Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
Każda władza pochodzi od Boga - i tego skutki  
Podobne tematy
Kościół katolicki - spółka z oo308
Historia Kościoła Katolickiego 21
kkk-kasa,kosciol,ksieza38
Pokaz wszystkie podobne tematy (7)
Znalazłeś na naszym forum inny podobny temat? Kliknij tutaj!
Ocena:
7 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Dyskusje ogólne Odsłon: 10233
Strona:  «   1, 2, 3, 4, 5, 6   »  Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bóg z nami




Dołączył: 27 Mar 2013
Posty: 267
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 16:53, 20 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gasienica napisał:
niedawno zmarły francuski filozof, który w końcu przeszedł na islam Roger Garaudy twierdzili, że Bóg islamu jest inny niż bóg chrześcijan oraz Żydów

Gdyby tak nie myślał to jaki sens miałoby jego przechodzenie na Islam?

PS
Odpuść te przytyki literowe i przekręcanie nick'a - umniejszają Twojej powadze.
_________________
2 palce i 2 palce to 1-szy,2-gi... 4 palce
a^2+b^2=c^2=> trójkąt jest prostokątny

A heliocentryzm? To jeszcze wiedza, czy już wiara?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bóg z nami




Dołączył: 27 Mar 2013
Posty: 267
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 17:45, 20 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

de93ial napisał:
Bóg z nami napisał:

Na zachęte powiadomię Cię, że wszyscy mamy dwóch wspólnych przodków - Abrama ( a po namaszczeniu Abraham) i cześniej Noego, z którego wyszli Cham, Sem i Jefet.


Nie mamy. Moimi przodkami są Słowianie, nie jakieś pustynne plemię. To pustynne plemię próbowało i nadal próbuje zniszczyć mnie i pamięć o moich Przodkach. Pisząc to co napisałeś stawiasz się w roli mojego wroga i nie pozostawiasz mi wyboru. Dzięki przynajmniej za szczerość, bo wielu jest podobnych Tobie udających przyjaciół.

Jeśli odzyskasz kiedyś tożsamość, którą Ci zajebał wirus jahwiczny, zmieni się nasza relacja. Póki jednak pozwalasz zatruwać siebie tym wiruchem, przykro mi to mówić, nie będzie między nami zgody. Bo będąc nim zarażonym nie uznasz żadnego pokoju poza tym w Twoim rozumieniu - a dla mnie to niewolnictwo i ogłupienie.
Aloha!

Odnoszę wrażenie, że Tobie chodzi o symbole - odnieś się.
Mnie chodzi o treść. A Jezus Chrystus zbiera plony z całego globu - po to przybył. Zgodnie z Bilią - był jeden potop, więc już samo traktowanie Pisma Świętego poważnie nakazuje wyznawcy traktować poważnie Lecha, Bambo czy innego Gala Anonima.

Gasienica napisał:
proponuję przeglądnąć broszurkę "Wojna Bogów" z 1996 roku


Nie przelądnąłem - zacząłem czytać i trafiłem na
Marek Głogoczowski (Gasienica) napisał:
W dialogu „Fajdros” Platon ustami Sokratesa przypomniał starodawny, egipski mit, wskazujący na
zagrożenie dla ludzkości, jakie niesie za sobą wynalazek pisma: Ono sprowadzi na umysły tych,
którzy się go nauczą, zapomnienie, gdyż zaniechają ćwiczenia pamięci, ponieważ zdając się na zapis
będą przypominali sobie od zewnątrz, pod wpływem obcych znaków, nie zaś od wewnątrz, pod
wpływem własnych;... uczniom zaś zapewni namiastkę mądrości, nie zaś mądrość prawdziwą. Stając
się bowiem zbieraczami wielu mądrości bez nauki, wydadzą się ludźmi o wielkiej wiedzy, choć na
ogół staną się nieukami trudnymi w obcowaniu. Zamiast mędrcami, staną się mędrkami.

Jak dobrze rozumiem, to dalsze czytanie nie ma sensu.
Nie wypędza się szatana szatanem (mówiąc inaczej - choroby chorobą, smrodu smrodem a zła złem].
Z tego, co mi autor pozwolił wyczytać to rozumiem, że stawia na metodykę (idąc dalej na NLP i inne operacje) bo chodzi o to by ktoś sam wpadł na Twój pomysł, żeby go poprzeć - coś jak "będę mógł korzystać z samolotu jak sam wpadnę, że można stworzyć samolot)

Ja stawiam na podejście do sprawy - Przykazanie Miłości. I broń Boże, żebym uważał, że robię to z myślą Bożą. Staram się tak robić a Jezus Chrystus mi wyrocznią. Ale tu koniec prywaty.

W mojej religii chodzi o miłość. Bezcielesną i czystą.
Nie odpowidam za inne religie ani światopglądy. Nie znam, nie poznam bo nie mam casu łapać dwóch srok za ogon ale Każdy wie, że Muzułmanin i Izraelczyk są z jednego ciała.
Ale Jezus Shrystus połączył wszystko.

_________________
2 palce i 2 palce to 1-szy,2-gi... 4 palce
a^2+b^2=c^2=> trójkąt jest prostokątny

A heliocentryzm? To jeszcze wiedza, czy już wiara?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
grzanek




Dołączył: 12 Paź 2011
Posty: 368
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 20:35, 20 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ja ad vocem zagadnienia tytułowego, tj. w sprawie twierdzenia, jakoby władza pochodziła od Boga i tejże konstatacji następstw.

Warto przypomnieć genezę tego dogmatu.

Otóż: jakkolwiek [egalitarna] doktryna pierwszych chrześcijan głosiła równość i braterstwo wszystkich ludzi – czego bezpośrednim następstwem było to, że pierwotnie chrześcijaństwo było religią głównie upośledzonych warstw społecznych, biedoty i niewolników – to już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa znajdujemy wśród wyznawców Chrystusa również ludzi pochodzących z klas uprzywilejowanych. Tę [pozorną – z punktu widzenia hipokrytów wczesnochrześcijańskich] sprzeczność czy niekompatybilność tłumaczono tym, że wzmiankowana równość wszystkich ludzi miała panować nie na ziemi, lecz w niebie. W ten sposób – o paradoksie! – chrześcijaństwo zaczęło służyć obronie istniejących stosunków społecznych, tych samych, w opozycji do których jakoby powstało (sic!).



Ten "hijack" chrześcijaństwa przypieczętował w roku 313 cesarz Konstantyn (na mozaice powyżej), nadając mu status równouprawnionej konfesji oraz, w roku 380, jego następca – Teodozjusz, który uznał chrystianizm za religię panującą w cesarstwie (co pociągało za sobą poważne implikacje – jakiekolwiek wystąpienie przeciw oficjalnej religii traktowano jako zdradę stanu), przy czym obaj motywowani byli tym, o czym w nagraniu poniżej mówi nieodżałowany gen. Konstanty Pawłowicz Pietrow (na zdjęciu) – uznanie chrześcijaństwa dawało im do ręki nie lada argument, lud rzymski bowiem spacyfikowano – obezwładniono mentalnie [chodziło o to, by czerni nie przyszło do głowy buntować się, nawet w obliczu niezbyt dlań łaskawej polityki władcy], wmawiając mu, że władza państwowa pochodzi od Boga i należy się jej posłuszeństwo.



Od ~9:28 do ~2:30 części następnej:



***

O niewątpliwej wyższości (zwł. w kontekście prawideł ekonomicznych) nad chrześcijaństwem islamu ciekawie pisał Szczypior.
viewtopic.php?p=250339#250339
viewtopic.php?p=253030#253030

Mahometanizm ma nad chrystianizmem tę wielką zaletę, że nie uznaje się w nim Żydów za naród wybrany. W chrześcijaństwie, przynajmniej od czasów II soboru watykańskiego i ogłoszonej na nim deklaracji Nostra aetate, jest niestety inaczej i to Żydzi pozostają w tym wyznaniu depozytariuszami prawdy, ostatnią instancją, a przy okazji nietykalną "świętą krową" (złotym cielcem?).

***



Gąsienica napisał:
Przypominam, iż Sokrates uwielbiał właśnie rozważać tę sprawę i wyszło mu, że ZŁEM JEST IGNORANCJA a DOBREM WIEDZA

Oj lubował się On w tych rozważaniach, do tego stopnia, że czasami się w nich zapętlał. Sokratesowi wyszło nawet, że:

"(...) jeśli ktoś umyślnie występki popełnia i brzydko i niesprawiedliwie postępuje (...) to nie będzie to nikt inny, tylko człowiek dobry."[1]

Żeby jednak nie było, że chcę wielkiego filozofa dyskredytować:

Gąsienica napisał:
(...) hipokryzja to udawanie lepszego („lepiej wiedzącego”) w sytuacji gdy się jest umysłowo uboższym


I Sokrates się tym intelektualnym snobizmem wprost brzydził (z dedykacją dla [niepokornego] @de93ial):

Poszedłem do kogoś z tych, którzy uchodzą za mądrych, aby, jeśli gdzie, to tam przekonać wyrocznię, że się myli, i wykazać jej, że ten oto tu jest mądrzejszy ode mnie, a tyś powiedziała, że ja.

Więc, kiedy się tak w nim rozglądam – nazwiska wymieniać nie mam potrzeby: to był ktoś spośród polityków, który na mnie takie jakieś z bliska zrobił wrażenie, obywatele – otóż, kiedym tak z nim rozmawiał, zaczęło mi się zdawać, że ten obywatel wydaje się mądrym wielu innym ludziom, a najwięcej sobie samemu, a jest? Nie! A potem próbowałem mu wykazać, że się tylko uważa za mądrego, a nie jest nim naprawdę. No i stąd mnie znienawidził i on, i wielu z tych, co przy tym byli.

Wróciwszy do domu, zacząłem miarkować, że od tego człowieka jednak jestem mądrzejszy. Bo z nas dwóch żaden, zdaje się, nie wie nic o tym, co piękne i dobre, ale jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja, tak jak nic nie wiem, tak i mi się nawet nie zdaje. Więc może o tę odrobinę jestem od niego mądrzejszy, że jak czego nie wiem, to nie myślę, że wiem.
[2]

co ujął zgrabnie w słynnym powiedzeniu: Scio me nihil scireWiem, że nic nie wiem (jak to brzmiało w oryginale?).

***

[1] Platon, Hippiasz Mniejszy, [w:] I. Krońska, Sokrates, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1983, s. 199.
[2] Platon, Obrona Sokratesa, [w:] Pisma Platona, tłum. W. Witwicki, Lwów–Warszawa 1923, s. 94.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Python666m




Dołączył: 29 Paź 2011
Posty: 224
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 21:22, 20 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

no dobra analiza grzano, ale zadałeś sobie kiedyś pytanie, czy wierzysz w to to co piszesz, czy to zwykłe chwalenie sie faktami historycznymi pozmieszanymi z twoim ego pulsujacym do po poznania począttku czegoś co chciałbys osiągnąć jako znamienity historyk fałszersztwa ludzkiej przeszłosci, nie pierdol,zastanów sie grzanek masz jeszcze czas Exclamation
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 2390
Post zebrał 0.400 mBTC

PostWysłany: 21:44, 20 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

grzanek napisał:
Scio me nihil scireWiem, że nic nie wiem (jak to brzmiało w oryginale?).


Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bliskie są mi te słowa Sokratesa od całkiem sporego czasu. A nieobce od czasów wręcz - jakby to współczesny dziennikarzyna napisał - zamierzchłych.

Swoją drogą popatrz - Sokrates sam o sobie mówił, że nic nie wie (co nie znaczyło, że był ignorantem, znaczyło tylko tyle, że wiedza, którą posiadł wobec wiedzy, która pozostała do zdobycia, jest niczym właśnie; ja sam mam podobnego stanu bardzo głęboką świadomość), jednak dla wielu stał się mędrcem i wzorem umiłowania mądrości. I dwa słowa komentarza odnośnie mojego głębokiego rozumienia tych słów - ja wiem, że wiedza, którą zdobyłem jest BARDZO szczątkowa i BARDZO powierzchowna, metaforycznie rzecz ujmując siedzę sobie w kałuży wiedzy, która stanowi wyciek z oceanu niepoznanego, a i tak spotyka wielu takich, dla których ta kałuża jest bezdennym oceanem.

Aloha!
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 826
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 13:28, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

one1 napisał:
Boga nie da się zdefiniować.

Więc czemu chrześcijaństwo i inne religie monoteistyczne definiują go [ogólnie] jako:
"istota nadprzyrodzona, stworzyciel i pan wszechświata"?

one1 napisał:
Mirkas napisał:
A gdzie w NT w ogóle gdzie w Biblii jest mowa o tym, że Jezus jest Bogiem?

Też nie mogłem się tego doszukać i wcale nie uważam Jezusa za Boga.
Pisałem Ci już, że nie uważam katolicyzmu za prawdziwą i watrościową religię, i oczywiście, że wmieszane tam są różne rytuały i wierzenia pogańskie. Fakt, że religie zostały pozmieniane, wiele rzeczy się zatarło i dziś bardzo trudno jest ich używać zgodnie z ich funkcją nie oznacza wcale, że jest to niemożliwe.

Ale pisałeś, że uważasz... czy też szanujesz, cenisz sobie chrześcijaństwo, a na tym właśnie ono się opiera (na boskości Jezusa), sama nazwa wywodzi się od Chrystusa.

one1 napisał:
No z tą kabałą to interesujące. Teraz już poważnie mogę powiedzieć, że pewne rzeczy zaczynają mieć sens. Jest to zupełne zaprzeczenie większości systemów rozwoju z jakimi się spotkałem. Jeśli jest coś takiego jak lucyferianizm, to kabała wydaje się być doskonałym wstępem, czy ścieżką do niego prowadzącą. Madonna np. studiowała, czy studiuje kabałę, a gdzie zmierza, to tego raczej nie da się ukryć.

Z tym, że może być też tak, że istnieje kabała, która niesie prastarą mądrość, a niektórzy twierdzą, że wywodzą się z niej wszystkie późniejsze nurty religijno-filozoficzne. Aby zapobiec upowszechnieniu się tej wiedzy, pewne grupy nauczają swojej wersji kabały, twierdząc, że jest to jedyna prawdziwa kabała...

Dostrzegam wyraźne różnice między kabałą w wersji Dr. Laitmana, a kabałą Franza Bardona - który to uważa, że nauka ta pochodzi od Hermesa Trismegistosa, od którego też wziął swą nazwę hermetyzm. Studiuję jednak tę dziedzinę od niedawna i nie zdążyłem jeszcze [za bardzo] wyrobić sobie zdania...

Bóg z nami napisał:

Gasienica napisał:
proponuję przeglądnąć broszurkę "Wojna Bogów" z 1996 roku


Nie przelądnąłem - zacząłem czytać i trafiłem na
Marek Głogoczowski (Gasienica) napisał:
W dialogu „Fajdros” Platon ustami Sokratesa przypomniał starodawny, egipski mit, wskazujący na zagrożenie dla ludzkości, jakie niesie za sobą wynalazek pisma: Ono sprowadzi na umysły tych,
którzy się go nauczą, zapomnienie, gdyż zaniechają ćwiczenia pamięci, ponieważ zdając się na zapis
będą przypominali sobie od zewnątrz, pod wpływem obcych znaków, nie zaś od wewnątrz, pod
wpływem własnych;... uczniom zaś zapewni namiastkę mądrości, nie zaś mądrość prawdziwą. Stając
się bowiem zbieraczami wielu mądrości bez nauki, wydadzą się ludźmi o wielkiej wiedzy, choć na
ogół staną się nieukami trudnymi w obcowaniu. Zamiast mędrcami, staną się mędrkami.

Jak dobrze rozumiem, to dalsze czytanie nie ma sensu.
Nie wypędza się szatana szatanem (mówiąc inaczej - choroby chorobą, smrodu smrodem a zła złem].
Z tego, co mi autor pozwolił wyczytać to rozumiem, że stawia na metodykę (idąc dalej na NLP i inne operacje) bo chodzi o to by ktoś sam wpadł na Twój pomysł, żeby go poprzeć - coś jak "będę mógł korzystać z samolotu jak sam wpadnę, że można stworzyć samolot)

Ja stawiam na podejście do sprawy - Przykazanie Miłości. I broń Boże, żebym uważał, że robię to z myślą Bożą. Staram się tak robić a Jezus Chrystus mi wyrocznią. Ale tu koniec prywaty.

W mojej religii chodzi o miłość. Bezcielesną i czystą.
Nie odpowidam za inne religie ani światopglądy. Nie znam, nie poznam bo nie mam casu łapać dwóch srok za ogon ale Każdy wie, że Muzułmanin i Izraelczyk są z jednego ciała.
Ale Jezus Shrystus połączył wszystko.

Chyba nie zrozumiałeś co autor miał na myśli mówiąc o "zagrożeniu dla ludzkości, jakie niesie za sobą wynalazek pisma". Nie ma tu mowy o tym, że to zły wynalazek, nie chodzi o to, że nie niesie ze sobą nic dobrego itd... tylko, że niesie zagrożenie dla ludzkości. Wg mnie chodzi o to, że przeczytanie mądrej księgi, czy nawet setki mądrych ksiąg, nie przyniesie nikomu mądrości. Nie da tego, co dać może mądrość przekazywana z nauczyciela na ucznia, gdyż dochodzi tu jeszcze praktyka, doświadczenie, a tego nie da się wyczytać.

Ja nie widzę niestety tej mądrości we współczesnych "następcach" Jezusa, którzy to obecnie nauczają w chrześcijańskich świątyniach z ambon, posilając się słowem spisanym w Starym i Nowym Testamencie. Nie wiele ma to z miłością i miłosierdziem wspólnego. Z ich ust słowo miłość brzmi jak pusty frazes, jako że sami opływają w luksusy, otaczając się drogocennymi przedmiotami, "ukochanym" złotem... podczas, gdy parafianie cierpiąc niedostatek muszą dotować ich w imię zasady: co łaska, ale nie mniej niż pięćset przy okazji "usług" na które popyt jest niewyczerpalny (pogrzeby, śluby, chrzty) gdyż wierni zawsze będą się rodzić, umierać... dopóki będą istnieć.

Zarówno teksty chrześcijańskie, jak i kabalistyczne oraz inne prastare przekazy naszpikowane są symbolizmem i okultyzmem - co znaczy, że przekaz zawiera wiedzę ukrytą i by ją zrozumieć trzeba mieć odpowiedni klucz, znać sposób kodowania. Pospolity klecha sam nie ma o tym zielonego pojęcia, więc jak ma innych nauczać? Nie jest on, a przez to taka religia jedna, czy druga, w stanie pomóc zrozumieć i prawidłowo interpretować teksty biblijne, koran itp...itd...

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Każda władza pochodzi od Boga...
Jaki "Bóg", taka władza...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
thecombo




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 319
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 13:30, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@de93ial - jednego nie rozumiem.

one1 właśnie obrócił w gruz praktycznie fundamenty Twojej religii, a Ty udajesz, że tego nie było, ignorujesz i piszesz zupełnie z dupy o słowianach, lucyferianach i sokratesach, zamiast się bronić...

Przecież Passio to Twój guru z brodą Smile a one1 właśnie go debunkuje w pewnym stopni tu:

one1 napisał:
Passio miesza prawdę z fałszem. Większość tego co mówi to prawda, dlatego to rezonuje z Tobą w pewien sposób i wydaje Ci się, że wszystko jest super i nie dostrzegasz (podświadomie nie chcesz dostrzegać , oraz zwyczajnie brakuje Ci wiedzy żeby to zrobić) tej małej –ale bardzo ważnej i kluczowej -cześci będącej fałszem.[/b] Ja również przez pewien okres w moim życiu zachłysnąłem się wiedzą okultystczną, tą ukrytą dla wybrańców, prawdziwą masonerią, teozofią, itp., dlatego na prawdę Cię rozumiem i wiem, że samym gadaniem Cię nie przekonam, bo myślisz, że ja nie rozumiem co Passio chce przekazać. Otóż rozumiem, być może lepiej niż on sam.


Poza tym, podważył głoszoną przez Ciebie "prawdę2" o pochodzeniu słowa religia, też udajesz, że nie widzisz i się nie ustosunkowałeś... tu:

de93ial napisał:
Stąd "religia" to nie wrota do wyjścia z poziomu bestii - jak ciągle używasz tego słowa - ale z łaciny "blokada, hamulec świadomości"

one1 napisał:
Pierwszy raz widzę taką interpretację słowa religia.
Sam cytujesz: „equivalent to relig(āre) to tie, fasten „ - czyli w moim rozumieniu „wiązać”, „związywać ze sobą”, „spajać”, co ja rozumiem jako próbę połączenia z Bogiem.
Wygląda na to, że to właśnie Tobie ktoś zasugerował błędne tłumaczenie tego słowa i się zupełnie zablokowałeś się na jego pozytywne znaczenie.
Świadomy jestem faktu, że często niezrozumienie wynika z doboru i odmiennego rozumienia słów, ale chyba nie to jest główną przyczyną odmienności naszych stanowisk w pewnych sprawach.


a jak przeczytałem to, to jakby zapaliła się lampeczka:

one1 napisał:
Jeśli zrozumiemy, że ząb nie może ugryźć sam siebie, a oko siebie zobaczyć, ani nóż przeciąć samego siebie, to wiemy, że umysł tego nie ogarnie, a ego, choćby nie wiem jak duże, sobie z tym nie poradzi, więc nauczanie kabały można z góry odrzucić jako błędne.


Ogólnie to piąteczka i szacun kolego one1, sporo się od Ciebie uczę... Applause
Dodajesz kolejne puzle do mojej układanki.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
one1




Dołączył: 13 Gru 2007
Posty: 637
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 14:18, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Bóg z nami napisał:

Gasienica napisał:
proponuję przeglądnąć broszurkę "Wojna Bogów" z 1996 roku


Nie przelądnąłem - zacząłem czytać i trafiłem na
Marek Głogoczowski (Gasienica) napisał:
W dialogu „Fajdros” Platon ustami Sokratesa przypomniał starodawny, egipski mit, wskazujący na
zagrożenie dla ludzkości, jakie niesie za sobą wynalazek pisma: Ono sprowadzi na umysły tych,
którzy się go nauczą, zapomnienie, gdyż zaniechają ćwiczenia pamięci, ponieważ zdając się na zapis
będą przypominali sobie od zewnątrz, pod wpływem obcych znaków, nie zaś od wewnątrz, pod
wpływem własnych;... uczniom zaś zapewni namiastkę mądrości, nie zaś mądrość prawdziwą. Stając
się bowiem zbieraczami wielu mądrości bez nauki, wydadzą się ludźmi o wielkiej wiedzy, choć na
ogół staną się nieukami trudnymi w obcowaniu. Zamiast mędrcami, staną się mędrkami.

