Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
amerykanie otworzyli nowy front - jemen  
Podobne tematy
Amerykanie otwieraja nowy front9bez ocen
Nieudany zamach na Airbusa13
Znalazłeś na naszym forum inny podobny temat? Kliknij tutaj!
Ocena:
3 głosy
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Odsłon: 1584
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
tanczacy delfin




Dołączył: 03 Gru 2008
Posty: 29
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 01:53, 25 Gru '09    Pojedynczy post Temat postu: Amerykanie otworzyli nowy front - JEMEN Odpowiedz z cytatem

http://wiadomosci.onet.pl/2101377,12,ame.....,item.html

gorąco się robi... w wigilię wkroczyli do Jemenu Shocked wojna z Iranem coraz bliżej...
_________________
cokolwiek wysyłasz - wraca zwielokrotnione
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ordel




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 4791
Post zebrał 0.01 mBTC

PostWysłany: 09:36, 28 Cze '18    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Konflikt w Jemenie to typowa wojna Korporacji . Amerykanie dostarczają sprzęt , logistykę zapewniają . Jako piechotę zatrudniają podwykonawców z Kolumbii ( czarnuchy do brudnej roboty ) , samoloty i inna artyleria Arabia Saudyjska i Emiraty Arabskie .
Celem AS jest pełna kontrola półwyspu Arabskiego . Celem amerykańskiej korporacji jest przedłużanie konfliktu .
Zważcie że AS nie używa swojej piechoty w takiej ilości jakby mogli . Doskonale zdają sobie sprawę że jest to wojna korporacji i żołnierzom z poboru trudno by było strzelać do innych arabów , więc mamy Kolumbijczyków którzy tych oporów nie mają .

Cytat:
Jemen. Amerykańska chirurgia piłą mechaniczną


13 czerwca o świcie atak na 600-tysięczne miasto zaczął się od zmasowanych nalotów lotnictwa saudyjskiego. Jednocześnie port był ostrzeliwany z okrętów wojennych, a najemne jednostki lądowe w służbie Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) natarły na miejscowe lotnisko. Hudajda, port, dzięki któremu północny Jemen jeszcze żyje, ciągle się broni: to tutaj ma się rozstrzygnąć los wojny, o której się niemal nie mówi. Cóż, byłoby nieładnie mówić, że imperium amerykańskie do spółki z saudyjską dyktaturą postanowiło złamać jemeński opór głodem milionów ludzi.


Trzy miesiące temu w Hudajdzie był Anas Shahari, rzecznik organizacji Save the Children (Ratujmy dzieci): „Widziałem głodne dzieci, dzieci z wystającymi żebrami, niemowlęta, które nie mogą płakać z niedożywienia. (…) Tak było wtedy. Teraz będzie gorzej. Przez ten atak setki tysięcy dzieci w regionie stracą dostęp do żywności , wody i lekarstw”. „Każdy atak lub znacząca, dłuższa perturbacja działalności portu przyniesie katastroficzne konsekwencje Jemeńczykom” – ostrzegał Frank McManus, dyrektor International Rescue Committee (Międzynarodowego Komitetu Ratunkowego) w Jemenie. Dla Amnesty International oblężenie miasta to „strategia uniemożliwienia pomocy humanitarnej”…

Już pierwsze uderzenie na miasto było tak silne, że Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Care i Lekarze bez Granic musieli się wycofać, tak samo jak przedstawicielstwo ONZ. Eskadry rodziny Saudów, zasilane w locie przez amerykańskie samoloty-cysterny, jak zwykle bombardują najpierw siedziby organizacji międzynarodowych, szpitale i infrastrukturę: na początek odcięto mieszkańcom wodę. Rodziny ustawiają się w kolejkach do studni przy meczetach, ale wobec ognia spadającego na miasto to bardzo niebezpieczne. Lise Grande, koordynatorka humanitarna ONZ w Jemenie, ocenia, że w ataku może zginąć nawet ćwierć miliona mieszkańców miasta. Byłoby to nieszczęście cywilów większe jeszcze, niż losy Mosulu, czy Rakki, miast kompletnie zniszczonych przez amerykańską koalicję w Iraku i Syrii.

