Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
Uwaga! Znajdujesz się w jednej z sekcji autorskich forum.
Administracja forum nie ponosi odpowiedzialności za ewentualną cenzurę w tym wątku.
Moderatorem tego tematu jest jego założyciel czyli autor pierwszego posta.

A co ty zrozumiałeś z Matrixa?  
Znalazłeś na naszym forum temat podobny do tego? Kliknij tutaj!
Ocena:
13 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Autorskie Odsłon: 17113
Strona: 1, 2, 3   »  Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Upierz




Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 68
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 22:48, 03 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: A co ty zrozumiałeś z Matrixa? Odpowiedz z cytatem

Matrix - świetny film prawda?

Kod:
Artykuł specjalnie napisany dla tych którzy boją się, że kiedyś to co pokazali w matrixie będzie prawdą.


Ciekaw jestem kto z was na forum dokonał analizy i interpretacji tego filmu, tak jak lektur szkolnych?

No ale dobra, opowiem trochę o tym. Byłi sobie ludzie ... stworzyli maszyny, potem była bitwa. Aż wkońcu ludzie przegrali i zostali zamienieni na baterie alkaiczne. Kto oglądał film to zna szczegóły.

Wiadomo, że w fikcyjnym filmie matrix istnieje. Ale czy wiecie, że istnieje także w rzeczywistości? (Tylko nie pytajcie mnie o definiowanie rzeczywistości)

Matrix polegał na tym że roboty podłączały ludzi do specjalnych inkubatorów i manipulowały ich zmysłami aby uzyskac energie My ludzie teraz robimy dokładnie to samo z roślinami i ze zwierzętami. Roboty potrzebowały energi (akurat elektrycznej), my także potrzebujemy energi, nie koniecznie elektrycznej.

Zakładamy plantacje roślin, przykładowo szklarnia. Pomieszczenie zamkniete, w rzędach poustawiane rośliny (podobne rzędy na farmie ludzie w matrixie), ładujemy w nie różnego rodzaju chemikalia, dzieki którym rośliny są bardziej energetyczne (w kaloriach). Zjadamy rośliny, robimy z tego "kupe" (Porównując to z matrixem ... wypada to tak że maszyny grzeją się i ciepło powstałe ogrzewa farmy ludzkie), która wraca do gleby i po naturalnym przetworzeniu jest jak nawóz dla roślin. Dodajemy ziemi sztucznego jedzenia czyli nawadnianie, chemikalia, inne nawozy. Czyli sprawa dostarczania taniego żarła jest. Czesto z zastosowaniem kompostu (nawóz z martwych szczątek roślin) czyli podobnie jak w matrixie, miesa z umarłych ludzi. Teraz zmysły ważna rzecz. Wiadomo roślina ma mniej zmysłów więc jest prościej. Do tego stosujemy chemikalia, zamkanie ich w szklarniach, gdzie nie ma wiatru itp. Słońce jest tam bardziej skupione i jest cieplej. Po przez opryskiwanie pozbywamy się szkodników.

A ludzie potem zjadając mieso z krówki lub pomidorka ze szklarni maja ENERGIE.

Wszystko to matrix dla organizmu roślinnego lub zwierzęcego (np. Krowy lub Ryby)

Taka właśnie jest prawda. Pozdo Upierz Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Tańcząca




Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 2432
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:24, 03 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Świetny temat thumright
nasuwa mi się pytanie dlaczego ja nie założyłam go wcześniej Very Happy
Więc tak matrixa widziałam po raz pierwszy wtedy kiedy był wyświetlany w kinach i jakiejś 2 tygodnie temu tknęło mnie żeby ściągnąć to arcydzieło i obejrzeć po raz drugi z perspektywy lat i posiadanej wiedzy Cool
Matrix jest uniwersalny -jest kultowym filmem nie tylko ze względu na tzw efekty specjalne , ale również dlatego ,że przekazuję nam wiele informacji na temat symboliki,wiedzy duchowej, a także między wierszami idzie odczytać w jaki sposób ta cała gra pod tytułem system jest przeprowadzana.
Mnie osobiście w tym kontekście inspiruję seria the Arrivals , którą zapodał R4S tutaj:
viewtopic.php?t=4537
Jest strasznie długa chyba coś ponad 50 części ...sama już ledwo dogorywam do końca

Jednakże the Arrivals ''podpowiadają'' za pomocą interpretacji matrixa wiele cennych i godnych przemyślenia wskazówek i wyłapują ciekawostki z filmu , których ja sama nie dostrzegłam.
Przejzyj sobie choćby te dwie części Wink




Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lestar




Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 557
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:07, 13 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Też zastanawiałem się nad matrixem. Widziałem go tylko parę razy, a trzecią część to w ogóle tylko raz, dlatego pewnie wiele rzeczy jeszcze zrozumiem po kolejnych seansach. Dotychczas zawsze jak oglądałem którąś z części, znajdowałem pewien detal, na który wcześniej nie zwracałem uwagi - zaczynałem rozumieć pewne elementy. Kiedyś muszę to obejrzeć jeszcze parę razy, szczególnie 3 część, bo zakończenia nie skumałem do końca.


upierz napisał:
No ale dobra, opowiem trochę o tym. Byłi sobie ludzie ... stworzyli maszyny, potem była bitwa. Aż wkońcu ludzie przegrali i zostali zamienieni na baterie alkaiczne. Kto oglądał film to zna szczegóły.



Po pierwsze - czy rzeczywiście była jakaś wojna? Czy ludzie są bateriami? Czy w systemie w ogóle zamknęły ich roboty? Nie wiadomo... Ale raczej nie.

Świat matrixa początkowo wygląda na podzielony na dwie płaszczyzny - realna (roboty, kiepskie warunki, gniazdka na ciele...) i fałszywa (matrix - świat jak nasz). Dopiero po rozmowie z architektem okazuje się, że realny świat nie jest taki do końca realny, Neo przekonuje się o tym po powrocie do świata maszyn - niszczy robota siłą woli.

Czyli o co chodzi? Ano o to syjon i świat, gdzie partyzanci walczą z robotami to nie enklawa prawdy, tylko kolejny wymiar matrixa, "kolejne narzędzie kontroli". Dlatego neo zaczyna łamać zasady nim rządzące, dlatego też smith się do niego przenosi.

Po co dwa wymiary matrixa? Ano po to, żeby najbardziej podejrzliwe, rewolucyjne osobniki miały co robić i nie niszczyły systemu.

Progres wersji matrixa:
I utopia
II sztuczny system a'la koniec XX wieku
III system dwupłaszczyznowy - zbuntowani z pierwszego świata trafiają do świata maszyn, jak tych "wyzwoleńców" jest za dużo - reset

(Swoją drogą - ciekawe, że Smith też nie wiedział o III wersji systemu i myślał, że pierwsza edycja II była aktualną...)

Ukazuje się tu ciekawy sposób kontroli nad społeczeństwem - danie mu pozornej możliwości wyboru, pozornej drogi oporu.


Uznałem ten mechanizm za tak genialny, że z pewnością możliwy do zastosowania w praktyce. Chwila rozkminy i zauważyłem parę takich sytuacji. Z pewnością jest ich więcej - liczę na waszą spostrzegawczość.

- Nie podoba się władza
- "Masz demokrację, możesz głosować na różne partie." -> Oddaj głos na jakąś rewolucyjną, i tak nie wyjdą poza 2% poparcia i nawet progu wyborczego nie przekroczą.

- Nie podoba mi się nędza w Afryce itd
- "Wspieraj organizacje, zajmujące się tym problemem - datki posłuża biednym dzieciom. Zostań wolontariuszem i chodź z puszką albo sam daj datek" -> Co to zmieni, to dawanie komuś małej rybki i robienie wszystkiego, co możliwe, żeby nie sklecił żadnej wędki.

- Nie podoba mi się globalizm
- "Wstąp do greenpeace albo jakiejś organizacji zielonych i walcz o zaprzestanie wywoływania efektu efektu cieplarnianego" -> Efekt cieplarniany - walcz, walcz, chuj, że nie ma dowodów, że coś takiego wogóle istnieje. W międzyczasie wytniemy puszczę amazońską.

- Coś tu nie gra z tym 9/11. Coś tu nie gra z wieloma rzeczami.
- No właśnie, co tu wpisać? Uważam, że w refleksji najważniejsze jest stawianie pytań. Powzostawię tu wolne miejsce - sami sobie odpowiedzcie, co tu powinno się znaleźć...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
aro_klb




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1484
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 16:01, 13 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Znajdując to forum już dokonaliście wyboru.Myślałem ,że to już rozumiecie Smile
_________________
Jestem pisowskim aparatczykiem z małym penisikiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lestar




Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 557
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 05:57, 14 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ten post mnie jebnął. Dreszcze mnie przeszły i tak dalej...

Wybór!

Inna sprawa, że mam właściwy nastrój do czytania takich "rewolucyjnych" postów - jestem najebany, muzyka w głośniku napierdala klimatyczna, a właściciel samochodu, który zaparkował obok jakiegoś akademika rano się dowie, że źle wybrał, głównie ze wzgłedu na moje anarchistyczne sentymenty... Generalnie klimat jest doby.

Ale post jest dobry. "Wybraliśmy", trn., że już jesteśmy po "ciemnej stronie mocy"? Że już "rozumiemy"?

(Taka mnie rozkmina w tym momencie łapie, ze otwieram wino, które stało na półce i czekało na chuj wie co).

Jesteśmy po drugiej stronie mocy? Ciemnej? Nie, to nie to. Chociaż bardziej ona do mnie pasuje od jasnej. Ale tu nie o to chodzi...

Chodzi o to, że wybraliśmy czerwoną pigułkę.

Odwrotu nie ma.

I chuj
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Upierz




Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 68
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 00:44, 25 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hmm szczerze powiem, że nie myślałem o tych kilku płaszczyznach matrixa. Oglądając 3 część poprostu stwierdziłem że neo to pr0 elo kurwa koks z marsa i w realu też potrafi nieźle dopierdolić.

(Ahh czuje ten przyzwoity klimat)

Dzieki za dodanie kolejnego ważnego klocka w sprawie interpretacji Matrixa.

@Tańcząca z wilkami

Szkoda tylko że ta seria filmików jest po angielsku. Niestety jestem na tyle leniwy, że nie będę próbować tego przetłumaczyć. Poprostu przejże i zrozumiem 5/10

Zachęcam innych użytkowników do wypisywania tego, co oni zrozumieli z filmu matrix.

Pragnę podkreślić, że nie wymagam "inteligentnego" języka. Poprostu piszcie co czujecie, tak będzie najlepiej!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Tańcząca




Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 2432
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 01:40, 25 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Miłej lektury: Mr. Green
skopiowane ze strony:
http://www.wylfing.net/essays/matrix_reloaded_pl.html
Autor: Brian Takle <brian>

Przekład: Łukasz Nowak <p29501>
Cytat:

Przedmowa o nieposłuszeństwie

"Nie jestem tylko numerem! Jestem wolnym człowiekiem!"

--Numer 6, The Prisoner

"Wkrótce potem, znając reguły, wiedziałem co muszę zrobić, a jednak nie zrobiłem tego. Nie byłem w stanie. Byłem zmuszony zostać, zmuszony sprzeciwić się regułom."