Jak dobrze rozumiem, to dalsze czytanie nie ma sensu.

Obawiam się, że mogłeś nie do końca zrozumieć.
Obawy Platona były jak najbardziej uzasadnione. Ludzie posiadają książki, a myślą, że mają wiedzę. Dokładnie z tego problemu zdawał sobie sprawę wielki muzułmański uczony Al-Gazali, gdy mówił, że „człowiek na prawdę posiada tylko to, czego nie może stracić w katastrofie statku”. Historię, jak to Al-Gazali zdał sobie z tego sprawę, bardzo ładnie przedstawia od 23.30 ten film:


Już wynalazek pisma rozleniwił umysł i pamięć, a co powiedziałby Platon o telewizji, lub grach wideo?

Ja zadałem sobie trud i przeczytałem „Wojnę Bogów” Gąsienicy. Powiem krótko – ostrym piórem napisane. Jakkolwiek nie zgadzam się z taką oceną religii abrahamowych a w szczególności proroków, o tyle przyznać muszę, że opierając się wyłącznie na tekstach Starego i Nowego Testamentu, a także obserwując efekty tych nauk, do takich konkluzji dojść można.
Moje stanowisko jest takie, że dawno, dawno temu, judaizm był prawdziwą religią Boga, ale Żydzi szybko ją skorumpowali i pozmieniali teksty Tory. Tego samego zdania są prorocy Izajasz i Jezus:
Cytat:
“Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz:
Ten lud czci Mnie wargami,
lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
Ale czci mnie na próżno,
ucząc zasad podanych przez ludzi
(Mat 15,7).

W tak pozmienianych pismach trudno dopatrzyć się sensu, a jedynie obłudę plemienia żmijowego, jak nazwał ich Jezus, który to przyszedł właśnie po to, by te pisma skorygować a wiarę oczyścić. Przyszedł wyłącznie do Żydów, o czym w Ewangeliach czytamy, a nie jak chce „Bóg z nami” i wielu uzurpatorów chętnie autorytetem Jezusa się podpierający, do całego globu.

Jezus głosił Ewangelię (liczba pojedyncza), która też szybko została obłudnie pozmieniana, w efekcie czego po raz kolejny w histori utworzyła się kasta kapłanów, z którą to Jezus tak zacięcie walczył. Zapowiedział On też przyjście kolejnego proroka, którym był Muhammad, głoszacy już przesłanie uniwersalne, skierowane do narodów świata.

Muhammad dokładał wszelkich starań aby nie stać się przedmiotem kultu i aby Jego nauczania nie zmieniano i nie przeinaczano, ale sam przepowiedział, że muzułmanie podzielą się na 72 sekty, z czego tylko jedna pozostanie w zgodzie z Jego naukami.
Niemniej jednak uważam, że nauczanie islamu zachowało się do dziś w najczystszej formie i zapewne dlatego jest tak usilnie oczerniane i zwalczane.
W podlinkowanym przez grzanka temacie, Szczypior pisze:
Cytat:
Izrael Szamir, z którego czerpię tą myśl, powiedział ładnie że islam jest arabską interpretacją chrześcijaństwa a zarazem poprawionym chrześcijaństwem.

Można tak powiedzieć. Islam głosi dokładnie to samo co Jezus, czyli gdyby nie nauczanie Szawła, to religie te by się prawie niczym nie różniły, choć gdyby nie święty już Paweł, to chrześcijaństwa jako odrębnej religi by pewnie wogóle nie było.

Gasienica napisał:

Właśnie z powyżej wskazanych powodów, zarówno wpływowy w Waszyngtonie antropolog antykomunista Alain Besancon jak i przez całe pięćdziesięciolecie 1940-1990 znany komunista, niedawno zmarły francuski filozof, który w końcu przeszedł na islam Roger Garaudy twierdzili, że Bóg islamu jest inny niż bóg chrześcijan oraz Żydów. „Mądrej głowie gość dwie słowie”, może niektórzy czytelnicy obecnego wpisu już uchwycą dlaczego.

To zależy jak kto na to patrzy i w co wierzy. Jeśli ktoś miałby swą wiarę opierać wyłącznie na tym co wyczytał w Starym Testamencie i czego naucza Kościół Katolicki, to i tak można powiedzieć.
Ja słyszałem, jak w jednym z wykładów pewien uczony muzułmański wspominał, że kiedyś rozmawiał przez dłuższy czas z jakimś rabbim o wierze i Bogu, po czym rabbi stwierdził: „wasz Bóg jest większy od naszego”. Myślę, że rabbi dalej nie zrozumiał, bo powinien powiedzieć: „Bóg jest większy od naszego bożka”.

P.S.
thecombo napisał:
Ogólnie to piąteczka i szacun kolego one1, sporo się od Ciebie uczę...
Dodajesz kolejne puzle do mojej układanki.

Mam nadzieję, że Cię nie zawiodłem moim powyższym postem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
one1




Dołączył: 13 Gru 2007
Posty: 637
Post zebrał 0.400 mBTC

PostWysłany: 18:23, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirkas napisał:

Więc czemu chrześcijaństwo i inne religie monoteistyczne definiują go [ogólnie] jako:
"istota nadprzyrodzona, stworzyciel i pan wszechświata"?

To nie jest żadna oficjalna “definicja” Boga. Można o Bogu sporo powiedzieć, ale nie zdefiniować. Jakbyś poszukał w oficjalnej teologi chrześcijańskiej, czy dla zawężenia badań katolickiej, to z pewnością doszukasz się tam stwierdzenia, że Boga z definicji Wink zdefiniować nie można.
Można powiedzieć, że coś jest nieograniczone, ale jak można to coś ograniczyć definicją?


Mirkas napisał:

Ale pisałeś, że uważasz... czy też szanujesz, cenisz sobie chrześcijaństwo, a na tym właśnie ono się opiera (na boskości Jezusa), sama nazwa wywodzi się od Chrystusa.

Po pierwsze, to wbrew temu co nakazuje "Rada Kościołów" wiara w "Trójcę" nie jest niezbędna do bycia chrześcijaninem. Wręcz przeciwnie, osoby które uznają Jezusa za Boga nie powinny posługiwać się słowem chrześcijanin, gdyż pochodzi od słowa Chrystus i określa wiarę w przyjście obiecanego przez Boga Mesjasza oraz Sługę Pańskiego – tak twierdzą antytrynitarianie.
Bardziej znane odłamy chrześcijaństwa nie uznające boskości Jezusa to: Świadkowie Jehowy, Arianie, Chrystadelfianie - Bracia w Chrystusie, Socynianie, Badacze Pisma Świętego, Wolni Badacze Pisma Świętego, Unitarianie, Bracia Polscy, Jednota Braci Czeskich - Bracia Czescy, Chrześcijanie Dnia Sobotniego, Epifaniści, Zielonoświątkowcy Jedności Bóstwa.

Po drugie, to skąd pomysł, że tylko dlatego że nie wierzę w boskość Jezusa nie miałbym szanować chrześcijaństwa?
W tej wierze się wychowałem, wielu moich znajomych i rodzina deklarują się chrześcijanami, a co najważniejsze, to dzięki tej właśnie wierze po raz pierwszy usłyszałem o Bogu. Kto wie, w co dzisiaj bym wierzył, gdyby nie jakieś podstawy wiary zaczerpnięte z chrześcijaństwa właśnie? Uważam też, że o wiele lepiej być chrześcijaninem, niż nie mieć wiary wogóle. Szczera praktyka tej religi też może doprowadzić do Boga, choć jest to dziś bardzo trudne.

Poza tym, to szanuję i uważam za wartościwe jeszcze kilka innych religii, choć w nie "nie wierzę”.

Nie jestem miłośnikiem Kościoła Katolickiego jako organizacji, oraz głoszonej przezeń doktryny, ale w sumie to trudno powiedzieć kto jest w większym błędzie katolik, czy ateista?
Grzanek cytuje Sokratesa:
Cytat:
Wróciwszy do domu, zacząłem miarkować, że od tego człowieka jednak jestem mądrzejszy. Bo z nas dwóch żaden, zdaje się, nie wie nic o tym, co piękne i dobre, ale jemu się zdaje, że coś wie, choć nic nie wie, a ja, tak jak nic nie wiem, tak i mi się nawet nie zdaje. Więc może o tę odrobinę jestem od niego mądrzejszy, że jak czego nie wiem, to nie myślę, że wiem

Ale czy ateista wie, że nic nie wie? Jemu też się zdaje, że wie. A często nawet to właśnie on się szczyci, że właśnie wie i nawet nie szuka, bo przecież nie ma czego.


Co do kabały.
Dawniej słowo to jakoś fajnie i tajemniczo dla mnie brzmiało, ale na szczęście tak wyszło, że się nigdy poważnie za zgłębianie tematu nie zabrałem .
Jest wiedza pożyteczna, jest zbędna, na której zdobywanie tylko marnuje się czas, i jest ta szkodliwa.
Podałeś link do strony FranzBradon i tam w pierwszym zdaniu jest słowo „magii”. Po tym jednym słowie wiem, że jest to wiedza zbyteczna, lub wręcz szkodliwa . Mądrej głowie dość dwie słowie, a mi wystarczy jedno. Magia owszem istnieje, ale największy z niej pożytek, gdy się nią nie zajmujemy.

Tobie pewnie nie wystarczy, więc zastanów się tylko nad tym cytatem:
Cytat:
Stworzył on system, który umożliwia przeciętnej osobie wznieść się z czasem na wyżyny swego człowieczeństwa i dokonywać rzeczy, uznawanych powszechnie za niemożliwe.

