach i kłamstwa polityków trwają przez cały czas i nie widać nigdy ich końca. Utrzymuję tę wersję, jako najbardziej prawdopodobną, najłatwiejszą do zaistnienia. Najbardziej potrzebną wszystkim będącym teraz u władzy. Dobrze o nich wszystkich wiemy, że więcej ich łączy niż dzieli (jak to starają się zawsze przedstawiać).
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 06:59, 06 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po pierwszych głosach spodziewam się już jak to w tym temacie będzie. Dokładnie to się zdziwiłem, że opinie rozdzielają się wyłącznie pomiędzy te dwie najbardziej fatalistyczne możliwości. Raper też chyba z resztą opowiadał się za zamachem - śmiercią załogi, ale przecież dalej dziwi go późniejsze zachowanie Jarosława. Ktoś go potrafi prawidłowo zinterpretować?Smile

Jechanie po mnie moglibyście sobie tym razem odpuścić. Jeśli ktoś ma dobre uzasadnienie środkowej opcji, fajnie jeśli napisze. Mi jawi się to najzwyczajniej jako ciąg: rolowaliśmy w PRL > o rolowaniu wszyscy milczymy w III RP > jakaś niewiadoma > wszyscy dalej milczymy o rolowaniach, będziemy rolowali dalej
Dlaczego niewiadoma miałaby tym razem być zmową milczenia tylko połowy rolujących, chcących wymanewrować drugą połowę. A nie tak jak zawsze: wspólnymi siłami, z wielką pompą i w całkowitym uzupełnianiu się, zabetonowaniem się zgranej paki rolujących u sterów rolowanego bydła. Z graniem ról przecież problemu nigdy nie było.



Tak i mam takie przypuszczenie, że ta marginalizowana i niedoceniana inteligencja Polski z uczelni wyższych, wypowiadając się już wcześniej chociażby przeciw propagandzie globalnego ocieplenia, spodziewa się odkryć, że nic się tam nawet nie stało. Przecież im na pewno nie zależy na odkryciu zamachu, dla dobra PiSu, czy odwrotnie i przeciwnie. Muszą mieć przeczucie, że ratują społeczeństwo, że partactwo znając się tylko na kłamaniu, robi wszystkich znów tak strasznie w bambuko. Że kurtynę można podnieść i będzie im wszystkim gołe dupy widać, a wszechwładcy to banda debili i udawaczy. Tak bardzo może tak być, że to się tutaj najśmielszym w pale nie mieści. Środkową opcję łatwo znaleźć, szukajcie duchów w ciepłych krajach Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 10:54, 06 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja już nie mam sił, nie wymyślę co to może być, słuchajcie muzyki i łączcie się, choć to dziwne, Soundrop i Spotify i Lastfm to prawie praca w reklamie. Wejdźcie sobie na Dark Music bo to tam chcą dobrych kawałków. Starając się poważnym być wychodzi. że wszystko jest i w necie połączone i możemy ładnie się słyszeć, razem w tej samej chwili utworów słuchać. Kto chce znajdzie i to zawsze tak powtarzali przecież
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 11:03, 06 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

To już śmiesznie, że ja sobie słyszę teraz kawałek, i wy nie wiecie o co chodzi Smile Ten post to żebyście dołączyli do roomu. gdy sobie słucham i każdy może wejść. Znacie już Spotify czy inny kanal i wiez by z ludzmi trzymac sie razem.
Dark Music na Soundropie, To zeby zobaczc jak jest byc razem. posluchac
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 11:07, 06 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

sie po prostu samemu niczego nie wymysli zeby nie bylo smutno ale juz patrzez co to za wiadomosci tu dochodz, czerwone podkreslenia zachecaja do wyluzowania w poszukiwaniu najlepszych form
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ordel




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 4742
Post zebrał 0.40 mBTC

PostWysłany: 11:49, 06 Lut '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Pomyślałeś @owlik , że w owej debacie nikt nie ma racji .

Ale od początku . Pamiętasz, dwa lata temu podczas konferencji prasowej wysoki rangą oficer prokuratury wojskowej strzela sobie w usta . W kraju który należy do NATO, UE , wysokie standardy prawa itp . SZOK , a tu nic cisza . Nie ma tematu nikt , czy to dziennikarze , czy urzędnicy państwowi , nikt nie podjął tematu , nie ma sprawy . W głównym wątku o Smoleńsku wkleiłem całe oświadczenie pułkownika Przybyła . Ja osobiście zwróciłem uwagę na ten fragment w którym płk. pisze o tym jak obce zaprzyjaźnione służby - że tak napisze - harcują w Polsce .
Cytat:
... O tym, że przedmiotem rozmowy pomiędzy prokuratorem nadzorującym "śledztwo smoleńskie" ( i jak się na szczęście Laughing okazało) funkcjonariuszami amerykańskich służb FBI i CIA były fakty dotyczące bezpośrednio postępowania przygotowawczego świadczą jednoznacznie zeznania przesłuchanego przeze mnie agenta FBI.

Działania tego prokuratora oceniam jednoznacznie jako dalekie od profesjonalizmu i obowiązujących reguł. O śledztwach prokuratorskich, z agentami innych państw, zwykle nie rozmawia się w restauracji. Tak mnie szkolono.
http://www.tvn24.pl/cale-oswiadczenie-plk-mikolaja-przybyla,196670,s.html

A teraz spójrzmy na sprawę Katastrofy rządowego samolotu w kategorii Zysków i Strat . Taka jest polityka , wszystko to zysk albo strata .
Ów fragment programu który wrzuciłeś to czysta manipulacja polskich mediów .
Są dostępne dwie wersje : opcja Olbryskiego , czyli zamachu nie było , wypadek , inna opcja : śmiech . Opcja Glińskiego ( PIS) , to opcja a może zamach był , a jeśli był to czemu za tym stoją Rosjanie .
A co z trzecią opcją : doszło do zamachu na urzędników Państwa Polskiego , za zamachem stoją zaprzyjaźnione tajne służby . Swoimi działaniami wrabiają Rosjan , grając na anty rosyjskich nastawieniach które trzeba podtrzymywać . Ten ogień nienawiści do Rosjan nie mógł się tlić , on musi płonąć , dlatego dorzucono samolot do ognia .
Polska to amerykański chłopiec do bicia wystawiany przeciwko Rosji i tak zostały potraktowane tzw polskie elity . Oddali amerykanom niebywałą przysługę . W ramach tej przysługi , bazując na śmierci ludzi politycy zbijają swój kapitał . I to politycy wszystkich opcji .

W owej konfrontacji między Rosją i USA , ci pierwsi również traktują Polskę jak chłopca na posyłki . Zasłaniając się tym iż ciągle trwa śledztwo . I to jest zastanawiające, czemu to tak długo trwa . Według mnie Rosjanie znaleźli dowody na to , że doszło do zamachu i że ktoś ich wrabia . Więc nie oddadzą przygłupim polaczkom samolotu , bo to jakby podali się na tacy , tak to my debile nad swoim terytorium dokonaliśmy zamachu na przydupasów naszych przeciwników . Bo przecież nie do pomyślenia jest opcja , że za zamachem stoi zaprzyjaźniony CIA . Więc szczątki nie wrócą do Polski puki rdza w całości ich nie pokryje .

Zyski : Polski chłopiec do bicia na posyłkach USA . Polska jako obiekt dojenia z kasy . Tu wcisną przestarzałe F-16 z pocałowaniem ręki , tu jakaś żydowska fundacja from USA wyciągnie kasę itp. Rosyjskie inwestycje w Polsce , nigdy , prędzej wszyscy popełnią samobójstwo Laughing , ale amerykanom to za dopłatą oddamy wszystko .
Straty : co najwyżej osobiste .


To jest strasznie smutna rzeczywistość polityczna której nikt nie chce zobaczyć . Żadna ze stron debat, sympozjów itp , nie przyzna , że Polska to chłopiec do bicia .



Sprawa Brunona Kwietnia to idealny przykład amerykanizacji polskich służb specjalnych. Paragraf już jest, teraz szukamy człowieka . Krótkie show w mediach : zamach bombowy na Parlament . Szok dla bydła . Szybki sąd , ciach , następny odcinek , niekończącego się serialu Moda na sukces Wink
_________________
@zibimark :
Gdybym był szatanem to popełnił bym samobójstwo dla dobra wszystkich ludzi dobrej woli i wszelkich stworzeń.

Laughing głupi głupek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 822
Post zebrał 0.40 mBTC

PostWysłany: 22:49, 15 Kwi '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Link z pierwszego posta już nie działa. Nie wiem co tam było, ale tu znalazłem ciekawy:



Cytat:
ZB: Przyjęło się już na moim blogu, że w pierwszej części dominują sprawy związane z wydarzeniami 10 kwietnia 2010 roku. Więc zapytam Cię: co stało się - według Ciebie - tamtego dnia? Dlaczego delegacja polska musiała zginąć?

zeZorro: Miał miejsce wewnętrzny zamach stanu, podobny do majowego, z ofiarami, której dokładnej liczby nie sposób dziś ustalić, bo na dobrą sprawę, według polskiego prawa, wszyscy rzekomi pasażerowie kwietniowego lotu są zaginieni, gdyż nie wykonano na nich obligatoryjnych, pełnowartościowych badań pośmiertnych. Skoro nie ma literalnie żadnych dowodów na rzekomy odlot, poza jakimiś skandalicznej jakości fotomontażami [dla przykładu lansowanymi przez Z.Kurtykę, którą wezwałem do ujawnienia oryginałów zdjęć], a jeszcze dodatkowo w dwa miesiące po tym fakcie zostaje zburzony [z wykopaniem fundamentów, a zatem i jakichś struktur podziemnych włącznie] hangar sąsiadujący z rządowym terminalem - co ujawniłem na blogu FYMa - to cała sprawa pozostaje jedną wielką zagadką. Proszę zwrócić uwagę, że w świetle prawa międzynarodowego cała zabawa w jakieś komisje wypadkowe i harcerskie podchody z ruskimi specnazistami i wybuchami na pokładzie to jedna wielka bujda dla tutejszych indian, zamieszkujących nadwiślańskie terytorium etnograficzne, których trzeba czymś zająć, do czasu ostatecznego wcielenia do IV Rzeszypospolitej, wykonującej po raz kolejny swój historyczny Drang nach Osten w wersji ekonomicznej tym razem, albo odebrania terytorium przez Moskwę, na mocy traktatu jałtańskiego, który przecie nie został nigdzie oficjalnie odwołany. Mamy do czynienia z wewnętrznym przewrotem, wykonanym w Warszawie, przy ścisłej współpracy z pomagierami i mocodawcami z co najmniej dwóch ośrodków sąsiednich.

