Dołączył: 14 Lip 2008 Posty: 66
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 13:32, 21 Lis '08
Temat postu:
Znalazłem i powklejam:
Zabić raka - raz na zawsze
Ciekawy artykuł znalazłem w Dzienniku.
Podobno wynaleziono lek na raka - tani i skuteczny.
Działa przez... zmuszenie komórek rakowatych do oddycania . Każda komórka rakowa tworzy energię przez rozkład glukozy (czyli nie oddycha. Ma wyłączone mitochondria). Jak się ją zmusi do oddychania, to zdycha.
DCA - ten właśnie środek to robi. Podbija metabolizm tlenowy komórek.
Wiec wszystkie rakowe zdychają. Ten lek juz od dawna jest stosowany, ale nikt nie wiedział, ze komórki rakowe można zmusić do oddychania i jak się zachowają
Chodzi o to, jak już powiedziałem, że komórki rakowe mają wyłączone mitochondria (tlenowe fabryki energii). Myślano jednak, że są zniszone.
Jak komórka pobudzona DCA zaczyna oddychać, wraca jeszcze jedna zdolność - apoteoza - czyli zdolność samozniszczenia w przypadku awarii genetycznej.
Rak rozszerza się, bo sąsiadujące komórki "lubią" przechodzić na produkcję beztlenową energii. Czym ostrzejszy rak, tym większe przerzuty.
W laboratoriach kanadyjskiego University of Alberta powstał preparat, który zasługuje na miano farmakologicznego cudu - pisze DZIENNIK. Nie dość, że skutecznie niszczy komórki rakowe, to kosztuje ułamek tego, co inne preparaty. O przełomowym odkryciu zza Atlantyku informuje najnowszy numer pisma "Cancer Cell".
O przełomowym odkryciu zza Atlantyku informuje najnowszy numer pisma "Cancer Cell". Wszystko zaczęło się w latach 30. XX w. Niemiecki lekarz i fizjolog Otto Warburg postawił tezę, że komórki rakowe to efekt zaburzeń metabolizmu zdrowych komórek. Odkrył on, że - w odróżnieniu od zdrowych - komórki nowotworu nie oddychają tlenem, ale czerpią energię z rozkładu glukozy.
To mało wydajny sposób oddychania, z którego korzystają m.in. bakterie beztlenowe (stąd też ich nazwa) oraz… komórki mięśniowe sportowców próbujących resztkami sił dobiec do mety. Warburg twierdził, że zmiana sposobu oddychania z tlenowego na beztlenowe jest przyczyną nowotworzenia tkanek. Niestety, większość ówczesnych badaczy była innego zdania i o odkryciach niemieckiego lekarza zapomniano.
Kilkadziesiąt lat później dr Evagelos Michelakis z University of Alberta przypomniał naukowcom o teorii Warburga. Badacz chciał sprawdzić, co stanie się z komórką raka, gdy znów zacznie oddychać ona tlenem. Michelakis postanowił nakłonić ją do tego z pomocą kwasu dichlorooctowego (DCA).
"To prosty, bezwonny związek chemiczny, od lat używany w leczeniu chorób związanych z niewydolnością mitochondriów" - wyjaśnia dr Michelakis. Działanie kwasu polega na pobudzaniu mitochondriów do intensywniejszej pracy i wzmożonego spalania tlenu. Do tej pory nikt jednak nie próbował wskrzesić tych procesów w komórkach raka, gdyż uważano, że ich mitochondria są zniszczone i niezdolne do pracy.
Kanadyjski uczony przetestował działanie DCA na trzymanych w laboratoriach hodowlach komórek nowotworu. "Były to komórki raka piersi, płuc oraz mózgu" - wymienia autor eksperymentu.
Postanowił także sprawdzić działanie preparatu in-vivo na żywych szczurach cierpiących na ludzkie nowotwory. DCA podawano im wraz z codzienną porcją wody.
Wyniki tego prostego doświadczenia okazały się rewelacyjne. Kwas DCA zadziałał na mitochondria komórek rakowych. "Okazało się, że wcale nie są zniszczone, a jedynie uśpione czy wyłączone" - wyjaśnia dr Michelakis. Gdy komórki raka znów zaczęły oddychać tlenem, wróciła im jeszcze jedna ważna umiejętność zdrowych komórek - apoptoza.
"To zdolność uszkodzonej i niepoprawnie działającej komórki do samounicestwienia. Jej brak uniemożliwia organizmowi definitywne rozprawianie się z nowotworem" - tłumaczy badacz.
Zarówno w hodowlach komórkowych, jak i organizmach gryzoni doszło do powstrzymania rozwoju choroby oraz szybkiego zmniejszania się i obumierania istniejących guzów. DCA było skuteczne bez względu na odmianę nowotworu i w żaden sposób nie naruszało zdrowych tkanek.
Uczony stwierdził, że komórki wyłączają swoje mitochondria, gdy nie mają dostępu do tlenu i muszą szukać innego źródła energii. Tak właśnie robią także te, które znajdują się w centrum łagodnego guza. Im więcej komórek przejdzie na beztlenowy sposób oddychania, tym bardziej złośliwy jest nowotwór. "Badania Michelakisa pokazują, jak możemy powstrzymać rozwój nowotworu, zniszczyć go lub uczynić podatnym na działanie innych leków" - zauważa dr Dario Altieri, dyrektor Centrum Raka w Worcester przy University of Massachusetts, komentujący dokonania kanadyjskich lekarzy. Jak podkreślają eksperci, DCA jest dość bezpiecznym preparatem, a uboczne skutki jego stosowania są dobrze znane.
Zanim DCA wejdzie do powszechnego użytku, konieczne będzie przeprowadzenie prób klinicznych z udziałem chorych pacjentów. Ponieważ jednak kwas nie został opatentowany, leki na bazie tej substancji może produkować dosłownie każdy. To nie na rękę koncernom farmaceutycznym, których polityka polega na produkcji leków unikalnych, strzeżonych patentami. Problem polega na tym, że tylko takie firmy stać na przeprowadzenie kosztownych testów klinicznych z udziałem tysięcy ochotników.