Chcesz zostać magiem, magikiem? Może chcesz dokonywać rzeczy uważanych powszechnie za niemożliwe? To tylko Twoje ego może tego chcieć. Jedni chcą zabawek, inni prestiżu i władzy, inni czarować i mieć moce. To wszystko marność nad marnościami.
Potwierdziłeś tym linkiem to, co o kabale (ten hermetyzm to to samo?) myślałem wcześniej – może to jest jakaś ścieżka, ale w złą stronę. Fakt, że fajnie brzmi „starożytna nauka”, ale z reguły wartościowe rzeczy nie wyglądają zachęcająco, a skarb ukryty jest w ruinie Wink .
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 826
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 20:07, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@thecombo
One1 niczego nie obrócił w gruz, ani nie udowodnił. Napisał zaledwie swoją opinię odnośnie Marka Passio, że nie zgadza się z nim, że Passio mija się z prawdą, czy też miesza prawdę z fałszem, ale nie raczył podać nawet jednego przykładu, powiedzieć w którym miejscu kłamie, czy też w jakiej [zasadniczej] sprawie myli się.
Ja nie ze wszystkim też się zgadzam i pisałem w tamtym wątku (i proponuję, byśmy w tym temacie tam pisali)...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ElComendante




Dołączył: 01 Mar 2011
Posty: 2837
Post zebrał 0.400 mBTC

PostWysłany: 20:26, 21 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Da się określić pewne cechy Boga chrześcijańskiego, bo zostały przedstawione jego konkretne zachowania, co pozwala już tworzyć zbiór tego czym on nie jest, co jest podstawą wszelkich definicji. Na przykład Bóg potrafi rzucić plagi na wybrany naród. Wszystko co nie potrafi rzucić plag na cały naród nie jest, więc Bogiem Smile
Pytanie o ateistę jest zabawne. Jedyne co łączy ateistów jest to, że nie uznają istnienia Boga a właściwie Bogów - nie ma żadnych, innych cech wspólnych.
To czy człowiek, który jest ateistą, wie, że nic nie wie zależy tylko i wyłącznie od jego innych przekonań zupełnie niezwiązanych z jego ateizmem. No, ale przynajmniej jest szansa, że takowy człowiek będący ateistą takową postawę mieć może - w przypadku chrześcijan szans na to nie ma żadnych.
Natomiast ze względu na to, że ateiści dorastają w takim a nie innym świecie to najczęściej nie sposób, by mogli sobie powiedzieć wiem, bo wiem, gdyż muszą najpierw wyrwać się z karbów tej czy innej religii, czy to w rodzinie, czy w zderzeniu z rówieśnikami. Z tegoż to powodu dla przykładu ja poznałem historię chrześcijaństwa 10 razy lepiej, niż każdy mój chrześcijański a właściwe katolicki rówieśnik w czasach liceum.
Gratulacje, że chociaż uniknąłeś psucia głowy tym kabalistycznym gównem {współcześnie kabała też poprzez wejście w popkulturę atakuje wyłącznie tym największym gównem jaki zawiera - weszła, zaś w popkulturę, bo pewne osoby nie do końca chcą być Judejczykami, ale jakoś ładnie wygląda jak powiązania z pewnymi aspektami kultury Judejczyków na świeckim poziomie mają a kabała się w tym sprawdza}. Niestety ja trochę o tym poczytałem, głównie o początkach kabały, co znów wynikało li tylko z zainteresowania ewolucją kolejnej obok chrześcijan sekty zwanej dziś judaizmem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 2390
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 00:08, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

thecombo napisał:
@de93ial - jednego nie rozumiem.

one1 właśnie obrócił w gruz praktycznie fundamenty Twojej religii, (ciap)


Nie "mojej" a wszystkich i nie "religii" a wiedzy. I niczego w gruz nie obrócił. Po prostu napisał to co ignorant Twojego pokroju chce przeczytać/usłyszeć i tyle. I ignorant Twojego pokroju przeczytał i zrozumiał po swojemu, tak jak chciał zrozumieć.

Z całego Twojego posta wyłania się tylko jeden wniosek - nie umiesz nawet czytać ze zrozumieniem. I dlaczego miałbym Ci cokolwiek tłumaczyć, skoro nie opanowałeś tak fundamentalnej umiejętności?

one1 napisał swoje, ja napisałem swoje, obaj znamy swoje stanowiska. Obaj wiemy, że nie ma sensu w dalszym przekomarzaniu się, bo i po co? To nie bitwa o to kto ma "rację", ja bym powiedział, że to wspólne szukanie Prawdy. A jednym z etapów tego szukania jest weryfikacja własnych oglądów i sprawdzanie na ile one faktycznie są oglądem Prawdy, a na ile są skażone własnym "chciejstwem". Tyle, że Ty tego nie zrozumiesz, przynajmniej nie rozumiałeś tego w chwili pisania swojego posta.

I jako ciekawostkę dodam - moja fascynacja Islamem skończyła się jakiś czas temu. Mniej więcej w momencie, w którym zacząłem czytać źródłowe teksty tradycji mistycznych.



Boga definiuje się głównie przez apofazę czyli pisanie o tym czym "Bóg nie jest". Ale to droga przez mękę, że tak ujmę, zwłaszcza, że rabbi ma inną istotę na myśli mówiąc "Bóg" a Imam ma inną. Rabbi mówi o elochim (liczba mnoga), czyli o bytach, które wykazały się nieco wyższą mocą niż człowiek oraz wyższym stopniem zrozumienia niż człowiek. I to jest w ST.


Teraz odpowiedź do royo, którego podanie wisi (zagłosowałem na tak i mam nadzieję, że wejdziesz do grona członków tego forum). Zasady zabraniają mi cytowania treści podań nierozpatrzonych, zachęcam do wcześniejszego zajrzenia (i zagłosowania).

Royo. Czy jeśli tłumaczysz dziecku dlaczego 2+2=4 to jest to przejaw pychy? Nie. dziecko może wiedzieć, że 2+2=4 ale nie musi rozumieć "dlaczego". Ty rozumiesz i tłumaczysz z pewnością wynikającą ze zrozumienia. Czy jeśli rodzic tłumaczy dziecku zasady działania grawitacji w celu uchronienia go przed przykrymi konsekwencjami (np. upadek z drzewa) to czyni to napędzany pychą? Nie. Nawet jeśli rodzic nie wie czym grawitacja jest (nauka tego nie wie), to jednak rozumie to zjawisko w stopniu wystarczającym do tego aby przenieść swoje zrozumienie na dziecko i tym samym ofiarować mu wiedzę, która będzie go chronić.

Piszę z pewnością, ponieważ zbudowałem zrozumienie tych zagadnień. Poświęciłem im dużo czasu i uwagi, nie po to aby się wahać. Jeśli w trakcie poznawania kolejnych treści i budowania szerszego kontekstu zrozumienia wyjdzie, że obecne rozumienie nie jest pełne, zmienię swój na te sprawy pogląd. W swoim życiu myliłem się nie raz. I prawdopodobnie pomylę się też nie raz. Każdy, kto obserwuje moje posty od początku mojej obecności na tym forum na pewno umie dostrzec zmiany. Każdy, kto rozumie o czym piszę może wskazać w których miejscach wcześniej "myliłem się" i umie wskazać dlaczego się myliłem. ja sam potrafię wiele takich miejsc wskazać. Ale po to zdobywam wiedzę aby ulepszać swoje rozumienie, aby rozwijać siebie. Wiedza to nie informacja. Z książek czy filmów można pozyskać informację. To co zmienia informację w wiedzę to właśnie ZROZUMIENIE, zbudowane na informacjach. Dlatego Sokrates uważał, że wystarczy WIEDZA aby być dobrym człowiekiem. Nie wystarczy mieć informacje o tym co ktoś uznał za "dobre" - jak bardzo często się słowa Sokratesa interpretuje - trzeba mieć zrozumienie "dlaczego" takie postępowanie jest "dobre", bo to zrozumienie zamienia informację w wiedzę. Zrozumienie buduje się z czasem i wymaga zaangażowania oraz wysiłku. Z wielu ksiąg można uzyskać informację, ale mentor pomaga przekuć ją na wiedzę. Autorytet zastępuje Twoją wiedzę swoją informacją, którą - na mocy swego autorytetu - Ty uznajesz za wiedzę, ale to nic innego jak proteza.

Jeśli ktoś ma wiedzę, na nim spoczywa odpowiedzialność niesienia jej dalej. Chociażby po to aby w wyniku wspólnych dysput i rozważań miał zrozumieć, że nie do końca posiadł wiedzę. Zatrzymywanie wiedzy dla siebie - czy w formie indywidualnej, czy w postaci zorganizowanej grupy (np. stowarzyszenia, tradycji mistycznej, tajnej organizacji, towarzystw wszelkiej maści) prowadzi TYLKO do pogorszenia stanu w jakim znajduje się ludzkość. W przeszłości istniało wiele tradycji, których cele i intencje były szlachetne, ale ich podejście do tematu sprawiało, że zamiast pomagać, szkodzili. Trzymali wiedzę przed światem ze strachu przed jej profanacją (egzoteryczna i ezoteryczna warstwa wszelkich religii, tradycji i systemów). I na pewnym etapie te organizacje, myślące o sobie jako o "strażnikach wiedzy" zostały zinfiltrowane przez psychopatów, którzy nie mają oporów przed wykorzystywaniem jej przeciwko tym, którzy jej nie mają. Tym właśnie są Lucyferianie - psychopatami.

Metafora ze smakiem i potrawami jest chybiona. Po pierwsze - istnieje coś takiego jak absolutna Prawda. Sztuka to dopasować swoją percepcję do jej oglądu, aby widzieć ją tym czym jest faktycznie, a nie wmawiać sobie i wiedzieć jakąś wersję zafałszowaną przez swoje własne "widzimisie". Popatrz na otaczający nas świat. Ilu ludzi nie dostrzega nawet tego systemu kontroli? Wiesz dlaczego go nie widzą? Bo NIE CHCĄ. Nie widzą rzeczywistości taką jaką jest. Po drugie - potrawy są różnorodne a ich odbiór jest jeszcze bardziej zróżnicowany. Prawda jest jedna, a wszelkie zróżnicowanie w jej odbiorze wynika z różnego rodzaju naleciałości fałszujących jej odbiór. Po trzecie - to co "mówi mama" jest niestety częścią czynników fałszujących postrzeganie Prawdy. Zbyt silne przywiązanie do tego "co mówi mama" jest szkodliwe, podobnie jak zbyt silne przywiązanie do jakiegoś systemu, religii, wyznania, tradycji, itd. To wszystko ma te same korzenie, wyrasta z tego samego źródła. To jest najważniejsze co trzeba umieć zrozumieć, potem jest dużo łatwiej. Dla jednych droga chrześcijaństwa będzie lepsza, dla innych islamu, dla jeszcze innych hermetyzm, teozofia czy nawet wspomniana kabała. Naturalnie postęp będzie bardzo zależał od tego jak bardzo oryginalny przekaz został zmanipulowany oraz od osobistego przywiązania do tego.

Co do genów - ile by tych mutacji nie było, bliżej mi do Słowian niż do pustynnych plemion.

Aloha!
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
tokebit1




Dołączył: 08 Gru 2013
Posty: 548
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 02:16, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ElComendante napisał:
Gasienica odwołuje się do naszej grecko-rzymskiej tożsamości "poznaj siebie a poznasz wszystko..", które to odwołuje się do tożsamych koncepcji filozoficznych powstałych również w innych regionach.
Zaskakujące, ale ciekawe.
Czyżby Gasienica mógł stwierdzić, że odpowiedzi trzeba szukać nie w masach, ale jednostkach?


I dlatego dostaje ten ukłon ode mnie pod postacią ciała bożego -czytaj : napiwku -
Dyskusja w wątku rozwija się, a o to przecież chodziło Smile
_________________
*/ Wróżę z fusów. Na księżycu. I to na pewno nie jest ziemski księżyc.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Gasienica




Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 532
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 13:21, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"POZNAJ SAMEGO SIEBIE" TO RZECZ NIEMOŻLIWA?

