Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
Prawda - główne iluzje - pozbycie się ich   
Znalazłeś na naszym forum temat podobny do tego? Kliknij tutaj!
Ocena:
2 głosy
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Odsłon: 11540
Strona:  «   1, 2, 3, 4, 5, 6, 7 Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 09:35, 23 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Świniopas napisał:

Człowieka stworzyła natura , która powstała z niczego .

Nic (brak przyczyny) miałby być tym z czego powstała natura (skutek).
To jest wiara.

To zaprzeczenie związkowi przyczynowo-skutkowemu.
To tak, jakbyś był informacją złożoną z braku informacji.

Świniopas napisał:
A zatem żyjąc obok siebie , na tym samym świecie - postrzegamy go inaczej - to fakt .

Postrzega się zgodnie z tym, jak przestrzega się dowodzenia.

Cytat:
dowodzenie - rozumowanie uzasadniające dane twierdzenie przez wnioskowanie na podstawie twierdzeń już dowiedzionych.
http://sjp.pwn.pl/slowniki/dowodzi%C4%87.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Azyren




Dołączył: 07 Wrz 2015
Posty: 2349
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 18:33, 23 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

świniopas napisał:
Człowieka stworzyła natura , która powstała z niczego .
Stworzyła ci ta natura istotę rozumną po to , by ta odkryła prawdę że żadnego Boga nie ma .


Równie dobrze można by zastąpić słowo natura słowem Bóg i wychodzi że "Człowieka stworzył Bóg który powstał z niczego". A kto stworzył Boga? Z czego jest zrobiony Bóg i co było zanim powstał Bóg i czy Bóg w ogóle powstał? A może istniał samoistnie w próżni aż postanowił że stworzy świat tylko po to by urządzić wielką hućpę w Izraelu? Bo przecież z czystej logiki wynika że nie ma skutku bez przyczyny, a jeśli jednak uznamy że takowy może istnieć, to dlaczego nie mógł by być nim [owym skutkiem - jeśli nie nadążasz] świat sam w sobie? Jeśli Bóg może powstać z niczego albo istnieć samoistnie, to czemu świat sam w sobie nie może? Jaka jest logika takiej złożoności przyczynowo-skutkowej jeśli jej konsekwencją ma być i tak samounicestwienie (sąd ostateczny)?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Azyren




Dołączył: 07 Wrz 2015
Posty: 2349
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 18:55, 23 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

WZBG napisał:
Azyren napisał:
WZBG napisał:
Ze względu na założenie genetyków o tym, że mutacje gromadzą się w mtDNA, Y-DNA w sposób mniej więcej stały w jednostce czasu wyniki badań genetycznych nie mogą być dowodem


Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jakie masło maślane teraz zaserwowałeś. I po tym widać że z tematu genetyki jesteś zielony i tylko przeczytałeś na szybko kilka haseł z encyklopedii nie do końca je rozumiejąc. Genetyka nie zajmuje się badaniem zmian zachodzących tylko w mitochondrium, ale również na wyższym szczeblu zmianami w mutacji chromosomów zbudowanych z cząsteczek DNA oraz mutacji alleli będących różnymi wariantami genów, będących fragmentami tychże cząsteczek DNA. Mam nadzieję że przemazałem to w sposób zrozumiały.

Mutacje np. Y-DNA powstają stopniowo i chronologicznie, na określonych obszarach kuli ziemskiej, i rozprzestrzeniają się na przestrzeni lat wciąż mutując w kolejne podgrupy pierwotnej hg i ekspandując w różnych kierunkach geograficznych, co stwarza swoistą sieć która poprawnie rozwikłana i odczytana wyznacza szlaki migracji i etapy kształtowania się grup etnicznych. Nie wiem co tu jest dla ciebie niezrozumiałe?

Mam wrażenie że ty celowo starasz się utopić dyskusje w odmętach dygresji, byle tylko uniknąć konieczności odpowiedzi na trudne pytanie. Dlatego zapytam jeszcze raz, prosto z mostu, czy masz jakieś dowody na istnienie starożytnej Lechii i wygnanie z niej plemion Izraela? Odpowiedz tylko tak czy nie i ewentualnie przedstaw na to dowody, albo zamilknij na wieki i nie wklejaj mi już definicji różnych słów ze słownika i strony A4 twojej rozprawki semantycznej na ten temat.


Zaciemniasz sprawę odwołując się do tego, co ma gromadzić mutacje, zamiast do tempa gromadzenia tych mutacji.
Oczekiwałeś, że Dowodem mogą być wyniki badań genetycznych żyjących potomków danej populacji z DNA wyodrębnionym ze szkieletów pochowanych np. w Kurhanach.

Tymczasem genetycy opierają się na ZAŁOŻENIU.

Zakładają, że mutacje gromadzą się w tym co wymieniłeś [1] w sposób mniej więcej stały w jednostce czasu.

Założenia nie mogą być dowodem.

Zatem co ma być dowodem, który jednocześnie nie jest założeniem?

[1]
w mitochondrium, ale również na wyższym szczeblu zmianami w mutacji chromosomów zbudowanych z cząsteczek DNA oraz mutacji alleli będących różnymi wariantami genów, będących fragmentami tychże cząsteczek DNA


Nie rozumiem o co ci teraz chodzi. Podstawowe założenia genetyki populacji zostały potwierdzone empirycznie więc nie są to tylko puste tezy i jak najbardziej spełniają się w roli dowodu.

Nadal mącisz mi tu dygresją próbując usilnie nie odpowiedzieć na zadane pytanie będące sednem tej dyskusji. Czy posiadasz jakieś dowody na istnienie potężnej starożytnej Lechii posługującej się symbolem rozety z której to Lechii wywędrowali wygnani Żydzi?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Agre




Dołączył: 01 Paź 2014
Posty: 469

PostWysłany: 19:01, 23 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

osobiście uważam że naturę , człowieka i jakiekolwiek życie lub też materia zostało stworzone przez czas i przestrzeń
tyle że samą czas i przestrzeń nie jestem w stanie odpowiedzieć kto stworzył
niemniej ogromna zróżnicowana przestrzeń przy ogromnej ilości czasu działa niczym generator kombinacji różne elementy przestrzeni z najróżniejszymi innym oddziałują na siebie dając to różne nowe twory i te także działają na siebie itd.
w końcu gdzieś tam musiała zajść korelacja by powstał człowiek.
I uważam że jesteśmy dziełem przypadku ale fakt że jesteśmy świadomi że myślimy sprawia ze ludzie dostają w pory jacy to niesamowici są a wystarczy tylko jedna zmienna jaką była by np powtórka z akcji z dinozauram.
Ta nasza megalomania mnie trochę drażni, np jak ktoś pyta dlaczego bóg stworzył człowieka tssk.