--Smith, Matrix: Reaktywacja

Thomas Anderson był nieposłusznym obywatelem. Często spóźniał się do pracy. Nie robił tego, co mu kazano. Nie był pozytywnie nastawiony do władz. Dzięki tej postawie, fani pierwszego filmu mogli łatwo identyfikować się z głównym bohaterem. Każdy z nas pewnie uśmiechnął się pod nosem, gdy Thomas Anderson zaoferował Agentowi Smithowi swój środkowy palec w zamian za telefon.

Wyobraźmy sobie więc sytuację, w której nasz kolega Tom robi dokładnie to, czego się od niego oczekuje. Po reprymendzie od szefa, Tom pojmuje swój błąd, siada z powrotem w kabinie i dostosowuje się do obowiązujących reguł. Nieciekawa historia -- Tom pracuje jak mróweczka na swoim stanowisku, uważnie wypełniajšc polecenia. Koniec. Tom staje się częścią systemu.

Na nasze szczę�cie, pan Anderson zmuszony jest się jednak sprzeciwić -- i stšd wynika cała historia. Ale nie chodzi tu jedynie o materiał na opowie�ć o sprzeciwie. Absolutnie. Sednem wszystkiego jest sam wybór -- z czego Neo zdaje sobie ostatecznie sprawę w komnacie Architekta. U podstawy całej tej historii leży więc jeden fundamentalny wybór: być robotem czy być człowiekiem; sen czy jawa; śmierć czy życie. Ktoś zawsze będzie nam mówił, co mamy robić. Robot, istota zamknięta w swym żelaznym pancerzu, będzie robiła co jej każą. Będzie posłuszna. Istota ludzka jest nieposłuszna. Człowiek pokaże Agentowi Smithowi palec. Człowiek zerwie i zje jabłko.

Architekt postawił Neo przed tym właśnie wyborem. Neo zdecydował, że nie będzie już częścią maszynerii Matrix. Dzięki temu stał się wolny.

Moim skrytym przypuszczeniem jest, że gdy Neo opuścił komnatę Architekta, na twarzy Architekta pojawił się triumfalny uśmiech.
Fundamenty analizy

Bardzo nie podobają mi się komentarze ludzi na temat "kłamstw", w jakie podobno ten film obfituje. Z bliżej nieokreślonego powodu, ludziom łatwiej jest uwierzyć, że postaci w filmie próbują oszukać się nawzajem i że twórcy usiłują oszukać widzów -- niż stworzyć spójną tego filmu analizę. Strasznie nie podoba mi się wyobrażenie, że widzowie są oszukiwani. To słabiutka teoria, która w ogóle nie wymaga wnikliwego przyjrzenia się opowiadanej historii. Ponieważ, jeżeli jesteśmy oszukiwani, możemy stworzyć jakąkolwiek fantastyczną teorię i nikt nie będzie w stanie jej obalić. Można wymyślić wszystko co nam się żywnie podoba, i aby to pasowało, wystarczy stwierdzić, że wszyscy w filmie mówią nieprawdę.

Dlatego więc, ściśle wyznaczam konkretne fundamenty mojej analizy:

1. Nikt w filmie nie "kłamie". Na przykład -- jeżeli Smith mówi Neo, że istnieje między nimi więź, tak rzeczywiście jest.
2.

Same filmy jako takie nie powstały po to, by oszukać widza. Innymi słowy -- pierwszy film nie był jednym wielkim oszustwem. Ucieczka z Matrix do świata rzeczywistego nie jest oszustwem. Świat rzeczywisty jest naprawdę prawdziwy. (Mówiąc dosadniej -- teoria "Matrix wewnątrz Matrix" to bzdura.)
3.

Uważam, że można zbudować rzetelną analizę filmu, opierając się wyłącznie na tym, co się w nim znajduje. Emocjonalnych interpretacji nie traktuję zbyt poważnie. (Podejście emocjonalne wyklucza merytoryczną dyskusję, jest więc bezzasadne.)
4.

Wierzę, że jest wielu (dobrych) autorów, którzy konstruując daną scenę, czy umieszczając w niej konkretne odniesienie, robią to świadomie, intencjonalnie, a nie po to, aby zapełnić czymkolwiek czas ekranowy czy pokazać parę cycków. Zaliczam do tej kategorii braci Wachowskich. Zakładam, że żaden z podstawowych elementów filmu nie pojawił się w nim przypadkiem.
5. Nawiązując do punktu 3., starałem się nie nawiązywać w ogóle do Animatrix ani gry Enter the Matrix; okazało się to jednak niemożliwe. Jakoś to przeżyjecie.

Architekt

[Nie myślcie tylko, że wyrzuciłem przy przepisywaniu poprzednie przemyślenia -- oto starsza wersja rozdziału o Architekcie (ENG).]

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz...; I tak upłynął wieczór i poranek --dzień szósty.

--Księga Rodzaju, 1:27;31

Architekt to Bóg, taki jakim go widzimy w historiach stworzenia w Księdze Rodzaju (są dwie historie stworzenia). Bóg ten ma pewne charakterystyczne cechy. Stworzył świat w ciągu sześciu dni, postanowił odpocząć i rozpoczął swe wieczorne przechadzki w Ogrodzie Eden. I ostatnia, najważniejsza rzecz –- w ogrodzie tym umieścił Drzewo Wiadomości Dobrego i Złego, zakazując człowiekowi zrywać z niego owoce. Tak samo jest z Architektem. Stworzył Matrix, po czym usiadł w wygodnym fotelu, aby przyglšdać się rozwojowi wypadków na swych ekranach. Tak jak Bóg, Architekt przestrzega przed zdobyciem zbyt dużej wiedzy. Obydwaj mówią: "Daję wam doskonały świat, w którym możecie sobie żyć. Tylko nie zaczynajcie zastanawiać się zbyt intensywnie nad tym dlaczego tu jesteście, skąd bierze się deszcz, czy jak to wszystko w ogóle działa."

Jest to ujęcie Boga jako Stwórcy, jako Ojca. Dobrą analogią jest Brahma. Brahma stwarza świat, ale nim nie rządzi. Wszystko, co robi Brahma, sprowadza się ostatecznie do siedzenia na swym kwiecie lotosu. Jest jak kosmiczny Zegarmistrz deistów, który nakręca sprężynki w mechanizmie, po czym zadowala się obserwacją rezultatów. W dodatku do tej, charakterystycznej dla Brahmy cechy, i Bóg z Księgi Rodzaju, i Architekt, zabrania człowiekowi wiedzy. Pozostaje jeszcze kwestia węża.

W Ogrodzie Eden nie ma żadnych problemów. Nie istnieje cierpienie. Przypomnijmy sobie słowa Agenta Smitha z pierwszego filmu: "Pierwszy Matrix zaprojektowano jako doskonały ludzki świat. Gdzie nikt nie cierpi. Gdzie każdy byłby szczęśliwy." Architekt to potwierdza. (Nie ma jednak dokładnej korelacji między poszczególnymi wersjami Matrix a Ogrodem Eden - po prostu każda z nich nim jest.) Ogród istnieje poza czasem, cechę tę posiada również Matrix. Tę cechę świetnie podkreślają moi korespondenci, co możecie znaleźć na stronie z komentarzami. Jak długo trwał rok 1999 w tej wersji Matrix? Nic się nie zmienia; po co ma się zmieniać, skoro już jest doskonałe. Nie ma w tym życia, ponieważ aby coś rosło, rozwijało się i żyło, potrzebna jest zmiana. Stąd Drzewo Wiadomości, które jest furtką do istnienia w wymiarze czasu. W Matrix, furtka ta objawia się w postaci czerwonej pigułki.

Ale jest tu też wąż. Często pomija się fakt, że wąż jest stworzeniem Boga, które Bóg sam umieścił w Ogrodzie. Dlatego też nie można utożsamiać węża ze złem. Jednym (wydaje mi się, że adekwatnym) z epitetów, jakimi określa się węża, jest "crafty" [przebiegły, chytry; ale również, przymiotnik odrzeczownikowy od "craftsmanship", czyli rzemiosła -- przyp. tłum.] Jest to więc Loki, przebiegłe bóstwo, które oszukuje i płata figle; jak również wnosi nowe "technologie", innowacje. Kwintesencja hakera, w całej rozciągłości [1]. Z początku identyfikowałem z Lokim Neo, lecz w pierwszym filmie to Morfeusz pasuje do tej roli, przynajmniej w początkowej części. (Na końcu symbolicznym Lokim jest już Neo, i tak pozostanie do finału trylogii. Morfeusz pasuje również jednak z tego powodu, że był dla Neo mentorem, guru, który ukazał Neo drzwi do o�wiecenia. Gdy to następuje, Neo przewyższa Morfeusza.) Jakby na to nie spojrzeć, rola pozostaje jednakowa: "kuszenie" ludzi zakazanym owocem -- czerwoną pigułką -- aby mogli oni opuścić Ogród i trafić do prawdziwego świata, w którym istnieje cierpienie i upływa czas. Spójrzcie, że Neo naprawdę zdaje sobie sprawę z upływu czasu dopiero po odłączeniu z Matrix.

Zasadniczą cechą czerwonej pigułki i "efektu Lokiego" jest fakt, iż -- tak jak w Księdze Rodzaju -- są one umieszczone w Matrix przez samego Architekta. Co stawia relację pomiędzy Architektem i Neo w bardzo interesującym świetle.

Pomiędzy Architektem i Neo istnieje bardzo silny kontrast wizualny. Podczas ich spotkania Architekt jest cały odziany w biel, zaś Neo, cóż, wygląda jak diabeł wcielony w swoim czarnym stroju. To bardzo dobra interpretacja. Boskość Architekta nie podlega kwestii, ponieważ to on jest stwórcą świata, z którego przybywa Neo; którego z kolei możemy już całkowicie utożsamić z rolą Lokiego/węża. I nie mówimy tu o starciu dobra ze złem. Wąż w Ogrodzie nie jest siłą zła -- jest siłą przemiany. Wąż jest katalizatorem, który uruchamia nasze rozważania o tym, co wokół nas się znajduje. Z jednej strony, wąż odpowiedzialny jest za spowodowanie wydarzeń, które w prostej linii doprowadziły do powstania rolnictwa (wąż jest więc innowatorem, wynalazcą, tzn. Lokim). Z drugiej strony, samo przedstawienie węża jest chyba najbardziej elementarnym wyobrażeniem czasu (i życia), więc "podążając za wężem" wychodzimy z istniejącego poza czasem Ogrodu do wymiaru, w którym ten czas płynie. Tylko opuszczając Ogród możemy obudzić w sobie prawdziwe człowieczeństwo. Oczywistym wydaje się, że istnienie w rzeczywistym świecie jest atrakcyjniejsze od istnienia w Matrix. Może i jest brudne i ciężkie, ale przynajmniej mamy jego świadomość.