No, zabawy umysłowe powyżej prezentującej się młodzieży stały się całkiem interesujące i „do rzeczy" (za wyjątkiem oczywiście „Bug z nim”, który stosuje tak zwaną „paulińską” zasadę WIERZĘ, WIĘC NIE MYŚLĘ, BO TO MOGŁOBY ZAKWESTIONOWAĆ MĄ WIARĘ). Ale:

„Thecombo” („grzebień”?) napisał:

Cytat:
Cytat:
one1 (jeden1) napisał:
Jeśli zrozumiemy, że (..) oko siebie zobaczyć, ani nóż przeciąć samego siebie, to wiemy, że umysł tego nie ogarnie, a ego, choćby nie wiem jak duże, sobie z tym nie poradzi, więc nauczanie kabały można z góry odrzucić jako błędne.



Ogólnie to piąteczka i szacun kolego one1, sporo się od Ciebie uczę...
Dodajesz kolejne puzle do mojej układanki.


---

Oj, oj, piąteczka, a tu od spodu wychodzi najzwyklejsza chała braku powiązania (inter-ligare, czyli inteligencji) tego stwierdzenia z najbanalniejszymi obserwacjami.

No bo jak to jest z tym okiem, które nie potrafi siebie zobaczyć? A koledzy młodziankowie jeszcze nigdy nie popatrzyli w lustro by zobaczyć swe oczy?

Ja młodości uczyłem się kosić trawę i wiem, że jak kosa trafi na kamień to przecież sama się wyszczerbi.

Ale bądźmy poważni. Ja w młodości (w wieku lat 30) napisałem na UC Berkeley mą Meta-Ph. D. Thesis „The Not-Too-Divine Komedy”, w której wskazywałem, że aby zobaczyć Boga wystarczy popatrzeć na siebie W LUSTRZE. Ale uwaga! Tego twojego/mojego Boga oko lewe jest twoim/moim okiem prawym! To jakiś dowcip z tym „Bogiem”, jego ręka prawa jest moja/twoją lewą i tak dalej. (W Biblii ślepy już patriarcha Jakub celowo krzyżuje swe ręce, aby syna po jego prawicy pobłogosławić ręką lewą, a tego po lewej prawą).

No i teraz, na podstawie tego „okultystycznego” zachowania się patriarchy Jakuba – Izra-El’a (takie imię nadal mu „Bóg”, jedni tłumaczą Izrael jako „człowiek/ustrój z bogiem” inni „przeciw bogu”, a więc do wyboru.) możemy coś wywnioskować nt. kabały.

Mianowicie już 20 lat temu od krakowskiego tłumacza z hebrajskiego, Ireneusza Kani (miał on duży wkład osobisty w mą „Wojnę bogów”) otrzymałem przetłumaczoną na język polski książkę „Opowieści Zoharu” – to są opowieści kabalistyczne hiszpańskich żydów gdzieś z XIV wieku.

A w nich na przykład można wyczytać taką oto mądrość „Najlepsze światło jest to, które świeci w ciemności”. Jest li to prawda, czy też tylko zakamuflowana wskazówka, że należy tak „zaciemnić” rzeczywistość, aby to, co w świetle zwykłego słońca jest zwykłym banałem, wydawało się wspaniałością, „Światłem nad światłami”. Jak chociażby banalna w starożytnym Rzymie historia ukrzyżowania jakiegoś żydowskiego heretyka, który bruździł jerozolimskim kapłanom. Czyli z igły widły da się zrobić, jeśli tylko odpowiednio posterujemy tak zwanym „światłem mediów” (vide wypowiedź Sikorskiego nt. rozmowy Putina i Tuska o Ukrainie w 2008 roku, hiper-nagłośniona wczoraj).

Czy zatem, kojarząc postępowanie biblijnego Jakuba z postępowaniem kabalistów, nie należy przypadkiem czytać ich wypocin DOKŁADNIE NA ODWRÓT: najlepsze światło jest to, które oświetla możliwie wszystkie aspekty danej sprawy. Poganie kojarzyli to „boskie światło” z KULTEM SŁOŃCA znienawidzonego przecież przez chrześcijan, lubujących się ciemnościach katakumb (a potem w ciemnościach sztucznych pieczar – np. „pieszczerska ławra” w Kijowie – oraz w podziemiach ciemnych kościołów, w których wykluwała się polska "Solidarność".)

Tyle lucyferycznego (tzn. "rzucającego światło") kazania na dzisiaj. Przecież stwierdzenie, że „oko nie może siebie samego zobaczyć” pośrednio sugeruje, że „człowiek nie może poznać samego siebie”. A może i to doskonale, na przykład poznać ten system R-N-A powstawania naszych własnych skojarzeń oraz innych naszych – także tych czysto mięśniowych – odruchów warunkowych. (Skądinąd jest to wiedza prawie TOTALNIE ZAKAZANA w naukach biologiczno-politycznych dzisiaj. Pytanie dlaczego?)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
one1




Dołączył: 13 Gru 2007
Posty: 637
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 21:11, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gasienica napisał:
Przecież stwierdzenie, że „oko nie może siebie samego zobaczyć” pośrednio sugeruje, że „człowiek nie może poznać samego siebie” .
Owszem, może tak sugerować, ale tylko na pierwszy rzut oka, bo jeśli komuś na przykład młodość doda skrzydeł, to może pokusić się on by sięgał, gdzie wzrok nie sięga.

Spróbujmy zobaczyć, o co mi chodzi. Oko jest bardzo ograniczonym przyrządem badawczym – nie widzi zapachów, dżwięków, smaków, ciepła, nie widzi bardzo małych rzeczy, nie widzi w oddali, nie widzi co jest za zasłoną, widzi zewnętrzną część rzeczy, a nie widzi wewnętrznej i ma jeszcze szereg innych ograniczeń.
W samym akcie postrzegania wzrok często się myli, uznając to co jest duże, za rzecz małą, rzecz daleką za bliską, uznając, iż coś się porusza, skoro jest w bezruchu i odwrotnie. Ponadto oko nie widzi tego, co jest nieograniczone, ponieważ dostrzega ciała określone przez pewne cechy, zgodnie z którymi jakieś ciało może być tylko ograniczone.
Widzimy zatem, jak bardzo ograniczone są możliwości oka i jak mało widzimy.

Być może jest jakieś inne oko, niż to zewnętrzne, dzięki któremu udałoby się zobaczyć więcej i lepiej? Może Platon miał rację, gdy mówił: “There is an eye of the soul which is far more precious than 10,000 bodily eyes, for by it alone truth is seen”?.

Gasienica napisał:
...aby zobaczyć Boga wystarczy popatrzeć na siebie W LUSTRZE
Możliwe, ale skąd mamy wiedzieć, że patrząc w lustro patrzymy na siebie?
Nasreddin wszedł do banku, żeby zrealizować czek.
-Czy mógłby pan jakoś potwierdzić swoją tożsamość? – zapytał kasjer.
Nasreddin wyjął z kieszeni lusterko i zerknął w nie badawczo.
-W porządku. To ja – powiedział.

Biblijnego Jakuba też nie wiem, czy słusznie o podstęp posądzasz, bo przecież jak był ślepy, to jak miał rozróżnić rękę prawą od lewej?

Czy
Cytat:
Najlepsze światło jest to, które świeci w ciemności
Tego nie wiem, ale wiem, że księżyc jest pożyteczniejszy od słońca, bo w nocy potrzeba więcej światła niż w dzień.

Czy
Cytat:
najlepsze światło jest to, które oświetla możliwie wszystkie aspekty danej sprawy
Prawdopodobnie. Tylko czy wszystkie aspekty danej sprawy są tam, gdzie jest najlepsze światło?. Oto jest pytanie!
Przygodny perzechodzień zobaczył, jak Nasreddin szuka czegoś gorączkowo na ziemi.
-Co zgubiłeś?
-Klucz – odparł hodża.
Uklękli obydwaj i próbowali odnależć zgubę. Po pewnym czasie ów człowiek spytał:
-Czy pamiętasz, gdzie dokładnie go upuściłeś?
-W domu.
-Dlaczego więc szukasz go tutaj?
-Bo tu jest więcej światła niż w mojej izbie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 826
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:09, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

one1 napisał:
Czy
Cytat:
Najlepsze światło jest to, które świeci w ciemności
Tego nie wiem, ale wiem, że księżyc jest pożyteczniejszy od słońca, bo w nocy potrzeba więcej światła niż w dzień.

Błąd...
Księżyc nie świeci, a tylko odbija światło słoneczne. Very Happy
Nie może być więc "pożyteczniejszy od słońca", bo bez Słońca nie "świeciłby"...

"Nie patrzaj w blask, który świeci, bo świeci odbiciem tylko."

one1 napisał:
Bardziej znane odłamy chrześcijaństwa nie uznające boskości Jezusa to: Świadkowie Jehowy, Arianie, Chrystadelfianie - Bracia w Chrystusie, Socynianie, Badacze Pisma Świętego, Wolni Badacze Pisma Świętego, Unitarianie, Bracia Polscy, Jednota Braci Czeskich - Bracia Czescy, Chrześcijanie Dnia Sobotniego, Epifaniści, Zielonoświątkowcy Jedności Bóstwa.

Też mi autorytety.

one1 napisał:
Uważam też, że o wiele lepiej być chrześcijaninem, niż nie mieć wiary wogóle.

A czy uważasz też, że lepiej wierzyć w bzdury, niż nie mieć wiary w ogóle?

one1 napisał:
Nie jestem miłośnikiem Kościoła Katolickiego jako organizacji, oraz głoszonej przezeń doktryny, ale w sumie to trudno powiedzieć kto jest w większym błędzie katolik, czy ateista? .

Nie, to bardzo proste.
Katolik z niezliczoną ilością zabobonów w które wierzy.
Ateista wierzy tylko w jeden "zabobon", że nie ma boga, dlatego wnioskuję, że jest w mniejszym błędzie.

Poza tym, przewodnicy tego stada (czyt. katolików) każą mówić na siebie ojcze Rolling Eyes , a do innych zwracają się syn(k)u itd... Poza tym jak zwrócisz się do takiego kulturalnie per pan, to ten ci zwróci uwagę, że mówi się proszę księdza!

Ponadto mają taki tupet, że jak "ateista" umiera, to potrafi ci taki przyjść i bezczelnie zaproponować nawrócenie.
Ciekawe jakby do takiego ojczulka konającego podejść i zaproponować mu by w tych ostatnich godzinach życia opamiętał się i wyrzekł tych bzdurnych, chorych, szkodliwych zabobonów, to co by powiedział? A to ta sama sytuacja, tylko odwrócona.

Dlatego o wiele bardziej szanuję ateistów, mimo że też mam w rodzinie mnóstwo katolików (tzw. praktykujących i nieprakt.).
Czy ma sens respektowanie czyichś poglądów, "wywyższanie ich" tylko dlatego, że to rodzina? Ale to w końcu moja rodzina, a co "moje" to przecież musi być "lepsze".