Strategiczny nadzór i zgodę na operację musiał wydać urzędujący na stolcu prezydenckim pokojowy noblista Banana, zapewne za jakieś koncesje w targach na Bliskim Wschodzie. NIeprzypadkowo przecież nasz na stolcu urzędujący w Bulu, a którego Urban nazwał głupszym od swojego psa, zdradził w inauguracyjnej z nim rozmowie, że przecie trzeba się upewnić, że kobiety i dom są bezpieczne przed wielkim polowaniem. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że wielkie polowanie oznacza wielką wojnę z Iranem? Jeśli tak, to powinien jak najszybciej się ich pozbyć i w te pędy przeczytać ostatnie książki Brzezińskiego, Friedmana oraz strategiczny przegląd planistyczny sprzed lat dziesięciu Which way to Persia? To wszystko wiadomo, bo jest zaplanowane i konsekwentnie wykonywane. Nie da się ukryć lasu, jednak poszczególne drzewa jak najbardziej tak. Kto z was wie na przykład, że w ostatnim miesiącu zatopiono dwa nowiuteńskie Delfiny, które wyfasował Netanjahu od przyjaciółki Makreli i zestrzelono w Syrii kilka izraelskich myśliwców? W odwecie wysadzono podziemne magazyny pod lotniskiem w Damaszku, przy użyciu taktycznych jądrowych pocisków tzw. bukner-buster, a kontenerowiec, wiozący broń dla rebeliantów złamał się na morzu w połowie i zatonął. W odpowiedzi przed weekendem ostatnia dostawa supernowoczesnych morskich rakiet manewrujących Jachont, rozmieszczona w trzech magazynach, jednocześnie wyleciała w powietrze. Nie pisali w Gazecie Gojskiej? Durniok w telewizji nic nie mówił? A szkoda, watsonie, wielka szkoda, bo tak się składa, że to wszystko prawda, co każdy może sobie sam sprawdzić, jeśli ma ochotę i umięjętności. Wolność przecie jest. Korzystaj!

Wracając do mitycznego lotu mitycznego samolotu, którego rzekome szczątki walały się po polance pod płotem zapyziałego lotniska wojskowego, jak przedstawiciel mniejszości kupieckiej po pustym sklepie, to zostawiając już na boku brak jakichkolwiek materialnych dowodów na katastrofę, której nawet rzekoma godzina się w dokumentach nie zgadza i brak jest choćby dwóch spójnych ze sobą zapisów w rejestratorach, a zapis audio z tzw. czarnej skrzynki jest tak ordynarnie pocięty, że tylko ślepy i głuchy [bo cięcia słychać i widać na ekranie jak WÓŁ - patrz obrazek, sam sprawdziłem], to lot prezydenta po prostu się nie odbył.

Już widzę rozszerzone w amoku źrenice. To oszołom! Bratobójca. Ruski agent! Odpowiem krótko i rzeczowo. Mityczny lot się nie odbył, bowiem odbyć się nie mógł z powodów dyplomatycznych, a wie to każdy rozgarnięty prawnik, po przeczytaniu raportu NIK z kontroli przygotowania lotu, która to kontrola została przeprowadzona oczywiście pod innymi pozorami, a nie dla potwierdzenia tego dyplomatycznego faktu, zaistniałego w następstwie dyplomatycznej noty MSZ Moskwy, bodajże z 13 kwietnia 2010, potwierdzającej zgodę udzieloną tego dnia [13 kwietnia] na wlot prezydenta RP na terytorium Rosji dnia 10 kwietnia. Jeśli nie pojmujesz złośliwej ironii tej noty, to ci ją detalicznie objaśnię. W oczywisty sposób zgodę na wlot dnia 10 kwietnia można skutecznie udzielić tylko i najpóźniej do 10 kwietnia włącznie, Zgoda dyplomatyczna, wydana 13 kwietnia ma znaczenie symboliczne, w tłumaczeniu dla Jasia - nam to nic nie szkodzi, porządek w papierach musi być, jak się już polaczki tak upieracie, to my wam potwierdzamy, że zgodziliśmy się na wasz lot z 10, ale dopiero po fakcie, 13 dokładnie. My tu w Moskwie trzymamy porządek w kartotekach, nie tak jak tam u was. jak to nasz prezydent mówi polnische Wirtschaft. Porządek musi być. Chcecie, że wyleciał 10? Proszę bardzo - zgadzamy się, że wyleciał 10.

Fakt wystawienia dyplomatycznej noty po dniu rzekomego wylotu oraz jej otrzymania jest niepodważalny, potwierdzony przez najwyższy konstytucyjny organ RP i w świetle międzynarodowego prawa oznacza, że Polska oficjalnie potwierdziła poprzez swoje organy kontroli, że de facto lot z głową państwa na terytorium Rosji dnia 10 kwietnia 2010 nie mógł mieć miejsca, bowiem do odbycia takiego lotu jest konieczna dyplomatyczna zgoda MSZ Rosji, wydana najpóźniej dnia 10 kwietnia 2010. Takiej zgody nie było, przeciwnie, potwierdzono wystawienie i drugostronne otrzymanie noty dnia 13 kwietnia 2010. Ergo: prezydencki lot 10 kwietnia się nie odbył, bo nie mógł mieć miejsca.

Tak to już niestety z prezydentami jest, że nie mogą sobie podróżować ot tak, jak im się prywatnie podoba. W swoich podróżach korzystają z dyplomatycznej ochrony, obejmującej ich osoby, wszystkie osoby towarzyszące oraz pojazdy [samolot, samochód], których lista jest potwierdzana przez MSZ państwa przyjmującego i od chwili wjazdu na teren przyjmującego do chwili jego opuszczenia stale towarzyszy im wojskowa ochrona, bowiem nie może im spaść włos z głowy, nikt nie może ich zatrzymać, ani naruszać ich pojazdu. Tak jest od starożytości i reguluje to protokół dyplomatyczny. Bez dyplomatycznej zgody prezydent nie może odwiedzać drugiego prezydenta.

Teraz chwila oddechu. Trudno się z tym pogodzić, prawda? Trudno się pogodzić z tym, że rzekome patriotyczne autorytety przez całe lata grały ci na nosie, prowadzając przez łzawe opowieści, jak to "wszyscy płakali"? Wiem, że jest trudno, ale nikt nie mówił, że wiedza jest slodka. Przeciwnie, prawda zazwyczaj jest gorzka, jednak jeśli chcesz podejmować jakiekolwiek racjonalne decyzje, musisz ją znać, a przynajmniej chcieć ją poznać, bez lęku i uprzedzeń. Ja swoją robotę wykonałem. Oto wynik - lotu nie było. Co ty z tym uczynisz, to twoja rola. Najpierw musisz zrozumieć, pogodzić się, a potem - działać! Nigdy w odwrotnej kolejności, bo znowu zostaniesz wykorzystany bez satysfakcji i wynagrodzenia, a nawet gorzej: prymitywny złodziej i gwałciciel jeszcze ci na odchodne dowcipnie powie, że panna brzydka była i bez posagu!

źr: http://zezorro.blogspot.com/2013/07/biaas-miele-zezorrem-1.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
owlik




Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 174
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 09:16, 19 Kwi '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirkas napisał:
Link z pierwszego posta już nie działa. Nie wiem co tam było

Ze względu na odświeżenie przez Ciebie tego tematu, umieszczam ponownie link do YT z nagraniem dyskusji w programie "Tak czy Nie",
pomiędzy socjologiem prof. Piotrem Glińskim, a zawodowym aktorem (co zostało przeze mnie podniesione) Danielem Olbrychskim,
która miała miejsce 25.09.2013




Przy okazji dementuję przypuszczenie wysunięte przez Ordela:
Cytat:
Pomyślałeś @owlik , że w owej debacie nikt nie ma racji

Uważam, że zwycięzcą debaty jest prof. Piotr Gliński.
Sądzę, że zdrowy, niezależnie myślący człowiek, wypunktuje 1:0 każdą wymianę argumentów na korzyść profesora, czemu dałem wyraz stwierdzeniem: "Zobaczcie jak domagający się prawdy naukowiec gasi krok po kroku tego najętego agenta".
Chyba nie dziwisz się więc Ordel, że po takim niezrozumieniu się, nie widziałem sensu kontynuować z Tobą tej dyskusji.
Dodam jeszcze, że wystosowałem do administracji prośbę o usunięcie paru ostatnich postów, jako że nie napisałem ich będąc trzeźwym (Smile) i zasłużenie też zostałem za nie ukarany limitem postów. Zapewne wszyscy poddajemy pod wątpliwość anonimowe wypowiedzi w sieci, więc też nikt nie powinien mieć do mnie o to dalej pretensji. Chcę zaznaczyć, że sam - pisząc kolejne, mam negatywny stosunek do części swoich wcześniejszych wypowiedzi.

Wracając do tematu, po tamtym wystąpieniu telewizyjnym, odbyła się 21 i 22 października 2013 II Konferencja Smoleńska http://konferencjasmolenska.pl/ - przed chwilą sprawdziłem, że nikt o niej wspominał w głównym wątku smoleńskim na tym forum.

Odnośnie tej konferencji, znów prof. Piotr Gliński, opublikował 27.10.2013 pewne podsumowanie
http://niezalezna.pl/47632-prof-glinski-.....molenskiej
w którym wbrew własnej tezie postawionej w Tak czy Nie, że Polacy powinni mieć przynajmniej zaufanie do prezesa PAN, sam stawia go w negatywnym świetle.
Tak i ja sprawdziwszy teraz Glińskiego w Wikipedii, nie mogę uwierzyć, że Gliński mając tyle wspólnego z PiS'em, ofiarnie proponuje właściwy dobór naukowców, będąc przecież zmuszonym do tego przez cyrk Macierewicza. W dodatku w swym podsumowaniu podaje jako przykład telewizję Trwam, której wystąpienia macierewiczowskie są zaprzeczeniem fachowego podejścia do tematu. Oto fragment jego socjologiczno-moralizatorskiego oglądu propagandy smoleńskiej:


Cytat:

Obecnie, od mniej więcej roku, być może wchodzimy w trzecią fazę posmoleńskiej reakcji społeczeństwa polskiego. Z badań mobilizacji obywatelskiej widać wyraźnie narodziny nowej fali społecznej ruchu oburzonych (ale nie tych z Wall Street), obejmującego w Polsce szeroką koalicję akcji patriotycznych i pracowniczych dążących do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, walczących o prawa medialne (np. dla telewizji Trwam), narodowych, religijnych, referendalnych („Obywatele decydują”) i obywatelskich („Ratuj maluchy!”) itp. Są to często ruchy zinstytucjonalizowane i posiadające już własne media. Badania socjologiczne odnotowują też wzrost aktywności obywatelskiej osób gorzej sytuowanych, a nawet bezrobotnych. Na konferencji smoleńskiej prof. Jacek Kurzępa wskazał na proces odzyskiwania podmiotowości i swoistej wewnątrzsterowności przez polską młodzież, która po okresie „zagubienia w posmoleńskim humbugu medialnym” i wycofania w prywatność wychodzi obecnie z „kokonu asekuranctwa”.