Mamy więc Neo w roli węża, działającego w kierunku obalenia kreacji Architekta. Neo jest zatem diabłem [2]. Bardzo ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że Neo reprezentuje "diabelski element" umieszczony w Matrix przez Architekta. (Sam Neo-diabeł wydaje się być jednak bardziej dzieckiem Matki niż Ojca.) Innymi słowy, Bóg stworzył diabła i umieścił go w swym świecie w konkretnym celu.

Przedstawię teraz kilka linijek dialogu Architekta z Neo; postaram się użyć ich do rozgryzienia, co rzeczywiście dzieje się w tej scenie. Kolejność nie jest ważna; to po prostu fragmenty, które uznałem za najbardziej godne podkreślenia.

ARCHITEKT - Masz wiele pytań, lecz pomimo że w wyniku procesu twoja świadomość uległa przemianie, nieodwołalnie pozostajesz człowiekiem.

Zakładam więc, że Architekt nie kłamie podczas tej rozmowy. Tym samym mówi bardzo wyraźnie, że Neo jest człowiekiem. To najlepszy argument przeciwko teoriom zakładającym, że Neo to program. Ważne, by już teraz założyć, że Neo jest człowiekiem, gdyż zależy od tego końcowy rezultat rozważań.

ARCHITEKT - [Zrozumiałeś] szybciej niż inni...

ARCHITEKT - Podczas gdy pozostali doświadczali tego [przywiązania] w bardzo ogólny sposób, twoje przeżycie jest o wiele bardziej specyficzne. Vis-a-vis, miłość.

Znaczenie tych słów jest oczywiste. Wcześniej istnieli "inni" -- inni Neo -– ten jednak różni się od poprzednich. Różnica ta objawiła się już wcześniej, w scenie z Merowingiem, lecz tu znajdujemy jej wyraźne potwierdzenie. Merowing zaznacza, że Neo różni się od swoich poprzedników, będąc zaskoczonym nadludzkimi umiejętnościami, jakimi dysponuje Neo. (Nie spodziewa się, że Neo wygra walkę z jego ochroną w zamku.) To, że ta inkarnacja jest inna, znaczy też, że każdy z poprzedniej piątki wybrał drzwi po prawej.

ARCHITEKT - Osobiście preferuję liczyć według występowania po sobie kolejnych anomalii, w którym to wypadku jest to szósta wersja.

Istniało więc już wcześniej pięć inkarnacji Neo. W podobny sposób hinduski bóg Indra zostaje postawiony przed faktem, iż istniały przed nim niezliczone ilości Indrów. Znaczy to: jesteś częścią czegoś większego niż ty sam. Ogromne znaczenie ma również fakt, iż Neo jest szóstą inkarnacją.

ARCHITEKT - Natrafiła [ona, czyli Matka] na rozwiązanie, przy którym prawie 99 procent testowanych akceptowało program, dopóki dawano im możliwość wyboru.

NEO - Wybór. Problemem jest wybór.

Jak często pojawiał się w Reaktywacji motyw wyboru i wolnej woli? Wiele razy, i zostaje on ostatecznie uwypuklony właśnie w tej scenie. Wszystko jest kwestią wyboru. Wybór Neo -- drzwi po prawej lub po lewej -- jest spotęgowaną, maksymalnie uwypukloną wersją wyboru, przed którym postawiony jest każdy człowiek podłączony do Matrix. Akceptujesz świat podsunięty ci przed oczy, czy też podążysz za wężem? Wybór ten jest bezpośrednim powodem, dla którego Neo i Architekt ukazani są jako zwalczające się przeciwieństwa -- Bóg i diabeł. Są ucieleśnieniami dwóch możliwych ścieżek postępowania.

Bardzo ciężko jest stwierdzić na pewno, na co liczy Architekt. Większość analiz różni się w tym punkcie. Moim zdaniem Architekt chce, aby Neo wybrał drzwi po lewej [3]. (Tak, jest to całkowicie odmienna opinia od tej, którą prezentowałem w starszych wersjach eseju.) Innymi słowy twierdzę, że po pierwsze: Architekt w ogóle czegoś chce, na coś liczy; i po drugie: tym, na co liczy, jest wybór przez Neo drzwi po lewej i Trinity. Istnieje kilka kluczowych dowodów na to twierdzenie. Tym, co ostatecznie przeważa dla mnie szalę, jest "pożegnalna kwestia" Architekta.

ARCHITEKT - Nadzieja. Królowa ludzkich złudzeń, zarówno źródło waszej największej siły, jak i największa z waszych słabości.

Dlaczego Architekt mówi o "nadziei"? Dlaczego w ogóle mówi cokolwiek w tym kluczowym dla Neo momencie? Ponieważ wydaje mi się, że jest to dla Architekta moment spełnienia. Wie, że jego rola dobiegła końca, gdyż wybierając drzwi po lewej, Neo doprowadzi do wielkiej przemiany w Matrix. Wcześniej byłem zdania, że skoro Architekt zakończył zdanie na "słabości", zaklasyfikował tym samym wybór Neo jako nieprawidłowy. Jednak nie. Słabość jest przejawem nie-doskonałości. Człowieka określają jego niedoskonałości, jego słabości. Jest to więc deklaracja uwolnienia się z doskonałości. Neo wydostaje się na wolność. Opuszcza Ogród.

Ale Architekt mówi w tym momencie coś jeszcze głębszego. Spójrzcie uważnie na to zdanie. Mówiąc, że nadzieja jest największym, esencjonalnym ludzkim złudzeniem, Architekt potwierdza, że Neo jest esencjonalnie człowiekiem. To znaczy, że Neo, wybierając Trinity, całkowicie transcendował swe ograniczenia. W pełni wykorzystał swą wolną wolę. Prowadzi to do najbardziej niezwykłej cechy relacji, która istnieje pomiędzy Architektem i Neo.

Neo nr 6 jest stworzeniem człowieka, szóstego dnia. Stworzeniem Stwórcy.

Gdybym teraz zamknął rozdział, byłoby to naprawdę wybuchowe zakończenie, ale muszę jeszcze niestety dopowiedzieć kilka rzeczy. Spróbuję więc zrobić to równie efektownie. Przy naszej obecnej wiedzy, ponownie czytając dialog Architekta z Neo, może nam się rzeczywiście wydawać, że wiele z twierdzeń Architekta jest zaprzeczeniem moich wniosków lub po prostu kłamstwem. Aby poradzić sobie z tą niejasnością, proponuję powrócić do rozmowy Neo z Wyrocznią w pierwszym filmie. Mówi ona Neo rzeczy, które nie są dosłownie prawdą, ale jednak są, ponieważ ostatecznie prowadzą Neo do stania się tym, kim musi się stać. Neo nie ryzykowałby świadomie swoim życiem ratując Morfeusza, gdyby Wyrocznia powiedziała mu, że jest Wybrańcem. Tak samo jest z Architektem -- to, co mówi, pozwala Neo stać się tym, kim musi się stać. Wybór Trinity nie miałby znaczenia, gdyby Neo nie musiał myśleć o żadnych konsekwencjach. Nie byłby to wtedy prawdziwy akt wolnej woli.

Jakże ciekawe jest, że Wyrocznia i Architekt kierują się tak podobnymi metodami w tak podobnych celach.

[1] Nie jest to mój własny pomysł. Pochodzi z Cryptonomiconu Neala Stephensona. Gdy pisałem ten esej, założyłem, że moi czytelnicy (przewidywałem, że będzie to 25-30 osób; jakiż byłem naiwny) będą dobrze zaznajomieni z tą książką. [powrót]

[2] To twierdzenie irytuje bardzo wiele osób. Dolewając oliwy do ognia, powiem tak: Chrystus i Diabeł są braćmi. Są parą yin-yang. Diabeł w tobie to to, co złości się na wszelką doskonałość, pragnąc wyrwać się z Ogrodu i rozwijać się; drzazga w twym umyśle. Chrystus w tobie to to, co pragnie powrotu do doskonałości Ogrodu; co pragnie zabić smoka i zjednoczyć się z księżniczką (całością; pełnią). [powrót]

[3] Jezus Chrystus siedzi po prawej ręce Boga. Zatem oferując wybór drzwi po prawej, Architekt zwraca się do Neo, by usiadł po jego prawej ręce i stał się Chrystusem dla Matrix, poświęcając się dla dobra świata. Tak zrobiła każda z poprzednich inkarnacji. Fakt, iż Neo tak nie postąpił, świadczy o tym, że znalazł się on (a razem z nim Matrix i ludzkość w ogóle) ponad tym i że wkracza w zupełnie nowe rejony. [powrót]
Taniec w Zion

Mowa o scenie, która następuje po przemowie Morfeusza; w której wszyscy tańczą w świątyni, podczas gdy Neo i Trinity udali się razem w odosobnione miejsce (ahem). Scena ta została niesamowicie wręcz zmieszana z błotem. Wielokrotnie padają w jej przypadku stwierdzenia typu: "jest zdecydowanie do dupy" albo "jest zdecydowanie za długa" albo, najczęściej, "jest zdecydowanie niepotrzebna".

Jakże błędne myślenie. Oczywiście, na pewno można było w inny sposób przekazać treści w tej scenie zawarte. Ale i tak wykonała ona dobrze swoje zadanie. (Cóż, spotkałem się z ludźmi, którzy "załapali" tę scenę, ale i tak im się nie podobała.)

Na początku, od razu gdy rozpoczyna się scena, jasne staje się, że wydarzenia mają miejsce w świątyni. Nie jest tu wymagana żadna wyszukana interpretacja: jest to wydarzenie o głębokim, duchowym znaczeniu. W najważniejszych punktach, scena ta przedstawia się następująco:

1.

Wielokrotnie powtarzane są ujęcia nagich stóp na ziemi.
2.

Ludzie tańczą w seksualnie prowokacyjny sposób.
3.

Prawie każda osoba posiada afrykańskie cechy etniczne.
4.

Szerokie ujęcia ukazują płynną lawę w centrum świątyni.
5.

Neo i Trinity są nadzy i uprawiają seks.

Stopy na ziemi oznaczają, że Zion jest na Ziemi. Proste i oczywiste. Jest to analogia do sceny z Architektem, co prowadzi do głównej tezy. Jesteśmy wyrzuceni z "doskonałości" Niebios i żyjemy w Świecie Rzeczywistym. Symbolicznie rzecz ujmując, Matrix to Niebiosa. Cypher podkreśla to zresztą dobitnie w pierwszym filmie. Świat Rzeczywisty jest trudny, brudny i niewygodny. Matrix jest więc rajem. Podkreśla to jeszcze raz, w pierwszym filmie, Agent Smith, nazywając Matrix "doskonałym ludzkim światem" [parafrazując]. Przypomnijcie sobie scenę u Architekta, emanującą czystością, bielą, doskonałością [4].

Nawiązanie do Biblii jest wystarczająco jasne. Neo, Trinity, Morfeusz i pozostali mieszkańcy Zion odrzucili boski Ogród Eden, zamieniając go na brudną, krecią egzystencję, w której mają jednak przynajmniej wolną wolę.