Ba uważam że jednak umysł jest bardzo interesującym kierunkiem obranym przez ewolucje gdyż człowiek przez niego może się choć trochę zbliżyć do boga.

Proponwał bym może podejść do tego tematu w ten sposób co ludzkość miała by zrobić co miała by potrafić by stać się boskimi istotami wszakże w stosunku do takich mrówek jesteśmy może bogami.
Nie interesują mnie tu żadne aspekty moralne bo to tylko ludzki ogranicznik stabilizacyjny.
Przy czym sam fakt stabilizacji stałości jest sprzeczny z naturą zresztą.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Azyren




Dołączył: 07 Wrz 2015
Posty: 2349
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 23:20, 23 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@Agre

Zanim zaczniemy w ogóle rozstrzygać takie kwestie, należało by najpierw sprecyzować co kto rozumie przez słowo Bóg, bo dla monoteisty będzie to realna istota nadnaturalna, dla panteisty będzie to po prostu świat/wszechświat/natura, dla deisty jakaś bliżej nieokreślona bezosobowa moc sprawcza, a dla wyznawcy paleoastronautyki będzie to po prostu obcy.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 14:56, 28 Sie '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Azyren napisał:
WZBG napisał:
Azyren napisał:
WZBG napisał:
Ze względu na założenie genetyków o tym, że mutacje gromadzą się w mtDNA, Y-DNA w sposób mniej więcej stały w jednostce czasu wyniki badań genetycznych nie mogą być dowodem


Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jakie masło maślane teraz zaserwowałeś. I po tym widać że z tematu genetyki jesteś zielony i tylko przeczytałeś na szybko kilka haseł z encyklopedii nie do końca je rozumiejąc. Genetyka nie zajmuje się badaniem zmian zachodzących tylko w mitochondrium, ale również na wyższym szczeblu zmianami w mutacji chromosomów zbudowanych z cząsteczek DNA oraz mutacji alleli będących różnymi wariantami genów, będących fragmentami tychże cząsteczek DNA. Mam nadzieję że przemazałem to w sposób zrozumiały.

Mutacje np. Y-DNA powstają stopniowo i chronologicznie, na określonych obszarach kuli ziemskiej, i rozprzestrzeniają się na przestrzeni lat wciąż mutując w kolejne podgrupy pierwotnej hg i ekspandując w różnych kierunkach geograficznych, co stwarza swoistą sieć która poprawnie rozwikłana i odczytana wyznacza szlaki migracji i etapy kształtowania się grup etnicznych. Nie wiem co tu jest dla ciebie niezrozumiałe?

Mam wrażenie że ty celowo starasz się utopić dyskusje w odmętach dygresji, byle tylko uniknąć konieczności odpowiedzi na trudne pytanie. Dlatego zapytam jeszcze raz, prosto z mostu, czy masz jakieś dowody na istnienie starożytnej Lechii i wygnanie z niej plemion Izraela? Odpowiedz tylko tak czy nie i ewentualnie przedstaw na to dowody, albo zamilknij na wieki i nie wklejaj mi już definicji różnych słów ze słownika i strony A4 twojej rozprawki semantycznej na ten temat.


Zaciemniasz sprawę odwołując się do tego, co ma gromadzić mutacje, zamiast do tempa gromadzenia tych mutacji.
Oczekiwałeś, że Dowodem mogą być wyniki badań genetycznych żyjących potomków danej populacji z DNA wyodrębnionym ze szkieletów pochowanych np. w Kurhanach.

Tymczasem genetycy opierają się na ZAŁOŻENIU.

Zakładają, że mutacje gromadzą się w tym co wymieniłeś [1] w sposób mniej więcej stały w jednostce czasu.

Założenia nie mogą być dowodem.

Zatem co ma być dowodem, który jednocześnie nie jest założeniem?

[1]
w mitochondrium, ale również na wyższym szczeblu zmianami w mutacji chromosomów zbudowanych z cząsteczek DNA oraz mutacji alleli będących różnymi wariantami genów, będących fragmentami tychże cząsteczek DNA


Nie rozumiem o co ci teraz chodzi. Podstawowe założenia genetyki populacji zostały potwierdzone empirycznie więc nie są to tylko puste tezy i jak najbardziej spełniają się w roli dowodu.


To profesor Tomasza Grzybowski kłamie?
Stwierdza, że przyjmuje się założenie, że mutacje gromadzą się w (tym czym on się zajmuje, ale i w tym co Ty wymieniłeś[1]) sposób mniej więcej stały w jednostce czasu [2]

Takie założenie jest adekwatne dla koncepcji gradualizmu w koncepcjach ewolucjonizmu.
Ale są jeszcze koncepcje saltacjonizmu (skokowy charakter), koncepcje punktualizmu (szybkie niemal skokowe zmiany i dalej brak zmian; stopniowe procesy mikroewolucji).
Czy już istnieją empiryczne podstawy do odrzucenia koncepcji: saltacjonizmu i punktualizmu?


Azyren napisał:

Nadal mącisz mi tu dygresją próbując usilnie nie odpowiedzieć na zadane pytanie będące sednem tej dyskusji. Czy posiadasz jakieś dowody na istnienie potężnej starożytnej Lechii posługującej się symbolem rozety z której to Lechii wywędrowali wygnani Żydzi?


Dlaczego miałbym posiadać dowody poświadczające wygnanie Żydów z ...?

W cytowanym tekście mamy:
Cytat:
P.s. A ci, którzy nie wierzą mi, że za konspiracją stoją Zaprzysiężeni, Nikolaici, grupa Rusa i grupa A-bra/h/m, radzę zobaczyć, jak wygląda flaga ziemi, będąca kopią symbolu starożytnej Lechii.
viewpost.php?p=322448


Prosisz o dowody, więc za wiarą w to, że za konspiracją stoją... nie ma dowodów.