Drobna różnica


Ale wojna w Jemenie to co innego. Jeśli można porównać bitwę o Hudajdę z bombardowaniami Rakki i Mosulu pod względem ich znaczenia dla losów wojny, to politycznie mamy do czynienia z sytuacją cokolwiek odwrotną. W Syrii i Iraku Amerykanie niszczyli, oprócz dziesiątek tysięcy cywilów, Państwo Islamskie (PI), finansowe i ideologiczne dziecko swych sojuszników – Arabii Saudyjskiej i innych naftowych dyktatur, a w Jemenie niszczą przeciwników Arabii i PI, zostawiając w spokoju Al-Kaidę Półwyspu Arabskiego (AKPA), która zajmuje środek kraju, tj. postępują tak, jak na początku wojny w Syrii. Warto pamiętać, że agresja saudyjska na Jemen – rozpoczęta ponad trzy lata temu – została wywołana obaleniem saudyjskiej marionetki, prezydenta Mansura Hadiego, który nic nie robił przeciw nieustającym zamachom AKPA i PI w Sanie i innych miastach szyickiej północy kraju.

Dziś nawet na stałe rezydujący w Rijadzie Hadi próbował powstrzymać uderzenie na Hudajdę. Krzywo patrzy na ten atak nie tylko z powodów humanitarnych. Bezsilnie patrzy jak najemnicy ZEA, głównie Kolumbijczycy wynajęci za pośrednictwem amerykańskich prywatnych firm militarnych, dokonują powoli rozbioru kraju, poczynając od Sokotry, strategicznej wyspy u wejścia do cieśniny Bab al-Mandab, poprzez Aden i inne regiony. Ale w przeddzień ataku Saudowie zmusili go do spotkania z szefem dyplomacji ZEA, by pozbawiony wyboru zgodził się na wszystko. To zresztą pewnie koniec jego roli politycznej.

Jedyne oddziały jemeńskie, które biorą udział w ataku na Hudajdę to ludzie Tarika Saliha, bratanka byłego wieloletniego prezydenta Jemenu Alego Abdallaha Saliha, który jeszcze do grudnia zeszłego roku popierał opór przez Saudom i ich koalicji, aż został zabity za zmianę frontu i zdradę. Poza tym, oprócz jednostek AKPA, miasto atakują na lądzie najemnicy ZEA i amerykańskie jednostki specjalne.

Podwójna garda


Jeśli można cokolwiek przeczytać na temat trwającej bitwy, to przekaz saudyjsko-izraelsko-amerykański: port Hudajdy należy zdobyć, bo tędy do hutystów broniących północy kraju dociera irańska broń. Jest to zresztą narracja na użytek zagranicy. Media w Arabii akcentują przede wszystkim „odcięcie drogi zaopatrzenia”,tj. całkiem jawny zamiar wzięcia Jemenu głodem, powołując się na precedens historyczny z 1934 r., gdy Saudowie zdobyli (na krótko) Sanę po długim oblężeniu. Iran zaprzecza, jakoby dostarczał broń, zresztą nie mógłby tego robić przez Hudajdę, bo całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego jest odcięte od świata przez blokadę morską. Wszystkie statki płynące do Hudajdy są sprawdzane przez inspektorów ONZ, a potem jeszcze raz przez załogi okrętów saudyjskiej koalicji, które je długo przetrzymują lub wręcz zawracają, co budzi protesty wszystkich organizacji humanitarnych i ONZ. Hudajda, do momentu ofensywy przyjmowała ok. 80-90 proc. jemeńskiego importu i pomocy w postaci żywności, paliw i lekarstw.

Jemeńscy obrońcy są w większości szyitami, ale nikt ich w Jemenie tak nie nazywał do czasu „arabskiej wiosny” z 2011 r., bo nie jest to szyizm typu irańskiego, lecz zupełnie oddzielny historycznie zajdyzm, nurt w praktyce mało różniący się od sunnizmu. Iran wspomaga ich politycznie, ale pomoc finansowa, czy inna, może być w warunkach wojennych tylko minimalna. Tym niemniej propagandowo Saudowie, Izrael i Stany Zjednoczone traktują tę wojnę jako rodzaj prologu do przyszłej wojny z Iranem.