Kumpel, który jest do rany przyłóż, nie skrzywdziłby muchy jak to się mówi, jest taki uczciwy, że nie przejechał w życiu 'na gapę' ani jednego przystanka Wink i uważa się za ateistę, został zapytany przez chrześcijanina kiedyś, jak może żyć bez przestrzegania przykazań...?
Odpowiedział mu, że nie morduje i nie kradnie oraz nie gwałci nie dlatego, że nakazuje tak jakieś przykazanie,tylko jego wewnętrzne poczucie dobra, sumienie, intuicja,"kręgosłup moralny"...

Wyznawcy myślą, że jak nie wierzy w "Boga", to zły człowiek musi być. Bo jakże mogłoby być inaczej - przecież "nie ma w sercu Boga".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gasienica




Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 532
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:27, 22 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

As "jeden1" i jego niedo-interpretacje bardzo prostych zasad poznania, w skrócie określanych jako R-N-A (Reakcja zmyslowa -- Nadreakcja (jej wzmocnienie) -- Asocjacja (reakcji zmysłowych nastepujacych jednocześnie lub w kolejności).

NA TAKIEJ ZASADZIE FIZJOLOGICZNEJ DZIAŁA WSZELKIE POZNANIE:

jeśli pewna rzecz początkowo widzimy tylko "powierzchownie", to po kiku(nasto)krotnym jej obejrzeniu o wiele lepiej ją widzimy. (Stąd"jedno oko" zamienia się w "wiele oczu" duszy, która zachowała wspomnienia kolejnych spojrzeń.)

I tyle trzeba wiedzieć by POJĄĆ jak się KONSTRUUJE (termin Jeana Piageta) nasze poznanie rzeczywistości.

A zatem platońsko-sokratyczne powiedzenie-ględzenie o "tysiącu oczu duszy" ma sens tylko w sytuacji gdy w życiu WIELE SIĘ WIDZIAŁO I ZAPAMIĘTAŁO. "Nihil est in intellectu quod prius non fuerit in sensu" - to juz zauważył Arystoteles i bez wcześniejszych intensywnych obserwacji "tysiąc oczu duszy" jest bardzo malutkie. Na przykład dostrzega tylko palec wskazujacy SŁOŃCE, samego SŁOŃCA nie bedąc w stanie dostrzec (w przenośni SŁOŃCEM DAJĄCYM ŚWIATŁO nazywam INTELIGENCJĘ funkcjonującą na fizjologicznej zasadzie R-N-A).

A jesli chodzi o szukanie kluczy, to niech "jeden1" wypróbuje samemu szukania kluczy o których wspominal w dwóch wypadkach: raz w świetle księzyca, a drugi raz w świetle slońca. Ten eksperyment osobisty "rozświetli mu duszę", dostarczając informacji, w których warunkach lepiej jest szukać, zarówno tych zgubionych, jak i tych jeszcze nieznanych, rzeczy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 2390
Post zebrał 0.400 mBTC

PostWysłany: 00:19, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

one1 napisał:

Spróbujmy zobaczyć, o co mi chodzi. Oko jest bardzo ograniczonym przyrządem badawczym – nie widzi zapachów, dżwięków, smaków, ciepła, nie widzi bardzo małych rzeczy, nie widzi w oddali, nie widzi co jest za zasłoną, widzi zewnętrzną (...)


Jak już o oku jako narzędziu mówimy to ono właściwie nie widzi niczego. Oko jest jedynie pośrednikiem, który przysyła impulsy do mózgu, który to właśnie owe impulsy interpretuje i przetwarza na obraz, który "widzimy". Ten proces NADAL jest zagadką dla naukowców.

Więc czy można w ogóle mówić o tym czy i co oko "widzi"? Czy to raczej Świadomość, używająca mózgu oraz reszty narzędzi "widzi"? Jeśli nie Świadomość to co tak właściwie "widzi"?

Ciekawe również jest to, że nauka nie umie wyjaśnić czym jest odbicie w lustrze.

Mirkas napisał:

Odpowiedział mu, że nie morduje i nie kradnie oraz nie gwałci nie dlatego, że nakazuje tak jakieś przykazanie,tylko jego wewnętrzne poczucie dobra, sumienie, intuicja,"kręgosłup moralny"...


To JEST ESENCJA tego co wyrażone jest w przykazaniach Miłości, w słowach Kanta "Rozgwieżdżone niebo nade mną, prawo moralne we mnie" i w wielu, wielu innych naukach różnych nauczycieli, którzy się pojawiali na naszej planecie. To także jest esencja Prawa Naturalnego oraz zrozumienia drugiego człowieka, o którym piszę. Właśnie to wewnętrzne zrozumienie jest też Wiedzą, o której mówił Sokrates.

Mirkas napisał:

Wyznawcy myślą, że jak nie wierzy w "Boga", to zły człowiek musi być. Bo jakże mogłoby być inaczej - przecież "nie ma w sercu Boga".


Ten schemat jest tak kurewsko rozpropagowany, że aż przeraża.

Aloha!
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Gasienica




Dołączył: 25 Cze 2009
Posty: 532
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 07:46, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ad del93al:

Znowuż przebija się słabe wykształcenie w zakresie fizyki/chemii elementarnej i zwykłej spostrzegawczości:

Cytat:
Jak już o oku jako narzędziu mówimy to ono właściwie nie widzi niczego.


To przecież tak jakby powiedzieć, że na błonie fotograficznej nie pojawia się obraz przedmiotu, na który nacelowaliśmy obiektyw aparatu fotograficznego. A ten ten obraz się pojawia, choć dopiero po wywołaniu filmu w ciemni. Ta błona zatem "zobaczyła" to, na co nacelowana - i zogniskowana - została soczewka aparatu, DOKŁADNIE TAK SAMO ZACHOWUJE SIĘ SIATKÓWKA OKA, z której sygnały zostają przesłane dalej, do centrów integracyjnych, czyli centrów INTELIGENCJI (od inter-ligare) organizmu. I ten proces integracji spostrzeżeń (reakcji na bodźce, 'ukłucia" z zewnątrz), jest charakterystyczny nie tylko dla wysokozorganizowanych zwierząt ale i dla jednokomórkowych pierwotniaków.

Cytat:
Ciekawe również jest to, że nauka nie umie wyjaśnić czym jest odbicie w lustrze.


Oj, bardzo dokładnie potrafi, wyraźnie kolega albo "przespał", albo w ogóle nie miał w szkole (bo do tego, w ramach tak zwanej "amerykanizacji" szkolnictwa, zdążamy) lekcji fizyki, na których się robi wykresy przebiegu promieni świetlnych miedzy okiem i prostopadle do niego ustawionym lustrem.

A jesli chodzi o to, wyryte na kamiennych tablicach z Dekalogiem, Przykazania "nie zabijaj, nie gwałć, nie kradnij", to właśnie ZAPISANIE ICH W POSTACI ZEWNĘTRZNYCH ZNAKÓW, przyczynilo sie do tego, że zwłaszcza ludzie spod znaku Dekalogu (wywieszonego na wejściu do kazdej synagogi) "od wewnątrz" przestali rozumieć co to znaki oznaczają. Prosze sobie przeczytać dokładnie pierwszą stronę Prologu "Wojny bogów":

Cytat:
Jakimiż bowiem ludźmi stają się, bezkrytyczni na ogół czytelnicy tego, datowanego na V wiek p.n.e., „Pisma od Boga”? Odpowiedź na pytanie o kulturotwórczą, rolę Biblii uważny czytelnik może znaleźć w „Księdze Wyjścia”, w opisie zdarzeń jakie się rozegrały wśród Żydów zgromadzonych pod górą Synaj. Na tej to bowiem górze Mojżesz dostał od boga Jahwe Pismo, w postaci wyrytego na Kamiennych Tablicach Deka­logu. I wypadki potoczyły się dokładnie tak, jak przewidział to krytykujący techni­czne wynalazki boga Thota, egipski król-mędrzec Tamuz: uzewnętrznienie na piśmie przykazania „nie zabijaj” spowodowało, że kierowana przez Mojżesza żydo­wska „elita” lewitów przestała od wewnątrz rozumieć co to przykazanie oznacza. Podniecona Pismem „elita” ta rzuciła się by mordować tych swych braci i synów, którzy nie ugięli karków przed autorytetem Świętych Znaków wyrytych na kamie­niu.


http://markglogg.eu/?p=604
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 826
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 10:22, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

one1 napisał:
Co do kabały.
Dawniej słowo to jakoś fajnie i tajemniczo dla mnie brzmiało, ale na szczęście tak wyszło, że się nigdy poważnie za zgłębianie tematu nie zabrałem .
Jest wiedza pożyteczna, jest zbędna, na której zdobywanie tylko marnuje się czas, i jest ta szkodliwa.
Podałeś link do strony FranzBradon i tam w pierwszym zdaniu jest słowo „magii”. Po tym jednym słowie wiem, że jest to wiedza zbyteczna, lub wręcz szkodliwa . Mądrej głowie dość dwie słowie, a mi wystarczy jedno. Magia owszem istnieje, ale największy z niej pożytek, gdy się nią nie zajmujemy.

Tobie pewnie nie wystarczy, więc zastanów się tylko nad tym cytatem:
Cytat:
Stworzył on system, który umożliwia przeciętnej osobie wznieść się z czasem na wyżyny swego człowieczeństwa i dokonywać rzeczy, uznawanych powszechnie za niemożliwe.

Chcesz zostać magiem, magikiem? Może chcesz dokonywać rzeczy uważanych powszechnie za niemożliwe? To tylko Twoje ego może tego chcieć. Jedni chcą zabawek, inni prestiżu i władzy, inni czarować i mieć moce. To wszystko marność nad marnościami.
Potwierdziłeś tym linkiem to, co o kabale (ten hermetyzm to to samo?) myślałem wcześniej – może to jest jakaś ścieżka, ale w złą stronę. Fakt, że fajnie brzmi „starożytna nauka”, ale z reguły wartościowe rzeczy nie wyglądają zachęcająco, a skarb ukryty jest w ruinie Wink .

Co do kabały to można by powiedzieć [lekko „żartobliwie”], że warto znać język wroga, zwłaszcza że wróg ten jest tak potężny, więc na czymś ta potęga musi się opierać, z czegoś musiała wyrosnąć. Uważam, że Żydzi nie wyróżniają się większą inteligencją jak to niektórzy (oni sami?) im przypisują, czy jakimiś zdolnościami, a "tylko" posiadają pewną wiedzę, którą ukrywają (occult) przed resztą ludzkości, co daje im przewagę i ma na celu kontrolowanie "ciemnych mas".
To tak jak z tym, że prestiżowe uczelnie na świecie kształcą niby najlepiej, bo po ich ukończeniu 99% (strzelam, że tyle, tylko dla przykładu) absolwentów znajduje pracę i to na najlepszych stanowiskach w najlepszych firmach... Tylko, że tego typu badania, czy sondaże nie biorą pod uwagę, że na te uczelnie stać tylko elity, oraz tylko oni mają znajomości by tam się dostać – dlatego też nie mają problemu z pracą, bo mają znajomości i stanowisko czeka na nich, a nie dlatego, że ukończyli daną uczelnię. Chociaż nie twierdzę, że jest tam niski poziom. Jedno wynika z drugiego, to zaklęte koło - dla swoich jest wysoki poziom kształcenia, by mogli zarządzać tym kołchozem, a dla mas odpowiedni by mogli działać, jako trybiki w systemie, ale nie za wysoki, by się nie daj boże nie zorientowali, że są niewolnikami i nie zbuntowali.
„Wiedza zbyteczna, lub wręcz szkodliwa” to głupoty, chłam, jakim nas karmi system kontroli. Nie uważam, że kabała, magia, okultyzm, czy nawet tarot do tego należy, chociaż jeszcze nie dawno też tak myślałem. Teraz wiem, czemu tak myślałem (bo zjadacz chleba, czy hamburgerów ma tak myśleć). Kojarzyło mi się to z horoskopami, które nachalnie wciskają wszędzie i tak układają, że pasuje każdemu do wszystkiego.
Gdyby magia była zła, czy szamanizm, to by Kościół tego nie zakazywał przez wieki. Byle czego nie zakazują, byle jakich ksiąg nie palili.
Także wiedza sama w sobie nie jest zła, był już tu przytaczany cytat, że:
"istnieje tylko jedno dobro - WIEDZA, oraz tylko jedno zło- IGNOROWANIE WIEDZY".
Znowu Sokrates przychodzi z pomocą.