W języku tureckim (z czasów imperium osmańskiego) Polska miała określenie Lechistan [3].
Starożytność [4] to nie tylko okres przed i po Chrystusie, ale również określenie starodawności czegoś.
Przykład symbolu starodawnego z dawnego okresu, gdy Polska była określana mianem Lechistanu:


Cytat:
This wooden ceiling beam displayed at the Rural Architecture Museum of Sanok (Sanok, Poland) dates from 1681 and shows an incised hexagonal pattern that was supposed to protect the house from lightning strikes.
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:FoL_Sanok_1681.jpg
Dokładniejsze informacje odnośnie tego symbolu posiadają pracownicy muzeum: http://skanseny.net/skansen/sanok



Przypisy:
----------------
[1]
w mitochondrium, ale również na wyższym szczeblu zmianami w mutacji chromosomów zbudowanych z cząsteczek DNA oraz mutacji alleli będących różnymi wariantami genów, będących fragmentami tychże cząsteczek DNA

[2]
Po 6m.30s
Cytat:
I te mutacje zostały po prostu odziedziczone od ostatnich wspólnych przodków dla danej grupy cząsteczek.
W związku z tym te mutacje stanowią w tym DNA mitochondrialnym rodzaj pewnego zegara, ponieważ
tutaj przyjmujemy takie założenie, o którym można dyskutować. To już są dyskusje troszkę akademickie
dyskusje, że te mutacje gromadzą się w mitochondrialnym DNA w sposób mniej więcej stały w jednostce czasu.
Czyli one sobie przyrastają liniowo w jednostce czasu.
https://www.youtube.com/watch?v=TrsJL-XKx68

[3]
Cytat:
Turcy używali określenia Lechistan na kraj zamieszkany przez Lachów (Lechów), czyli Polskę. Wyraz ten złożony jest z Lach (=Lech) i stan, jak Pakistan, Turkiestan itp. Dziwne, że nie ma tego określenia w żadnym ze słowników...
Aleksandra Cieślikowa, prof., IJP PAN
http://sjp.pwn.pl/szukaj/Lechistan

Cytat:
starożytność
1. okres dziejów najstarszych cywilizacji od około 4000 r. p.n.e. do 476 r. n.e.
2. przedmioty pochodzące z epoki starożytnej
3. starodawność czegoś
http://sjp.pwn.pl/szukaj/staro%C5%BCytno%C5%9B%C4%87.html
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:54, 17 Wrz '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

5 powodów dla których praktycy konspiracji są bardziej popularni niż myślisz 16.09.2016 a303

Od dzisiaj praktycy konspiracji powinni być opisywani jako społeczni analitycy wywiadu. Jesteśmy częścią społecznego wywiadu, którego kwaterą główną jest cały świat. Jesteśmy wierni prawdzie, wolności i pokojowi. Dociekamy prawdy, by służyć ludzkości, niesiemy sztandar pokoju i współpracy narodów.



1. Sondaże opinii publicznej pokazują, że większość Amerykanów i ludzi Zachodu zgadza się z poglądami „praktyków konspiracji”; to mniejszość ufa rządom i propagandzie medialnej.

Sondaże dowodzą, że zaufanie publiczne do mediów jest najmniejsze w historii. Ich rekordy kłamstwa są trudne do ukrycia. Nawet użycie największej machiny propagandowej nic nie pomaga. Wzrost wpływów i znaczenia globalnych mediów alternatywnych przełamał zły urok. Media głównego nurtu nie są już mainstreamem. The old fringe is the new mainstream. http://disquietreservations.blogspot.ca/.....e-why.html

Praktycy konspiracji sprawdzili się przy wielu problemach i historycznych wydarzeniach, 11 IX jest z nich najważniejszy. Poglądy praktyków konspiracji są bardziej popularne niż kiedykolwiek, ponieważ mówią oni prawdę.


26.12.2015

Jesse Ventura, były gubernator Minnesoty, przetestował to na widowni programu w CNN w prowadzonym na żywo show Piersa Morgana 17 IX 2012 r. W 11 minucie, 45 sekundzie tego nagrania [usunięte], Piers Morgan mówi do Ventury: „Myślę, że w kilku punktach masz rację, ale niektóre twoje poglądy są stuknięte”. Ventura odpowiedział: „To twoja opinia”, następnie zwrócił się do widowni w te słowa: „Ilu z was uważa, że mam walnięte poglądy?”. Jedna osoba podniosła rękę do góry. Ventura kontynuował: „Ilu uważa, że robię sensowne uwagi?” Widownia zaczęła wiwatować i klaskać. Ventura powiedział Morganowi: „Jesteś w mniejszości, mój drogi przyjacielu.”

2. Etykietka „teorii spiskowych” doszczętnie się zużyła i w dyskursie publicznym nie jest już skuteczna w walce z krytykami poczynań rządów.

Uczciwi intelektualiści zachodni zauważyli, że etykietka „teorii spiskowych” http://www.infowars.com/freedom-of-speec.....ory-label/ jest absurdalna; jest ona używana w dyskursie publicznym w celu zmarginalizowania „niewygodnych” poglądów. W obraźliwy sposób używają jej rządowi oficjele i dziennikarze w celu niszczenia woli narodu oraz wiarygodności dysydentów.

Jest znakiem społecznego i intelektualnego postępu iż coraz więcej ludzi obawia się prawdziwych intencji ukrytych za tym nałogowym, totalitarnym etykietowaniem przez rząd i media.

3. Media alternatywne zwiększają polityczną świadomość Ameryki i Zachodu, uwalniają miliony z propagandowych więzień, których kraty wykonano z rządowej nowomowy.

Dzięki internetowi i mediom alternatywnym powody dla których ludzie odrzucają teorie spiskowe http://disquietreservations.blogspot.ca/.....ories.html są dziś dobrze znane. Ta głęboka zmiana jest efektem wytworzenia się wśród ludzi samoświadomości. Dzięki temu nie jest już tak łatwo jak kiedyś ich wykiwać używając rządowych fałszywych flag i oszustw.

Miliony rozważnych osób traktują poważnie antyrządowe wystąpienia, podczas gdy wcześniej nie traktowali ich – jako „teorii spiskowych” – serio. W nowym języku, sprzeciwiającym się rządowej opresji, termin „teoria konspiracji” nie przystaje do alternatywnych newsów, alternatywnej historii, alternatywnych interpretacji bieżących wydarzeń.

4. Sprzecznościom oficjalnej narracji coraz trudniej jest nadawać wiarygodność.

Niemożliwym jest trzymanie się jednej ścieżki wśród tylu oficjalnych kłamstw. Ostatnie rewelacje z Libii i Syrii postawiły narrację mainstreamu w sprzeczności. Po nieoficjalnym zbrojeniu i finansowaniu powiązanych z al‑Kaidą grup w obu krajach, pewni politycy zachodni oraz ich znajomi z Izraela i monarchii arabskich, kłamliwie argumentują, że wzrost radykalizmu islamskiego wymaga poważnej interwencji Zachodu.

Jednak to ich zwodnicza polityka jest powodem wzrostu radykalnego islamu w świecie arabskim więc podawane przez nich powody interwencji i wojen są budowane na piasku.

W nowym środowisku informacyjnym, praktycy konspiracji są w stanie rzeczowo interpretować przełomowe wydarzenia historyczne poprzez dostarczanie dowodów i historycznych analiz do poparcia swoich tez.

5. Rozrost publicznej społeczności wywiadowczej w przeciągu ostatnich kilku lat jest przeciwwagą dla wzrostu potęgi tajnych służb oraz ich szpiegów w mediach korporacyjnych.