Drobna dygresja: W ten właśnie sposób interpretujemy węża w Ogrodzie jako wynalazcę, innowatora -- czy też hakera czy technologa. Wąż jest katalizatorem ludzkiej ciekawości oraz stworzenia agrokultury. Zadaje znaczące pytania, takie jak: "Bóg dał wam takie-a-takie reguły. Biorąc je pod uwagę, czy taki-a-taki rezultat nie byłby możliwy?" [Kolejna dygresja: Pojmuję tego rodzaju symbole (tutaj: węża, Lokiego) jako abstrakcyjne modele pewnych części ludzkiego psyche. W tym rozumieniu, ta część Księgi Rodzaju opowiada więc tak naprawdę o tym, że człowiek, lub grupa ludzi, rozpoczyna drogę duchowego rozwoju dzięki zadawaniu pytań stawianych i podsuwanych im przez węża. Mówiąc inaczej, Bóg chce, abyśmy byli ciekawi, racjonalni...i żebyśmy podchodzili do rzeczy naukowo.]

Przejdźmy do motywu seksualności tańca. Przemowa Morfeusza, która go poprzedza, pomaga nam zinterpretować jego znaczenie: jesteśmy w Rzeczywistym Świecie ciała, krwi, brudu i zwierzęcych instynktów. To nie są Niebiosa, w których boskie, beznamiętne istoty "robią to, do czego istnieją" (w słowach tych zawarta jest całkowicie osobna teza); to Emocje i Namiętności. Podczas pierwszego spotkania z Merowingiem ma miejsce "scena orgazmu", na przykładzie którego Merowing wykłada swe poglądy na temat wolnej woli. Czy zauważyliście jednak, jak rozegrała się ta scena? Orgazm był intensywny...lecz mechaniczny. Nie było w tej scenie nic ze zwierzęcej pożądliwości, wszechobecnej w ukazaniu tańca w Zion. Widzimy w niej ludzi, którzy nie powstrzymują swej zwierzęcości, lecz też nie poddają się jej całkowicie -- jest to ludzka czynność, obwarowana rytmem i naznaczona celem, ale również przepełniona pierwotnymi popędami. Innymi słowy, tańczący rozkoszują się swym człowieczeństwem.

Przepraszam za kolejną dygresję, ale nie chcę, aby uciekła mi pewna kwestia. Różne mitologie w podobny sposób ukazują człowieka jako istotę egzystującą pomiędzy światami. Nordycki koncept Ziemi Środkowej oznacza dosłownie "pośrodku pomiędzy światem zwierząt a światem boskim". Nie tylko Skandynawowie, ale również Chińczycy mają swoje "Królestwo (Państwo) Środka". Być człowiekiem znaczy więc zajmować pozycję pomiędzy instynktami zwierzęcymi a boskością. Morfeusz w swej przemowie nawołuje zebranych, by postarali się być usłyszani "od jądra ziemi aż po mroczne niebo" -- innymi słowy, pomiędzy nimi. To tak wyrazista przeno�nia, że teraz już na pewno doskonale to dostrzegacie.

Afrykańskie pochodzenie ukazanych tańczących również niesie w sobie treść. Afryka to kolebka ludzkości. Czyli, symbolicznie, afrykańskie pochodzenie sygnalizuje to, co fundamentalne w istocie ludzkiej. Sygnalizuje również bardzo jasno narodziny (powstanie, początek), i to na kilka sposobów. Jeżeli Afryka jest "miejscem narodzin", możemy więc powiedzieć, że Afryka to Matka. (Tak! Teraz już rozumiecie, prawda? Nagle zainteresowaliście się Wyrocznią.) (Księga Rodzaju opowiada o narodzinach (powstaniu, początku). Jest to też moim zdaniem opowieść o wskrzeszeniu, stąd tyle interesujących paraleli i nawiązań do historii biblijnych; dlatego też motyw wskrzeszenia pojawiający się w Matriksach jest tak fascynujący.)

Kontynuując motyw matki, zwróćmy uwagę na szerokie kadry wnętrza podziemnej świątyni, parującej gorącą lawą. Ma to dwa znaczenia. Pierwsze to szybka, natychmiastowa interpretacja, która okazuje się zresztą być trafna -- wyobrażenie Piekła. Uzupełnia ona symbolikę Ziemi, przedstawioną przez zabłocone stopy i "afrykańskość" tancerzy. Zanim pomyślicie, że utożsamiam Afrykę z Piekłem, spójrzcie uważnie. Taniec nie odbywa się dosłownie w Piekle, lecz u jego bram. Zion jest tu wyraźnie przedstawiony jako antyteza "Nieba" jakim jest Matrix. (Jeżeli wciąż jesteście zwolennikami teorii "Matrix wewnątrz Matrix", pora ją porzucić. Zion i Matrix są konsekwentnie przedstawiane jako przeciwieństwa. Zatem jeżeli Matrix jest światem wirtualnym, Zion to świat rzeczywisty. Naprawdę.)

Drugie znaczenie ognistej lawy to ukazanie, że znajdujemy się w "łonie" Ziemi. W samym centrum, w jądrze. Nawiązanie do narodzin jest wystarczająco jasne, nie ma co się więc rozpisywać. Zwrócę jednak uwagę na jedno -- hinduska bogini Kali jest boginią życia i śmierci jednocześnie. Właśnie o to chodzi w ukazaniu groty z lawą. Obejrzyjcie sobie Indianę Jonesa i Świątynię Zagłady. Jądro to śmierć, lecz również święte miejsce narodzin ludzkości. W indiańskiej tradycji istnieją historie stworzenia, w których pierwsi ludzie wyczołgują się z dziury w ziemi. Je�li nie jeste�cie całkowicie pozbawieni wyobra�ni, ta metafora również powinna już być dla was całkowicie jasna.

Zostaje nam jeszcze scena miłosna. Nie trzeba zbytnio wysilać szarych komórek, żeby zrozumieć, że jeżeli scena tańca w świątyni i scena miłosna są ze sobą ustawicznie przeplatane, to symbolizują one to samo. Dobitniej tego już nie wyrażę, więc oto co można wynieść z tej sceny:

* Neo i Trinity są nadzy i uprawiają seks. Najważniejsze, że oni wyraźnie i przekonująco są w sobie zakochani -- pamiętajcie, że maszyny tego nie pojmują. W dodatku ich seks jest niezwykle udany, co znaczy, że akceptują zwierzęcą stronę swej natury -- pamiętajcie, nie jesteśmy w Niebie, lecz na Ziemi, blisko bram Piekła. Pomyślcie o tym.
* Ukazane nam są gniazdka na skórze –- pozostałości po latach spędzonych w Matrix. Kamera po�więca im naprawdę dużo czasu. Neo i Trinity wciąż noszą piętno Niebios, lecz "upadli" (pamiętacie, jak spadał Neo?) na Ziemię. Odrzucili Ogród, lecz uwolnili się do swego człowieczeństwa w "Królestwie Środka".

[4] Ebert [jeden z najpopularniejszych amerykańskich krytyków - przyp. tłum.] uważa, że skontrastowanie afrykańskiej etniczności z super-bielą Architekta i jego komnaty niesie ze sobą podteksty rasowe. To wybitnie przygnębiajšca my�l. Uważam, że to kompletny absurd, i je�li kto� widzi tu jaki� kontekst rasowy albo co gorsza rasistowski, to zdecydowanie ma problem. [powrót]
Wyrocznia

ARCHITEKT: Jeżeli nazwać mnie Ojcem Matrix, ona niewątpliwie byłaby jego Matką.

NEO: Wyrocznia.

Cytat ten podsumowuje ogromną część opowieści. Lecz czego dokładnie matką jest Wyrocznia? Architekt zaprojektował zasadniczo "doskonały" Matrix w wersjach 1.0 i 2.0, jednak obydwie one zawiodły. Architekt opisuje, jak odpowiedź na ten problem znalazł program intuicyjny, czyli Wyrocznia -- tym, co wniosła ona do projektu, a czego nie potrafił Architekt, jest czynnik Neo.

W tej krótkiej dygresji chciałbym od razu wykluczyć jakiekolwiek przypuszczenia, że Matką nie jest Wyrocznia. To tak samo błędna interpretacja jak teoria "Matrix wewnątrz Matrix". Najczęściej spotykam się z poglądem, że to Persefona miałaby być Matką. Jest parę niezłych powodów, dla których Wyrocznia jest lepszym wyborem niż Persefona. Zacznijmy od imienia. Wachowscy nie wybierają imion na chybił trafił. Nie wybrali imienia "Neo" przypadkiem, tak jak i nie wybrali imienia "Persefona" tylko dlatego, że fajnie brzmi. Persefona nie jest w mitologii figurą matczyną. Nieprzypadkowo nie jest nią również w filmie. Nie twierdzę, że Persefona jest kompletnie nieważną postacią, twierdzę jedynie, że na pewno nie jest Matką. Z drugiej strony Wyrocznia, wspaniale zagrana przez ś.p. Glorię Foster, jest figurą matczyną w każdym calu. Daje nawet Neo świeżo upieczone ciasteczka podczas ich pierwszego spotkania -- potrzeba wam czegoś więcej? OK, dygresja skończona.

Parę akapitów wcześniej, wspomniałem o Kali. Jest ona boginią narodzin i śmierci jednocześnie -- znaczy to, że dzięki niej istnieje we wszechświecie i śmierć, i odrodzenie. To wyjaśnia wadę pierwszych wersji Matrix stworzonych przez Architekta, precyzuje naturę Wyroczni, oraz dokładnie ukazuje granice inteligencji maszyn (wyjaśnia też, dlaczego Architekt nie jest w stanie przewidzieć do końca zachowania Neo; Wyrocznia zaś prawdopodobnie w pewnym stopniu potrafi). Cykl śmierci i odrodzenia jest ekwiwalentem rozwoju. Możemy zastosować tę prawdę jako podstawę fizycznej egzystencji, czyli że śmierć i konsumpcja (tego, co zakończyło swe życie) pozwala na rozwój naszych ciał [5]. Możemy też uznać ją za duchową metaforę -- czyli że rozwój duchowy (stanie się w pełni człowiekiem i wejście do Królestwa Środka) jest niemożliwy bez śmierci i odrodzenia.

Przyczyną upadku pierwszych wersji Matrix był więc fakt, że nie dawały one człowiekowi możliwości rozwoju. Jest to potrzeba tak elementarna, że ludzie nie byli w stanie zaakceptować świata, w którym byli jej pozbawieni. Agent Smith ma rację w pierwszym filmie, mówiąc że "istoty ludzkie postrzegają swoją rzeczywistość przez cierpienie". Śmierć poprzedza odrodzenie. Zauważyliście, jak często zależność ta była przedstawiana w obydwu filmach? To, że Smith dostrzega tę prawdę, jest niezwykle ciekawe w kontekście dalszej interpretacji.

Fakt, iż Architekt zaprojektował dwie pierwsze wersje Matrix bez możliwości rozwoju, świadczy o tym, że maszyny nie za bardzo pojmują, czym on jest. Nie są więc w stanie się rozwijać; dążą w zamian do niezmiennej doskonałości. Jedynym sposobem, w jaki do tej pory się "rozwinęły", była reakcja na ludzkie działania. Wyrocznia zdaje sobie z tego sprawę, dlatego też mówi, że "jedyny sposób na przyszłość to trzymać się razem" [parafrazując]. Wie, że maszyny popadną w stagnację bez ludzi, którzy umożliwialiby im rozwój.