Na szczęście jest jeszcze szansa rozwiązania tej patowej sytuacji i nadzieja, iż lek Michelakisa szybko trafi do rąk chorych. Na skutek wielkiego zainteresowania, jakie wzbudziły odkrycia kanadyjskiego naukowca, finansowaniem badań zajmą się być może prywatni filantropi oraz publiczne instytucje opieki zdrowotnej (m.in. kanadyjski National Cancer Institute). Co ważne, każdy z nas może pomóc w dokończeniu badań nad nowym lekiem - szczegóły dotyczące tego, jak to zrobić, znaleźć można na stronie University of Alberta.
Dołączył: 19 Lis 2008 Posty: 62
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 13:34, 21 Lis '08
Temat postu:
Nastepny probuje przypisac moim wypowiedziom cos czego nigdy nie napisalam. Panie Anihi. prosze zacytowac fragment mojej wypowiedzi w ktorym napisalam, ze chemioterapia jest nieszkodliwa i nie ma efektow ubocznych. Jeszcze raz napisze: moim zdaniem CZLOWIEK DO TEJ PORY NIE WYMYSLIL NIC LEPSZEGO NA RAKA NIZ CHEMIOTERAPIA. To, ze sa to zwiazki chemiczne, silnie toksyczne i dajace wiele nieporzadanych skutkow nie zmieni faktu, ze nie ma alternetywy. Zadne kielki, czosnki, lewatywki z kawy, soczki tego nie lecza.
Co do profilaktyki, juz sie wypowiadalam na ten temat. Lekarz nie moze zaciagnac na sile do badan kontrolnych. A propos wczesnego wykrycia to wlasnie chemioterapia ma bardzo dobre wyniki w walce ze wczesno wykrytymi nowotworami.
Co do rewelacyjnych artykulow tu cytowanych: przeczytalam a pozniej sprawdzilam w internecie autora tych swiatlych rewelacji, ktory odkryl Ameryke twierdzac, ze zdrowy tryb zycia zmniejsza szanse zachorowalnosci na raka. O metodzie gersona rowniez czytalam, sorry, ale picie soczkow i lewatywki z kawy... i te %we przezywalnosci niby ten artykul ma byc dowodem? W internecie mozna znalezc wiele tego rodzaju sensacyjnych, odkrywczych publikacji, ale internet jest taka sama skarbnica wiedzy jak i smietnikiem.
O apoptozie pisalam juz w mojej wczesniejszej wypowiedzi:
"Dla tych, ktorzy czasem z ciekawosci wychylaja nos poza teorie spiskowe polecam strone apoptoza, moze w koncu zobaczycie jak wygladaja realia, co ludzie sa w stanie lykac zeby sie ratowac i zaden koncern farmaceutyczny, lekarz o dziwo ich do tego nie zmusza. "
NADCA to organiczny srodek bardzo toksyczny, radzilabym sie zaglebic w strone apoptozy gdzie mozna wyczytac jakie ma efekty uboczne i ile bylo przypadkow smiertelnych w trakcie terapii. Na stronie poswieconej temu specyfikowi widnieje jak byk ostrzezenie, ze lek ten moze spowodowac smierc. W Polsce srodek nie jest na liscie lekow, tak wiec chorzy na raka sami sprowadzaja go z Kanady i bez zadnej kontroli, monitoringu podaja chorym. Wedlug mnie bardzo nieodpowiedzialne.
Dr. Huppes, Holenderski internista i onkolog,technolog komórkowy. Wyleczył siebie w przeciągu 11 tygodni, 2 razyna tydzień dawka 60mg/kg (pierwszy tydzień 90mg)
15 min przed zażyciem DCA zażywał również 20gr kwasu cytrynowego.
Czerniak z przerzutami do mózgu
Stabilizacja czerniaka oraz zanik ognisk przerzutowych w mózgu - szczegółowy opis przypadku leczonego w Klinice Medicor w Kanadzie
http://glejak.pl/forum/viewtopic.php?p=10897#p10897
Dołączył: 19 Lis 2008 Posty: 62
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 14:07, 21 Lis '08
Temat postu:
Ps: akurat ludzi ktorzy stworzyli apoptoze znam z innego forum. Chorzy na glejaki decyduja sie na samoleczenie Nadca gdyz w Polsce odmiawia sie im standardowych chemioterapii, mowiac, ze jest nieskuteczna i za droga (vide jakie efekty maja w stanach w walce z rakiem standardowa chemia). A terapia Nadca tak naprawde nie rozni sie od zwyklych chemioterapi nawet dawkowaniem. To tyle co mam w tym temacie. Zycze zdrowia.
_________________ http://www.revisionism.nl/The-Mad-Revisionist.htm
Dołączył: 31 Mar 2008 Posty: 294
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 16:40, 21 Lis '08
Temat postu:
Cytat:
Każda komórka rakowa tworzy energię przez rozkład glukozy (czyli nie oddycha. Ma wyłączone mitochondria). Jak się ją zmusi do oddychania, to zdycha.Jak to jest z tymi komórkami rakowymi
@Tad
przeczytałem Twój post na szybko nie zagłębiając się do źródeł.
co wiemy:
- Mitochondria - jak napisałeś to są nasze elektrownie dla komórek - tlenowe fabryki energii, największa ilość tych bakterii znajduje się w mózgu - komórki nerwowe, oraz i to jest bardzo ważne, w dziedziczonych komórkach jajowych i plemnikach.
- wiemy także, ze te dziedziczone bakterie znajdują się tylko w komórkach z jadrem
- wiemy także, ze nie ma takiego miejsca w organizmie ani na ciele, gdzie nie byłoby dostępu do tlenu.
- wiemy także, ze bakterie produkują toksyny tylko wtedy kiedy odetnie im się dostęp do tlenu np padlina.
- wiemy także, ze mitochondria jak wszystkie inne bakterie nie maja mechanizmów samo naprawczych a wyrządzone szkody (np przez obce aktywne cząstki DNA zawarte w szczepionkach np. przeciw rakowi szyjki macicy HPV Gardasil ale także przez inne adjuwanty w szczepionka tlenki rtęci, tlenki aluminium) są kumulowane.
Trudno coś powiedzieć z ta reaktywacja mitochondria. Samo to, ze medycyna szkolna tak mocno krytykuje ten środek (a w dodatku produkowany przez człowieka nie należącego do "syndykatu zmowy milczenia - białych kitli") to może coś w tym być. Ale szczerze powiedziawszy w cuda nie chce mnie się zdroworozsądkowo wierzyć.