Od dzisiaj praktycy konspiracji powinni być opisywani jako społeczni analitycy wywiadu. Jesteśmy częścią publicznego wywiadu, którego kwaterą główną jest cały świat. Wywiad społeczny znajduje się w Ameryce Północnej, Ameryce Łacińskiej, Europie, Chinach, Rosji i na Bliskim Wschodzie. Jesteśmy wierni prawdzie, wolności i pokojowi. Dociekamy prawdy, by służyć ludzkości, niesiemy sztandar pokoju i współpracy narodów.

Prawda o 11 IX i ruch sprawiedliwości są owocami społecznego wywiadu. Będą szybko rosły – coraz więcej ludzi otwiera oczy i spogląda na bieżące wydarzenia krytycznym okiem.

Konkluzja: propaganda załamuje się. Prawda o 11 IX przenika do powszechnej świadomości. Bądź optymistą. Odpowiedzi spoglądają nam prosto w twarz. Stoimy przed rozwiązaniem. Wystarczy obserwować.

Autor: Saman Mohammadi

[W oryginalnym tytule artykułu „conspiracy theorists” znaczy „teoretycy konspiracji”. Pozwoliłem sobie jednak przełożyć to na „praktyków konspiracji”. Ted Gunderson, agent FBI, mawiał: „Nie jestem teoretykiem konspiracji, jestem realistą konspiracji. Ona tam jest”. To wszystko nie są jedynie teorie; jest to prawda – praktyka. – Ussus]

5 reasons why conspiracy theorists are more popular than you think

Źródło: http://wariscrime.com/new/5-reasons-why-.....you-think/

Tłum. Ussus
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/5-powo.....sz-2016-09
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:46, 18 Wrz '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Prawda zawsze zwycięża!

"Teorie Spiskowe" w świetle nauki. 15.07.2013



Według ostatnich badań naukowych z dziedziny psychologi i nauk społecznych przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii i USA wynika, że w przeciwieństwie do ugruntowanego stereotypu, ludzie wyznający "teorie spiskowe" wydają się być bardziej

rozsądni niż ci, którzy je kwestionują i akceptują oficjalne wersje zdarzeń.

Najnowsze badania opublikowane 8 lipca br. przez dwóch psychologów brytyjskich Michael'a J. Wood'a i Karen M. Douglas z Uniwersytetu w Kent w książce pod tytułem:

"What about Building 7? A social psychological study of online discussion of 9/11 conspiracy theories"

("Co się stało z budynkiem 7? Socjologiczno-psychologiczne studium nad dyskusją online na temat teorii spiskowej 11 września 2001 roku")

dotyczą porównania dwóch grup poddanych badaniom, tj. grupy wierzącej w spiski ("pro-spiskowe teorie") oraz tych, którzy je odrzucają ("anti-conspiracy). Obie te grupy wypowiadały się na temat w/w zamachu 11 września 2001 roku w Nowym Jorku.

Okazało się, że osób kwestionujących oficjalną wersję wydarzeń jest ponad dwa razy więcej niż tych, którzy ją uznają:

"W całkowitej liczbie 2174 uzyskanych komentarzy, 1459 zostały uznane jako pro-spiskowe, zaś 715 jako konwencjonalne".

Innymi słowy, stosunek liczby osób wypowiadających się w sprawie zamachu 11 września jako spisku do osób uważających, że wersja oficjalna jest jedynie słuszną wynosi ponad 2:1. Oznacza to, że wbrew potocznej opinii zwoleników teorii spiskowych jest zdecydowana wiekszość, zaś tych którzy je odrzucają przyjmując zawsze wersję oficjalną jest wyizolowaną mniejszością.

Być może dlatego- wyjaśniają autorzy pracy naukowej- zrozumiała jest agresja tych, którzy odrzucają teorie spiskowe, bo zdają sobie sprawę, że są w nieliczącej się mniejszości: "....badania wykazały, że ludzie, którzy preferowali oficjalne wyjaśnienie wydarzeń 11 września, byli bardziej agresywni, gdy próbowali przekonywać swoich pro-spiskowych adwersarzy".

Ponadto, okazało się, ze anty-spiskowcy są ludźmi nie tylko wrogimi dla tych, którzy wyznaja teorie spiskowe, ale również są oni fanatycznie przywiązani do swoich racji. Według nich teoria spiskowa polegająca na tym, że niemożliwe jest aby 19 Arabów, którzy nie umieją latać i do tego są zdalnie dowodzeni przez faceta ukrytego w afgańskich górach i do tego będącego dializowanym, mogła precyzyjnie trafić samolotami w wieże WTC, jest nieprawdziwa i co nie podlega żadnej dyskusji.

Z drugiej strony tzw. wyznawcy teorii konspiracyjnych, nie są całkowicie przekonani, że znają całą odpowiedź na temat tego co się tam naprawdę wydarzyło, i że wszystko udało już im się wyjaśnić: "Ludzie, którzy sądzą, że 11 września to był spisek rządowy, nie promują jakiegoś jednego wytłumaczenia jej przyczyn, ale próbują logicznie obalić oficjalną wersję, szukając nowych informacji".

Z tego badania autorzy wysuwają ogólny wniosek, że ci którzy kwestionują oficjalną wersję wydarzeń są bardziej otwarci na jej wyjaśnienie niż ci, którzy przyjmują wersję oficjalną, będącą dla nich jedynym wytłumaczeniem.

Wyniki opublikowane w powyższej książce przez brytyjskich badaczy wzmocnione zostały przez nowo opublikowaną książkę "Teoria spisku w Ameryce" napisaną przez politologa Lance deHaven-Smith'a, która została wydana na początku tego roku przez University of Texas Press.

Profesor deHaven-Smith wyjaśnia, dlaczego ludzie nie chcą być zaszyfladkowani jako wyznawcy "teorii spiskowych" . Otóż termin "teorie spiskowe" został wymyślony i wprowadzony na szeroką skalę do obiegu pulicznego przez CIA w celu zdysredytowania i ośmieszenia ludzi kwestionujących oficjalną wersję zabjóstwa prezydenta John'a F. Kenendy'ego (JFK): "Kampania popularyzacji terminu 'teoria spiskowa' prowadzona przez CIA miała na celu przekonanie społeczeństwa do tego, że jej wyznawcy są osobami niezrównoważonymi psychicznie, a wzt. nie warte brania ich na poważnie. Niestety okazało się, że kampania ta była jedną z najbardziej udanych inicjatyw propagandowych wszechczasów".

Innymi słowy, ludzie którzy używają dla ośmieszenia innych frazesu, że są wyznawcami "teorii spiskowych" są prowokatorami lub bezwolnymi narzędziami (tzw. "pożytecznymi idiotami"- nomen omen termin ten wypromowali sowieccy przywódcy) tych sił w CIA, które miały zadanie ukryć prawdę o zamachu na JFK i jednocześnie ośmieszyć tych, którzy nadal usiłowali dociekać prawdy kwesjonują oficjalną wersję zdarzeń.