Możemy więc utożsamić Wyrocznię z Kali. Daje światu śmierć i cierpienie, lecz również odrodzenie. Wyrocznia mogłaby zapobiec wielu cierpieniom, gdyby dawała ludziom więcej wiedzy i wskazówek. Lecz gdyby tak postępowała, żaden z głównych bohaterów nie dojrzałby, nie rozwinął się -- zaś przede wszystkim Neo mógłby nie stać się Wybrańcem. Dlatego też mówi ona do Neo: "sam musisz zdecydować, czy uwierzyć mi, czy nie".

Zasugerowałem też, że Wyrocznia potrafi przewidzieć zachowanie Neo. "Zrodziła" czynnik Neo do Matrix. Czynnik ten jest jej wyjątkowym dzieckiem (rozszerzając metaforę, może jej dzieckiem można też nazwać samego Neo). Architekt nie rozumie go (ani Neo) -- rozumie jedynie podstawowe parametry jego działania. Skoro jednak Wyrocznia podarowała Matrix możliwość rozwoju, musi w takim razie pojmować jego sens (nawet jeżeli sama nie jest do niego zdolna -- nie można rozwijać się i pozostawać w niezmienności jednocześnie). Architekt uważa, że czynnik Neo jest sposobem na utrzymanie stałości i niezmienności systemu, ale to niemożliwe. Za każdym kolejnym razem powtarza się cykl śmierci i odrodzenia, dzięki czemu cała uwięziona w Matrix ludzko�ć dostępuje małego kroku w rozwoju, czego szczególnym wyrazem jest Neo. Dzięki swej naturze, dzięki pragnieniu rozwoju, ludzkość odrzuci również tę wersję Matrix.

Jest coś jeszcze w kwestii samego Wybrańca. Zarówno Architekt, jak i Merowing mówią o poprzednikach i wcześniejszych wersjach "Neo". Podejrzewam, że za każdym kolejnym razem był on (lub ona!) trochę potężniejszy, lecz nie na tyle, by zauważyły to maszyny. W filmach pojawia się mnóstwo odniesień do buddyjskiej/hinduistycznej reinkarnacji, możemy więc powiedzieć, że każda kolejna inkarnacja to ta sama dusza zmierzająca (rozwijająca się) w kierunku Oświecenia. [Gdyż według wierzeń hinduistycznych -- cytując Encyklopedię Powszechną PWN -- "Każdy człowiek w swoich kolejnych wcieleniach może doskonalić karman (bilans dobrych i złych uczynków z wszystkich dotychczasowych inkarnacji), aby ostatecznie wyzwolić się z kołowrotu egzystencji, który może trwać tysiące lat." -- przyp. tłum.] W pierwszym filmie Wyrocznia mówi Neo, że nie jest jeszcze Wybrańcem: "Nie wiem, na co czekasz. Może na kolejne wcielenie." Nie chodzi jej w takim razie o wypełnienie przez Neo cyklu �mierci i odrodzenia, który wbudowany jest w tę wersję Matrix; lecz o wciąż reinkarnującego się Neo, nieustannie ewoluującego do zostania tym właściwym Wybrańcem. Wyrocznia wie, że to w końcu się stanie. Potrzeba do tego sześciu inkarnacji.

Powracając do wniosków o Architekcie -- zarówno Architekt, jak i Wyrocznia mówi Neo rzeczy, które prowadzą go ku oświeceniu. Co ciekawe, nie otrzymujemy też żadnych dowodów wskazujących na to, aby Wyrocznia i Architekt byli sobie przeciwni. Hinduistyczna boska trójca to Brahma, Wisznu i Śiwa. Każdy z tych bogów posiada małżonkę, która odzwierciedla i komplementuje moc danego bóstwa. Dokonajmy więc drobnej zamiany i zastąpmy Śiwę jego "żeńskim" odpowiednikiem -- Kali, którą utożsamiliśmy już z Wyrocznią. Jak wspomniałem na początku, Architekt jest tożsamy z Brahmą. Działają oni razem nad stworzeniem oświeconej istoty ludzkiej -- Neo; lecz prawdopodobnie również nad oświeceniem maszyn. Jeżeli dobrze rozumuję, będziemy musieli jeszcze zidentyfikować Wisznu, lecz z tym będziemy musieli poczekać do Rewolucji.

[5] Nie ma dla was drogi odwrotu, wegetarianie i weganie. Czegokolwiek byście nie zjedli, to coś też przecież kiedyś żyło. JJeżeli zjadacie to, co spadło z drzewa, i tak stajecie się uczestnikami reproduktywnego cyklu danej ro�liny. Je�li jabłko urwało się z gałęzi i gnije, jest to tożsame ze �mierciš. Nie ma życia bez śmierci. To niesmaczne, lecz jednocześnie dzięki temu istnieją religie. [powrót]

Agent Smith

Prawda o Smithie jest banalna, lecz droga prowadząca do jej odkrycia jest pełna komplikacji. Smith ma wiele obliczy, z których każde jest prawdziwe, jednak żadne z nich nie jest podobne do drugiego, pomimo że wszystkie razem tworzą niejako jedną odpowiedź.

Ujmując więc tę odpowiedź najprościej jak się da -- Smith jest dla maszyn tym, czym Neo jest dla ludzkości.

Oblicze pierwsze: Wyciszenie umysłu. Zacznę od standardowej anegdoty o górze. Każdy doświadczony alpinista powie wam, że każda góra posiada wiele ścieżek prowadzących na szczyt. Jedni poradzą sobie lepiej na pierwszej, inni na drugiej, itd. Z logicznego punktu widzenia, niemożliwym jest rozróżnić ścieżki. Można stwierdzić: "Większość ludzi preferuje tę ścieżkę". Nie czyni jej to jednak "lepszą". Tak samo jest z uzyskaniem Oświecenia. Ciężko jest powiedzieć, powiedzmy w świetle nauk Konfucjusza, że któraś ze ścieżek jest zła, jeżeli prowadzi nas wyżej, w kierunku szczytu. Należy odnieść tę naukę do Smitha, aby właściwie go postrzegać. Jest nemesis dla Neo, jego najpotężniejszym wrogiem, nasze standardy myślenia natychmiast więc rozdzielają ich na "dobrego" (Neo) i "złego" (Smith).

To samo dotyczy Dartha Maula. Powierzchownie, wydaje się on zły do szpiku kości. Nie można jednakże zaprzeczyć, że jest on potężny, a ja zawsze utożsamiałem Moc z czymś na wzór oświecenia uzyskiwanego w kung-fu -- Jedi i Sith władają zdumiewającą mocą, dlatego że wyciszyli swe umysły i osiągnęli harmonię ze światem wokół, co zdecydowanie nazwać można stanem oświeconym. (Ostatnio trzeba było jednak zacząć dostosowywać swe poglądy, gdyż Lucas zepsuł nam zabawę wyjaśniając, że Moc uwarunkowana jest od krwi.) Darth Maul wszedł na szczyt góry za sprawą nienawiści i gniewu, lecz faktem pozostaje, że udało mu się w ogóle na ten szczyt dostać. Smith jest podobny. Strasznie nienawidzi ludzi, a Neo w szczególności. Dzięki temu osiąga jasność. A właściwie spokój. Smith mówi Neo, że odnalazł cel, co jest znakiem osiągnięcia pewnego stopnia wyciszenia i spokoju ducha. Jeżeli poszukujemy celu, potrafimy być bardzo nieefektywni, lecz gdy poświęcimy się nadrzędnej idei, natychmiast zaczynamy działać ze zdwojoną siłą.

Oblicze drugie: Wędrówka bohatera. Oto dodatkowe dowody, że to, co przeszedł Smith, jest równoważne do "wędrówki" Neo. Nie jesteśmy świadkami tych wydarzeń, lecz Smith mówi o nich wystarczająco dużo, abyśmy mieli się o co zaczepić. Chronologia wygląda następująco:

1. Neo powoduje eksplozję Smitha, co wyraźnie oznacza jego śmierć.
2. W jakiś sposób Smith zostaje wskrzeszony.
3. Smith jest przez dłuższy czas zakłopotany i zdezorientowany.
4. Smith znajduje cel (zniszczyć Neo).

Jakże zadziwiający jest punkt drugi. Otóż wskrzeszenie jest zjawiskiem w świecie ludzkim. W świecie maszyn nie istnieje. Wskrzeszenie jest fragmentem cyklu śmierci i odrodzenia -- elementarnej części biologicznego życia. Najlepszy sposób na podsumowanie tego wydarzenia to to, że Smith został uduchowiony. Może się teraz rozwijać, może rozpocząć swoją wspinaczkę na szczyt.

W punktach 2. i 4. istnieje jeszcze pewien podtekst. Mówimy tu o wędrówce bohatera w najbardziej fundamentalnym sensie (tak jak w Iron Johnie Roberta Bly, etc.). Smith nie tylko więc zostaje wskrzeszony do egzystencji, lecz natychmiast rozpoczyna cykl duchowego rozwoju. Niesamowite, że rozpoczyna również wędrówkę kolejnego bohatera i to bardzo dosłownie -- przejmuje avatar Bane'a i kopiuje się do jego mózgu. Jeżeli dla was nie jest to przekroczenie progu największej z przygód, to nie wiem już, co powiedzieć. (Nie chcę, żeby ktokolwiek się w tym wszystkim zgubił: Luke Skywalker przekracza próg przygody, gdy decyduje się lecieć z Benem Kenobi na Alderaan. Neo –- gdy decyduje się podążyć za białym królikiem do klubu.) Przez jakiś czas Smith jest w świecie rzeczywistym zdezorientowany i niezgrabny (a Bane walczy z obcš �wiadomo�ciš w swoim umy�le), jednak dochodzi do siebie i wyrusza na swoją "misję" -- dźgnąć Neo nożem w plecy.

Pora na dygresję: Podczas moich rozmów mailowych z sentenimentem (który podszkolił mnie mocno w kwestii Animatrix) zacząłem naprawdę wchodzić głębiej w psychologiczne aspekty pragnienia Smitha, czyli zgładzenia Neo. Mordercy, w większości, dokonują przez zabójstwo aktu zawładnięcia. Zabijają to, czym pragną się stać. Mitologicznie rzecz ujmując, jest to naturalne następstwo tradycji polowania-zabijania-konsumpcji. Siouksowie i inni mieszkańcy równin często spożywali niektóre fragmenty upolowanej zwierzyny, aby posiąść ich moc, np. wciąż bijące serce świeżo zabitego bizona. Kanibalizm jest wyrażeniem tego samego -- kanibal zjada drugiego człowieka, aby posiąść jego moc. (Obejrzyjcie Ravenous; ciężkostrawne, ale idealnie na temat.) [Film o kanibalach w dziewiętnastowiecznej Ameryce -- przyp. tłum.] Jest wiele myśliwskich rytuałów uosabiających akt kanibalizmu, i pomimo że mogą się wydawać, jak na nasze ucywilizowane gusta, całkiem przerażające, to ucieleśniają one w sobie, co znaczy prawdziwe życie. Tak jak Oroboros, wąż-świat zjadający swój własny ogon.

