Generał brygady pilot Andrzej Andrzejewski, który zginął w środę w katastrofie transportowego samolotu CASA, przeżył kilka lat temu poważny wypadek lotniczy, który był efektem pomyłki podczas manewrów.
19 sierpnia 2003 r. w czasie ćwiczeń "Zielony Świerk" na poligonie w Wicku Morskim
w kierunku pilotowanego przez niego uderzeniowego SU-22 M4,
który był tzw. nosicielem celu, omyłkowo wystrzelono przeciwlotniczą rakietę Kub.
Pocisk eksplodował kilka metrów od jego maszyny. Andrzejewski - wówczas zastępca dowódcy 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie w stopniu podpułkownika - katapultował się i ze spadochronem spadł do Bałtyku.
Ćwiczenia przerwano dokładnie o godz. 15.48. 11 minut później zaczęły się poszukiwania. Z lotniska w Darłowie (Zachodniopomorskie) wystartował ratowniczy śmigłowiec Mi-14 PS Marynarski Wojennej. W rejon wypadku wyruszyły też trzy trałowce (ORP Wigry, ORP Śniardwy i ORP Wdzydze) 9 Flotylli Obrony Wybrzeża na Helu.
O godz. 17.15 dowodzony przez kmdr. ppor. Edwarda Karwackiego Mi-14 PS odnalazł pilota. Oficera podjęto z wody 6 mil na północny zachód od Ustki i przetransportowano do szpitala polowego w Wicku Morskim. Potem Andrzejewski trafił do Instytutu Medycyny Lotniczej. Później skierowano go do sanatorium.
Za "przytomnie podjętą decyzję o katapultowaniu" ówczesny minister obrony narodowej awansował Andrzejewskiego do stopnia pułkownika.
Wielu wojskowych uważało, że po tak traumatycznym przeżyciu pilot nie siądzie już za sterami bojowej maszyny. Jednak już po kilku miesiącach od wypadku Andrzejewski wrócił do macierzystej jednostki i do latania. Najpierw wykonał lot z instruktorem. Potem pilotował już sam.
Przez długi czas Andrzejewski nie chciał rozmawiać o wypadku z mediami. Na zwierzenia po latach udało się go namówić dopiero "Super Ekspressowi". Andrzejewski powiedział wówczas gazecie:
"Cudem ocalałem. Dostałem drugie życie. Dlatego cieszę się z każdego dnia".
Generałem Andrzejewski został 11 listopada 2006 r. Po awansie objął dowództwo nad 1. Brygadą Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.
W maju obchodziłby 47. urodziny. Generał zostawił żonę i dwie dorosłe córki. "
==================================================================
Generał Andrzejewski?
-wiadomo! , -nie chciał F16!
Nie chciał tarczy, to zrobiono sobie z niego cel
ale czym podpadli piloci F4 , że ich wystawiono pod syryjski ogień!
W piętnaście minut nie potrafili opuścić strefy zagrożenia i przelecieć w tym czasie te kilka mil i powrócić na wody międzynarodowe.
Ciekawe z jaką szybkością lecieli?
Czy Turcy wiedząc , że samolot wojskowy naruszył obce terytorium w ciągu 15 minut nie mogli zgłosić tego błędu Syrii.
Ciekawe , czy lecieli na kompas, czy używali jakiejś innej nawigacji?
czy mieli zegarki?
F 4
Prędkość maks. 2370 km/h (2,23 Ma)
Prędkość przelotowa 940 km/h
Wynika z tego , że
-w ciągu jednej minuty przelatuje 15,6km przy szybkości 940 km/h
-przy szybkości max w jedną minute przelatuje 142 km
_________________
JerzyS
"Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn."
Arystoteles