DeHaven-Smith wyjaśnia również problem polegający na tym; dlaczego ludzie kwestionujący oficjalny przekaz są chętni do dyskusji w kontekście historycznym. Podkreśla on, że bardzo duża liczba wniosków wynikających z analiz krytycznych oficjalnej wersji wydarzeń okazała się po pewnym czasie prawdziwa, a jednocześnie okazywało się, że było to możliwe wyłącznie po dokonaniu analizy szerszego kontekstu historycznego i znalezienia wspólnego mianownika nie związanych ze sobą pozornie zdarzeń.

Oczywistym dowodem na to może być przywołanie przykładu dwóch zabójstw pozornie nie związanych ze sobą logicznie, tj. zabójstwa JFK i Roberta F. Kennedy'ego (RFK). Oba te zabójstwa, co się okazało dopiero później, utorowały drogę do prezydentury zwolenników wojny w Wietnamie. Według deHaven-Smith'a zawsze powinniśmy łączyć oba te zabójstwa jeśli chcemy znaleźć prawdziwe motywy ich organizatorów.

Opinię tą podtrzymuje również inny badacz, psycholog Laurie Manwell z Uniwestytetu Guelph, która zgadza się, że rozpropagowanie przez CIA terminu "teorii spisowej" utrudnia prowadzenie obiektywnych badań poznawczych. Zwraca uwagę w artykule opublikowanym przez "American Behavioral Scientist" (2010), że ludzie odrzucający myślenie anty-spiskowe nie są w stanie wyciągnąć obiektywnych wniosków ze względu na niezdolność do zaakceptowania niezależnych źródeł informacji, które są sprzeczne z oficjalną wersją wydarzeń, co powoduje u nich dysonans poznawczy.

W tym samym numerze "American Behavioral Scienist" profesor Steven Hoffman z University of Buffalo zauważa, że nastawieni anty-spiskowo ludzie są zazwyczaj ofiarami silnego "efektu potwierdzenia", co oznacza, że poszukują tylko takie informacje, które utwierdzą ich w swych utartych wcześniej oficjalnych przekonaniach, natomiast odrzucają możliwość rozszerzenia swej wiedzy o "teorie spiskowe" aby nie zakłucić swojego punktu widzenia. Jednocześnie wyznający tylko oficjalną wersję wydarzeń nie chcąc byż zaszufladkowani jako margines, którym według oficjalnej propagandy są wyznawcy "teorii spiskowych" podświadomie kierują się w stronę pozornej większości, czyli tak zwanych "prawomyślnych", a więc nie budzącej kontrowersji "większości".

Ekstremalizm irracjionalny tych, którzy atakują "teorie spiskowe" bardzo dobrze objaśniony przez profesorów Ginna Husting i Martin Orr z Boise State University. W 2007 roku w artykule pod tytułem: "Dangerous Machinery: 'teroii spiskowych' jako transpersonalnej strategii wykluczenia" zdefiniowali to zjawisko jako etykietowania, które wyklucza dociekanie do źródeł prawdy.

Na zakończenie chcę dodać, że dzięki internetowi można zakwestionować oficjalną wersję zdarzeń docierając do dokumentów, świadków czy też innych posiadających większą wiedzę jego użytkowników. Dzięki temu 44-letnia kampania CIA, za pomcą której chciano stłumić publiczną debatę na temat prawdy, ponisła fiasko, gdyż możliwość poznania różnych punktów widzenia przez ludzi ciekawych i dociekliwych pozwala wyrobić sobie samodzielnie niezależną opinnię na dany temat.

Dlatego obecnie władze państw demokracji zachodnich (ale nie tylko po podobnie dzieje się i w krajach totalitarnych; ChLR, Wietnam, KRLD, Kuba, Białoruś itd) chcą ograniczyć wolność w internecie podsłuchując i śledząc jego użytkowników, usiłując cenzurować treści pojawiające się w internecie i ograniczyć dostępność do wszystkich jego zasobów.


www.frontiersin.org/personality_science_.....9/abstract
www.psychologia.net.pl/artykul.php
http://adnovum.neon24.pl/post/95651,teorie-spiskowe-w-swietle-nauki
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 12:20, 10 Paź '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Buchanan: W ekonomii kult autorytetu jest ważniejszy niż prawda 8 października 2016 Bloomberg

Lalki źródło: ShutterStock

Ślepe podążanie za autorytetami to typowo ludzka przypadłość, która dotyka ekonomistów nawet po kryzysie finansowym z 2008 roku. Tymczasem w ekonomii podejście takie może przyczynić się do kolejnych szkód w gospodarce. To dobry czas, aby z tym zerwać - pisze w felietonie Mark Buchanan.

Paul Romer, główny ekonomista Banku Światowego, przedstawił niedawno kontrowersyjną odpowiedź na pytanie, dlaczego kryzys finansowy z 2008 roku nie miał dużego wpływu na przedstawicieli akademickiej makroekonomii. Otóż osoby z tej dziedziny – uważa Romer – popadły w pewien kult lojalności, gdzie autorytet pewnych osób jest ważniejszy niż dążenie do prawdy.

Czy jego opinia jest uzasadniona?

Cóż, postawy takie można było zaobserwować wcześniej w obszarze fizyki. Weźmy pod uwagę wczesny rozwój teorii kwantowej z lat 30. XX wieku. Mara Beller, historyk nauki, zwraca uwagę, że duński fizyk Niels Bohr uzyskał tak ekstremalnie silny autorytet w swoim obszarze, że wiele osób zaciekle broniło jego poglądów, bez względu na to, jak niezrozumiałe one były. Beller zauważa, że niezrozumiałość poglądów Bohra tłumaczono „subtelnością i głębią, do których zwykli śmiertelnicy dostępu nie mieli”.

Pewna anegdota będzie pomocna w zrozumieniu tego fenomenu. Młody fizyk, ale już z pewnym dorobkiem, Carl von Weizsäcker, po dyskusjach z Nielsem Boherm był oszołomiony tym, co powiedział duński naukowiec. „Co on miał na myśli?” – pytał sam siebie Carl von Weizsäcker. „Co muszę zrozumieć, abym był w stanie wyjaśnić, co Niehls miał na myśli i dlaczego to co mówi, jest prawdą?” Założenie Weizsäckera było następujące: nieważne, jak bardzo to co powiedział Niels, było skomplikowane i sprzeczne. To musi być prawdziwe, skoro powiedział to Niels.