Nie pomieszać! Deoxycholic acid DCA (naturalna ludzka substancja - kwasy żółciowe), wprawdzie ma taki sam skrót DCA ale to nie jest ta sama substancja, która to się tutaj przedstawia - Dichloracetat (DCA). Według producenta środek dla zwierząt.
prox napisał:
CZLOWIEK DO TEJ PORY NIE WYMYSLIL NIC LEPSZEGO NA RAKA NIZ CHEMIOTERAPIA.
Kto chce sie zaglebic w tamacie alternatywna medycyna "nowotwory" i nie tylko, proponuje zapoznac sie z tzw Germańska Nowa Medycyna, Dr. med. Ryke Geerd Hamer
- bardzo ciekawe i już stosują żydowscy lekarze - ale tylko dla swoich! Zydowscy lekarze (także w Polsce), byli pierwszymi, którzy go krytykowali, doprowadzili do tego, ze odebrano mu lekarska aprobacje, wieziono, był i jest ścigany w całej europie itd. A teraz to ci właśnie żydowscy lekarze ukradli jego metody terapii twierdząc ze to oni sami wymyślili. W Jerozolimie powstało terapeutyczne centrum pod nazwa "New Medicin Judaism" stosujące właśnie terapeutyczne metody niemieckiego lekarza Dr med Hamer!
Dołączył: 20 Paź 2008 Posty: 613
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 22:27, 21 Lis '08
Temat postu:
Dr. Hamer
Cytat:
Dopiero Germańska Nowa Medycyna, po raz pierwszy w historii medycyny, posługuje się Biologicznymi Prawami, według których przebiegają wszystkie nasze “zachorowania”. W rzeczywistości nie są to żadne choroby, ale nieodzowne procesy biologiczne z występującymi w nich fazami aktywności i regeneracji (zdrowienia), które są konieczne, ażeby z ich pomocą, w naturalnych ramach, móc poradzić sobie ze spadającymi na nas życiowymi trudnościami - „konfliktami”. Sam „konflikt” jest czymś “dobrym”, jest dla nas biologiczną szansą.
To jest mniej wiecej dokladnie to co tlumaczylem mojej mamie (kiedys byla ciezko chora).
Warto poczytac Dr. Hamer.
Dołączył: 19 Lis 2008 Posty: 12
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 22:48, 21 Lis '08
Temat postu:
Samouczek bardzo ciekawe ta GNM ! , ale także trudne do zrozumienia będe musiał nad tym posiedzieć troche czasu możesz mi wytłumaczyć na czym to polega z tego co zrozumiałem
człowiek choruje gdy ma jakąs udrękę boji sie czegoś, w takim razie załóżmy taką sytuacje pewien człowiek został skazany na karę śmierci za 2 lata, bardzo boji się on śmierci i co ma zrobić w tym momencie żeby wyzdrowieć / znormalnieć
pozdrawiam
Dołączył: 14 Lip 2008 Posty: 66
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 23:00, 21 Lis '08
Temat postu:
@Samouczek
tak jak zaznaczyłem na wstępie znalazłem i wkleiłem nie wgłębiając się za bardzo w temat. Miałem kiedyś biochemię i fizjologie i powiedzmy , że się orientuje jak działa komórka co ja zabija a co chroni.Pamiętam z wykładów o jednym biochemiku , który brał kilka gram witaminy C dziennie ( jak wiemy jest to jeden z wymiataczy wolnych rodników) i przeżył wszystkie osoby śmiejące się z niego .
Jest też dr. rath http://www.dr-rath.com/pl/index.html który też zwracał uwagę na witaminy jednak teraz nie śledzę jego kariery a możne to być właściwy kierunek.
Cóż dużo zdrowia wszystkim
Dołączył: 20 Paź 2008 Posty: 613
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 23:11, 21 Lis '08
Temat postu:
Dresiarz
W naszym zyciu obowiazuje prawo:
problem- reakcja - rozwiazanie.
Jesli czlowiek ma jakis powazny problem zyciowy (wstrzas po utracie bliskiego, praca wyczerpujaca, wyczerpanie, udreczenie psychiczne) to pojawia sie reakcja.
Natura ma program reakcji w srod nivch jest choroba, czyli czas gdy czlowiek jest unieruchomiony by mogl odpoczac, przemyslec, uspokoic sie.
Jesli czas reakcji (choroby) zostanie pozytywnie ukierunkowany do rozwiazania pozytywnego to nastapi uzdrowienie. Jesli nie to chyba smierc. W koncu smierc tez jest rozwiazaniem problemu dla tych co nie potrafia rozwiazac swoich problemow (psychika+fizyka).
Wg Dr Hamera choroba nie jest czyms co nalezy zwalczac - to naturalna odpowiedz na nasze trudne sytuacje zyciowe.
Czlowiek to psychika, mozg i cialo - wszytkie plaszczyzny wspolzalezne.
Czlowiek jest sam odpowiedzialny za swoje zdrowie.
Dołączył: 20 Paź 2008 Posty: 682
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 00:37, 31 Gru '08
Temat postu:
AndrzejH napisał:
Cytat:
Czy taka witamina B17 faktycznie może samodzielnie robić za lek na raka, czy raczej działa jako pewnego rodzaju wspomaganie w walce z paskudztwem? Są jakieś badania potwierdzające jej skuteczność?
Witamina B17 może służyć wyłącznie jako komplement w walce z rakiem. Podobnie jak wiele innych substancji może działać wspomagająco przede wszystkim pozytywnie działając na psychikę chorego.
O B17 jest tutaj ciekawy art: http://wolne-media.h2.pl/?p=763
Znalazłem na ten temat coś innego ciekawego.
Czasem jak się ogląda popularne amerykańskie dokumenty to można wyłapać ciekawe informacje, które zostały nieświadomie przepuszczone np. raz w jednym wojskowym programie na Discovery, wojsko przyznało się, że używało propagandy medialne (TV, Radio, Net) przy ataku na Irak (chyba nie pamiętam już dobrze). Aby zmylić wroga, nawet w Ameryce podawane były fałszywe informacje co do przebiegu operacji. Skoro w Ameryce to penie na całym świecie, bo reszta dziennikarzy to tylko kopiuje informacje czt. telewizyjny RSS
Wojskowy, który o tym mówił by z tego powodu dumny, a ja sobie myślałem. Dureń, sam nie wie o czym papla!