Upadek propagandy

Można mieć nadzieję, że proces ten nie dotyczy tylko młodzieży. Wiele wskazuje na to, że dotychczasowe technologie manipulatorskie władzy powoli się wyczerpują (choć pewnie odegrały jeszcze jakąś rolę w ostatnim referendum warszawskim). Mamy do czynienia z odłożoną w czasie reakcją moralną społeczeństwa. Znaczna jego część przestaje ulegać propagandzie rządzących i zaczyna samodzielnie poszukiwać ram interpretacyjnych dla rozumienia rzeczywistości społecznej, w tym także zrozumienia katastrofy smoleńskiej. Postawy obywatelskiego buntu często wykluwają się z opóźnieniem, przytłumione lękiem i manipulacjami propagandowymi, ale proces ich kształtowania wydaje się coraz bardziej widoczny. Jeżeli społeczeństwo ma trwać, musi dążyć do prawdy, nawet gdy nie zawsze jest ona jednoznaczna, gdy musimy się o nią spierać. A nade wszystko warunkiem wstępnym jest tu umożliwienie w społeczeństwie debaty o prawdzie, rozmowy na jej temat.

W wolnym społeczeństwie mamy prawo i obowiązek dążyć do swobodnego mówienia o katastrofie i weryfikowania wszelkich teorii z nią związanych. I taki jest główny sens niezależnych konferencji smoleńskich. Przypisywanie im jakiejś cynicznej roli politycznej, grania trumnami ofiar jest smutnym dowodem niezrozumienia polskiego losu i współczesnej sytuacji. A na ogół – po prostu zwykłą obłudną grą polityczną. Naród ma prawo do prawdy i nic nie jest w stanie zakrzyczeć tej prostej konstatacji.

Warto przy tym jeszcze raz podkreślić czysto obywatelski charakter konferencji smoleńskiej. Jest to przedsięwzięcie odwołujące się do najlepszych tradycji polskiej inteligencji, pracy u podstaw, realizacji misji społecznej, zaangażowania dla dobra publicznego. Takie działania zawsze były Polsce potrzebne, a są szczególnie niezbędne w okresach przełomów i kryzysów. Obecny kryzys wielu funkcji państwa określa szczególny kontekst, w jakim funkcjonuje ta inicjatywa. Oto naukowcy, polscy inteligenci biorą odpowiedzialność za swoją wspólnotę, wyręczają niesprawne państwo, przejmują jego funkcje, tworzą niezależną instytucję obywatelską dla ich realizacji. I z tym właśnie zjawiskiem mamy do czynienia w wypadku konferencji smoleńskiej. Jest to instytucja par excellence obywatelska, odwołująca się do odpowiedzialności za dobro wspólne, do powinności polskiego inteligenta i naukowca. Gdyż to właśnie przede wszystkim etos pracownika naukowego, czy nawet szerzej – etos polskiego inteligenta – każe polskim naukowcom dociekać prawdy o Smoleńsku. „Nie bądź w myśleniu posłuszny”, „Tylko prawda jest ciekawa”, „Bądź wierny, idź!” – te wezwania polskich inteligentów może jeszcze coś znaczą nad Wisłą.


Na koniec w wystąpieniu z 11.04.2014 już jedynie żałosna gra ku wsparciu obecnego establishmentu (skoro PO i PiS to jedno i to samo)

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 822
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 10:53, 20 Maj '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie 'badam' i nie 'badałem' nigdy jakoś specjalnie katastrofy Smoleńskiej tudzież zwanej zamachem.

Jednak bardzo ciekawe jest co bloger Zezorro pisze - niedawno wrócił do sprawy w rozmowie z innym blogerem Zygmuntem Białasem:

Cytat:
Kurwica smoleńska. Cztery lata na ruskim śmietniku
Autor: Zezowaty Zorro o 08:38 Etykiety: Smoleńsk
-
Kolejna część wywiadu dla Www.zygmuntbialas.salon24.pl, uznanego blogera opisującego i oceniającego wydarzenia polityczne, zachodzące w Polsce i na świecie.

Zygmunt Białas: Proponujesz tytuł naszego wywiadu: "Kurwica smoleńska. Cztery lata na ruskim śmietniku". Skąd ten tytuł?

Zezorro:
To raczej dosadna, krótka odpowiedź w moim stylu, na bombastyczne odkrycie znanego blogera na smoleńskim wysypisku ruskich fałszywek rzekomej „kotwicy” na miarę odkrycia Kopernika. Słońce za chwilę stanie w miejscu ze zdziwienia, a Macierewicz ze swoimi bajkami o wybuchach, popartych wycinankami ze zdjęć niewiadomego pochodzenia [zazwyczaj rosyjskiego], straci oddech i w ten prosty sposób zaprzestanie organizacji kolejnych konferencji, na których tak pracowicie dotychczas prezentował „wybuchowe” teorie przebiegu rzekomej katastrofy.

Co znamienne – a dla mnie już nieznośnie irytujące – obydwie grupy „odkrywców” pracują na patentowanych fałszywkach, bowiem ich kolejne „odkrycia” bazują na „dowodach” zaprezentowanych światu przez komisję gen. Anodiny, a zatem z najlepszych tradycji KGB. Brak jakichkolwiek materialnych dowodów postulowanego przebiegu wypadków, poza tymi fałszywkami - a że są to fałszywki sam, razem z rzeszą innych blogerów wielekroć wykazałem, m.in. na tych łamach, więc nawet wracać do tego tematu już nie warto. Nikt nie był w stanie, mimo upływu kilku już lat, tego publicznego stwierdzenia o fałszywości wszystkich rzekomych dowodów katastrofy, zaprezentowanych przez Anodinę i Millera, dotychczas podważyć, zatem jest to wedle metodologii naukowej i prawnej fakt PEWNY, dowiedziony przez zaprzeczenie.

Jaki jest zatem sens i cel dalszego grzebania w ruskim śmietniku, skoro dawno przestrzegałem, że jest to zajęcie w sposób oczywisty bezpłodne i skazane na pewną porażkę? Przecie z oczywiście fałszywych dowodów nie da się sklecić prawdziwego objaśnienia, a zwłaszcza go udowodnić. Otóż właśnie – nie da się niczego udowodnić. To jest klucz do tajemnicy kurwicy.

Otóż – zarówno w przypadku Macierewicza, jak i jego pozornego przeciwieństwa - „badacze” przekopujący przez cztery lata ruskie fałszywki nie wychodzą poza bezpieczną przestrzeń, zakreśloną przez najwyższe czynniki sprawcze w tym przedstawieniu, a podane oficjalnie do wierzenia ludowi właśnie przez reżysera przedstawienia, gen. KGB Anodinę. Któż może zarzucić „badaczom” fałszywek samowolę, ukryte zamiary, działania sprzeczne z interesem bezpieczeństwa państwa itp. brednie rutynowo wytaczane w PRL-bis wobec krytyków czegokolwiek istotnego, aby otoczyć ich opieką smutnych „panów od śrubek”, skoro zajmują się wyłącznie analizą bezwartościowego śmiecia, dostarczonego przez rosyjską centralę bezpieczniaków? Nikt im nic nie może zarzucić, tym bardziej, że rosyjskie śmieci urzędowo zatwierdził do wierzenia indianom na nadwiślańskim terytorium etnograficznym sam oddelegowany do zbadania sprawy minister, szef najoficjalniejszej komisji. Wszystkie pieczątki i ordery są w najlepszym porządku, zatem nie ma się do czego przyczepić. Badacze są kryci i bezpieczniacy po wielu stronach granic, sądy i potomność mogą im klasnąć.

Praca zatem idzie spokojnie i wytrwale, na obu frontach odcinka rosyjskiego, już cztery lata, i wszystko wskazuje na to, że będzie trwała radośnie dalej, bo co i rusz geniusz badawczy eksploratorów rosyjskiego śmiecia odkrywa na nim coraz to nowe „przełomowe” artefakty, już to na miarę Kopernika, już to na miarę Copperfielda, w zależności od pory roku i stanu zdrowia, a każde kolejne jest coraz to lepsze i coraz bardziej przełomowsze, coś jakby w Nobel w nauce zaczyna się pojawiać na horyzoncie. Zupełnie jak w klasycznej lepszej, jeszcze nowszej wersji końcóweczki zapisu rejestratorów. Nowa, ulepszona, oryginalna siedemnasta kopia. Siedemnaście mgnień wiosny, wersja cyfrowa. Majdan Smoleńsk 2014. Co prawda, nie ma jeszcze takiej kategorii, jak Nobel z badania zdarzeń niebyłych i przedstawień medialnych bez materialnych dowodów, ale być może doczekamy się nagrody Nobla z teorii pól Copperfielda w przestrzeni medialnej na przykład, fundowanej przez komitet Oskara, albo choćby pudelek.pl [Oskar to nie Oscar watsonie] Najlepsi miejscowi fachowcy od teorii komunikacji medialnej nad tym pracują od lat, zatem będzie co najmniej materiał na habilitację. Nie ma to jak mądre głowy.

Wspomnienie o „panach od śrubek” jest jak najbardziej na miejscu, bowiem jak tylko na blogu badacza rosyjskich fałszywek przedstawiłem odkrycie zburzonego hangaru 21 [a co – moje ci było], obok terminala rządowego na Okęciu, natychmiast zaczęły się dziać dziwne rzeczy telefoniczno-korespondencyjne, skutkujące w końcu usunięciem bez jakiegokolwiek uzasadnienia mojego konta na s24 i skoordynowaną akcją opluskwiania, prowadzoną przez swoisty tandem oszczercy i plagiaciarki, których powinowactwo do panów od śrubek jednoznacznie wynika z ujawnionych w następstwie publicznie działań.

Zgodnie z oczekiwaniem, badacz rosyjskich fałszywek w ogóle sprawą się nie zainteresował, tak dalece, iż tandem nadal, zgodnie ze swoją dobrze przećwiczoną, już czteroletnią tradycją [lata lecą, złości szpecą panie], pilnuje poprawności dyskusji pod kolejnymi odkryciami badacza. Czy to jest dziwne? W najmniejszym stopniu nie. W dodatku jest całkowicie spójne z diagnozą pamiętnej wariackiej wolty, w ramach której badacz zaatakował „ruskiego szpiona” Maciora z GRU, gdzie znowu tandem spełniał kluczową rolę w sterowaniu nastrojem tłumu podczas tego medialnego kryzysu.