Tego typu sposób rozumowania to typowo ludzki fenomen. Tymczasem dobra praktyka naukowa powinna być z natury wywrotowa. Ale ludzie mają słabość do autorytetów. A jak wielu młodych ekonomistów zadaje sobie dziś pytanie o uporządkowanie rzeczy i uczynienie nauki zrozumiałą?


Wracając do naszej historii, fizyka kwantowa nie otrząsnęła się szybko i łatwo z autorytetu Bohra. Wymagało to wysiłków odważnych jednostek, które gotowe były poświęcić swoją popularność. Irlandzki fizyk John Bell przez wiele dekad pracował w Europejskim Centrum Badań Nuklearnych, a dorywczo zajmował się swoją prawdziwą pracą – podstawami fizyki kwantowej. Jego publikacje pojawiały się w drugorzędnych periodykach, ponieważ wówczas – większość fizyków znajdowała się pod urokiem Bohra i odrzucała tematy, którymi zajmował się Bell jako śmiechu warte.

Ostatecznie jednak okazało się, że to Bell miał rację. Autorytet Bohra spowodował, że fizycy ignorowali kluczowe pytania, jakie należało zadać u samych podstaw fizyki kwantowej. Czar Bohra prysł około roku 1990 i od tego czasu zajmowanie się fundamentalnymi problemami z tego obszaru znów było w porządku. Wykonano od tego czasu wiele badań nad tematami, które wcześniej traktowano jako tabu.

Istnieje istotna różnica między fizyką a makroekonomią. Fizycy mieli to szczęście, że impas w obszarze teorii kwantowej nie zahamował tworzenia wynalazków w fizyce stosowanej. Dzięki temu powstały np. laser czy inne urządzenia elektroniczne. W przeciwieństwie do tego, teoria makroekonomiczna należy do najbardziej praktycznych i użytecznych obszarów w ramach ekonomii.

A co się dziś dzieje w obszarze makroekonomii? Krytycy tacy jak Paul Romer są coraz liczniejsi i słyszalni, a przedstawiciele starej szkoły w coraz większym stopniu przechodzą do defensywy. Odbiorcy badań naukowych mogliby pomóc w tym procesie, domagając się budowania prac naukowych w oparciu o bardziej realistyczne założenia. Rozwijane w zgodzie z naukowymi standardami, które mają większe zastosowanie w praktyce. Jeśli agencje zajmujące się finansowaniem badań i banki centralne przestałyby wspierać tworzenie modeli opartych o nierealistyczne założenia – to co Romer nazywa ekonomiką postrealną – dyscyplina ta mogłaby rozpocząć proces samouzdrowienia.

To dobry moment na takie działania. Jak zauważył Barkley Rosser, ekonomista z James Madison University, jednym z pozytywnych efektów kryzysu finansowego jest wzmożenie wysiłków, aby stworzyć bardziej użyteczne alternatywy dla dominujących modeli makroekonomicznych. Jednym z takich podejść jest tzw. programowanie agentowe, które przy pomocy symulacji komputerowych, tworzy elastyczne i szczegółowe modele rynków finansowych, sieci bankowych czy całych gospodarek (w podejściu tym uwzględnia się możliwość otrzymania błędnych danych). Brytyjska Rada Badań Społecznych i Ekonomicznych ogłosiła niedawno finansowanie skierowane do tego typu projektów.

Śladem tej brytyjskiej instytucji powinny pójść także inne – szczególnie te amerykańskie. Dalsze ślepe podążanie za autorytetami w ekonomii może przyczynić się do kolejnych szkód w gospodarce.
KN
Mark Buchanan
http://forsal.pl/wydarzenia/artykuly/981.....rawda.html
_________________
Dzieje się krzywda dokonywana przez jednych na drugich.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Azyren




Dołączył: 07 Wrz 2015
Posty: 2349
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 10:39, 23 Paź '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sama prawda. Zwłaszcza w stosunku do wyznawców świętej trójcy Mises-Hayek-Friedman.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:24, 11 Gru '16    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Przykład iluzji i ich autorzy.

Cytat:
Ziemia płaska i ziemia pusta 28/04/2013



Każdy uczeń w szkole wie, że Ziemia jest ciałem stałym o kształcie kuli lekko spłaszczonej na biegunach, otoczonej bezkresnym Wszechświatem. Od kiedy w roku 1519 Magellan opłynął Ziemię, w jej kulistość mało kto może już wątpić. I właśnie dlatego, że ów pogląd przyjęto powszechnie, kształt Ziemi stał się przedmiotem zabawnych spekulacji wielu pseudouczonych.

W naszym stuleciu zdobyły sobie licznych zwolenników trzy dziwaczne teorie dotyczące kształtu Ziemi. Pierwsza, to teoria Volivy głosząca, że Ziemia jest płaska; druga, że kula ziemska jest wydrążona i otwarta na biegunach, oraz trzecia i najbardziej niewiarygodna ze wszystkich, że żyjemy po wewnętrznej stronie pustej kuli.

Trudno doprawdy uwierzyć w to, że wykształcony Amerykanin, żyjący w pierwszym dziesięcioleciu ery atomowej, może wątpić, że Ziemia ma kształt okrągły. Tymczasem takich jest kilka tysięcy! Większość z nich mieszka w małym, nudnym miasteczku zwanym Zion, w stanie Illinois, nad brzegiem jeziora Michigan, w odległości około czterdziestu mil na północ od Chicago. Ludzie ci, to resztka kwitnącej niegdyś sekty religijnej, zwanej Chrześcijańskim Kościołem Apostolskim w Zionie, założonym w roku 1895 przez szkockiego znachora, Johna Alexandra Dowiego.

W roku 1905 Dowiego usunięto siłą ze stanowiska generalnego superintendenta tego kościoła. W ciągu następnych 30 lat sześciotysięcznym społeczeństwem kierowała żelazna ręka Willburna Glenna Volivy. Większość mieszkańców pracuje w Ziońskich Zakładach Przemysłowych, produkujących najróżnorodniejsze artykuły, począwszy od sznurowadeł, aż do belek. Żadne miasto w Ameryce nie miało bardziej purytańskich praw. Automobiliści jadący wzdłuż wybrzeża jeziora szybko nauczyli się omijać to miasto, ponieważ za palenie papierosów lub gwizdanie w niedzielę groził im areszt lub grzywna.

Voliva był brzuchatym, łysym panem o ponurym wyrazie twarzy, ubranym zwykle w zmięty surdut, z olbrzymimi białymi mankietami. Całe życie był głęboko przekonany o tym, że Ziemia jest płaska jak placek, z biegunem północnym pośrodku, a południowym rozciągającym się wzdłuż obwodu placka. W ciągu wielu lat obiecywał nagrodę w wysokości 5000 dolarów każdemu, kto udowodni, że Ziemia jest kulą. Odbył też kilka podróży dookoła świata, wygłaszając na ten temat odczyty. W jego jednak mniemaniu nie objechał globu, lecz jedynie zakreślił koło na płaskiej powierzchni Ziemi.