Ostatnio obejrzałem przytłoczeni spamem, produkcja także stworzona na wysokim poziomie ignorancji ale wychwyciłem inną ciekawostkę:
info:
Cytat:
FDA vs. Jason - and vitamin B17
Janson Vale został skazany za informowanie ludzi o tym, że witamina B17 leczy nowotwory.
Fragment ten wychwyciłem przypadkowo oglądając produkcję przytłoczeni spamem, niestety film także pojechał po najniższej linii oporu czyli ignorancji. Janson Vale został skazany przez FDA nie za sapm, a za infromowanie ludzi o B17. W Filmie mamy tylko jedno zdanie o tym, a cała koncepcja próbuje nam wmówić, ze Janson został skazany za spam.
Tak działa ta propaganda, i tak aferę z B17 ukrywa się w spamie.
Dołączył: 04 Lis 2008 Posty: 611
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 12:16, 15 Kwi '09
Temat postu:
Rep napisał:
Panie maja wieksza sklonnosc do poporzadkowywania sie autorytetom i wladzy dlatego nie chce mi sie z nimi dyskutowac ani uszczesliwiac.
No i po co uogolniasz no!!! Czuje sie urazona.. Badania dla OBOPU przeprowadziles czy co?? Ja sama stosuje specyfiki medycyny alternatywnej a wladzy oraz autorytetom nigdy sie nie podporzadkowuje bedac z natury nonkonformistka.. Zastanawia mnie co daje niektorym facetom takie niesamowite poczucie posiadania wiedzy wszelakiej (patrz JKM) wiedzac tak naprawde GOWNO..
a temat bardzo mi sie podoba i staram sie dowiadywac jak najwiecej odnosnie alternatywnych metod walczenia z rakiem.. w koncu w razie czego medycyna korporacyjna mnie nie uratuje. B17 jak i metoda Gersona wydaja mi sie bardzo rozsadne w walce nie tylko z rakiem, ale z wiekszoscia chorob cywilizacyjnych.
Dołączył: 29 Kwi 2009 Posty: 192
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 22:08, 15 Maj '09
Temat postu:
Mafia medyczna dąży do celu za wszelką cenę!
Cytat:
Rodzice 13-latka chcieli leczyć raka "naturalnie", sąd nakazał chemioterapię
Sąd w Minneapolis w stanie Minnesota nakazał zastosowanie przepisanej przez lekarzy kuracji wobec chorego na raka 13-letniego chłopca, chociaż on sam i jego rodzice się temu sprzeciwiają, wybierając leczenie metodami niekonwencjonalnej medycyny naturalnej.
Sędzia John Rodenberg orzekł, że Daniel Hauser może pozostać pod opieką rodziców pod warunkiem, że pacjent zostanie poddany naświetlaniu i chemioterapii, zgodnie ze wskazówkami onkologów.
Daniel jest chory na chłoniaka Hodgkina, zdiagnozowanego w styczniu. Lekarze przepisali mu chemioterapię raz w miesiącu przez sześć miesięcy, a następnie radioterapię. Po pierwszej sesji rodzina chłopca oświadczyła, że zasięgnie dodatkowej opinii o leczeniu i rezygnuje z chemioterapii.
Według doktora Bruce'a Bostroma, który rozpoczął leczenie 13-latka, bez kontynuowania chemioterapii szanse jego przeżycia wynoszą pięć procent. Rodzice jednak zwrócili się o pomoc do religijnej organizacji Nemenhah Band z Missouri, która propaguje leczenie za pomocą naturalnych środków stosowanych przez Indian.
Calvin Johnson, adwokat rodziny Hauserów - którzy mają ośmioro dzieci - powiedział, że "chodzi tu o prawo trzynastoletniego młodego człowieka do uwolnienia się od ataku na jego ciało". Matka Daniela twierdzi, że jej syn sam podjął decyzję o zaprzestaniu chemioterapii.
Władze w Minneapolis wytoczyły Hauserom sprawę sądową grożąc im odebraniem praw rodzicielskich wobec Daniela. Na pierwszym przesłuchaniu w sądzie tydzień temu jego rodzice zeznali, że chłopiec źle się czuł po pierwszej sesji przepisanej kuracji i wpadł w depresję. Według lekarzy, jego stan się poprawił.
Nemenhah Band została założona w latach 90. przez Philipa C. Landisa, który powołuje się na indiańskie pochodzenie.
Od swoich członków organizacja pobiera po 250 dolarów wpisowego. Landis odsiedział karę kilku miesięcy więzienia za oszustwa.
13-latek uciekł, by nie poddać się chemioterapii
Chory na raka 13-letni Daniel Hauser z Minnesoty, który nie chce poddać się chemioterapii - chociaż zdaniem lekarzy tylko ona może mu uratować życie - zniknął w wraz z matką.
Jak ustalono, towarzyszy im prawdopodobnie 31-letni Billy Joe Best, który 15 lat temu był chory na tę samą chorobę - chłoniaka Hodgkina - i twierdzi, że wyleczył się za pomocą alternatywnych, naturalnych metod leczenia.
Sąd nakazał w zeszłym tygodniu, żeby Hauser stosował się do zaleceń lekarzy, którzy utrzymują, że metody indiańskiej medycyny, które zaczęli stosować jego rodzice, dają mu zerowe szanse przeżycia choroby.
W kilka dni potem Daniel z matką uciekli. Ojciec chłopca zmienił zdanie i obecnie popiera stanowisko lekarzy.
Best, z którym prawdopodobnie przebywają Daniel z matką, sam postąpił podobnie w 1995 r. - uciekł, aby uniknąć chemioterapii, którą nakazał mu sąd. Wrócił do domu po trzech tygodniach.
Badania wykazały, że bez chemioterapii stan Daniela Hausera się pogarsza. Tradycyjne metody terapii (po chemioterapii ma nastąpić naświetlanie), według lekarzy, dają 95-procentową szansę wyleczenia.
Z tekstu wynika ze pomaga mu facet ktory 15 lat temu podobnie uciekl przed chemioterapia i jak widac zyje mu sie dobrze, co wiecej twierdzi ze jest wyleczony. Nie ma w tym artykule mowy o kasie jak w powyzszym z WP.