Wynika z powyższego jednoznaczny wniosek: nie wolno wychodzić z ruskiej zony, nie wolno wykraczać poza dopuszczone oficjalnie artefakty, a już w żadnym wypadku nie wolno skierowywać badawczych kroków na Okęcie i pytać o dowody na wylot delegacji, a pokazywanie dowodów na inny od oficjalnego przebieg zdarzeń, w którym nawet ten wylot jest wątpliwy, grozi natychmiastową cenzurą, anatemą i klątwą banicji po wsze czasy, bo to wielka herezja jest. Że to nie jest sprawa błaha, mogłem się sam w następstwie przekonać [doświadczalnie, bo mentalnie już byłem przekonany] po dalszych zjawiskach przyrody, wśród których najwymowniejszy jest długotrwały, profesjonalny atak hakerski na moją pocztę. Nie wolno wychodzić z ruskiego śmietnika bez specjalnej przepustki, a nieposłuszeństwo będzie karane. Heretykom mówimy nie i dajemy odpór, wszystkimi środkami z repertuaru.

Taka to dydaktyczna myśl przyświeca organizatorom przedstawienia, a „badacze”, pomni o zdrowiu i pracy, skrupulatnie się do niej stosują i już cztery piękne latka na tym wysypisku pracują. Czy z niego wyjdą i przejdą – zgodnie ze wskazówkami wykluczonych i cenzurowanych – na Okęcie, jest raczej z perspektywy czasu i powyższego objaśnienia kwestią retoryczną. Odpowiedź bowiem jest jednoznacznie i gromko negatywna. Inne jest zamówienie i konieczność historyczna, stąd też i tytuł wybrałem frywolny i bezkompromisowy. Należy mi się, bo na to zapracowałem.


Zygmunt Białas: Czy w takiej sytuacji wierzysz, że prawda o wydarzeniach 09 - 10 kwietnia 2010r. będzie kiedykolwiek znana?

Zezorro:

A skąd się bierze u ciebie tak negatywne nastawienie, kiedy piękna wiosna wokół, a powódź zalała Serbię i Czarnogórę, a nie Podkarpacie? Przecie prawda już jest znana, podobnie jak w sprawie zamachu na Gibraltarze. Z oficjalnych dokumentów rządowych, międzyrządowych, z zachowania czynników oficjalnych, z analizy „dowodów” oraz prac badaczy – jak wyżej - już wiadomo z całą pewnością, co się wydarzyło podczas zamachu 2010. Chciałeś zapytać, czy poznamy prawdziwe dokumenty tego przedstawienia i kiedy to nastąpi. Na to mam odpowiedź prostą: wedle mojego rozeznania, podobnie jak w przypadku Gibraltaru, nie poznamy ich nigdy, bo będą konsekwentnie utajniane na kolejne 50 lat, chyba że odzyskamy pełną suwerenność, a na to się – jak widzisz – nie zanosi.

Niemniej, jak rzekłem, prawda jest już znana i wcale do niej nie jest trudno dotrzeć.

1. Oficjalna wersja katastrofy od samego początku jest farsą, a jej dalsze uwiecznianie w Polsce poprzez zmasowaną propagandę, ukazało polskie sprawstwo. Inaczej spójna propaganda by nie zadziałała od pierwszej sekundy, a tak się właśnie stało, bo była uprzednio przygotowana. To elementarne watsonie.
2. Zarówno oficjalne „śledztwo”, jak i „badania” koncesjonowanych komisji, a także innych zawodowo się zajmujących tematem grup formalnych i nieformalnych, pozornie spierających się w mało znaczących szczegółach, konsekwentnie nie zmierzają do ustalenia materialnej prawdy, ale do jej zaciemnienia i ukrycia. Tyle wykazało badanie kilku-kilkunastu obiektów szczegółowych, wykluczając przypadek. To statystyczny pewnik, też elementarne.
3. Wniosek praktyczny, po zmianach na szczytach władz i przetasowaniach gospodarczych w następstwie zamachu, jest oczywisty: wykonano klasyczny zamach stanu, w wersji medialnej. Aktorzy to bezpieczniacy różnej maści, których sponsorów nietrudno znaleźć za granicą. Że takie rzeczy się zdarzają, można oglądać właśnie na Ukrainie, gdzie – ku zaskoczeniu gawiedzi – nasze orły też są czynne [ale to pytanie następne]. Też elementarne, prawda watsonie? Od kiedy wiceminister SZ USA Victoria Nuland wypowiedziała z zezowatą swadą „Fuck the EU” na putinowskich nagraniach, życie stało się prostsze. Takie rzeczy, jak zamach stanu w tej części Europy, robi się ostatnio rutynowo. Nic nowego.
3.
4. Jak pokazałem przy ujawnieniu faktu zburzenia hangaru oraz analizie prawnej [na tych łamach] obiegu korespondencji przy uzyskaniu zezwolenia na wylot samolotu o statusie HEAD, delegacja z prezydentem nie wyleciała do Katynia z Okęcia, bowiem nie miała zezwolenia na wlot do Rosji, co jest faktem potwierdzonym zgodnie przez rządy polski i rosyjski.
5. Z powyższego wiadomo, że – skoro delegacja nie wyleciała z Okęcia – wszystko przebiegło zupełnie inaczej i w dodatku wcale nie w Smoleńsku, ale na miejscu, głównie w Warszawie, co dodatkowo tłumaczy przywiązanie „badaczy” do rosyjskiego wysypiska fałszywek i paniczne reakcje na usiłowania oderwania ich od wyznaczonego, bezpiecznego pola pracy.
6. Aby przykryć niezręczną sytuację z punktu powyższego, polska propaganda, w której uczestniczy zarówno rząd, jak i „opozycja”, naprodukowały mnóstwo fotograficznego badziewia, mającego „udowodnić” fakt odlotu delegacji z Okęcia. Aby zatem trafić oba wróble, udowodniłem na przykładzie fałszywych zdjęć z odlotu, które firmowała Zuzanna Kurtyka, że oba powyższe twierdzenia są prawdziwe – czyli że wersję oficjalną w ten lub inny sposób wspierają oba rzekomo zwalczające się obozy oraz że posługują się w tym celu wyłącznie fałszywkami [w dodatku beznadziejnie słabej jakości], czego nie zdołała ona obalić, pomimo upływu dwóch lat oraz sztabu ludzi, pracujących dla niej/razem z nią.
7. Na koniec obiektywny dowód ostateczny z długotrwałej obserwacji, czyli przesądzający o faktycznych, obserwowalnych działaniach i intencjach, w odróżnieniu od deklaratywnego pustosłowia uczestników, z wyraźnym naciskiem na wszechobecną postać Macierewicza. Otóż wszyscy właściwie uczestnicy przedstawienia oraz jego późniejszej medialnej osłony, trwającej nieprzerwanie do dziś, czyli przez cztery lata, zgodnie, konsekwentnie i bez wahania odrzucili wszelkie działania, mogące doprowadzić do uzyskania materialnych dowodów prawdziwego przebiegu zamachu, a w szczególności starannie omijali szerokim łukiem takie newralgiczne miejsca i instytucje, jak lotnisko Okęcie, wojskowa kontrola ruchu lotniczego i obszaru, stowarzyszenie nadzoru ruchu lotniczego PANSA i inne, w tym alarmowe i wypadkowe, stowarzyszenie przewoźników IATA, organizacje ratownicze, wywiady elektroniczne państw sojuszników NATO, operatorzy satelitarnych usług obrazowania Ziemi, komercyjni i wojskowi itd. Dotyczy to w szczególności osób i instytucji urzędowo powołanych do ratownictwa i utrzymania bezpieczeństwa oraz organów śledczych, w tym także marionetkowej komisji Macierewicza. Żadna z wymienionych osób i instytucji przez lata nie tylko nie przedstawiła żadnych materialnych dowodów prawdziwego przebiegu zdarzeń, które niewątpliwie są w posiadaniu instytucji krajowych i zagranicznych, ale także nie wykonała nawet żadnych skutecznych kroków w celu ich pozyskania. Taka jednomyślność, nie licująca nie tylko z powagą sytuacji, ale również z charakterem narodowym oznacza w praktyce, że wszyscy bez wyjątku uczestnicy zdarzenia i późniejszego „śledztwa” oraz „badań” mają takie kroki surowo i jednoznacznie zakazane przez osoby i kręgi faktycznie sprawujące władzę w Polsce. Wniosek ten jest w swoim dowodzie równie prosty, co porażający, jednak nieodparcie logiczny. Innego wyjaśnienia jednomyślnego poniechania wszelkich prawdziwych działań śledczych, poza medialnym rozbabrywaniem fałszywek na ruskim wysypisku śmieci, nie ma.

Czy to jest mało? Jak dla mnie to jest wszystko, co mi jest potrzebne. Zamach był polityczną ustawką od samego początku, a biorą w niej zgodnie udział wszyscy obecnie pilnujący koryta, czyli pasterze nadwiślańskich indian, którym się wydaje, że bezpieczniacy ich ochronią, bo mają wszystkie zabawki. Tymczasem prawda jest taka, że skorumpowani bezpieczniacy dbają wyłącznie o swój interes i nie mają przy tym żadnych skrupułów, a i kariery budowane na fałszywej martyrologii są czystą farsą, jak ich autorzy, bohaterowie z bożej łaski.

źr: http://zezorro.blogspot.com/2014/05/kurwica-smolenska-cztery-lata-na-ruskim.html

Kiedyś w życiu bym w to nie uwierzył, ale widząc co dzieje się na świecie WTC 11/09, Ukraina itd... - sądzę, że jest to wysoce prawdopodobne. Tłumaczyło by ten cały cyrk, co się dzieje wokół Smoleńska. "Idealne" rozwiązanie: prawda jest tak "niesamowita", niemożliwa, nie mieszcząca się w głowie przeciętnego człowieka - że nikt w nią nie uwierzy, przez co można by rzec jest bezpieczna. Tym co nie kupują oficjalnej wersji podsuwa się dezinformatora, niby-świra, a tak na prawdę agenta i cynika Macierewicza z teorią zamachowo-wybuchową, której to nigdy nie kupią Ci niby bardziej normalni... Efektem jest jeszcze bardziej podzielone i skłócone społeczeństwo - może to nie był główny cel "Smoleńska", ale na pewno pożądany efekt.

No bo jeśli to prawda, a wszystko na to wskazuje, że nie ma dowodów na ten feralny lot (na wylot samolotu prezydenckiego 10.IV.10), i że żadna ze stron nie zbadała tego (Okęcie, nagrania video...), a wszyscy skupieni są na "miejscu katastrofy" - to dużo mówi nam o tzw. "rządzących" i tzw. "opozycji" i ich chęciach dotarcia do prawdy.

Zastanawiające jest tylko, jak uciszyli brata bliźniaka prezydenta? Wątpię by był tak głupi i łykał pseudo-teorie swojego funfla Maciera. Może go jakoś zastraszyli, może jest coś innego jeszcze, co sprawia, że gra w tę grę...

