(....) Chłopców podzielono na grupy - orłów i Grzechotników. Bardzo niewiele trzeba bało, aby stosunki miedzy grupami nabrały charakteru rywalizacji. Chłopcy bardzo szybko zaczęli pomniejszać wartość i osiągnięcia drugiej grupy, do której sami nie należeli. zaczęło się robić jeszcze gorzej gdy badacze zaczęli organizować konkursy i zawody sportowe pociągające za sobą rywalizację obu zespołów. Bardzo szybko chłopcy z obu grup zaczęli się wyzywać, napadać na szałas przeciwnika i kraść.Badacze chcieli wygasić wrogość między grupami. Odizolowali grupy, ale za dużo to nie zmieniało a nasilenie kontaktów pogarszało tylko istniejącą sytuację. Nawet wtedy gdy kontakty te odbywały się w przyjemnych warunkach (wspólne oglądanie filmu, pikniki) ich efekty okazywały się katastrofalne. Badacze zaczęli się obawiać, że wyhodowali Frankensteina. I wtedy spróbowali nowego pomysłu zaaranżowali kilka sytuacji, w których rywalizacja była dla każdej z grup szkodliwa natomiast współpraca stawała się korzystna. Np. pewnego dnia ciężarówka jadąca do miast po żywność "utknęła" w piasku, tylko wspólny wysiłek obu grup mógł doprowadzić do tego, że będą mieli co jeść. Innego dnia "zepsuł" się wodociąg. Mimo, że zmiana nie pojawiła się natychmiast realizacja wspólnych celów doprowadziła do zasypania przepaści miedzy grupami.Właśnie konieczność współpracy doprowadziła do tego, że chłopcy zaczęli postrzegać siebie nawzajem jako całkiem sensownych kolegów, pomocników, przyjaciół.Gdy wspólne wysiłki doprowadziły do upragnionego sukcesu, niemożliwe okazało się dalsze odczuwanie wrogości w stosunku do osób, z którymi razem osiągnęło się sukces.
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz moderować swoich tematów