Odrobina sarkazmu:
Zwroccie uwage na ostatnie zdanie ... Glupieje czy jak , ale nie wiem juz czy tradycyjnie leczono "korzonkami" czy chemia ?
Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 86
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 08:47, 21 Maj '09
Temat postu:
suspenser napisał:
Czy macie podobne doświadczenia ?
Czy znacie kogoś komu chemia pomogła (a nie wykończyła jak w w/w przypadkach)?
Parę lat temu zachorowałem na nowotwór węzłów chłonnych - kilka miesięcy byłem leczony chemioterapią, obyło się bez naświetlań i cieszę się z tego bo tylko trucizną można zabić raka.
Tak tak to ironia losu że lekiem na raka jest trucizna, a leczeniem trucie.
Tak też się czułem kiedy miałem chemie. Wymioty, osłabienie, strucie, wypadające włosy, problemy z żołądkiem, problemy z wypróżnianiem etc.
Teraz jestem zdrowy i jak dotychczas bez nawrotu.
Niedowiarkom proponuję prześledzić mój pamiętnik z czasów leczenia: www.labirynt-drog.eblog.pl I zapoznać się z innymi blogami chorych na nowotwory.
Mogę szczerze z własnego doświadczenia powiedzieć że chemioterapia zabija raka.
Nie jest to idealny sposób, ale jak dotąd jedyny skuteczny. Wiem że mogłem tego nie przeżyć, wiem że zniszczyła mi również zdrowe komórki, wybór należy do Was.
Z wyrazami szacunku,
archetyp
_________________ Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany połam bat
A mury runą runą runą
I pogrzebią stary świat!
Dołączył: 14 Maj 2008 Posty: 428
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 10:23, 21 Maj '09
Temat postu:
Archetyp: jeśli przyjąc teorię Toksemi czyli zalegających toksyn które powodują powstawanie niektórych nowotworów to tu zniczyłeś swój nowotwór kosmiczną ilością kolejnych toksyn. Życze ci najlepiej ale to że czujesz się dobrze to nie znaczy że po tej chemioterapi jest wszystko ok. Niektórzy żyją wiele lat, niektórzy bardzo krótko. Poszukaj na tym forum porad które chyba sam wklejałem na oczyszczenie po chemi - oczyszczanie jelit, oczyszczanie wg gersona, spomaganie układu obronnego i wiele innych.
Dołączył: 29 Kwi 2009 Posty: 192
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 10:54, 21 Maj '09
Temat postu:
archetyp napisał:
Nie jest to idealny sposób, ale jak dotąd jedyny skuteczny.
Tak też twierdzą przedstawiciele kartelu medyczno-farmaceutycznego. Chemioterapia wykazuje pewną skuteczność (ok.2 procent), ale nie oznacza to, że jest najlepszą metodą walki z nowotworami. Jest wiele skuteczniejszych metod, które nie niszczą organizmu.
Co się tyczy chłoniaka Hodgkina to jakiś czas temu poznałam człowieka, który 25 lat wcześniej wyleczył się z tej choroby dietą.
Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 86
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 11:07, 21 Maj '09
Temat postu:
kenboi napisał:
Archetyp: jeśli przyjąc teorię Toksemi czyli zalegających toksyn które powodują powstawanie niektórych nowotworów to tu zniczyłeś swój nowotwór kosmiczną ilością kolejnych toksyn. Życze ci najlepiej ale to że czujesz się dobrze to nie znaczy że po tej chemioterapi jest wszystko ok. Niektórzy żyją wiele lat, niektórzy bardzo krótko. Poszukaj na tym forum porad które chyba sam wklejałem na oczyszczenie po chemi - oczyszczanie jelit, oczyszczanie wg gersona, spomaganie układu obronnego i wiele innych.
Do dzisiaj nie wiadomo co tak dokładnie powoduje raka, całkiem prawdopodobne (i nie zdziwił bym się) gdy okaże się że wirusy mają w tym swój udział, aczkolwiek pewnie musi jeszcze zaistnieć parę innych czynników, bo to proces złożony o wiele bardziej niż grypa (tym samym sposoby "babuni" jak np. czosnek na grypkę - nie dają radę).
Kosmiczna ilość toksyn? hmm zastosowałeś duże uproszczenie sposobu działania chemioterapii, ale niech Ci będzie, rozumiem że chcesz bym doszedł do wniosku że leki cytostatyczne mogą powodować raka i masz rację - mogą spowodować bodajże białaczkę.
Jednak żeby zrozumieć jak działa chemioterapia trzeba zrozumieć jak działa rak.
Upraszczając jest to niekontrolowane mnożenie się zmutowanych genetycznie komórek, a chemia tj. cytostatyki to grupa substancji naturalnych i syntetycznych działająca toksycznie na komórki nowotworowe charakteryzujące się szybkimi podziałami.
Niestety leki te uszkadzają także inne szybko dzielące się, zdrowe komórki (szpik kostny, błony śluzowe, komórki włosów), stąd częste są działania niepożądane takie jak: anemia, nudności i wymioty, łysienie i może powodować bodajże białaczkę).
Czy przy dobrej "wyleczalności" niektórych nowotworów to powód by nie stosować cytostatyków ("trucia") w celu leczenia?
Niech każdy zdecyduje sam, ale osoba zdrowa niech nie narzuca swojej woli osobom chorym bo nie wie jak to jest, więcej pokory.
Powiem Ci było ciężko ale musiałem, może i drugi raz miałbym większe opory bo wiedziałbym co mnie czeka, ale tonący brzytwy się chwyta.
Teraz żyję normalnie, nie myślę już o przeszłości, a jelita codziennie czyszczę na kibelku
Trochę tak ironicznie na koniec, ale masz rację trzeba o siebie dbać i wspomagać układ obronny nie tylko po chorobach, jak to już było napisane profilaktyka i zdrowe żywienie.
Pozdrawiam
_________________ Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany połam bat
A mury runą runą runą
I pogrzebią stary świat!
Dołączył: 16 Lut 2009 Posty: 86
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 11:26, 21 Maj '09
Temat postu:
Fado napisał:
Tak też twierdzą przedstawiciele kartelu medyczno-farmaceutycznego. Chemioterapia wykazuje pewną skuteczność (ok.2 procent), ale nie oznacza to, że jest najlepszą metodą walki z nowotworami.