Swoją drogą ciekawe, że nie wielu podjęło tu ten temat... Czyżby ludzie bali się mówić o tym i dochodzić prawdy?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Komzar




Dołączył: 24 Wrz 2007
Posty: 1285
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:47, 20 Maj '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Myślę, że to nie o obawy chodzi, przynajmniej na tym forum ale i nie tylko.
Ten cały Smoleńsk jest tak zagmatwany że WTC przy nim to dziecinna sprawa. Tu kompletnie nie wiadomo o co chodzi. Kto, poco, dlaczego, jak i kiedy? W mediach pojawiło się kilka wykluczających się zdjęć i informacja, że wszystkie dowody ma Rosja. Z tego nie da się poskładać logicznej całości. Co gorsza jak chcesz iść tropem potencjalnych wrogów pasażerów tego lotu to właściwie wszyscy obecni ludzie przy władzy tu i za granicami. Więc .....
Rozmowa o spreparowanych dowodach też mija się z celem. Nawet jak wiemy, że to grubsza sprawa to jak to było we wcześniejszym poście napisane, niczego nie da się udowodnić.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 822
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 19:28, 09 Lip '14    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

http://niepoprawni.pl/blog/3551/pytania-8-10-kwietnia-2010-z-uzupelnieniami

Cytat:

Nic nie jest takim jakim się wydaje


- Napis na frontonie muzeum
historii szpiegostwa - USA




Prawda was wyzwoli





Zbiór pytań będących w zamyśle częścią Białej Księgi dotyczącej okresu od spodziewanego pobytu prezydenta Lecha Kaczyńskiego na lotnisku na Litwie powracającego z wizyty w dniu 8 kwietnia 2010, do czasu oficjalnie podawanej godziny i minut odlotu Tu 154 M z lotniska Okęcie w dniu 10 kwietnia 2010.





Obejmuje:


Wizytę na Litwie w dniu 8 kwietnia 2010,

Planowaną (bądź nie) wizytę w Pradze na dzień 9 kwietnia 2010,
Okęcie 10 kwietnia oraz ostatnie przygotowania do wylotu,

Lot 9 kwietnia,


I Wizyta na Litwie w dniu 8 kwietnia 2010







1. Jak wyglądał harmonogram zajęć Lecha Kaczyńskiego od 8 kwietnia do 9 kwietnia włącznie. Czy i kiedy był zmieniany, kiedy były nanoszone poprawki (jeśli były takowe). Czy jeśli były nanoszone zmiany odbyło się to zgodnie z przyjętymi procedurami?



2. Kiedy została zaplanowana wizyta prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Litwie? Oficjalnie podawana jest informacja że była nieplanowana, nagła. Kiedy zapadły decyzję? Gdzie są tego potwierdzenia, jak i związane z tym zwyczajowe procedury : Zabezpieczenie lotniska, BOR itd.



3. Dlaczego została podjęta decyzja o „nagłej” wizycie na Litwie. Jaka była przyczyna i potrzeba takiej wizyty w tym czasie? Dlaczego nie była planowana wcześniej?



4. Z czasu wizyty prezydenta na Litwie są publicznie dostępne zdjęcia z lotniska przypuszczalnie z przylotu prezydenta i ze spotkania z prezydent Litwy. Nie ma dostępnych zdjęć z lotniska na Litwie z odlotu i z lotniska z Polsce z przylotu? Dlaczego?



5.Czy z prezydentem w czasie wizyty na Litwie był fotograf prasowy prezydenta? Czy zdjęcia ze spotkania z prezydent Litwy robił fotograf prasowy prezydenta? Jeśli nie on to kto? Czy fotograf prasowy prezydenta robił także zdjęcia na lotnisku po powrocie z wizyty, a także na lotnisku na Okęciu? Jeśli nie, to dlaczego ich nie robił? A jeśli robił zdjęcia z powrotu z Litwy i na lotnisku Okęcie to dlaczego nie są dostępne publicznie?





6. Czy to prawda że ostatnie dostępne oficjalnie (publicznie, dla każdego, nie opierające się na informacji jednego świadka) informacje o prezydencie Lechu Kaczyńskim urywają się w momencie znalezienia przez niego w samochodzie, w kolumnie samochodów w domyśle kierujących się na lotnisko?



7. Czy i jakie są dowody wylotu polskiego samolotu z prezydentem na pokładzie w dniu 8 kwietnia kierującego się z Litwy do Polski. Jaki to był samolot, czy Jak, który numer? O której wystartował? Itd.



8. Jaki był skład załogi lotu na Litwę w dniu 8 kwietnia. Jaki był skład ochrony prezydenta? Czy załoga (całość, bądź część) brała udział w locie 10 kwietnia? Czy ochrona BOR (w całości bądź części) uczestniczyła w locie 10 kwietnia?



9. Czy w wypadku lotu na Litwę w dniu 8 kwietnia zostały zachowane wszystkie procedury dotyczące przewozu najwyższej głowy państwa? : Samolot zapasowy, lotnisko zapasowe, sprawdzenie lotniska itd.



10. Czy w przypadku lotu na Litwę są zachowane wszystkie dokumenty i potwierdzenia, które w takich w wypadkach zwyczajowo są zachowywane?



11. Czy są zachowane wszystkie wymagane ślady współpracy ze stroną litewską dotyczące przylotu, pobytu i wylotu, w tym z jej służbami specjalnymi?



12. Czy były przeprowadzane wywiady z prezydentem Lechem Kaczyńskim na temat wizyty na Litwie, bądź to po powrocie do Polski, bądź jeszcze w samolocie? Jeśli tak to dlaczego nie są dostępne publicznie. Jeśli nie były przeprowadzane to dlaczego?



13. Czy i jacy polscy dziennikarze towarzyszyli prezydentowi w czasie wizyty na Litwie?



14. Czy miała miejsce sytuacja w której dziennikarze chcieli przeprowadzić rozmowy, pytać prezydenta o wizytę na Litwie i jej owoce, bądź jeszcze samolocie, bądź w Polsce, ale z jakichś powodów nie mieli możliwości tego zrobić? Jeśli tak było jakie to były powody? Czy istnieją wypowiedzi dziennikarzy na ten temat? Jeśli tak to gdzie są dostępne?



15. Marta Kaczyńska mówiła (informacja powszechnie dostępna) iż ostatni raz widziała ojca dwa dni temu. Jak wiadomo Marta Kaczyńska zamieszkiwała wraz z mężem w pałacu prezydenckim. Czy wobec tego często się zdarzało iż mieszkając w tym samym budynku nie widziała ojca przez dwa dni? A jeśli nie to dlaczego miało to miejsce tym razem? Jak wyglądała „standardowa częstotliwość widzenia rodziców i spotkań z nimi” podczas mieszkania w pałacu prezydenckim.



16. Czy i gdzie znajduje się udokumentowane potwierdzenie działań prezydenta od czasu wylotu z Litwy do 10 kwietnia rano?



17. Jeśli prezydent miał problemy (na szczególne trudności napotykając w osobie bezpośredniego dysponenta Tomasza Arabskiego) w uzyskaniu samolotu na planowany wcześniej wylot do Katynia, dlaczego o wiele łatwiej, lub całkowicie bez problemów uzyskał samolot na planowaną „w ostatniej chwili” wizytę na Litwie?




II Planowana (bądź nie) wizyta w Pradze na dzień 9 kwietnia 2010







1. Czy jest prawdą że prezydent Kaczyński 9 maja miał uczestniczyć w praskim spotkaniu z Obamą i w nim nie uczestniczył? Jeśli uczestniczył to gdzie można znaleźć oficjalne potwierdzenie tej wizyty i materiały filmowe i prasowe? Jeśli nie uczestniczył, a wcześniej było to zaplanowane to dlaczego i gdzie można znaleźć oficjalną informację dotyczącą przyczyny tej absencji? Czy na ten temat znajdują się informacje w materiałach kancelarii prezydenta, czy na ten temat wypowiadali się członkowie kancelarii prezydenta. Jeśli tak to gdzie i kiedy? W czyjej gestii są teraz te materiały dotyczące odwołania, bądź nie wizyty, jej nie potwierdzenia / potwierdzenia. Czy pytania o tę wizytę były zadawane j zadawane członkom kancelarii prezydenta przez Zespół Parlamentarny ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r? Czy byli pytani o nią przez inne uprawnione czynniki. Jeśli tak, to dlaczego ta informacja nie jest dostępna publicznie? Jeśli nie byli pytani to dlaczego?




III Okęcie 10 kwietnia.

oraz




Ostatnie przygotowania do wylotu.



1. Czy to prawda że od czasu pobytu na Litwie prezydenta Kaczyńskiego nie ma żadnych jego zdjęć i materiałów filmowych? Takich zdjęć rzeczywiście nie można znaleźć w zasobach internetowych, w prasie. Nie były także emitowane w telewizjach w okresie żałoby po prezydencie Polski. W okresie żałoby telewizje i prasa publikowały wiele nie znanych do tej pory zdjęć i filmów z prezydentem Lechem Kaczyńskim, z parą prezydencka. Nie było jednakże zdjęć, filmów od czasu spodziewanego powrotu prezydenta z Litwy do czasu wylotu TU 154 z Lotniska na Okęciu w dniu 10 kwietnia rano. Jeśli telewizje są w posiadaniu takich zdjęć i filmów dlaczego ich nie emitowały?



2. Jest tak, że w przypadku śmierci danej osoby, zwłaszcza śmierci tragicznej, do tego niewyjaśnionej wspomina się przede wszystkim jej ostatnie chwile: ostatnie godziny i ostatnie dni. Tak jednak nie było w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie było tak także w przypadku pozostałych ofiar delegacji na przykład generałów -dowódców najwyższych sił zbrojnych, pracowników kancelarii prezydenta. Cofano się do wspomnień dalszych pomijając ostatnie dni, godziny. Dlaczego?



3. Jakie osoby odpowiedzialne za organizację przebywały na Okęciu do czasu wylotu Tu-154 M w dniu do kwietnia? Kto to był (nazwiska) jakie miały funkcje? Czy ta liczba była odpowiednia w stosunku do licznej delegacji ważnych osób w państwie?



4. Czy przygotowania do wylotu w porcie lotniczym ze strony pasażerów i osób odpowiedzialnych za organizację odbywały się zgodnie z przyjętymi procedurami i zwyczajem? Czy nic ich nie zakłóciło?



5. Czy odlot (oficjalnie Tu –154) odbył się zgodnie z wcześniej przyjętym harmonogramem. Czy nic go nie zakłóciło? Czy nic nie zakłóciło zaplanowanej organizacji wylotu w tym działań osób odpowiedzialnych za organizację? A jeśli zakłóciło jakie to były przyczyny i na czym zakłócenie polegało?



6. Na początku, tuż po „katastrofie” podawane były informacje iż prezydent spóźnił się na lotnisko. Pojawiały się insynuacje (prasa brukowa bądź inne źródła) że było to skutkiem libacji alkoholowej, którą prezydent miał rzekomo odbyć poprzedniego dnia. Dlaczego, zwłaszcza wobec dużego zainteresowania społeczeństwa osobą prezydenta w dniu 10 kwietnia i dalszych nie wyjaśniono przyczyny rzekomego, lub prawdziwego spóźnienia prezydenta na lotnisko zasięgając tych informacji u źródeł : u pracowników kancelarii prezydenta, innych kompetentnych osób winnych, oraz mogących mieć tą wiedzę?