Zdaniem Volivy, olbrzymie zwały lodu i śniegu uniemożliwiają statkom dotarcie do skraju Ziemi, zapobiegając tym samym ewentualnemu wpadnięciu statku do Hadesu. Pod Hadesem leżą podziemia, w których mieszkają duchy pewnej rasy zamieszkałej na Ziemi jeszcze przed Adamem i Ewą. Gwiazdy są znacznie mniejsze niż Ziemia i obracają się wokół niej. Księżyc jest ciałem mającym własne światło. A Słońce? Posłuchajmy, co na ten temat mówi Voliva:



„...Jakże niedorzeczna jest myśl, że średnica Słońca wynosi miliony mil i że odległość jego od nas równa się 91 000 000 mil! Średnica Słońca wynosi tylko 32 mile, jego odległość od nas nie przekracza 3000 mil. Tak musi być i żadne rozumowanie tutaj nie pomoże. Przecież Bóg stworzył Słońce po to, by oświetlało Ziemię, dlatego więc musiał umieścić je blisko, aby czyniło zadość swemu przeznaczeniu. Co byśmy pomyśleli o kimś, kto zbudowawszy dom w Zionie lampę mającą go oświetlać umieściłby w Kenosha w stanie Wisconsin?”.

Specjalny numer czasopisma tej sekty „Leaves of Healing” (Uzdrawiające kartki), z dnia 10 maja 1930 roku poświęcono wyłącznie astronomii. Ów stronicowy zeszyt jest chyba najpełniejszym (z tego co się ukazało drukiem) wykładem naukowych i biblijnych racji Volivy, że Ziemia jest płaska i nieruchoma.

Czy ktoś, kto traktuje sprawy poważnie - pyta autor w jednym z artykułów - może uczciwie stwierdzić, iż wierzy, że Ziemia porusza się z tak zawrotną prędkością? Jakże to jest możliwe? Gdyby tak było, podróżowanie w kierunku zgodnym z jej ruchem byłoby łatwiejsze, niż w kierunku przeciwnym. Wiatr powinien wiać stale w kierunku przeciwnym do tego, w jakim porusza się Ziemia. Gdzież są jednak ci ludzie, którzy by w to wierzyli? Gdzie jest człowiek, który wierzy w to, że gdy podskoczy na Ziemi i pozostanie w powietrzu w ciągu jednej sekundy, wyląduje w odległości 193,7 mili od miejsca, w którym podskoczył?”.

W jednym z najbardziej znanych doświadczeń dowodzących obrotu Ziemi posługujemy się urządzeniem zwanym wahadłem Foucaulta. Składa się ono z dużego ciężarka zawieszonego na długiej nici. Na skutek bezwładności ciężarek w czasie wahań pozostaje w jednej i tej samej płaszczyźnie wtedy, gdy Ziemia pod nim się obraca. W wyniku doświadczenia obserwujemy, że płaszczyzna wahań wahadła Foucaulta powoli obraca się. Wspomniany artykuł Volivy najwyraźniej odwołuje się do tego dowodu. „Gdyby ruch Ziemi miał jakiś związek z ruchem wahadła - pyta autor - dlaczego musielibyśmy wprawiać je w ruch? Każdy kto myśli poważnie, przekona się o tym, że w rzeczywistości, gdyby Ziemia wirowała z prędkością, jaką jej przypisują astronomowie, wahadło odleciałoby w przestrzeń i tam pozostało”.

W tym numerze magazynu głównym punktem obrony jest dwustronicowe zdjęcie 12-milowej linii brzegowej jeziora Winnebago w stanie Wisconsin.

Użyto aparatu fotograficznego Eastmana 8 na 10 - brzmi wyjaśnienie. - Soczewki znajdowały się dokładnie na wysokości trzech stóp nad wodą. Każdy może pojechać do Oshkosh i, o ile dopisze pogoda, zobaczyć to na własne oczy. Mając dobrą lornetkę można dostrzec niektóre drobne obiekty na przeciwległym brzegu, z czego wynika poza wszelką wątpliwością, że powierzchnia jeziora jest płaska, czyli jest linią poziomą... Wartość naukowa tego obrazu jest niezmierna”.

Niesłychana ignorancja Volivy ułatwia nam dostrzeżenie pobudek psychologicznych, kryjących się aa tymi nieprawdopodobnymi poglądami. Trudniej je natomiast dostrzec w przypadku maniaków mądrzejszych, którzy potrafią ukryć swoje właściwe motywy działania za zasłoną erudycji i żwawą polemiką. W przypadku Volivy mamy dwie pobudki: chęć obrony dogmatów religijnych i obłędna wiara w swoją wielkość - wiara tak daleka od rzeczywistości, że aż graniczy z psychopatią. Pierwsza pobudka nie wymaga objaśnień. „Jesteśmy fundamentalistami” - zadeklarował gdzie indziej Voliva - „Jesteśmy jedynymi prawdziwymi fundamentalistami”. Istotnie miał rację. W Biblii mamy wiele miejsc, które brane zbyt dosłownie sugerują, że Ziemia jest raczej płaska, niż kulista; tymczasem jedną z podstawowych doktryn kultu Dowiego - jego istotą, jak by ktoś mógł powiedzieć - jest dosłownie przyjmowanie każdego słowa Biblii.

Jednak wyjaśnienie astronomii Volivy tylko na podstawie jakiegoś racjonalistycznego sposobu interpretacji Pisma Świętego byłoby niepełne. W minionych wiekach, oczywiście, takie wyjaśnienie wyczerpywałoby sprawę. W pierwszych stuleciach chrześcijaństwa, zanim zdobyto zupełnie przekonywające dowody na to, że Ziemia jest okrągła, wielu inteligentnych i całkiem rozsądnych teologów wolało interpretować dosłownie pewne wersety Starego Testamentu. Możemy zrozumieć dlaczego, na przykład, Św. Augustyn lub Marcin Luter głosili, że żadna istota ludzka nie może mieszkać po drugiej stronie Ziemi, gdyż nie byłaby w stanie zobaczyć Chrystusa zstępującego na Ziemię przy drugim wcieleniu. Ale co mamy myśleć o człowieku dwudziestego wieku, nie chcącym uznać kulistości Ziemi?