Nie chodzi o to, że chcę zostać jakimś magiem, magikiem. Chcę tylko poznać prawdę i dokopać się do prawdziwej wiedzy pochodzącej od Starożytnych i niezmanipulowanej. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że w Starożytności była wysoce zaawansowana cywilizacja, o czym świadczą pozostałości monumentalnych budowli. Bezczelnie próbują nam wmówić że wykonali je prymitywnie ludzie przy pomocy miedzianego dłuta i kamiennego młotka. Takich bzdur uczą dzieci w szkołach. Datowanie też jest bardzo zakłamana - wiele wskazuje, że są dużo starsze (prawdopodobnie mają co najmniej 12 tys. lat). Powszechnie dostępne teksty są zniekształcone, nie kompletne itd... Jest wysoce prawdopodobne (niemal pewne), że istnieje wiedza sprzed tysięcy lat, trzymana w sekrecie przez tajne bractwa. Może biblioteka aleksandryjska nie spłonęła całkowicie, może najważniejsze księgi zostały ukryte? Tyle się mówi np. o sekretach Watykanu. Co zawierają, czemu jedni są godni je poznać, inni nie i kto decyduje, kto jest godzien, a kto nie (to pytanie retoryczne)?
Może to tylko "moje ego" tego chce, jak twierdzisz. Problem tylko w tym, czym jest to ego? Uważasz, że istniejesz ty i istnieje też twoje ego? Czymże jest to ego (z łac. ja)? Jak mogę istnieć ja chcący czegoś i równocześnie "moje ego", moje ja. Czyż to nie to samo. Czy ego to nie to co większość ma na myśli mówiąc ja?
Mistycy wszelkich nurtów zgodnie twierdzą, że ego to twór sztuczny, nie istnieje tak na prawdę, że Ja nie istnieję, że wszytko jest jednią, jaźnią. Zalecam tu jednak ostrożność, by nie popaść w jakiś absurd typu nie ma mnie, wszystko samo się dzieje bez mojego udziału, więc nie muszę/mogę nic robić/zrobić.
Nie da się tego ogarnąć umysłem, można tylko doświadczyć. Analogicznie jak ze Stwórcą i Stworzeniem, skoro twórca stworzył wszystko co jest włącznie z samym sobą, to jest też stworzeniem. W jaki sposób stworzenie miało być oddzielne/oddzielone od Stwórcy?

de93ial napisał:
one1 napisał:

Spróbujmy zobaczyć, o co mi chodzi. Oko jest bardzo ograniczonym przyrządem badawczym – nie widzi zapachów, dżwięków, smaków, ciepła, nie widzi bardzo małych rzeczy, nie widzi w oddali, nie widzi co jest za zasłoną, widzi zewnętrzną (...)


Jak już o oku jako narzędziu mówimy to ono właściwie nie widzi niczego. Oko jest jedynie pośrednikiem, który przysyła impulsy do mózgu, który to właśnie owe impulsy interpretuje i przetwarza na obraz, który "widzimy". Ten proces NADAL jest zagadką dla naukowców.

Więc czy można w ogóle mówić o tym czy i co oko "widzi"? Czy to raczej Świadomość, używająca mózgu oraz reszty narzędzi "widzi"? Jeśli nie Świadomość to co tak właściwie "widzi"?


Otóż to.
Ludziom się wydaje, czy też wyobrażają sobie, że oko jest podłączone do mózgu w taki sposób, że na malutkim ekranie gdzieś w mózgu wyświetlane jest to, co pada na siatkówkę. Tylko, że to rodzi kolejny problem filozoficzny: kto patrzy na ten ekran?

Oko składa się z komórek nerwowych, których większość jest przystosowana do sygnalizowania zmian w otaczającym świecie. Pytanie komu sygnalizują te zmiany? Do kogo docierają one, kto je analizuje i gdzie ten „ktoś” się znajduje?

Mówimy przecież moje oczy, mój mózg, moje ciało, co sugeruje, że tym nie jesteśmy. Moje, czyli czyje? Mówimy nawet mam świadomość. Kto ma?
Nie ma oczywiście prostej odpowiedzi. Jest świadomość. Świadomość, to jest „rzecz”, od której nie można utworzyć liczby mnogiej.

Mózg tworzy wirtualny obraz, czy też wirtualny świat, na podstawie informacji dostarczonych mu przez zmysły. Np. w mózgach ssaków znajdują się neurony pełniące funkcje detektorów linii, które dostarczają ogólnych informacji dotyczących krawędzi, a mózg dzięki poznanym modelom potrafi uzupełnić brakujące fragmenty. Działa to znakomicie. Mózg porównuje częstotliwości impulsów pochodzących z różnych zmysłów i tworzy z tego wirtualny świat. Inny świat z tych samych impulsów stworzy mózg owada, inny gada, a inny człowieka. Nawe mózgi różnych ludzi tworzą nieco inne obrazy.

Jest bardzo dobry i prosty do zrozumienia dowód na to, że tak jest. A mianowicie sny. Co pozwala nam "widzieć" we śnie, co sprawia, że widzimy, skoro mamy zamknięte oczy?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 2390
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 12:24, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Gasienica napisał:

To przecież tak jakby powiedzieć, że na błonie fotograficznej nie pojawia się obraz przedmiotu, na który nacelowaliśmy obiektyw aparatu fotograficznego. A ten ten obraz się pojawia, choć dopiero po wywołaniu filmu w ciemni. Ta błona zatem "zobaczyła" to, na co nacelowana - i zogniskowana - została soczewka aparatu, DOKŁADNIE TAK SAMO ZACHOWUJE SIĘ SIATKÓWKA OKA, z której sygnały zostają przesłane dalej, do centrów integracyjnych, czyli centrów INTELIGENCJI (od inter-ligare) organizmu. I ten proces integracji spostrzeżeń (reakcji na bodźce, 'ukłucia" z zewnątrz), jest charakterystyczny nie tylko dla wysokozorganizowanych zwierząt ale i dla jednokomórkowych pierwotniaków.


Posłużyłem się skrótem myślowym licząc na wiedzę czytelników - jak widać przeliczyłem się. Oko to obiektyw. Klisza bez obiektywu niczego nie ujrzy wyraźnie, ale ujrzy. sam obiektyw niczego nie zapamięta. On jest tylko tunelem umożliwiającym kliszy "zobaczenie" tego co chcemy utrwalić.

Jeśli uważasz, że da się robić zdjęcia samym obiektywem - opatentuj ten wynalazek. Jeśli uważasz, że bez obiektywu będziesz robił dobre zdjęcia - opatentuj to.

Gasienica napisał:

Oj, bardzo dokładnie potrafi, wyraźnie kolega albo "przespał", albo w ogóle nie miał w szkole (bo do tego, w ramach tak zwanej "amerykanizacji" szkolnictwa, zdążamy) lekcji fizyki, na których się robi wykresy przebiegu promieni świetlnych miedzy okiem i prostopadle do niego ustawionym lustrem.


Potrafi OPISAĆ zjawisko, ale OPIS to nie ZROZUMIENIE natury zjawiska. Można opisać przepływ energii, można opisać różne jej postacie, ale nie jest to tożsame ze zrozumieniem CZYM w swej istocie energia jest.

Aloha!
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goska




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 2836
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 12:50, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

John Kerry chwali Niemcy za przywódczą rolę na świecie
Sekretarz stanu USA John Kerry wyraził w Berlinie, po spotkaniu z szefem niemieckiej dyplomacji Frankiem-Walterem Steinmeierem, uznanie dla Niemiec za ich rolę przywódczą w rozwiązywaniu konfliktów na świecie, szczególnie za zaangażowanie na Ukrainie.
http://wiadomosci.onet.pl/john-kerry-chw.....ecie/1ghef
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
thecombo




Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 319
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 13:55, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

one1 napisał:
ale w sumie to trudno powiedzieć kto jest w większym błędzie katolik, czy ateista? .

Tak do tego podchodząc to na szczęście nie Tobie to oceniać Smile
Mirkas napisał:
Nie, to bardzo proste.
Katolik z niezliczoną ilością zabobonów w które wierzy.
Ateista wierzy tylko w jeden "zabobon", że nie ma boga, dlatego wnioskuję, że jest w mniejszym błędzie.

To nie jest jakieś matematyczny rachunek, do którego najwyraźniej chcesz to sprowadzić.
Jeżeli tak chcesz tą królową nauk w to mieszać to ona opowiada się za inteligentnym projektem.


z resztą masa jest filmów o podobnej tematyce, wystarczy poszukać.

Dlaczego uważam, że to ateiści są w większym błędzie niż katolicy? Ponieważ myślą, że wszystko powstało od tak z siebie:
prawa fizyki same się napisały, pierwiastki chemiczne powstały sobie same, itd, itp... może to być obrazą dla Stwórcy.
Katolicy czy ogólnie chrześcijanie wierzą w Boga i myślę, że po śmierci będą mieli łatwiejsze "życie" Very Happy

Nie każdy ma czas, będąc zapracowany, nie każdy ma rozum, żeby zrozumieć i doszukać się błędów w doktrynach.
Poświęcają tą godzinę dziennie w niedziele, oraz często przed snem czy rano na rozmowę z Bogiem.
Niebiosa na pewno są im bliższe niż ignorantom, ale to tylko moje zdanie - nie oceniam.

Mirkas napisał:
Ponadto mają taki tupet, że jak "ateista" umiera, to potrafi ci taki przyjść i bezczelnie zaproponować nawrócenie.


ale bezczelność, prawda? No jak oni to "przeżyją" Very Happy Pewnie to przyśpieszy ich konanie. W ogóle pewnie sam fakt, że to zaproponowali zaprowadzi ich wprost do piekła zamiast zgodnie z ich wiarą obrócić się w nicość..

No bo ateizm to też wiara prawda? Już o tym gdzieś było. Bo trzeba naprawdę wierzyć, że Boga nie ma... Nie możesz tego udowodnić...pozostaje wierzyć.
Mirkas napisał:
Kumpel, który jest do rany przyłóż, nie skrzywdziłby muchy jak to się mówi, jest taki uczciwy, że nie przejechał w życiu 'na gapę' ani jednego przystanka Wink i uważa się za ateistę, został zapytany przez chrześcijanina kiedyś, jak może żyć bez przestrzegania przykazań...?
Odpowiedział mu, że nie morduje i nie kradnie oraz nie gwałci nie dlatego, że nakazuje tak jakieś przykazanie,tylko jego wewnętrzne poczucie dobra, sumienie, intuicja,"kręgosłup moralny"...