7. Czy na lotnisku Okęcie były ekipy telewizyjne, radiowe, prasowe, zarówno ogólnopolskie, jak i lokalne. Wiadomym jest że dziennikarze mający towarzyszyć delegacji do Katynia odlecieli wcześniejszym samolotem. Jeśli przyjąć że ekipy największych mediów przebywały w Katyniu to dlaczego nie było mediów nie planujących pobytu w Katyniu, zwłaszcza lokalnych warszawskich i innych mediów, oraz innych, tych , których finansowo nie było stać na wyjazd do Katynia. Zwłaszcza dziwić to może wobec atrakcyjności delegacji. Jedynej takiej w historii współczesnej Polski. Jeśli zaś były to jakie? Dlaczego jeśli były na terenie portu lotniczego, bądź przed nim dlaczego nie posiadamy z ich strony żadnych zdjęć, filmów, oraz ich ustnych relacji?



8. M. Wierzchowski z kancelarii prezydenta w czasie przesłuchania przez Zespół Parlamentarny zeznał iż na lotniskach w Warszawie i Smoleńsku nie było fotografa i kamerzysty z zespołu prasowego prezydenta RP . Czy nie jest przyjętym zwyczajem i standardem iż kamerzysta i fotograf leci razem z prezydentem? W tym w wypadku, w ten sposób zespół prasowy prezydenta robiłby zdjęcia i kręcił film z odlotu prezydenta z Warszawy i z (spodziewanego) lądowania na lotnisku w Smoleńsku.



9. Czy są znane jakieś przeszkody wobec których ekipa prasowa towarzysząca prezydentowi na Okęciu, w Smoleńsku nie mogłaby mu również towarzyszyć w Katyniu i tam wykonywać swoich obowiązków? Jeśli tak to jakie to przyczyny? Kto wydał decyzje dotyczącą braku obecności serwisu prasowego przy osobie prezydenta? Czy jest na ten temat relacja kamerzysty oraz fotografa z serwisu prasowego prezydenta? Jeśli tak, dlaczego nie jest dostępna publicznie?



10. Jak wytłumaczyć fakt iż zespół prasowy prezydenta RP wylatuje na docelowe miejsce pobytu prezydenta i tam oczekuje na prezydenta nie mając możliwości sfotografowania go gdy wsiada do samolotu, gdy z niego wysiada jak i nakręcenia filmu w tych miejscach, a także wykonania innych stosownych do swoich obowiązków rejestracji, także w czasie lotu.



11. Czy taka sytuacja miała kiedykolwiek miejsce w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego? Jeśli tak to kiedy to miało miejsce, jakie są zachowane dostępne materiały na ten temat i dlaczego taka decyzja została podjęta? Czy analogiczna sytuacja miała miejsce w czasie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Wałęsy?

Wyjaśnienia M. Wierzchowskiego z kancelarii prezydenta są na ten temat niejasne i nie wyjaśniają problemu. Dlaczego?



9. Dlaczego dziennikarze, bądź ich część nie poleciała z delegacją skoro w Tupolewie były wolne miejsca?



10. Dlaczego inne osoby spoza dziennikarzy deklarujące wedle nich chęć lotu z prezydentem zrezygnowały, jak mówią ze względu na duża liczbę chętnych jeśli w Tupolewie były wolne miejsca. Kto im (każdej osobie) podawał taką informację że w TU –154 nie ma wolnych miejsc i dlaczego podawał taką informację? Dlaczego inne osoby pragnące towarzyszyć prezydentowi w Katyniu, a sądzące że nie mają tej możliwości w przypadku lotu samolotem nie zdecydowały się na podróż pociągiem. Wśród osób należących do rezygnujących z podróży były także osoby niższe rangą od niektórych podróżujących pociągiem, w tym młodsze od wielu pasażerów pociągu, także takie, które z racji swojej funkcji winny były towarzyszyć prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu.



11. Czy pamiątkowe zdjęcia i filmy robiły osoby tym się stale zajmujące, czy też wyznaczone na tę okazję w przypadku innych ważnych osób, poza prezydentem, lecących do Katynia: Najwyższych dowódców sił zbrojnych, prezesa Narodowego Banku Polskiego, wicemarszałków senatu i sejmu? Innych. Czy Wojsko Polskie posiada serwis prasowy? Jeśli tak czy robiło zdjęcia i filmy głównodowodzących sił zbrojnych na terenie portu lotniczego. a także w bazie przed wyjazdem, bądź w innych miejscach gdzie przebywali dowódcy? Jeśli tak, to dlaczego te zdjęcia, filmy są ukryte? Jeśli nie, to dlaczego nie były robione? Analogicznie w przypadku Narodowego Banku Polskiego. Czy NBP posiada swój serwis prasowy? Jeśli tak czy robił zdjęcia w dniu 10 kwietnia? Jeśli nie to dlaczego?



12. Czy pamiątkowe zdjęcia i filmy były robione także nieprofesjonalnym sprzętem: telefonami komórkowymi i podręcznymi aparatami cyfrowymi członkom delegacji na Okęciu, a także przed znalezieniem się na nim na przykład przed domem, przed miejscami pracy, na terenie bazy, baz woskowych po przygotowaniu, a przed wyruszeniem w drogę na lotnisko przez samych członków delegacji, oraz osoby odpowiedzialne za organizację, także osoby odprowadzające?

Jeśli tak to dlaczego ani jedno takie zdjęcie i ani jeden film nie jest publicznie dostępny? Jeśli zaś nie były wykonywane to jak to można wytłumaczyć? W erze powszechnej dostępności telefonów komórkowych i aparatów fotograficznych w nich oraz kamer w tych telefonach w jaki sposób można to wytłumaczyć?



13. Zgodnie z podanymi publicznie informacjami większość telefonów komórkowych ofiar i aparatów fotograficznych zachowała się. Wedle wcześniejszych oficjalnych informacji sprzęt ten wraz z rzeczami osobistymi został zwrócony rodzinom. Wedle ostatnich oficjalnych informacji nie został zwrócony rodzinom, ale zostanie zwrócony. Czy zostaną zwrócone również aparaty fotograficzne i telefony komórkowe?

Wedle innych publicznie dostępnych informacji niektóre telefony oraz aparaty cyfrowe zostały rodzinom zwrócone, ale nie ma śladu po zdjęciach z Okęcia i wcześniejszych. Została też wedle tych informacji wyczyszczona pamięć tych aparatów fotograficznych i telefonów. Czy na zachowanych aparatach i w telefonach które mają być zwrócone rodzinom zachowały się pamiątkowe zdjęcia z Okęcia, sprzed wyjazdu na lotnisko, inne?

Jeśli się nie zachowały to dlaczego? Czy można sądzić że w dniu 10 kwietnia nie zostało wykonane przez nikogo z członków delegacji żadne zdjęcie, bądź nie został nakręcony żaden materiał filmowy? Jeśli tak to na jakiej podstawie? Co mogłoby być przyczyną?



14. Czy prokuratura wojskowa jest w posiadaniu zdjęć bądź filmów z Okęcia które znajdowały się w aparatach fotograficznych ofiar bądź telefonach komórkowych?



15. Jak zadysponowali swoją podróż wyjazd do Katynia głównodowodzący wojsk polskich?

Czy są stosowne tego ślady w odpowiednich instytucjach wojskowych sygnowane podpisami. Jakie są procedury w tego typu wyjazdach głównych dowódców poza granice kraju? Czy wszystko odbyło się zgodnie z nimi? Czy zlecono zastępcom głównodowodzących sił zbrojnych zastępstwo właśnie? Czy odbyło się to zgodnie z procedurami? Jakie są procedury natowskie w tym wypadku?



16. Jakie procedury pozwalają na jednoczesne opuszczenie kraju wszystkim naczelnym dowódcom sił zbrojnych? Czy w ogóle jest taka procedura? Jeśli jest to w jakim dokumencie się znajduje? Czy procedura taka jest jednakowa w wypadku wylotu do państwa NATOwskiego, państwa nie będącego członkiem NATO uważane za państwo zaprzyjaźnione, państwa nie będącego członkiem NATO uważanego za neutralne. Za jakie państwo była uważana Rosja?



17. Wedle powszechnej oceny czynników zachodnich i polskich Rosja jest państwem niestabilnym. Tuż przed 10 kwietnia 2010 miał miejsce w Rosji zamach uważany za zamach terrorystyczny. Czy w związku ze statusem Rosji oraz dodatkowo zamachu w moskiewskim metrze zostały podjęte w Polsce dodatkowe środki bezpieczeństwa w wojsku polskim, służbie wywiadu wojskowego, oraz służbie kontrwywiadu wojskowego w związku z planowanym wyjazdem wszystkich głównodowodzących sił zbrojnych poza granice kraju na teren Rosji.



18. Jaki wpływ na SWW oraz SKW mają głównodowodzący sił zbrojnych oraz jaki mają na dostęp do informacji będących w posiadaniu tych służb. W jakich dokumentach jest to regulowane? Czy w czasie ostatnich miesięcy były jakieś zmiany w relacjach SWW, SKW i głównodowodzący sił zbrojnych? Czy zwłaszcza w ostatnich dwóch dniach 8-10 kwietnia były jakieś zmiany, bądź trudności w dostępie do informacji przez głównodowodzących sił zbrojnych?



19. Czy wobec jednoczesnego wyjazdu poza granice kraju wojsko było postawione w stan podwyższonej gotowości? Czy tego wymagają przepisy, czy takie są standardy NATO?



20. Czy głównodowodzący sił zbrojnych opuszczając granicę pełnili nadal obowiązki głównodowodzących czy też zastępcy całkowicie przejmowali ich obowiązki? Na podstawie jakich przepisów to się odbywało?



21. Czy głównodowodzący mieli specjalne kanały do komunikacji z zastępcami (będąc w samolocie) czy też nie jest to wymagane?



22. Kiedy głównodowodzący (każdy z nich) ostatni raz kontaktował się telefonicznie ze swoim zastępcą? Kiedy osobiście z zastępcą? Kiedy i w jakich okolicznościach z innymi wojskowymi w ostatnich dwóch dniach?



23. Czy zostały przeprowadzone przez media rozmowy z zastępcami głównodowodzących sił zbrojnych dotyczące ich ostatnich kontaktów ze zwierzchnikami? Żaden taki zapis nie jest dostępny publicznie? Jeśli nie były przeprowadzone takie rozmowy, ani żadna z nich to dlaczego?