Dobra rozumiem że to twierdzenie na ich korzyść, ale 2 % ?? Chyba grubo przesadzasz, po za tym zależy jaki nowotwór, jedne truje się gorzej inne lepiej.
Jeśli chodzi o nowotwór węzłów chłonnych zastosowanie chemioterapii odpowiednio wcześnie daje prawie 95% szans wyleczenia.
A praktycznie nawet do III stadium choroby (na 4!) są duże szanse.
Czym później tym gorzej, w IV stadium przerzuty to już duży problem, nowotwór szybko się rozprzestrzenia po organizmie.
Fado napisał:
Jest wiele skuteczniejszych metod, które nie niszczą organizmu.
Co się tyczy chłoniaka Hodgkina to jakiś czas temu poznałam człowieka, który 25 lat wcześniej wyleczył się z tej choroby dietą.
To wytłumacz mi z łaski swojej dlaczego te metody nie są tak popularne?
Gdyby były skuteczne to koncerny farmaceutyczne nie zatrzymały by ich używania, nie mają takiej mocy, a metody szybko rozpowszechniłyby się i ludzie żyli by szczęśliwie.
Chciałbym żeby tak było, ale niestety nie żyjemy szczęśliwie bo trawią nas choroby, "domowe" i "naturalne" metody nie dawały rady dlatego koncerny farmaceutyczne zaczęły pracować nad tym.
Zgadzam się i nie wątpię że po za moralnymi aspektami z całą pewnością wyczuły zysk, ale w ogóle relatywizm moralny koncernów to inna sprawa, nie dajmy się zwariować.
_________________ Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany połam bat
A mury runą runą runą
I pogrzebią stary świat!
Dołączył: 27 Gru 2007 Posty: 267
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 12:00, 21 Maj '09
Temat postu:
Dla zwolenników chemioterapii poniżej historia walki z rakiem za pomocą diety makrobiotycznej jednego z moich ulubionych aktorów - Dirka Benedicta. Do tej pory jest żywym przykładem, że można inaczej. Przeszło 30 lat życia po wyleczeniu jest najlepszym świadectwem skuteczności(aktor żyje do dzis, ma 64 lata).
Cytat:
DIRK BENEDICT *
Twoje życie należy do ciebie
Zawsze jadałem jak koń: na śniadanie stek z dziczyzna, jajka, naleśniki, kawał mięsa na lunch, wielki kotlet z ziemniakami, sałatą i szarlotką na obiad. O takim jedzeniu pisał w swoich książkach Hemingway.
Na studiach byłem 200-funtowym osiłkiem z artretyzmem w kolanach, biodrach i rękach, z bólami głowy, wypadającymi włosami i problemami skórnymi. W związku z tym w 1971 roku będąc w Szwecji, gdzie kręciłem film, przestałem jeść mięso i po mniej więcej 10dniach ból w kolanach ustąpił. Zacząłem więc kształtować swoją dietę bazując przede wszystkim na ziarnach i przy końcu 1974 roku udało mi się skończyć z nabiałem. Niestety nie bardzo wiedziałem, co robić dalej. Zacząłem czytać różne książki z zakresu odżywiania i filozofii – medycyny Orientu. Śledziłem alternatywne sposoby życia i rozwoju osobistego z przyczyn czysto fizycznych.
Momentem przełomowym było spotkanie z Glorią Swanson i Billem Dufty, którzy wprowadzili mnie w tajniki myśli Dalekiego Wschodu, będące podstawą makrobiotyki. Równowaga przeciwnych sobie lecz uzupełniających się sił YIN i YANG. Poznanie tej zasady dało mi bardzo dużo i zaoszczędziło lata poszukiwań.
W maju 1975 roku dowiedziałem się, że mam problemy z prostatą. Pojawiły się bóle i krwawy mocz, ale przecież zmieniłem już sposób odżywiania i nawet sposób mojego myślenia był zdrowszy. Byłem dumny z gęstych włosów i pozbycia się artretyzmu. Zmienił się cały mój organizm! Po prostu nie wierzyłem, że coś złego może mi się przydarzyć.
Mój lekarz powiedział mi, że mam guz na prostacie. Poszedłem więc do innego, który potwierdził diagnozę: „Tak, z całą pewnością ma pan guza” i od razu chciał mnie wpakować do łóżka.
Bill, który był ze mną, powiedział: „Jeżeli oni tak zdecydowali, nigdy już stąd nie wyjdziesz! Zamkną cię i zaczną kroić”.
Chyba miał rację: wkrótce po tej wiadomości przyszli jacyś ludzie z formularzami do wypełnienia. Wymknąłem się więc tylnym wyjściem pozostawiając za sobą krzyczących lekarzy. Ta scena była jakby żywcem wyjęta z filmu „Szpital ogólny”.
Pojechałem do Bostonu zobaczyć się Michio Kushi. Poznałem go już wcześniej, trzy lata temu, dzięki Glorii Swanson. Potwierdził, że mam raka prostaty i powiedział, że teraz powinienem „bardzo dobrze się sprawować”, mając oczywiście na myśli dietę. Nie obawiałam się bynajmniej czekających mnie rygorów, bo zacząłem poznawać już makrobiotykę i wierzyć w jej zasady. Ekscytowała mnie ta przygoda. W stanie Montana, gdzie się wychowywałem, mówiono: „Jak traktor zepsuje się – to go napraw”. To zawsze leżało w mojej naturze. Mimo niebezpieczeństwa postanowiłem zdać się całkowicie na siebie.
Nie wiedziałem, co mnie czeka. Nie miałem najmniejszego pojęcia, jak trudna i bolesna jest ta droga. Znałem ludzi, którzy próbowali makrobiotyki przez pewien czas i szybko wracali do swoich serników i schabowych. Każdy chce wyleczyć się, ale szybko i łatwo.
Kiedy dowiedziałem się, że mam raka, ważyłem 180 funtów. W sześć tygodni później, po powrocie z gór New Hampshire, ważyłem 155 funtów. Zatrzymałem się wówczas w domku moich przyjaciół. Chciałem być z dala od wszelkich pokus, rozrywek i telefonów typu: „chodźmy na piwo”. No i tak całe to piekło zaczęło się: raz czułem się jak na dachu świata, a innym razem znowu nie miałem siły wspiąć się po schodach, ale były też takie dni, że mogłem rąbać drzewo, biegać i jeździć non stop przez 24 godziny.