Ta perspektywa została wzmocniona przez Trumpa zawarciem porozumienia z Koreą Północną. To „oczyszczenie drogi”, gdy prawdziwym celem stał się bezpieczniejszy, bo pozbawiony broni atomowych Teheran, obsesja izraelskiego reżimu apartheidu i saudyjskiej dyktatury. Jest też bardzo ważny czynnik militarno-handlowy. Amerykanie traktują Jemen jako poligon pokazowy dla broni sprzedawanej za setki miliardów tyraniom z Półwyspu Arabskiego. Ta wojna, jak i przyszłe, jest doskonałym interesem wpływowych politycznie koncernów zbrojeniowych.

Kwestia zbrodni


W tym lukratywnym biznesie biorą też udział inne czołowe kraje NATO: Francja i Wielka Brytania, mimo rosnących protestów. Prezydent Macron, zawsze czujny medialnie, zwołał na koniec tego miesiąca do Paryża „konferencję humanitarną” w sprawie Jemenu, podczas gdy jego kraj jest stroną konfliktu. Krzyk protestów organizacji obrony praw człowieka, które określiły to jako „farsę”, był na tyle głośny, że z tego projektu zeszło już powietrze: nie będzie to zebranie na szczeblu ministerialnym, lecz jedynie „ekspertów”…

Nawet w Stanach niektórzy zaczynają mieć wątpliwości. New York Times pisał na początku miesiąca, że ta wojna „przyniosła już śmierć nieliczonym cywilom z powodu ślepych bombardowań” (oficjalnie USA pomagają Saudom wyznaczać cele, ale ta „chirurgia” od początku konfliktu pozostaje jedynie pustym chwytem medialnym). Gazeta dodała: „Jeśli brać pod uwagę prawo międzynarodowe, ataki te należałoby zakwalifikować jako zbrodnie wojenne, w których USA i inni dostawcy broni są wspólnikami”. Podobnie Washington Post: „Stany Zjednoczone, które dostarczają danych satelitarnych i wywiadowczych, pomocy logistycznej i broni swoim sojusznikom, będą wspólnikami tego, o czym mówią organizacje humanitarne: głodu, epidemii i innych cierpień przekraczających wszystko, co świat widział od dziesięcioleci.” Ale poza tymi artykułami redakcyjny na temat Jemenu panuje w Ameryce cisza.

Dopiero początek


Trudno w to uwierzyć, ale ZEA i Arabia utrzymują, że „prawdziwy” atak na Hudajdę jeszcze się nie zaczął. Między Saną a Rijadem krąży jeszcze Martin Griffiths, specjalny wysłannik ONZ ds. Jemenu, próbujący przeforsować propozycję hutystów, by zarządzaniem portem zajęły się Narody Zjednoczone. Bezskutecznie. Wczoraj minister spraw zagranicznych ZEA Anuar Gargasz ponowił jedyne wymaganie saudyjskiej koalicji: bezwarunkowe poddanie miasta. Opakował swoją wypowiedź „humanitarnie”: „koalicja zarządza swoją kampanią w Hudajdzie umiarkowanie i odpowiedzialnie. Oddziały hutystów, które są przeszkodą w pomocy humanitarnej, mają natychmiast opuścić port i miasto”.

Jemeńskie rodziny, które pod wpływem bombardowań i ostrzału uciekają z miasta, nie kierują się jednak na południe, do „wyzwolonego” Adenu, opanowanego przez najemników ZEA, AKPA i „rząd” Hadiego, lecz do broniącej się stolicy Sany i innych miejscowości północy, gdzie mogą liczyć na solidarność rodaków, najuboższych w świecie arabskim. Sytuacja jest patowa, gdyż hutyści nie mają najmniejszego zamiaru poddawać Hudajdy i zapowiadają walkę „do końca” przeciw „saudyjskiemu despotyzmowi”. W zeszłym roku w Jemenie tylko z głodu umierało ponad tysiąc dzieci tygodniowo, a jest jeszcze wojna i epidemia cholery. Jednym z pierwszych celów, zastanawiająco „chirurgicznych”, był szpital Lekarzy bez Granic w Hudajdzie dla chorych na cholerę. Oto oblicze tej wojny. Miasto okopało się, zabarykadowało, i czeka na „prawdziwy” szturm.
https://strajk.eu/jemen-amerykanska-chirurgia-pila-mechaniczna/

Zdecydowanie odradzałbym Jemeńczykom walkę do "końca" w miastach . Wojnę trzeba przenieś na terytorium wroga , niech bomby zaczną wybuchać w Rijadzie .