24. Czy i jaka ochrona przewidziana jest dla głównodowodzących sił zbrojnych podczas podróży po Polsce i zagranicą. Jaka jest praktyka w tym zakresie? Czy i jaka ochrona głównodowodzących sił zbrojnych eskortowała ich na dworzec lotniczy? Czy była to żandarmeria wojskowa czy inne służby?



25. Kto towarzyszył głównodowodzącym sił zbrojnych (dalej GSZ) w drodze na Okęcie. Kto towarzyszył na Okęciu?



26. Czy GSZ wyjeżdżali z baz wojskowych? Wszyscy, niektórzy? Z domów prywatnych? Wszyscy, którzy? [ Informacja uzupełniająca: Wedle relacji żony gen. Potasińskiego jechał samochodem z Krakowa do Warszawy. Nie wiadomo z tej relacji czy prowadził szofer czy sam generał i czy to był samochód służbowy. Jednakże gen. Potasiński miał wyjechać w sobotę pokonując odległość około 300 kilometrów. Optymalny czas podroży 4 godziny. Jeśliby generał miał przybyć na lotnisko w podobnym czasie co wymienieni K. Doraczyńska i Zakrzeński to musiałby wyjechać między pierwszą a dwunastą w nocy. Żona wspomina iż obudziła się godzinę po wyjściu męża. (Wschód słońca w tym czasie około 4.47.) Zauważyła że jest piękna pogoda. Jeśli nawet obudziła się o wschodzie słońca (wcześniej nie mogłaby zauważyć że jest piękna pogoda) oznaczałoby to wedle relacji iż wyszedł najszybciej około 3,37. Jeśli niektórzy przynajmniej członkowie delegacji wychodzili w Warszawie o czwartej z domów gdzie czekały na nich podstawione samochody to dlaczego generał Potasiński tylko około dwadzieścia minut wcześniej od nich wyszedł z domu, gdy miał do pokonania 300 kilometrów i jazdę po Krakowie. Mógł jednak wyjechać później bo jest to najwcześniejsza możliwa godzina wynikająca z relacji żony. Byłby zatem w Warszawie, czy na lotnisku o czasie czy po czasie oficjalnego odlotu tupolewa. Jeśli czas wyjścia byłby późniejszy gen Potasiński przyjechałby wyraźnie po czasie odlotu. Dlaczego gen Potasiński nie wyjechał w piątek by zanocować w Warszawie? Dlaczego jego wyjście z domu jest niemal zbieżne z wyjściem z domu osób mieszkających w Warszawie jeśli miał do pokonania 300 kilometrów? Jeśli jazda była optymalna nie zdążyłby na samolot. Jeśliby jechał (prowadził szofer, lub generał) bardzo szybko, to byłoby to narażanie życia. Jednak nawet gdyby udało się tę drogę pokonać w dwie godziny (czy to możliwe?) że średnią prędkością 150 h czyli ze względu na przejazd przez tereny zabudowane zwykle znacznie szybciej niż ponad 150 h to byłby na miejscu (licząc czas do rozpoczęcia jazdy, przejazd przez Kraków i Warszawę) około szóstej. To pora optymalna w stosunku do oficjalnego wylotu tupolewa i nawet nieoficjalnie planowanego czasu wylotu 6.50. Dlaczego jednak generał Potasinski miałby dotrzeć na lotnisko znacznie później niż niektórzy członkowie delegacji? Skąd te dysproporcje? Czy możliwe jest aby jechał z maksymalną, niebezpieczną prędkością. Czy taka nieuzasadniona brawura w czasie pokoju przystoi poważnemu dowódcy, głównodowodzącemu wojsk specjalnych?]



27. O której GSZ rozpoczęli podróż na Okęcie? Skąd każdy z nich? [oprócz gen. Potasińskiego].



28. Czy GSZ udawali się razem na Okęcie? Jeśli tak to jakimi środkami transportu? Skąd udali się razem? [jak wyżej].



29. Czy przed wyjazdem GSZ na misję bądź w innym celu za granicę jest przeprowadzano rano odprawa? Czy było tak i w tych przypadkach?



30. Czy GSZ zgłaszali obiekcje wobec lotu jednym samolotem wszystkich GSZ? Gdzie są ślady tych obiekcji? Czy GSZ nie łamiąc przepisów mogli zgodzić się na taki lot zwłaszcza po „katastrofie” samolotu Casa? Czy jest sytuacja, także stan wojny w którym wszyscy głównodowodzący mogą znaleźć się w jednym samolocie. Od początku wynalezienia samolotów nie jest znana sytuacja w której całe dowództwo leci jednym samolotem. Także w wypadku krajów uboższych od Polski i mniej zasobnych w sprzęt wojskowy. Nie jest znana taka sytuacja także z czasów I, II ani innej wojny, także w przypadku zniszczenia zasobów lotniczych w toku walk. Dlaczego więc tym razem nastąpiła taka sytuacja?



31. Od kiedy GSZ wiedzieli że będą znajdować się w jednym samolocie? Czy wszyscy w jednym czasie tego się dowiedzieli? Jak przekazywana była ta informacja? Czy jest tego potwierdzenie w armii? Czy na ten temat odbywały się rozmowy GSZ, gdzie jest to odnotowane?



32. Wiadomym jest że prezydent nie był swobodnym dysponentem żadnego samolotu co wynika z informacji znanych od początku kadencji rządu PO- PSL, kolejnych ustaleń oraz dokumentów.

Jak się wydaje głównymi dysponentami samolotów wojskowych CASA byli GSZ. Czy są w tym względzie inne możliwości? Dlaczego GSZ nie zdecydowali się na lot samolotami CASA, jeśli to dodawałoby należytej godności i powagi wyjątkowej delegacji wojskowej? Czy mamy jakiekolwiek informacje co do ich decyzji odnośnie samolotów CASA, swojego wylotu i podziału delegacji wojskowej?



33. Czy wiadomo gdzie i kiedy GSZ wiedzieli o jednym samolocie?



34. Czy GSZ i inne czynniki mające wpływ na wylot rozważały ochronę niespotykanej i wyjątkowo newralgicznej delegacji jeśli chodzi o bezpieczeństwo państwa polskiego na różnych szczeblach stanowioną przez myśliwce? Czy są ślady takich rozważań, planów? Dlaczego nie zostały zastosowane? Czy jeśli podjęte zostały decyzje dlaczego zostały zmienione?



35. Kiedy miały miejsce wizyty dowódców w jednostkach wojskowych w ostatnich dniach przed 10 kwietnia lub włącznie?

Czy ich częstotliwość bądź stały pobyt były standardowe bądź było w nich coś odmiennego?



36. Oprócz podwyższonego stanu gotowości ( o ile) jakie wojsko podjęło zabezpieczenia i wdrożyło procedury w związku z planowanym wylotem wszystkich GSZ poza granice kraju?



37. Czy ekipa prasowa prezydenta leciała z dziennikarzami Jakiem czy też udała się jeszcze wcześniej do Katynia? Jakim środkiem transportu, z kim, kiedy dokładnie? Czy ekipa prasowa prezydenta spodziewała się wcześniej że nie poleci razem z prezydentem? Kiedy otrzymała taką informację, nakaz? Czy ekipa prasowa prezydenta była zdziwiona tym że nie poleci razem z prezydentem? Czy ktoś rozmawiał z nimi na ten temat, dziennikarze inne osoby? Gdzie obecnie przebywają osoby z serwisu prasowego prezydenta i czym się zajmują (o ile nie pełnią tej samej funkcji przy prezydencie Komorowskim) ?



38. T. Szczegielniak z kancelarii prezydenta twierdzi że obserwował wsiadanie delegacji do samolotu i odlot samolotu z delegacją z tarasu widokowego. Odległość z tarasu widokowego do płyty lotniska jest duża, około 100 metrów nadto widoczność nawet o podawanej porze wylotu Tupolewa, przez oficjalne czynniki, po siódmej o tej porze roku jest słaba. Dlaczego minister kancelarii prezydenta, tak ważna osoba dla prezydenta, jeśli już wyjechał na lotnisko by pożegnać delegację przebywał tylko na tarasie widokowym? Czy należy rozumieć że przebywał tylko na tarasie widokowym z nikim się nie widział, z nikim nie rozmawiał i po przyjeździe na Okęcie wszedł na taras widokowy doczekał odlotu samolotu i odjechał?

Wedle informacji jednak taras widokowy był w remoncie. Czy to prawda że był w remoncie? Kiedy rozpoczął się ten remont, do kiedy trwał? Kiedy został zlecony? Jaka jest dokumentacja w tym zakresie (dotycząca remontu w tym i w innych miejscach na terenie Okęcia). Jak rozumieć należy w kontekście niedostępności tarasu widokowego relację T. Szczegielniaka?



39. Oprócz T. Szczegielniaka osobą, która twierdzi że odprowadzała delegację i prezydenta (tym razem widząc wszystkich blisko, niektórych wis a wis, z wieloma rozmawiając) jest Andrzej Klarkowski doradca prezydenta. W przeprowadzonym z nim wywiadzie w Naszym Dzienniku marzec b. r. ) i podobnym, nieco skromniejszym, wcześniejszym w TV Trwam natrafiamy na wiele niejasności, sprzecznych ze sobą informacji. Dlaczego mamy tylko informację trzech osób związanych z prezydentem (trzecia to minister Fotyga) o tym iż w taki czy inny sposób widzieli delegację, bądź przebywali na terenie Okęcia w oficjalnym czasie odlotu delegacji? Dlaczego powyższe relacje pojawiły się dopiero po niemal roku od tragedii?



40. Czy jakieś rodziny ( jakie, ile rodzin?) odprowadzały swoich bliskich, członków delegacji na lotnisko Okęcie? Czy przebywały także na terenie portu lotniczego, czy tylko „odwiozły” swoich bliskich. Dlaczego nie ma relacji członków rodzin odprowadzających? Czy należy rozumieć przez to że żadna rodzina nie odprowadzała swoich bliskich na lotnisko? Jeśli tak to dlaczego? Wśród członków delegacji było wiele osób wiekowych: rodziny katyńskie, Anna Walentynowicz, Prezydent Kaczorowski. Czy jest przyjętym zwyczajem że bliscy nie towarzyszą zwłaszcza starszym osobom?



41. Jakimi środkami transportu udawały się na lotnisko poszczególne osoby delegacji? Dlaczego nie jest to informacja publicznie znana 14 miesięcy po „katastrofie” smoleńskiej.



42. Z miejsca pozostawionego samochodu przez prezes Naczelnej Rady Adwokackiej panią Joannę Agacką Indecką wynika że jechała na Okęcie (z Łodzi) okrężną drogą. Dlaczego? Samochód nie był jednak zaparkowany na Okęciu? Dlaczego pozostawiła samochód nie docierając nim na Okęcie?



43. Spośród nielicznych relacji rodzin dotyczących wyjść bliskich z domu udających się na Okęcie jedna dotyczy aktora Janusza Zakrzeńskiego. Miał wyjść z domu po czwartej ( z osiedla Pod Skocznią). Dlaczego ta pora była tak wczesna?