Nikogo nie było w pobliżu, chodziłem więc w stroju kąpielowym. Nie było też tam dużego lustra i pewnego dnia zaszokowało mnie to, że spodenki po prostu spadły ze mnie. Moja waga wciąż obniżała się, aż do 135 funtów. Wyglądałem dokładnie na kogoś, kim naprawdę byłem – na człowieka bardzo chorego.
Zamiast pójść do szpitala spakowałem swoją podręczną torbę i rozpocząłem włóczęgę przez Montanę, Kalifornię, Nowy Jork i Wisconsin. Plon tej podróży to parę krótkich opowiadań, scenariuszy i propozycji dla TV. Ze zdobyciem odpowiedniego jedzenia były jednak problemy. Jedyna rzecz, jaką mogłem znaleźć w restauracjach to były płatki owsiane. Zamawiałem najpierw jedną porcję, potem drugą, w końcu prosiłem, by mi podano te płatki w dużej misce do sałaty. Zabrałem się w końcu sam do gotowania. Kasze i warzywa gotowałem na otwartym ogniu w małym, ciężkim garnku żeliwnym. Powinienem był raczej przebywać w jednym miejscu i zadbać o siebie, a nie tyle jeździć. Głodziłem się! Nie jadłem nic z tych rzeczy, do których mój organizm był przyzwyczajony. Nie oszukiwałem sam siebie – ze strachu przed rakiem. Przedtem jadłem trochę sera, ryby, chleb, sałatki. Teraz to wszystko odpadło. Jadłem tylko kasze i ziarna, więc organizm mój żywił się własnym tłuszczem, a potem zabrał się do mięśni, pozbawiając je białka. Efekt był taki, że zjadłem sam siebie...
Śniły mi się po nocach tłuste kotlety i soczyste hamburgery błagające mnie, zupełnie jak w filmach Disney’a, bym je zjadł.
Pewnego razu pojechałem do Montany, by spotkać się z rodziną. Nie był to najlepszy pomysł. W tej chwili nie ma to znaczenia, ale wówczas nie mówiłem im o swoim stanie, po prostu nie potrafiłem. Kiedy moja matka, która pracuje w szpitalu, zobaczyła jaki jestem chudy, zaczęła mnie błagać, bym zgłosił się do lekarza. Cóż miałem robić – zostawiłem ją z siostrą, obie łkające na podwórku i pojechałem do Nowego Jorku...
Mniej więcej po roku zacząłem czuć się trochę lepiej. Przybrałem na wadze – ważyłem 148 funtów. Gdy robiłem film „Wojna Galaktyk” też byłem na tej diecie. Czułem, że wracam do siebie. Minęło trochę czasu i pewnego razu po intensywnych badaniach krwi, dr Block zawiadomił mnie, że nie mam guza.
Stosując makrobiotykę wiesz dokładnie, co w danej chwili chcesz zjeść. Rano – zupa miso z tofu, glonami i młodą cebulką oraz krem z płatków owsianych. Do pracy zabieram swój lunch, który składa się z gotowanych warzyw. Spożywam także sporo makaronu z pełnej mąki i uwielbiam dynię. Właściwie to nie ma takiej jarzyny, której bym nie lubił. Oczywiście, około 60% mojej diety stanowią ziarna i kasze, 25% fasolki i 15% takie dodatki jak orzechy, nasiona, gotowane owoce.
Dieta makrobiotyczna daje siłę i wytrzymałość. Paru moich kumpli – ciężarowców pomagało mi niedawno nosić meble. Po dwóch godzinach pracy byli wypompowani, podczas gdy ja wciąż jeszcze byłem w formie.
Zmieniły się moje relacje z kobietami. Zacząłem doceniać zupełnie inne kobiety. Uważam, że „Playboy” i tym podobne rzeczy są produktem mentalności mięsożernych. Chodzi im o zaspokojenie fizyczne. Nie ma mowy o zaangażowaniu emocjonalnym, intelektualnym czy duchowym. A może być przecież inaczej. Jestem teraz żonaty z kobietą, która jest silną i wyemancypowaną indywidualnością. Moją dominację jako mężczyzny uważa raczej za interesującą niż przytłaczającą.
Makrobiotyka nie jest wcale taka łatwa. Jeżeli chcesz zacząć, poczytaj najpierw trochę na ten temat. Jeżeli odnajdziesz w tym jakiś sens – zacznij praktykować. Spróbuj na przykład na początek dwa razy w tygodniu jeść ryż niełuszczony zamiast mięsa.
Aby kierować swoim życiem, musisz najpierw zacząć je kontrolować. Na tym polega cała ta sprawa: gdy zaakceptujesz całkowitą odpowiedzialność za swoje życie, będzie ono należało do ciebie.
Dołączył: 14 Maj 2008 Posty: 428
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 15:05, 21 Maj '09
Temat postu:
Już to kiedyś wklejałem ale niemoge znaleść więc daje jeszcze raz:
Cytat:
Co robić, jeżeli jest się już po chemioterapii, naświetlaniach, wycięciu?
Procedura jest dokładnie ta sama, co w przypadku osoby, która nie poddała się wyniszczającemu "leczeniu" lecz postanowiła rozpocząć uzdrawianie organizmu (pozbywanie się raka). Zatem poniższy opis możesz traktować jako jedną z procedur leczenia osoby z raka. Wierzyć w wyzdrowienie, oczyścić organizm, odpasożycić go, pozwolić narządom zregenerować się.
1. Zaczyna się od właściwego obrazu w wyobraźni. Brak wystarczającej wiary w wyzdrowienie bardzo utrudnia a czasem uniemożliwia wyzdrowienie, ponieważ umysł panuje nad wszystkim, tworzy organizm i świat materialny. Zatem wizualizacja doskonałego stanu zdrowia jest bardzo wskazana. Kto nie wierzy w wyleczenie, ma małe szanse na to.