Wyznawcy myślą, że jak nie wierzy w "Boga", to zły człowiek musi być. Bo jakże mogłoby być inaczej - przecież "nie ma w sercu Boga".


de93ial napisał:
Ten schemat jest tak kurewsko rozpropagowany, że aż przeraża.


Zaraz zaraz, spokojnie. To, że człowiek z natury, z wychowania i okoliczności w których żyje nie robi złych rzeczy, to nic w tym dziwnego. Poza tym może boi się jeździć na gapę z konsekwencji prawnych, itd... no ale załóżmy, że to nie o to chodzi, więc jeszcze dochodzą takie rzeczy:
Przecież większość ludzi rozróżnia dobro od zła, większość ma sumienie, również ateiści. Poza tym dochodzi kwestia wychowania (przez kogo i w jakich warunkach) - bo człowiek jest trochę jak plastelina, da się go ulepić, aby działał i myślał w odpowiedni sposób.
Samo to sprawia, że możemy żyć dobrze (nie czyniąc zła) - to nasza natura. Tak skonstruowany jest człowiek.
Głębsze zrozumienie, mądrość, itd też przeciwstawiają się złu. Więc to nie jest tak, że' "udowodnij że nie ma Boga, a wszyscy wierzący nagle zaczną zabijać, kraść, zdradzać, torturować, pławić się nad słabszymi, itd..."

Jakby jakiś ateista dostał się do armii i kazali by mu jechać na wojnę i zabijać to by pewnie to robił, jakby u nas były takie okoliczności jak tam, też pewnie by to robił nawet bez rozkazów.
Żyjąc sobie spokojnie np w Polsce w jakimś tam miasteczku, można być dobrym człowiekiem będąc ateistą... Wszyscy jesteśmy w połowie dobrzy, a w połowie źli - natura ludzka. Sami wybieramy drogę swojego postępowania i tu nie zawsze religia gra główne skrzypce.

Może być też sytuacja odwrotna, którą to wszyscy na przekór doskonale znają i rozumieją (o ironio!)
Daleko nie trzeba szukać, weźmy te kraje typu Afganistan, Irak, Iran, itd.
Ile tam morderstw się dokonuje przez ludzi "religijnych"?
Dlaczego? Zła interpretacja Koranu, wychowanie w "odpowiedni sposób" no i oczywiście okoliczności w jakich muszą żyć!

p.s. de93ial nie przeklinaj, nie pasuje Ci Smile
i więcej zrozumienia / wyobraźni proponuję...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 826
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 16:52, 23 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@thecombo
Pewnie, że jest dużo tego typu filmów. Polecam jak ktoś jeszcze nie widział:
Inner Worlds, Outer Worlds
Poniżej część 1 - Akasha z napisami:


Inteligentny projekt zaprzecza, że jest dziełem mściwego, zazdrosnego, gniewnego "Boga".

Jak coś może być "obrazą dla Stwórcy"? No tak - stwórca wg chrześcijan obraża się.
thecombo napisał:

Katolicy czy ogólnie chrześcijanie wierzą w Boga i myślę, że po śmierci będą mieli łatwiejsze "życie" Very Happy

Tym są karmieni za życia, tym się ich mami, żeby znosili wyzysk i cierpienia w zamian za iluzoryczną nagrodę po śmierci

thecombo napisał:
No bo ateizm to też wiara prawda? Już o tym gdzieś było. Bo trzeba naprawdę wierzyć, że Boga nie ma... Nie możesz tego udowodnić...pozostaje wierzyć.

Otóż to, dlatego nie ma większej różnicy między wyznawcą jakiejś tam doktryny, religii, a ateistą (wierzącym w "naukę", że materialny świat jest wszystkim co jest).
Jeden i drugi ślepo w coś wierzy. Jedni i drudzy są w błędzie.
A może wszystko nie powstało od tak z siebie, bo nigdy nie powstało, bo zawsze istniało?
A może czas i przestrzeń istnieją tylko w naszym ograniczonym postrzeganiu?

thecombo napisał:

ale bezczelność, prawda? No jak oni to "przeżyją" Very Happy Pewnie to przyśpieszy ich konanie. W ogóle pewnie sam fakt, że to zaproponowali zaprowadzi ich wprost do piekła zamiast zgodnie z ich wiarą obrócić się w nicość..

A nie jest to bezczelność?
Nawet na łożu śmierci jeszcze męczyć człowieka i próbować indoktrynować?
A może ten człowiek spędził życie na dotarcie do prawdy, i doskonale wie, że to co Katole próbują mu wcisnąć, to totalne bzdury.
A może jeszcze cała kasta nawiedzonych wyznawców innych sekt i religii powinna ustawić się w kolejce, by konający mógł sobie wybrać którąś wersję "prawdy" "objawionej" przez "Boga" i się na nią nawrócić?

Zakładając, że świat został stworzony przez Stwórcę ileś tysięcy lat temu - znaczy to że jest już kompletny, skończony, a filmy które polecasz i obserwacja natury ukazują, że to nie prawda. Świat się zmienia, wszystko co jest nieustannie się zmienia, nie jest stworzone, a "stwarza się" na naszych oczach, jest wieczne, nigdy nie zostało stworzone, bo nie mogło nie istnieć, tak jak nie istnieje absolutna próżnia, ani koniec wszechświata. Ani w czasie, ani w przestrzeni nie ma czegoś takiego jak koniec i czegoś takiego jak początek. "Początek" jest zarówno "końcem" - znaczy coś się kończy dając początek czemuś innemu...

Ja nie twierdzę, że nie ma Boga. Twierdzę tylko, że nie ma takiego "Boga" jakiego opisuje Biblia i inne religie (tzn. mogą być takie istoty, ale nie są Stwórcą, za jakiego każą się uważać). Uważam, że skoro nie da się go zdefiniować ani pojąć, to nie ma sobie co nim głowy zawracać. I tak naszym umysłem go nie ogarniemy. Będziemy tworzyć i wymyślać o nim tylko jakieś koncepcje i urojenia. Lepiej skupić się na rozwoju duchowym, udać się wgłąb siebie, poznać siebie.

Ponoć Budda, zapytany o istnienie boga milczał. Kiedy spytano go o jego nie istnienie, też milczał.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 2390
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 15:02, 24 Paź '14   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

thecombo napisał:

Zaraz zaraz, spokojnie. To, że człowiek z natury, z wychowania i okoliczności w których żyje nie robi złych rzeczy, to nic w tym dziwnego. Poza tym może boi się jeździć na gapę z konsekwencji prawnych, itd... no ale załóżmy, że to nie o to chodzi, więc jeszcze dochodzą takie rzeczy:
Przecież większość ludzi rozróżnia dobro od zła, większość ma sumienie, również ateiści. Poza tym dochodzi kwestia wychowania (przez kogo i w jakich warunkach) - bo człowiek jest trochę jak plastelina, da się go ulepić, aby działał i myślał w odpowiedni sposób.
Samo to sprawia, że możemy żyć dobrze (nie czyniąc zła) - to nasza natura. Tak skonstruowany jest człowiek.
Głębsze zrozumienie, mądrość, itd też przeciwstawiają się złu. Więc to nie jest tak, że' "udowodnij że nie ma Boga, a wszyscy wierzący nagle zaczną zabijać, kraść, zdradzać, torturować, pławić się nad słabszymi, itd..."


Tak, ale wielu katolików myśli, że jak ktoś neguje istnienie nie tyle "Boga" jako takiego, a "Boga" chrześcijańskiego czy starotestamentowego to już NA PEWNO jest zwyrolem i odmieńcem. Co więcej, jeśli ktoś katolikowi powiedzmy "typowemu" mówi, że nie wierzy w "Boga", ale wie, że istnieje Stwórca (bo rozpoznaje Jego obecność) to Katolik nie umie tego zrozumieć - "ale jak to? Nie wierzysz w Chrystusa? To w co wierzysz? W Allacha?". I tak w koło Macieju.

Przerabiałem to wiele razy, więc proszę nie wmawiaj mi, że tak nie jest. Nawet z Tobą kilka razy.

thecombo napisał:

Jakby jakiś ateista dostał się do armii i kazali by mu jechać na wojnę i zabijać to by pewnie to robił, jakby u nas były takie okoliczności jak tam, też pewnie by to robił nawet bez rozkazów.


No bo przecież katolicy służący w polskiej armii to sami pacyfiści i żaden nigdy, nikogo nie zabił. Zaraz... chyba jednak nie.

thecombo napisał:

Żyjąc sobie spokojnie np w Polsce w jakimś tam miasteczku, można być dobrym człowiekiem będąc ateistą... Wszyscy
jesteśmy w połowie dobrzy, a w połowie źli - natura ludzka. Sami wybieramy drogę swojego postępowania i tu nie zawsze religia gra główne skrzypce.


Znowu powtórzę - ludzka natura nie jest zdefiniowana. Nie ma części "złej" i części "dobrej". To czy człowiek czyni zło czy dobro zależy od tego jak został tego nauczony. Popatrz na dzisiejszy świat. Ponad 90% populacji podąża za doktrynami satanizmu nawet o tym nie wiedząc. A myślą o sobie "dobrzy ludzie".

Znasz w ogóle definicje dobra i zła?

thecombo napisał:

Może być też sytuacja odwrotna, którą to wszyscy na przekór doskonale znają i rozumieją (o ironio!)
Daleko nie trzeba szukać, weźmy te kraje typu Afganistan, Irak, Iran, itd.
Ile tam morderstw się dokonuje przez ludzi "religijnych"?
Dlaczego? Zła interpretacja Koranu, wychowanie w "odpowiedni sposób" no i oczywiście okoliczności w jakich muszą żyć!


Znowu - ludzie, którzy dopuszczają się tych potworności (i nie ma znaczenia jak to usprawiedliwiają) robią to, bo są pod kontrolą umysłu. Religie, współcześnie, są jednym z narzędzi kontroli umysłu i TO WIDAĆ nie tylko w tamtych regionach.

BTW wspominałeś wcześniej, że zignorowałem chyba one1 uwagę na temat znaczenia słowa religia. To zamiast pisać, zobacz to.

Od 3:50.

https://www.youtube.com/watch?v=HGI6LGF8VnI&index=47&list=WL
p.s. de93ial nie przeklinaj, nie pasuje Ci Smile
i więcej zrozumienia / wyobraźni proponuję...[/quote]

Nie przeklinam, czasami używam wulgaryzmów. Wbrew pozorom przekleństwa i wulgaryzmy różnią się od siebie znacznie. I są takie momenty, w których jeden wulgaryzm mówi więcej i wyraża więcej niż tysiące słów.

Aloha!
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona:  «   1, 2, 3, 4, 5, 6   » 
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


Każda władza pochodzi od Boga - i tego skutki
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.
Wymuś wyświetlanie w trybie Mobile