Oblicze trzecie: Stopniowy rozwój. W ten sposób dotarliśmy do najważniejszego chyba oblicza Smitha. Możliwość rozwoju, którą Neo wszczepił Smithowi. (Lecz kto konkretnie wskrzesił Smitha? Oto zagadka.) To zdecydowanie religijna kwestia, nadająca się do kontemplacji; to właśnie wpędza Smitha w całe jego zakłopotanie -- jak się rozwijać? Maszyny nie wiedzą. W końcu Smith dedukuje, że rozwój to rozmnażanie. Zauważcie, jak idealnym kandydatem do takiej właśnie dedukcji jest Smith -- jak wiele spędził przecież czasu na poznawaniu ludzi i ich natury, którą uznał za właściwą wirusom. Nie można w sposób logiczny zdefiniować rozwoju bez uwzględnienia kwestii rozmnażania, choćby na poziomie komórkowym. Niezwykle interesujące, ponieważ znaczy to, że Smith zachowuje się jak prymitywna forma życia. Dopiero uczy się, jak to jest być rozwijającą się istotą. A nauczy się szybko (zobaczycie).

Powróćmy na chwilę do moich konwersacji z sentenimentem. Stwierdziłem to już podczas naszych rozmów, lecz teraz po raz pierwszy mówię o tym publicznie: przypomnijcie sobie, co Smith mówił Morfeuszowi podczas przesłuchania w pierwszym filmie, a dostrzeżecie niezwykłość faktu, że Smith rozmnaża się jak wirus. Gdy próbował wydusić z Morfeusza kody do jednostki centralnej Zion [6], przyznał się, że postrzega ludzi jako wirus gnębiący Ziemię. Jego ton pełen był odrazy -- jakby ludzkość miała zostać zgładzona za to, że posiada gwałtowną naturę. Cały Smith. Do cna zniesmaczony ludźmi i ich -- czym? – niepohamowanym rozmnażaniem!

Smith stał się więc tym, czego najbardziej nienawidzi, innymi słowy, upodobnił się do ludzi. I obwinia za to Neo.

Oblicze czwarte: Smith hakerem. Czemu nikt nie zauważył, jakim to hakerem stał się Smith? Sposób, w jaki "zaraża", to przecież magia. Maniacy s-f traktujš pewnie Smitha jak wymarzonego bohatera z powie�ci Gibsona, jak cyberpunkowego kowboja, który pozwala sobie na wszystko w wirtualnej rzeczywisto�ci -- a czy nie tak samo postępuje Neo?! Nie mam pojęcia, czemu tak mało osób dostrzega podobieństwo. Smith hakuje jak szalony, czyni go to takim samym Lokim jak Neo. Smith nie hakuje jedynie Matrix, lecz również rzeczywistość, kopiując się do mózgu człowieka -- czyli hakując mózg. Porównanie ze Snow Crash [powieść Neala Stephensona o hakerze-samuraju, pełna odniesień do sumeryjskich mitów; cyberpunkowy klasyk -– przyp. tłum.] jest nieuniknione, co tylko podkreśla jeszcze bardziej trafność koncepcji hakera.

Ale chwila... Hakować mózg? Dużo ludzi w tym właśnie miejscu odpada, a szkoda, bo zaczyna się robić naprawdę ciekawie. Na Slashdot spotkałem się z opiniami, jak "nieprawdopodobnym" jest, że Smith potrafi zhakować mózg człowieka i skopiować się do niego, gdyż formaty są niekompatybilne (czy coś takiego). Cóż, załóżmy jednak, że jest to możliwe. Dlaczego inni agenci tego nie robili? Ponieważ są niekompatybilni. Smith zaś stał się kompatybilny. Wszystkie implikacje tego twierdzenia objęłyby opasłe tomisko, lecz nam wystarczy jedynie małe podsumowanie -- kwintesencja tego, co to oznacza:

* Maszyny i ludzie mają o wiele więcej wspólnego niż się wydaje.
* Smith zwiastuje pojawienie się programu (maszyny), który żyje w sposób podobny do człowieka, co oznacza, że istnieje możliwość porozumienia. Innymi słowy, ludzie i maszyny są w stanie żyć razem [7].

To bardzo poważny dowód, wskazujący dokąd może zmierzać cała historia; łączy się to też bardzo płynnie ze słowami Wyroczni o podążaniu razem w przyszłość. Wypada więc zastanowić się, czy Wyrocznia potrafi przewidzieć zachowanie Smitha. Nie jestem absolutnie w stanie tego stwierdzić, lecz skłaniam się ku "tak". Jedyny powód, dla którego tak mówię, to metafizyczny smaczek jakiego dodałoby to opowieści... Każdy z nas zostałby postawiony w sytuacji, w której zmuszony byłby zastanowić się "skąd ona mogła to wiedzieć?", głęboko poruszony faktem, iż wszystko to prowadziła ku zakończeniu jakaś niewidzialna siła. Zdecydowanie uczyniłoby to trylogię prawdziwie epicką opowieścią.

Oblicze piąte: Lustrzane odbicie Neo. Każde z zaprezentowanych obliczy Smitha prowadzi do jednego podstawowego wniosku: Smith jest lustrzanym odbiciem Neo. W uproszczonej interpretacji znaczyłoby to, że Smith, będący "odbiciem negatywnym", ma służyć jedynie podkreśleniu pewnych cech Neo. Tak oczywiście jest, lecz to jedynie cząstka prawdy. (Można powiedzieć, że jest to firmowy znak dobrej fabuły i umiejętnej narracji -- osiąganie wielu poziomów funkcjonalności takiego zabiegu.) Umieśćmy naprzeciw siebie poszczególne cechy naszych protagonistów.

Neo

* Zabity przez Smitha, następnie wskrzeszony
* Ma misję-cel (dotrzeć do Źródła)
* Umotywowany przez miłość
* Posiada wciąż rosnące, ponadnaturalne umiejętności
* Transcendował "system"
* Hakuje Matrix, następnie rzeczywistość

Smith

* Zabity przez Neo, następnie wskrzeszony
* Ma misję-cel (zniszczyć Neo)
* Umotywowany przez nienawiść
* Posiada wciąż rosnące, ponadnaturalne umiejętności
* Transcendował "system"
* Hakuje Matrix, następnie rzeczywistość

Można tak wyliczać bardzo długo. Spotykamy się z tym również w pierwszym filmie (choć przy użyciu odmiennej symboliki) i podejrzewam, że dualizm ten jeszcze wzrośnie w Rewolucjach. Wątek ten wskazuje pewne wnioski dotyczące całej historii, do czego powrócę w rozdziale jej poświęconym.

Bardzo łatwo jest dostrzec lustro Neo/Smith z krytycznego punktu widzenia, jeżeli uznamy ich za jedną postać. Znaczyłoby to, że: Skoro są największymi wrogami, to Neo (ponieważ on jest głównym bohaterem) jest w konflikcie z samym sobą. To bardzo dobre podejście. Przypomnijcie sobie, jak Serafin, który walczył z Neo (najwyraźniej padł między nimi remis!), stwierdził: "Dopiero w walce poznaje się człowieka naprawdę." A co stało się, gdy Neo i Smith spotkali się ponownie? Właśnie. Dodajmy do tego mordercze zamiary Smitha wobec Neo (tzn. zawładnięcie, czyli poznanie). Jeżeli Smith może być uznany za odłamek psyche Neo –- część Neo, która usiłuje poznać siebie samego, to wzbogaca to znacząco motyw wędrówki Neo ku Oświeceniu.

Nie pozwólcie jednak, aby ten ostatni akapit spowodował, że zboczycie nieco z właściwej drogi rozumowania. Z symbolicznej perspektywy wszystko się zgadza, lecz aby ujrzeć, jakie niesie to ze sobą implikacje fabularne, musicie wykonać taki oto myślowy eksperyment: Stwierdziłem, że powinniśmy postrzegać Smitha również jako wyznacznik dla postaci Neo, ponieważ to Neo jest głównym bohaterem. Lecz dlaczego właśnie on? Nie znamy jeszcze całej historii. Załóżmy więc, że to Smith jest głównym bohaterem; albo, że Neo i Smith to główni bohaterowie występujący przeciwko...Architektowi? Całkiem możliwe. Spójrzcie, jak postać Neo pozwala nam wyjaśnić pewne aspekty Smitha. Smith też istnieje w ramach tej opowieści z jakiegoś punktu widzenia. Został zmuszony sprzeciwić się systemowi-Matrix, tak jak Neo sprzeciwia się systemowi-Matrix. Mieszkańcy Zion ubóstwiają Neo, lecz czy istnieją wśród maszyn wyznawcy Smitha? Jeżeli Smith ma być zbawicielem maszyn, tak jak Neo zbawicielem ludzkości, to muszą się one przygotować na naprawdę potężny i nieprzyjemny wstrząs.

[6] Cóż za wspaniały dowód na to, że wszystkie maszyny nie działają razem, na tej samej płaszczyźnie. Agenci chronią niezmiennego trwania Matrix, nie podlegają jednak bezpośrednio Architektowi. Jest on więc deistyczny w swym braku zaangażowania. Stworzył to miejsce, lecz nie ma nic wspólnego z tym, w jaki sposób ono działa z dnia na dzień. Bardzo ciekawe wydaje się też, że słudzy Merowinga (konkretnie Bliźniacy) walczyli z agentami przy bezpośrednim spotkaniu -- co świadczy o tym, że Merowing również nie ma nic wspólnego z ogólnym funkcjonowaniem Matrix. [powrót]

[7] Neo też przekracza tę granicę. Stwierdzenie, że "czuje" zbliżające się mątwy, znaczy prawdopodobnie, że on również, tak jak Smith, wypełnia sobą lukę dzielącą ludzi od maszyn. [powrót]
Cała historia

Do tej pory historia przedstawia się w następujący sposób:

* Powstaje/rodzi się 01.
* 01 chce współistnieć z ludźmi i składa im tę propozycję. Idealnie współgra to z Księgą Rodzaju. Pamiętajcie, że 01 to Bóg. (Uważam, że to bardzo wzniosłe, aż poruszające.) Oto jak ma się do tego Księga Rodzaju, w klasycznej zresztą interpretacji: istnieje "dobro proste" oraz "dobro złożone", jak nazywa je C.S. Lewis. Prostym dobrem byłoby zaakceptować propozycję Boga i współistnieć według niej. Dobro złożone polega na odrzuceniu Boga, poznaniu popełnionego błędu oraz ostatecznym powrocie do Boga. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że dobro złożone jest większym dobrem niż dobro proste. Nie ma nic bardziej ludzkiego, moim zdaniem.
* Ludzkość odrzuca propozycję 01, co oznacza początek cyklu złożonego.
* Ludzkość w swej pysze jest przekonana, że pozbędzie się Boga zaciemniając niebo. Pośród wszystkich metafor obecnych we współczesnej literaturze i kinie, niewiele jest podobnie eleganckich i tak pełnych treści. Niebo to Niebiosa, więc jest to porwanie się na Niebiosa. Wow.
* Napaść na Niebiosa kończy się porażką, ludzkość zostaje strącona w otchłań. Mówiąc konkretnie –- ludzie przegrywają wojnę z maszynami i zostają ujarzmieni.
* Dwie wersje Matrix zostają wypróbowane, lecz przyjmuje się dopiero trzecia, która pozwala ludziom na rozwój (aby nie odrzucili jej, tak jak poprzednich). Maszyny nie do końca rozumieją aspekt rozwoju w nowym Matrix, próbują więc go zwalczać.
* Wyrocznia, która pomaga zaprojektować Matrix 3.0, kontempluje ukończone dzieło i stwierdza, że ludziom uda się ostatecznie transcendować Matrix. (W bohaterskim stylu, ktokolwiek tego dokona będzie mógł przekazać ten dar swemu społeczeństwu, które niewątpliwie na tym skorzysta.) Rozumie też, że transcendencja ta jest niezbędna, aby maszyny były w stanie ewoluować. Widzi, że w skomplikowanej relacji pomiędzy człowiekiem a maszyną, ewolucja człowieka daje korzyści obydwu stronom i pomoże rozwijać się maszynom.
* Pojawia się Neo 1.0, wybiera odrodzenie Zion, cykl rozpoczyna się po raz drugi. Kolejna czwórka powtarza schemat.
* Pojawia się Neo 6.0, wybiera Trinity, rozpoczynając tym samym Rewolucję (tzn. przejście do nowego porządku). Wybór ten jest niezmiernie ważny, gdyż Trinity [Trójca (Św.) -– przyp. tłum.] jest tożsama z boskością. Jest to jeden z najbardziej złożonych i bogatych w treści motywów, z jakim kiedykolwiek spotkałem się w utworze fikcyjnym. Ludzkość osiągnęła "prostą" boskość poprzez stworzenie istoty na swoje podobieństwo. Osiągnie boskość "złożoną", gdy zjednoczy się ze swoimi odrzuconymi dziećmi. Tak samo maszyny.

Teraz wchodzimy więc w teren czystej spekulacji. Wydaje mi się jednak, że następujące wnioski wypływają bezpośrednio z mojej analizy:

* Neo i Smith to dwie superpotężne istoty z "przeciwnych" obozów, jednak zmierzające ku wspólnej konkluzji. Razem osiągną pewien rodzaj Oświecenia ("razem" w sensie takim, że to prawdopodobnie walka będzie czynnikiem poznawczym, czyli "zrozumieją coś podczas walki ze sobą").
* Mówię o "przeciwnych" obozach, gdyż końcowym produktem trylogii będzie nowy świat maszyn i ludzi, zmierzających wspólnie w przyszłość. Ziemia i Niebiosa zbliżą się do siebie.
* Stare systemy upadną. Na pewno. Ludzie powrócą na powierzchnię. Matrix 3.0 zostanie usunięty, więc całkiem prawdopodobne jest, że powstanie Matrix 4.0, lecz tym razem nie będzie narzędziem zniewolenia, lecz wyzwolenia.
* Idę o zakład, że słońce przebije się przez chmury. To byłaby filmowa dziesiątka w skali 1-10.
* Wszyscy, którzy będą mieli coś do stracenia przez obalenie systemu, pojawią się w Rewolucjach. Powróci więc Merowing. Powrócą agenci.
* Spodziewajcie się niespodziewanych przymierzy między ludźmi i maszynami, najprawdopodobniej pod koniec filmu.
* Rola i postać Wyroczni nie zostanie w pełni ujawniona. To samo dotyczy Architekta. To w końcu bogowie.
* Bariery konceptualne pomiędzy Matrix i Światem Rzeczywistym zostaną zatarte jeszcze bardziej niż teraz. Podejrzewam, że wzmożona interakcja człowiek/maszyna, obserwowana do tej pory głównie w Matrix, zostanie jeszcze silniej wyrażona w rzeczywistości (a la powstrzymanie mątw przez Neo).
* Jeszcze więcej bullet-time.


Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Upierz




Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 68
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 03:49, 25 Gru '08    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przeczytałem całe, i szczerze powiem trochę to wszystko zakręcone.

Film ogólnie skierowany do wszystkich, podobnie jak książka o małym księciu. Według mnie każdy znajdzie coś dla siebie, fani Sc-fiction znajdą "niesamowita historie", fani sztuk walki znajdą efektowne walki, kobiety pewno uznają to za miłosny melo-dramat. Totalnie wyżyłowani intelektualnie ludzie znajdą taką własnie teorie.

Coś pięknego Smile To wyjątkowo dobrze pomyślany film. Jeden z pierwszych, nad którym postanowiłem głębiej się zastanowić.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Lestar




Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 557
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 03:43, 02 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przeczytałem to wyżej i wymiękłem... Tańcząca, powiedz mi, po jaką cholerę wklejasz interpretację matrixa sprzed powstania jego trzeciej części? Przyznaj, sama tego nie czytałaś!

(Najgorsze, że to się okazuje dopiero pod koniec tekstu, którego przeczytanie zajmuje wiele minut życia...)
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tańcząca




Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 2432
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 05:14, 02 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po pierwsze nie tym tonem do mnie chłopcze!

I przeczytaj temat tego wątku :
Co zrozumiałeś z Matrixa?
Każdy ma prawo do wypowiedzi...jest to najlepsza interpretacja matrixa jaką ja czytałam więc się chciałam z nią podzielić...
Nie znalazłeś w niej nic dla siebie interesującego to Twoja sprawa.
O gustach się podobno nie dyskutuje...
Potrafisz zrobić lepszą jakościowo analizę?
To zrób , i przestań mi tu rzucać polską żółcią w stosunku do mnie bo chyba na tym Ci bardziej zależy aniżeli na samym temacie.

P.S Tańcząca z wilkami ma dosyć wampirów emocjonalnych na tym forum i wobec powyższego osobników takich ja ten Pan powyżej ma głęboko w poważaniu co w praktyce daje rezultat: End of Transmission w stosunku do takiej osoby.
Innymi słowy Ja nie podejmuję dyskusji z wampirami emocjonalnymi.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Millais




Dołączył: 06 Gru 2007
Posty: 291
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:26, 02 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jezu! Tańcząca... spokojnie! Poczytaj niektóre wątki, a zobaczysz jak ostre bywają dyskusje. Porównując wasze wypowiedzi to chyba twój opis kolesia bardziej do ciebie pasuje.

Matrix był już wielokrotnie...zwykle wplątany w inne wątki. Choć sama fabuła filmu jest mocno zakręcona a ta interpretacja jeszcze bardziej to większość tłumaczy go sobie na swój sposób. I świetnie. Ja właśnie od kilku dni przeglądam różne materiały, znane i mniej oficjalne n/t Rwandy 94 i Konga z marca tego roku. To właśnie staje się Matrixem, czerwoną pigułką... którą połknąłem jakiś czas temu, ale jej efekt wciąż mnie zaskakuje. Cóż... nie ma specjalnej filozofii w tym że Smith jest dla mnie, i dla wielu z nas współczesnym przekazem medialnym, na podstawie którego mamy taki a nie inny obraz świata. Ciekawe, że większość widzów oglądając pierwszą część filmu kibicowała Neo, żeby łyknął właśnie czerwoną pigułę. Tymczasem żyjemy w świecie, który choć wciąż daje możliwość wyboru cywilizowany świat w imię wygody woli codziennie łykać niebieskie badziewie w postaci Onetu, Interii, WP, Dziennika, GW, Tvn24, etc. Wracając do Konga. Tylko oficjalne źródła podawały 500 zabitych dzieci, kobiet, starców i mężczyzn.....dziennie. Teraz proste pytanie... retoryczne oczywiście.... Co by było, gdyby przez tydzień, 500 osób dziennie zostało zamordowanych w jednym ze stanów USA, bądź kraju UE. Skoro dwa samoloty i dwie rakiety zmieniły świat na zawsze to co zmienił by taki incydent w cywilizowanym świecie?
Dziś by sprowadzić pomoc do zaprowadzenia porządku nie wystarczy zszokować świat ludobójstwem. Wystarczy im podłożyć parę bomb, lub posiadać wystarczjąco bogate zasoby naturalne.
Matrix to świat, w którym najprostsze rozwiązania celowo i z premedytacją rozdmuchuje się do gigantycznego rozmiaru problemu.... by w efekcie nie zrobić z nim nic. A wszystko po to, by ludzie pamiętając komu zawdzięczają swoje wygodne życie nie zadawali zbyt wielu pytań, które mogły by podważyć interesy grup ludzi i istnienie Matrixa.

coś te tę chorobę:

http://www.youtube.com/watch?v=fJEJ6Ar_4IE&NR=1
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
mizaj




Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 189
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:13, 03 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Tańcząca z wilkami" naprawdę robi wrażenie ta analiza, którą wkleiłaś. Tym bardziej że część z końcowych wniosków dotyczących części trzeciej jest trafna. Przydałyby się taka analiza całej trylogii. I w tym miejscu powstaje pytanie kim do cholery są bracia Wachowscy i skąd taka wiedza. Jednocześnie zastanawia mnie, mówiąc kolokwialnie, "po czyjej są stronie"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Tańcząca




Dołączył: 17 Maj 2008
Posty: 2432
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:29, 03 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@ Miziaj ja osobiście nie mam pojęcia po czyjej stronie są bracia Wachowscy szczególnie teraz kiedy obejrzałam Hollywood Iluminati Show z tym motywem daty 9.SEP.01 w ID Neo.

Może Voltar jak będzie miał ochotę to skrobnie nam coś tu i wyjaśni co miał na myśli pisząc w innym wątku ,że :
Voltar
Cytat:
Matrix jest filmem bardziej "anarcho oświeceniowym" niż jakoby "illuminacko-masonistycznym" nt przebudzenia jednostki,


Jeśli nie wtedy trzeba będzie pobadać teren i skonsultować się z innymi truth seekerami Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
marinho




Dołączył: 03 Sty 2008
Posty: 181
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:46, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Matrix w pełni opiera się o gnozę.

To alegoryczny opis przebudzenia człowieka z iluzji otaczającego go świata.

Cytat:
Matrix przedstawia współczesną wersję mitu gnostyckiego, ale z tą niezwykle ważną różnicą, że jawi się w epoce naukowo-technicznej, materialistycznej, w jej (przedostatniej czy ostatniej?) fazie „postmodernistycznej”, tj. apokaliptycznej. Różnicę tę widać przede wszystkim w odpowiednio zmienionej wizji świata w ogóle, a także w języku, w jakim prezentowana jest ta nowa wersja mitu gnostyckiego.

Transcendencję w epoce apokaliptycznej widzi się jako jeszcze mityczny „Zion” (Syjon) ukryty w głębi Ziemi i już całkowicie materialistyczną enklawę-relikt ludzkości ocalałej po apokalipsie (kapsuła chroniąca w przyszłości Morfeusza i jego zbawczy gang). Perspektywę wertykalną zastępuje perspektywa horyzontalna (czasowa): za Keanu Reeves jako Neo, Wybawca miast Nieba mamy już to wnętrze Ziemi, już to przyszłość.