2. W tym samym czasie dokonuje się dokładnego przepłukania jelit, szczególnie grubego. Dla osoby, która tego nie wypraktykowała, jest to dość trudne do wykonania. Można skorzystać z aparatu do hydrokolonoterapii (co najmniej raz na trzy dni) ale to może nie wystarczyć. Najlepszy wynik daje poszczenie z codziennym głębokim płukaniem jelita przez minimum 28 dni. Celem jest dokładne oczyszczenie ścianek jelita grubego wodą do miejsca, gdzie styka się z jelitem cienkim. Osiągnięcie celu można poznać po tym, że z jelita wylatuje czysta woda. Tu jest opis płukania jelit.
3. Czyste ścianki jelita umożliwiają pełne oczyszczenie wątroby. Czysta i właściwie funkcjonująca wątroba nie pozwoli na powstanie raka a istniejącego usunie. Dzięki jej pracy oczyszczą się pozostałe narządy a następnie cały organizm. Komórki rakowe i nagromadzone toksyny zostają wtedy stopniowo usuwane. Taki proces oczyszczania, w zależności od ilości spożywanego pokarmu, trwa od kilku tygodni do kilku lat. Sama wątroba potrzebuje kilku do kilkunastu miesięcy do pełnej regeneracji po poważnym jej uszkodzeniu przez chemikalia. Jednak już częściowo funkcjonująca daje sobie radę przy właściwej diecie.
4. Odpasożycenie organizmu (tu głównie chodzi o odrobaczenie) usuwa jedną z głównych przyczyn większości chorób, w tym raka. Zatem to też robi się w tym samym czasie co post. Tu jest dokładniejszy opis.
5. Właściwa dieta daje organizmowi energię i pozwala narządom wewnętrznym na regenerację. Wzmianka jest wyżej. Przed dietą organizm potrzebuje odpoczynku, oczyszczenia i regeneracji, a to może mu zapewnić post leczniczy. Tu jest kopia pełnej cennych informacji wypowiedzi (anonimowego Wiesława) o naturalnym odżywianiu człowieka.
6. Zastosować powyższe lekarstwa (nie muszą być wszystkie). To nie zawsze jest koniecznością ale znacząco pozytywnie przyspiesza samoleczenie się organizmu. W niektórych zaniedbanych przypadkach,organizm, bez wspomagających go lekarstw, może nie mieć wystarczającej ilości energii życiowej, żeby samemu uzdrowić się.
7. Cieszyć się życiem i dobrym zdrowiem. Rak jest objawem degeneracji zanieczyszczonego, zapasożycionego organizmu. Z czystym organizmem rak nie ma żadnych szans na zaistnienie. Jeżeli organizmowi przywróci się właściwy stan czystości, odsunie się go od szkodliwych natężeń promieniowań, to sam wyleczy się z choroby. Geny organizmu ludzkiego i zwierzęcego mają zaprogramowane, jako jedną z najważniejszych funkcji, jak przywracać organizm do stanu idealnego zdrowia. Jeżeli człowiek nie przeszkadza, to jego organizm zawsze podąża w tym kierunku.
Z tego co czytałem największą ofiarą chemioterapi jest układ trawienny który nie radzi sobie z takim nadmiarem toksyn z chemioterapi oraz serce. Dlatego nawet jeśli się ktoś dobrze czuje powinnie się 'oczyścić'. Napewno wyjdzie to tylko na dobre.
Dołączył: 29 Kwi 2009 Posty: 192
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 17:50, 21 Maj '09
Temat postu:
Cytat:
Dobra rozumiem że to twierdzenie na ich korzyść, ale 2 % ?? Chyba grubo przesadzasz, po za tym zależy jaki nowotwór, jedne truje się gorzej inne lepiej.
To wytłumacz mi z łaski swojej dlaczego te metody nie są tak popularne?
Ponieważ nie można zrobić na nich tak dobrego interesu jak na chemioterapii i innych "lekach"?
To się jednak powoli zmienia i na pewno bardzo dużą rolę odgrywa internet.
Cytat:
Gdyby były skuteczne to koncerny farmaceutyczne nie zatrzymały by ich używania, nie mają takiej mocy, a metody szybko rozpowszechniłyby się i ludzie żyli by szczęśliwie.
Czy oby na pewno nie mają takiej mocy?
Oglądałeś film dr Ratha o kartelu famaceutycznym?
Cytat:
Chciałbym żeby tak było, ale niestety nie żyjemy szczęśliwie bo trawią nas choroby, "domowe" i "naturalne" metody nie dawały rady dlatego koncerny farmaceutyczne zaczęły pracować nad tym.
Może trzeba znaleźć przyczynę tych chorób i coś z tym samemu zrobić. Nie urodziliśmy się przecież po to by cierpieć, chorować i polegać tylko na "wynalazkach" kartelu medyczno-farmaceutycznego.
Dołączył: 13 Maj 2009 Posty: 56
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 00:32, 22 Maj '09
Temat postu:
Na forach można bezkarnie siać dezinformacje a plotki i własne widzimisię powtarzane przez internautów wkrótce stają się "prawdą" Czytając pierwsze dwie strony tego wątku co niektórzy mogą zaraz uwierzyć, że chemia i radioterapia to najgorszy shit i mega spisek.
To niebezpieczne sugestie dla ludzi chorych i być może przyszłych chorych... sugestie, że mamografia jest stratą czasu, badania i próby konwencjonalnego leczenia to idiotyzm .... w jakim celu ktoś pisze takie brednie - czyżby miłosierny samarytanin? eee tam..Nawiasem ten artykuł i tak nie przemówi do Polskiego społeczeństwa bo my.. i tak WOLIMY NIE WIEDZIEĆ, olewamy badania profilaktyczne itd itp..
Nawiasem już widzę jak chorej żonie na raka zamiast operacji aplikujecie czosnek lub placebo, a sobie zamiast chemii lewatywę.. rak to nie katar, ale to trzeba znać nie z teorii tylko z własnego doświadczenia i chęci przeżycia..
Wojna koncernów powoduje fałszerstwa w testach i badaniach. Jeśli ktoś myśli że tylko te koncerny od konwencjonalnych leków są łase na kasę to chyba jest naiwny. Leki homeopatyczne, ziółka, witaminy, "organiczna/zdrowa" żywność, zdrowy styl życia itd itp to żyła złota dla producentów. I powątpiewam, że są obiektywni..
Jedni będą oczerniać drugich i będą bez względni jeśli chodzi o kasę..
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa) Strona: « 1, 2, 3 »
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz moderować swoich tematów