Ludzkość, jeśli ma przetrwać, (a nie unicestwić się w IIIWŚ) będzie musiała rozwiązać "zagadkę pasa życia". "Pas życia" w Układzie Słonecznym to trzy planety plus Księżyc. Wenus jest póki co niedostępna do eksploracji. Księżyc pełnił prawdopodobnie funkcje ochronne dla Ziemi. Kluczem do zagadki jest Mars, gdzie znajdują się formacje skalne do złudzenia przypominające ruiny zaginionej cywilizacji ludzkiej. Znalezienie przyczyn, dlaczego życie przetrwało tylko na Ziemi i co było przyczyną zniszczenia cywilizacji na pozostałych planetach jest jak odnalezienie pierwotnego korzenia ludzkości określającego pochodzenie, sens i cel życia Człowieka.
Do dzisiaj zachowało się tylko jedno ujęcie obszaru Marsa, na którym znajdują się ciekawe formacje skalne, a było ich co najmniej 4. Pamiętam, że jeszcze w latach 90tych natrafiłem w jakimś czasopiśmie na zdjęcie tych terenów z innej perspektywy. Bardziej uwidoczniony był na nim teren po lewo od "głowy". Dzisiaj na próżno szukać w internecie zdjęć tamtego obszaru zrobionych przez sondy Viking. Nie ma ich tam, ja przynajmniej nie znalazłem. NASA zadbała, o to aby rozgłos na ten temat przycichł publikując bodajże w 2006r. nowe zdjęcie rzekomej "głowy z Marsa" jako - ciekawy przykład gry światła i cienia. No i nie ma w tym nic dziwnego, póki nie ma dowodów na to, że są to wytwory ludzkiej cywilizacji, póty należy stosować zasady "żelaznego racjonalizmu". Amerykanie na pewno, wcześniej czy później, uruchomią program marsjański i do samego końca (czyli do momentu wylądowania) nie pisną ani słowem, że celem jest zbadanie obszarów, na których sondy Viking uwieczniły kamienną twarz człowieka.
Misja marsjańska, to misja dla jednej osoby plus sztuczna inteligencja. Osoba, która podejmie się tej misji będzie musiała posiadać odpowiednie, unikatowe cechy, m.in. musi dobrze znosić proces hibernacji. Dobrą bazą danych do procesu hibernacji był Covid-19, a konkretnie dane uzyskane z przypadków osób, które niekiedy po kilkanaście miesięcy leżały nieprzytomne, podłączone do respiratorów, i które w konsekwencji wyzdrowiały.
Statek kosmiczny misji marsjańskiej może zostać zbudowany tylko na orbicie ziemskiej z dostarczanych pojedynczych modułów. Swoimi rozmiarami będzie przekraczał wszystkie stacje kosmiczne razem wzięte, jakie do tej pory zostały zbudowane. Astronauci mają już doświadczenie w tego typu konstrukcjach.
Po osiągnięciu orbity Marsa, przychodzi czas na lądowanie. Część sprzętu można zrzucić niczym pakunki zabezpieczone warstwą z poduszek powietrznych, z doczepionym spadochronem hamującym. Takie rozwiązania były już pomyślnie przetestowane przez NASA. W taki sposób można przetransportować z orbity na powierzchnię np. sprzęt niezbędny do eksploracji, czy elementy rakiety powrotnej. Potem następuje lądowanie samym lądownikiem wyposażonym w silniki hamujące. Po udanym lądowaniu i rozpakowaniu sprzętu przychodzi czas na eksplorację.
Aby powróć z Marsa należy zmontować rakietę powrotną, zatankować ją paliwem z lądownika i wystrzelić się na orbitę. Po osiągnięciu orbity trzeba zadokować kapsułę do "statku matki". Wtedy można już rozpocząć proces powrotny, wykorzystując do rozpędzenia statku grawitację planety. Następnie należy przeprowadzić proces ponownej hibernacji.