Wojny korporacyjne cechuje pozorny chaos , gwarantujący przewlekanie konfliktu . Nikt definitywnie nie przegrywa , są dziesiątki różnych frakcji , wszystkich odpowiednio się rozgrywa . Ale też nikt nie wygrywa w pełni . Niekończąca się wojna , marzenie korporacji militarnych się spełnia w Jemenie . Kolejna sprawa takich "zapomnianych przez Boga" wojen prowadzonych dla biznesu jest cisza medialna . No coś niby tam gdzieś piszą jak widzimy w powyższym tekście , ale czy my w Polsce słyszymy że w Jemenie z głodu umiera ponad 1000 dzieci tygodniowo , w wyniku działań wojennych . Czy jakaś Gazeta Wyborcza choć zająknęła się o tym ? Nie , ale za to w Syrii ... .


Dziś USA prowadzi o wiele groźniejszą "wojenkę" niż wszystkie ostatnie ich wojny . Dzięki polityce Trumpa USA prowadzą wojnę handlową z całym światem . I człowiek się zastanawia , czy są tak głupi , czy ... konkretnie ich pojebało . Tak czy siak to dzięki agresywnej polityce Syjonistycznych USA , świat będzie potrzebował konkretnych zmian . Po których rysują się dwa scenariusze .
Albo świata nie będzie . Albo USA spadną z piedestału i "ktoś" inny wejdzie w tę lukę , ale nie będzie to już jedno "mocarstwo" , a raczej federacja , pewien sojusz kilku związków państwowych .

Wydaje się że USA zachowuje się nieobliczalnie . Wydaje się że od czasu do czasu świat balansuje na cienkiej czerwonej linii . Straszą nas , a jak będzie to się okażę Wink .

Wszystkie imperia przemijają . Kiedyś to trwało setki lat . W dzisiejszym zglobalizowanym świecie z obecnymi technologiami , świat niby szybciej płynie , a i imperia szybciej upadają . 150 lat USrańskiej dominacji ( liczę od czasu zakończenia wojny Secesyjnej która jest początkiem tego gniotu ) to wystarczająco długi czas trwania owego "Imperium" Wojny .

Boję się że tylko że USA tym swoim "dostarczaniem demokracji" w swoim iście rodem z Dzikiego Zachodu stylem , zarazili resztę świata . Co widać już na powyższym przykładzie .




PS. Trochę z innej beczki . Wiecie ile jest w USA sztuk broni palnej w posiadaniu obywateli ? Na 500 milionów ludzi ( w tym dzieci oczywiście ) jest 1,5 miliarda sztuk broni . Rynek jest nasycony dlatego zbytu szukają zagranicą Wink .

Zobaczcie ten filmik :
Agent FBI napierdala wygibasy niczym małpa na weselu czy czymś takim. Wypada mu pistolet , podnosząc go nacisną spust i pistolet wypalił i kogoś tam postrzelił . A kolo odchodzi jakby nigdy nic .
Na co zwracamy uwagę . Ów agent miał broń załadowaną ( nabój w komorze ) i odbezpieczoną , gotową do strzału , tak się nie "nosi" broni , tym bardziej na weselu . Amerykanie się konkretnie popierdoleni .

Laughing
_________________
@zibimark :
Gdybym był szatanem to popełnił bym samobójstwo dla dobra wszystkich ludzi dobrej woli i wszelkich stworzeń.