Z tych nielicznych relacji można stworzyć obraz że członkowie delegacji udawali się na lotnisko Okęcie w nocy. Koresponduje z tym relacja A. Klarkowskiego, który twierdzi że przybył na lotnisko o 6.10, a generalicja była już tam dużo wcześniej.

Dlaczego członkowie delegacji udawali się na lotnisko pod osłoną nocy?



44. Czy skoro Janusz Zakrzeński wyszedł z domu po czwartej (czy należy rozumieć że do samochodu podstawionego przez organizatorów wylotu?) nie należy sądzić że była to pora obowiązująca dla członków delegacji? Można się spodziewać iż była ona jednakowa dla wszystkich, a przynajmniej dla „cywilów” i została przekazana przez organizatorów wylotu.



45. Kto powiadamiał członków delegacji o czasie wyjazdu z miejsca zamieszkania i jak uzasadniał wczesną porę? Jaka była podawana członkom delegacji spodziewana godzina wylotu?



46. Jak wiadomo między godziną czwartą i piątą rano, zwłaszcza porą zimową, jesienną i wczesnowiosenną przemieszczanie się po Warszawie i innych dużych miastach jest istotnie ułatwione w porównaniu do późniejszych godzin. Można zatem sądzić że niektórzy członkowie delegacji znaleźli się na Okęciu znacznie przed piątą. Dlaczego nie widzieli ich dziennikarze, którzy odlecieli o godzinie piątej? A jeśli widzieli dlaczego nie możemy nigdzie znaleźć ich relacji na ten temat?

Jeśli choćby niektórzy członkowie delegacji przybyli przed piątą, a nawet niedługo po czwartej, wpół do piątej. Dlaczego nie ma o tym wzmianek w relacjach dziennikarzy. Dziennikarze byli zawiedzeni iż nie przeprowadzą wywiadów z osobami z którymi na co dzień nie mają kontaktu. Dlaczego zatem nie robili wywiadów z członkami delegacji, którzy już byli na Okęciu? Jeśli zaś robili dlaczego o tym nie informują opinii publicznej i nie przedstawiają wywiadów?

Czy można sądzić że wszyscy członkowie delegacji, opuszczający domy o godzinie czwartej (po czwartej), jechali znacznie dłużej na lotnisko niż ma to miejsce w czasie większego ruchu i w konsekwencji byli po piątej? Jeśli taka sytuacja miała miejsce, jak ją wytłumaczyć?

O relacjach osób odwożących członków delegacji na lotnisko nic nie wiadomo? Czy takowe istnieją? Jeśli nie to dlaczego? Jeśli istnieją dlaczego nie są udostępnione opinii publicznej?



47. Jak wyglądała podróż członków delegacji spoza Warszawy (oprócz wzmiankowanej podróży Joanny Agackiej Indeckiej).

Czy (którzy z nich?) przyjechali do Warszawy w przeddzień? Gdzie nocowali w Warszawie? Czy w jednym miejscu zapewnionym przez „organizatorów wylotu, czy w różnych miejscach?



48. Czy rodziny członków delegacji otrzymywały od nich esemesy po starcie samolotu informujące że samolot wystartował? Nie wiadomo nic o żadnym takim esemesie. Czy możliwe jest że żaden z członków delegacji nie wysłał takiego esemesa? Jeśli tak, dlaczego odbyło się wbrew zwyczajowi gdzie zwykle pasażerowie po czasie startu informują bliskich za pomocą sms o bezpiecznym znalezieniu się w powietrzu (i analogicznie po wylądowaniu).



49. Jakie było wyloty z Okęcia od czasu Jaka z dziennikarzami do czasu oficjalnego odlotu Tu-154?



59. Czy w składzie personelu lotniska Okęcie zaszły w dniu 10 kwietnia 2010 jakieś zmiany w stosunku do ostatnich dni, w tym 7 kwietnia? Jeśli tak to jakie? Czy ewentualne zastępstwa pracowników (spowodowane na przykład chorobowym) różnią się ilością tych zastępstw od statystycznych danych Okęcia na ten temat?



60. Podawany czas wylotu Jaka z dziennikarzami to godzina piąta. Są tu jednak rozbieżności. Czy jest znany dokładny czas wylotu: godzina i minuta jednoznacznie potwierdzony? Dlaczego tutaj są rozbieżności jakich nie ma przy wylocie „zwykłego” samolotu pasażerskiego nie związanego z wyjątkowa sytuacją, jak to ma miejsce w przypadku Jaka z dziennikarzami?



61. Według raportu Millera nawigator Tu-154 miał wyjść z domu około wpół do piątej (polskiego czasu. Miller podaje w Warszawie czas rosyjski) . Tymczasem wspomniany pasażer Wojciech Zakrzeński wyszedł z domu po czwartej, jak i przypuszczalnie znaczna część pasażerów „cywili” (wedle relacji rodzin w tym K. Doraczyskiej) z założeniem podstawionego przez organizatorów transportu. Czy jest zwyczajem iż pasażerowie udają się bezpośrednio na lotnisko przed załogą?



62. Czy Komisja Millera, jej eksperci zapoznawali się z książką raportów Okęcia z dnia 10.04. 2010. Z raportu wynika że nie zapoznawali się? Dlaczego? Czy książka raportów była przedmiotem jakiejkolwiek analizy prokuratury? Jeśli tak gdzie są jakikolwiek ślady informacji o zainteresowaniu prokuratury książką raportów z dnia 10 kwietnia 2010.



63. We wspomnieniach rodzin min. Doraczyńskiej czy aktora Zakrzeńskiego jest informacja że samochody służbowe mające je zawieźć przyjeżdżały o czwartej rano. W przypadku ilu konkretnie osób zawoziły je samochody? Jakie to były samochody tzn. kogo będące własnością, czy przez organizatorów na tę okazję wynajęte, czy też stałe samochody służbowe? Czy były to mikrobusy czy samochody osobowe?



64. Jeśli w dostępnych nielicznych wspomnieniach mamy informację iż samochody podjeżdżały o czwartej wynika z tego że do każdej osoby przyporządkowany był jeden samochód. Jeśli byłyby to busy to zabierałyby pasażerów kolejno i pierwszy pasażer wsiadłby o czwartej, drugi na przykład piętnaście po czwartej, trzeci na przykład czwarta czterdzieści, siódmy o piątej dziesięć na przykład. Jeśli były to samochody zabierające tylko jednego pasażera to dlaczego taka sytuacja miała miejsce? Czy zawsze tak jest że samochody mające charakter samochodów desygnowanych przez państwo polskie zabierają tylko pojedynczych pasażerów o jednej porze czy to jest nie będący urzędnikiem państwowym członek delegacji czy to jest minister w kancelarii prezydenta?



65. Czy to prawda że w noc poprzedzającą wylot do Smoleńska paliły się długo w nocy światła w wielu bądź wszystkich oknach pałacu prezydenckiego. Czy było wcześniejszym zwyczajem że prezydent Lech Kaczyński długo w noc rozświeca różne pomieszczenia pałacu prezydenckiego? Czy noc przed wylotem wcześnie rano nie była czasem w którym prezydent winien spać? Jak wytłumaczyć owe światła? Jeśli zaś nie jest to prawdą czy ta sprawa była badana i wyjaśniana przez pracowników pałacu prezydenckiego? Czy należy wiązać owo rozświetlenie pałacu ( o ile miało miejsce) z plotkami i insynuacjami zaraz po tragedii iż prezydent brał udział w libacji poprzedniej nocy i dlatego zaspał. Kto te plotki rozprowadzał?



66. Jarosław Kaczyński mówi że namawiał brata żeby jechał pociągiem, ale prezydent nie chciał bo miał umówiona wizytę na Litwie i spóźniłby się. Anna Pietraszek, która rozmawiała z ramienia telewizji na temat obsługi medialnej mówiła iż po godzinnej rozmowie namówiła ministra Stasiaka do podróży prezydenta pociągiem. Minister Stasiak przekona z kolei prezydenta. Jednak potem jak opisuje to A. Pietraszek „tak na niego wsiedli” że wrócił do lotu samolotem. W innym czasie Jarosław Kaczyński mówił że spodziewał się że brat pojechał pociągiem. Jak mógł się tego spodziewać skoro prezydent, jak wynika ze słów J. K. zdecydowanie wybrał podróż samolotem? Dlaczego są rozbieżności między tymi relacjami? Jeśli zaś relacja A. Pietraszek oddaje rzeczywistość to dlaczego prezydent był odwiedziony od lotu samolotem jeśli się na to zdecydował i przez kogo?



67. Wedle skąpych, ale oficjalnych informacji zepsuł się monitoring na Okęciu. Jednakże informacja o zepsuciu się monitoringu jest jedyną na ten temat? Dlaczego nie ma żadnej innej? Kto odpowiada za monitoring na Okęciu? Czy takie zepsucie monitoringu zdarzyło się już wcześniej czy pierwszy raz? (jednak o ewentualnej awaryjności monitoringu na Okęciu nie ma żadnych informacji). Jaka była przyczyna tego zepsucia się? Dlaczego nie jest podawane żadne wyjaśnienie awarii? Czy jest to kilka niezależnych od siebie systemów? Czy monitoring może zepsuć się w całym Okęciu gdy nastąpi awaria w jednym miejscu?


IV Lot 9 kwietnia



1. Dlaczego lot 9 kwietnia do Smoleńska/Katynia został utajniony przed opinią publiczną. Jaki był cel tego lotu? Kto go zlecił? Kto nadzorował? Jaki był skład załogi? Czy samolot lądował na lotnisku Siewiernyj? Jeśli tak to czy lądował od wschodu czy zachodu? Jakie były efekty tego lotu? Czy takie jak zaplanowano? Kto zaplanował? Jak wyglądała sprawa obsługi lotniska, jeśli według wcześniejszych i ostatnich danych rosyjska obsługa zamkniętego lotniska Siewiernyj została skompletowana na dzień 10 kwietnia? O udziale córki w tym locie (która uczestniczyła również w locie 10 kwietnia) wspomina ojciec stewardessy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 822
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 11:00, 03 Wrz '14    Pojedynczy post Temat postu: Re: Smoleńsk jako czysta propaganda (niczego nie było) Odpowiedz z cytatem

owlik napisał:
Co jeśli całej katastrofy w ogóle nie było?

Okazuje się, że nie tylko katastrofy nie było, lotu nie było, ale "sąd doszedł do wniosku, że w świetle polskiego prawa lotniska w Smoleńsku nie było."

"Śledztwo w sprawie lotów do Smoleńska będzie wznowione. Sąd: W ogóle nie ma oceny dowodów."
(WB, MIEŚ, PAP 05.08.2014)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Polska i Polacy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


Smoleńsk jako czysta propaganda (niczego nie było)
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.