Rolę Demiurga gnostycyzmu w Matrix odgrywa Super-Maszyna czy collectivum maszyn — kreatorów świata Matrix (świata złudy udającej świat materialny). Maya czy rzeczywistość wirtualna? A cóż to za różnica? W każdym wypadku jest to i sen, i więzienie. Jego pozornego charakteru jako quasi-rzeczywistości strzegą — jak archonci w starożytnym gnostycyzmie — strażnicy w rodzaju Smitha.


http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/biblioteka_gnosis/kinema/prokopiuk_matrix2.htm
_________________
Materia jest plastyczna w obliczu Umysłu.
Zapraszam na mojego bloga
http://bezdepozytu.blogspot.com/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Upierz




Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 68
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:11, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Millais napisał:
Ciekawe, że większość widzów oglądając pierwszą część filmu kibicowała Neo, żeby łyknął właśnie czerwoną pigułę. Tymczasem żyjemy w świecie, który choć wciąż daje możliwość wyboru cywilizowany świat w imię wygody woli codziennie łykać niebieskie badziewie w postaci Onetu, Interii, WP, Dziennika, GW, Tvn24, etc.


Bardzo podoba mi się to stwierdzenie Smile

Większość ludzi ogląda Matrixa i w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy że posiada on wewnętrzne przesłanie. Podobnie zresztą jak statua wolności w USA. Ludzie myślą że chodzi o jakaś demokracje, a tu po prostu ich w huja robią Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
aro_klb




Dołączył: 10 Lut 2007
Posty: 1484
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:26, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Problem rozróżnienia plagiatu od inspiracji czy najzwyczajniejszego w świecie przypadku powrócił po tym, jak brat polskiego pisarza science fiction, Adama Wiśniewskiego - "Snerga", oskarżył twórców kultowego już filmu "Matrix" o kradzież pomysłów. Miłośnicy fantastyki nie mają wątpliwości - najgłośniejsza z powieści Wiśniewskiego - "Robot" z 1973 roku została bezprawnie wykorzystana w pierwszej części "Matriksa". Zmagający się z głęboką depresją "Snerg" napisał "Robota" krótko przed samobójczą śmiercią. Stworzył tam teorię Nadistot, które istniejąc obok ludzi, potrafią przemieniać się w następne wcielenia. - Pigułka, którą Neo zjada, żeby znaleźć się w Matriksie oraz telefon, który trzeba odebrać w odpowiednim miejscu po to, żeby móc powrócić do swojego świata, wszystkie te wątki zaczerpnięto ze "Snerga" - wyjaśniał w programie TVN "Uwaga" Marek Oramus z Nowej Fantastyki.

http://film.onet.pl/F,6064,1123520,1,600,artykul.html
I juz wiemy skąd wzięli martixa Wink
_________________
Jestem pisowskim aparatczykiem z małym penisikiem.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Voltar




Dołączył: 29 Sie 2006
Posty: 5408
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 17:42, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak, bo wachowscy czytają polskie sc-fi...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
mizaj




Dołączył: 18 Gru 2008
Posty: 189
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 19:19, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ech, zawsze znajdą się tacy dla których wydarzeniem samym w sobie jest plagiat czy podejrzenie o niego. Słyszałem o tym, nie tylko Wiśniewski ale i Zajdel. Być może to prawda, akurat to że mogli czytać polskie SF i korzystać z jego pomysłów, jest bardzo mocno prawdopodobne. Ale to jest zupełnie inna sprawa. To tylko kwestia podziału pieniędzy, komu ile i za co. Dużo ważniejsza jest dyskusja na temat samego Matrixa, jego skomplikowanej acz spójnej symboliki. Ewentualna kradzież pomysłu, połączenie symboli, mitów, czerpanie z religii, filozofii to nic w stosunku do tego że Wachowscy stworzyli coś bardzo spójnego, pewną nadrzędną jakość którą można nazwać "holonem". Gdyby połączyli to wszystko bez większej głębi i sensu to nie byłoby tematu. To jest najciekawsze i pokazuje, że różnią się zasadniczo od całej masy innych "filmowców".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Upierz




Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 68
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 19:42, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Kolega wyżej dobrze napisał. Mieć pomysł to jest jedno. A dobrze go sprzedać to jest drugie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Lestar




Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 557
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 22:46, 04 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wśród fanów mangi słyszałem opinie, że to, co wachowscy wymyślili już dawno "było" w konwencji anime. Sam takich rzeczy nie oglądam, więc nie wiem.

W innym temacie jest zdjęcie prawa jazdy (czy dowodu, nie wiem) neo, który przestaje być aktualny 11.09.'01. Natomiast data urodzenia neo to 13.09.'71. W kontekście powyższych wywodów na temat kreacji neo na wzór chrystusa przypominam, że ten ostatni rozpoczął działalność w wieku 30 lat. Jakoś tak mi się przypomniało.


[quote=tańcząca z wilkami]P.S Tańcząca z wilkami ma dosyć wampirów emocjonalnych na tym forum i wobec powyższego osobników takich ja ten Pan powyżej ma głęboko w poważaniu co w praktyce daje rezultat: End of Transmission w stosunku do takiej osoby.
Innymi słowy Ja nie podejmuję dyskusji z wampirami emocjonalnymi.[/quote]
Very Happy Very Happy Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
otelodreiP




Dołączył: 06 Sty 2008
Posty: 611
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:22, 05 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Matrix to taka kompilacja filozofii orientalnej(glownie hinduizmu), mangi(ghost in the mashine), polskiego sci-fi Wink, troche mitologii greckiej i egipskiej plus sztuki walki z efektami specjalnymi a no jeszcze zapomnialem o poru dodatkach ze swiata PSI,

Do takiej mieszanki nie trudno dorobic wlasna koncepcje Wink

Generalnie znajduje sie wszystko co powinno byc w klimatach cyberpunkowych, zal tylko ze to miks a nie wlasne koncepcje bo kto siedzial i siedzi w cyberpunku na nim matrix nie zrobil zadnego wrazenia poza FX.
_________________
Czego sie nie dotkne to spierdole !
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
haloocyn




Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 44
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:19, 07 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

jesli dobrze pamietam... nieco anarchistyczny bohater tej opowiesci zyl sobie balansujac na krawedzi prawa jednoczesnie szukajac wroga systemu ktory zdradzi mu jakis sekret (wiedzial czego tak na prawde szuka oprocz nazwy?). kiedy znalazl morfeusza (w zasadzie obie strony sie szukaly) doszlo do przemiany mr. andersona w neo (mial juz taki przydomek jednak nikt pozniej oprocz agentow sie tak do niego nie zwracal).

poprzedzajace to wydarzenie przeslanki aby podazal za bialym krolikiem (jak i same slowa morfeusza ze jak dobrze wybierze to zobaczy gdzie krolicza nora go zaprowadzi) sa nawiazaniem do alicji w krainie czarow [ktorej autor byl chetnym uzytkownikiem entheogenow w tym amanita muscaria (aka. muchomor).]

[offtop] w ksiazce gasienica mowi alicji ze po zjedzeniu jedna strona zrobi ja duza, druga mala. strona czego? grzyba odpowiada G i znika. jak wiesc i kultura informuje makro i mikroskopia to jedne z dzialan wlasnie tego grzyba. (mikro - popularnie uwieczniane krasnoludki dziwnym trafem hasaja sobie kolo muchomorow, makro - hydraulik mario w grze pod wplywem grzyba staje sie wiekszy). [/offtop]

wracajac do rzeczy - neo (anagram - one) mial do wyboru i zazyl "substancje wyzwalajaca, otwierajaca oczy i bezpowrotnie zmieniajaca swiadomosc" w postaci bodajze niebieskej (?) pigulki ktora wywolala u niego najpierw halucynacje (krotkotrwaly skutek uboczny co prawda) a pozniej poznanie prawdy o matriksie, symboliczna "smierc w sciekach" i symboliczne z tych sciekow "odrodzenie". jak wspomnialem mr anderson ustepuje miejsca neo.

i tak dalej i tak dalej. historia jednak nie moglaby sie rozwinac gdyby bohater nie spozyl tabletki, lub gdyby mu jej nie ofiarowano. wydaje sie ze caly nacisk poczatkowego watku polozono w kulminacyjnym momencie na konsumpcje niezbednego skladnika calej ukladanki. jesli popatrzec na to z perspektywy slow morfeusza o dziurze krolika i powiazan z entheogenami (jezeli ktos jeszcze nie wie - substancji psychodelicznych pochodzenia naturalnego (sic)) mozna dojsc do wniosku ze wlasnie o nie chodzi.

[offtop] dodam na marginesie ze jak wynika z badan (John Hopkins Institute nt. psylocybiny, John Allegro - dead sea scrolls...) oraz historii, entheogeny wywoluja doswiadczenia "sakralne" u wspolczesnych ludzi jak i wiekszosc starozytnych kultur ma w swych korzeniach entheogeny wlacznie z pre i post-judaistycznymi, polnocno syberyjskimi, germanskimi, poludniowo amerykanskimi itd. gdzie graly glowna role w relacjach z najwyzszym [/offtop]

w tej historii cala masa wszedobylskich odnosnikow do judaizmu, swiata antycznego, gnozy itp. pozostawia duze pole do ciekawego historioznawczego sudoku ktore od czasu do czasu jest milym zajeciem na zimowe wieczory.

uwazam ten film za nieco infantylny ale i widowiskowy. takie wlasnie sudoku. sa gorsze filmy, sa i lepsze. polecam np. pi.

co mnie wlasnie zaciekawilo - glowny bohater ma jeszcze kilka cech mesjasza/proroka/zbawiciela - zostaje wybrany, rozmawia z wybierajaca strona, oddaje zycie za innych caly czas zachowujac "wolna wole".

mam takie pytanko - mimo calej masy odnosnikow do roznych religijnych wierzen, nie ma odnosnika do istoty religii - boga. a moze jest?

sam sie zaskoczylem ile pamietam z tego filmu...
_________________
"na swiecie sa tsy prowdy. jest swieto prowda, tys prowda i gowno prowda."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Lestar




Dołączył: 10 Gru 2008
Posty: 557
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:43, 07 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wg kolesia cytowanego przez tańczącą boga (czy Boga, nie pamiętam) symbolizuje architekt.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
haloocyn




Dołączył: 28 Lis 2008
Posty: 44
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:00, 07 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zdaje sie ze kiepsko szukalem w pamieci Smile przyznam sie ze nie czytalem tego co wkleila tanczaca, poczytam i sie ustosunkuje.
_________________
"na swiecie sa tsy prowdy. jest swieto prowda, tys prowda i gowno prowda."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Fanalityk




Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 517
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 00:02, 08 Sty '09    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Moze ktos ma interpretacje 3 czesci?
prosze o wklejenie.
_________________
www.DavidIcke.pl
"Nasze poglady sa wyuczone, co nie znaczy ze sa prawdziwe.." Bill Hicks
Wiara to Ja, a Wiedza to moj Miecz.

Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Autorskie Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona: 1, 2, 3   » 
Strona 1 z 3

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


A co ty zrozumiałeś z Matrixa?
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.