Laughing głupi głupek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ordel




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 4791
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 16:27, 13 Lip '18    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Horror w tajnych więzieniach w Jemenie. Jest raport Amnesty International



Rok po ujawnieniu informacji na temat istnienia tajnych więzień w Jemenie, AI upubliczniła raport, w którym dowodzi, że dochodziło w nich do „łamania praw człowieka, przypominającego zbrodnie wojenne”. Nadużyć miał dopuszczać się m.in. amerykański personel.
Nieoficjalnie, dzięki śledztwu dziennikarskiemu Associated Press rok temu ujawniono, że na terenie Jemenu działa co najmniej 18 tajnych więzień, oficjalnie wymierzonych w działaczy i zwolenników lokalnej Al-Kaidy (teoretycznie prowadzi je personel ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale jednym z pomysłodawców tej inicjatywy były Stany Zjednoczone, mające już sporą „wprawę” po Guantanamo i Iraku). AP w czerwcu 2017 podała, że przebywa tam ok. 2 tys. osób. Dziś wiemy już, że w co najmniej kilku placówkach osadzonych torturowali amerykańscy pracownicy więzień.

Wczoraj Amnesty International opublikowała raport zatytułowany „Bóg jeden wie, czy on żyje”. Organizacja informuje o „rażących naruszeniach, w tym wymuszonych zaginięciach, torturach i innych formach złego traktowania przypominających zbrodnie wojenne”. Opisano w nim 51 przypadków zatrzymań mężczyzn przez jemeńskie siły rządowe razem ze służbami bezpieczeństwa ZEA (Emiraty wchodzą w skład arabskiej koalicji antyszyickiej interweniującej na terenie Jemenu). 19 zatrzymanych uznano za zaginionych, ślad po nich zaginął.

Dyrektor ds. sytuacji kryzysowych AI Tirana Hassan opisała w dokumencie starania ich rodzin, usiłujących uzyskać od organów ścigania jakąkolwiek informację. „Kiedy chcą dowiedzieć się, gdzie są ich bliscy i czy w ogóle jeszcze żyją, ich żądania spotykają się z milczeniem lub zastraszeniem”.

Dokument powstał na podstawie ponad 70 wywiadów z byłymi osadzonymi, ich rodzinami i politykami, którzy zgodzili się mówić o przerażających praktykach. Jeden z byłych więźniów opowiadał o przypadkach wkładania mu w odbyt różnych przedmiotów, dopóki nie zaczął krwawić. Inny godzinami leżał zakopany w ziemi, jedynie z głową na powierzchni.

Rząd Emiratów opublikował oficjalną odpowiedź na dokument: „Odrzucamy raport Amnesty International (…). Więzienia w Jemenie są pod jurysdykcją Jemeńczyków i Zjednoczone Emiraty Arabskie wezwały jemeński rząd, by wszczął niezależne śledztwo w tej sprawie”. Stwierdzono też, ze powstanie dokumentu było motywowane politycznie. Prawda jest jednak taka, że to ZEA naciskają na obecność więzień. W poniedziałek o ich słuszności przekonywał jeden z przedstawicieli rządu Emiratów na spotkaniu z prezydentem Hadim i ministrem spraw wewnętrznych Jemenu Ahmadem al-Majsarim. Al-Majsari postulował natychmiastowe zamknięcie więzień i „potrzebę poddania ich kontroli wymiaru sprawiedliwości”.

Konflikt w Jemenie trwa od 2011 roku i pochłonął już 10 tys. ofiar. Według ONZ jest uznawany za „jedną z największych katastrof humanitarnych na świecie”.
https://strajk.eu/horror-w-tajnych-wiezi.....rnational/

Raport AI : https://www.amnesty.org/en/documents/mde31/8682/2018/en/


Tak tajne więzienia . Tajne bo nie obowiązują tam żadne prawa człowieka . Tajne bo bardzo szybko można człowieka dostosować do nowych Władz , tudzież go zajebać i spowodować by się "rozpuścił" . Zakładam że usrańce szkolą arabów w przesłuchaniach .

Kolejna sprawa jest taka że okoliczności sprzyjają łamaniu praw człowiek . W Jemenie jest wojna , mamy dyktat wojskowy , tajny ośrodek może być na pustyni może być też w mieście , gdyż cały kraj jest strefą wojny . Ludzie znikają , bo jest wojna .
_________________
@zibimark :
Gdybym był szatanem to popełnił bym samobójstwo dla dobra wszystkich ludzi dobrej woli i wszelkich stworzeń.

Laughing głupi głupek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
viki




Dołączył: 27 Sty 2014
Posty: 301
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:00, 20 Mar '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Yemen Big Picture


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


amerykanie otworzyli nowy front - jemen
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.