Odpowiedź na to znajdziemy w manii wielkości Volivy. Uważa wszystkich astronomów, za „biednych, ciemnych i zarozumiałych głupców”, i chwali się: „Potrafię w walce intelektualnej rozbić w drzazgi każdego człowieka na świecie. Nie spotkałem nigdy ani profesora, ani badacza, który by wiedział z każdej dziedziny jedną milionową tego, co ja wiem”. Kiedyś w czasie procesu sądowego Voliva zawołał: „Każdy, kto walczy przeciwko mnie, padnie. Zapamiętajcie te słowa! Cmentarze są pełne tych, którzy chcieli mnie obalić. A ten nowy spisek też się znajdzie na cmentarzu. Zniszczy ich wszechmoc boska”. Aczkolwiek sekta Volivy liczyła zaledwie dziesięć tysięcy ludzi, jednak uważał on za słuszne oznajmić, że „dopiero rozpocząłem moje prawdziwe dzieło. Nawrócę resztę Stanów, a następnie również i Europę...”.

Voliva wielokrotnie przepowiadał koniec świata. Mimo że lata 1923, 1927, 1930 i 1935, które miały być latami zagłady, minęły szczęśliwie, nigdy nie przyszło mu na myśl, że ta ciągła niechęć niebios do runięcia nam na głowy dowodzi jego omylności. Zaskoczeniem była także jego śmierć w roku 1942, ponieważ dzięki diecie złożonej z orzechów brazylijskich i maślanki miał dożyć 120 lat.

Dzisiaj w Zionie czasy się zmieniły. Pojawiły się tam inne sekty. Odwołano purytańskie prawa. Dziewczęta używają szminki do ust i lakierują paznokcie; nawet ukazanie się w szortach na głównej ulicy nie pociąga za sobą sankcji karnych! Dziwnym zbiegiem okoliczności Uniwersytet Nowojorski, jako nowy właściciel, sprawuje rządy w Zakładach Przemysłowych w Zionie. Istnieje jednak jeszcze parę tysięcy starych epigonów Volivy, żyjących spokojnie w zrzeszeniu, którzy wierzą w słowa swego nieżyjącego mistrza; że: „tak zwani fundamentaliści odcedzają komara ewolucji, ale przełykają wielbłąda współczesnej astronomii”.

Chociaż trudno znaleźć wyznawcę płaskiej Ziemi, zarówno w Zionie jak i gdzie indziej, który nie byłby fundamentalistą, jednak błędem byłoby przypuszczać, że pochodzenie tej dziwnej wiary tkwi w przesądach religijnych. Najlepszym przykładem teorii dotyczącej kształtu Ziemi, która nie wywodzi się z wierzeń religijnych, jest teoria wydrążonej Ziemi, stworzona przez kapitana piechoty amerykańskiej Johna Clevesa Symmesa. Po wyróżnieniu się odwagą w wojnie 1812 roku Symmes wycofał się z wojska i spędził resztę życia próbując przekonać naród o tym, że Ziemia składa się z pięciu koncentrycznych kul, z otworami na biegunach o średnicy kilku tysięcy mil każdy.



Po raz pierwszy ogłosił tę teorię w roku 1818, w szeroko rozesłanym liście otwartym, w którym nawoływał setki „odważnych towarzyszy” do odbycia wespół z nim ekspedycji polarnej, w celu odkrycia na biegunie „dziur Symmesa”. Dziury te stały się później przysłowiowe. Kapitan bowiem niezłomnie wierzył w to, że ocean przepływa przez oba otwory biegunowe i że życie roślinne i zwierzęce kwitnie zarówno po stronie wklęsłej, jak i na wypukłej powierzchni następnej kuli.

Im bardziej wyśmiewano teorię Symmesa, tym bardziej wzrastał gniew jej twórcy i tym energiczniej szukał on „faktów” potwierdzających swą teorię. Stało się to jego obsesją. W ciągu 10 lat wędrował po Stanach, wygłaszając mowy swoim nosowym, jąkającym się głosem i usiłując zebrać fundusze na planowaną podróż. W latach 1822 i 1823 zaapelował nawet do Kongresu, aby sfinansował jego wyprawę. Petycje te spokojnie odrzucano, aczkolwiek za drugim razem udało mu się, dzięki darowi przekonywania, pozyskać 25 głosów. W roku 1829 na skutek nadmiernego wysiłku związanego z wykładami podupadł na zdrowiu

W Hamilton, w stanie Ohio, gdzie mieszkał przed śmiercią, możemy oglądać zwietrzały pomnik, postawiony przez syna Symmesa swemu ojcu. Kamienny model pustej wewnątrz Ziemi wieńczy ten pomnik.

Najbardziej wyczerpujące opisy teorii Symmesa zajdziemy w dwóch książkach: w Symmes' Theory of Concentric Spheres (Teoria Symmesa sfer koncentrycznych) napisanej w roku 1826 przez Jamesa Mc Bride'a, pierwszego nawróconego przez Symmesa, oraz w The Symmes' Theory of Concentric Spheres (Teorii Symmesa sfer koncentrycznych), opublikowanej w roku 1878 przez jego syna Americusa Symmesa. Znajdziemy tam setki argumentów na rzecz „pustej” Ziemi; argumentów zaczerpniętych z fizyki, astronomii, klimatologii, z wędrówek zwierząt i z opisów podróży. Oprócz tego planeta pusta wewnątrz, podobnie jak kości szkieletu, jest dowodem doskonałości i oszczędności, z jakimi Stwórca te sprawy rozwiązuje. Jeden z uczniów Symmesa tak to sformułował: „Pusta wewnątrz Ziemia, zamieszkała od środka, daje w wyniku największą oszczędność materiału. Rozum, zdrowy rozsądek i wszystkie przykłady we Wszechświecie każą nam przyjąć ostatecznie tę teorię” - mówi syn kapitana.

Przekonania Symmesa nie uczyniły żadnego wyłomu we współczesnej nauce, odbiły się jednak silnie w dziedzinie książek typu „science fiction”. W roku 1820 anonimowy autor, ukrywający się pod pseudonimem kapitana Seaborna, ogłosił zmyśloną groteskę o Ziemi-pustaku, pt. Symzonia. Jest to przyjemnie opowiedziana historia o podróży statkiem parowym do otworu w biegunie południowym Ziemi, dokąd silny prąd morski zaniósł statek poza „krawędź świata”. Po wklęsłej stronie Ziemi kapitan Seaborn odkrył ląd nazwany przezeń Symzonią. Spotkał tam rasę życzliwych sobie istot, ubranych w śnieżnobiałe szaty, mówiących śpiewnym językiem i żyjącym w ustroju socjalistycznej utopii. Edgar Allan Poe w niedokończonej Narrative of Arthur Gordon Pym (Opowieści Arthura Gordona Pyma) opisać miał podobną podróż. Prawdopodobnie Jules Verne nie pisał swojej podróży do środka Ziemi pod wpływem teorii Symmesa, jednak inni autorzy licznych powieści i nowel opierali się bezpośrednio na tej teorii.

Czy Symmes nie oparł swojej teorii na spekulacjach wcześniejszych? Nic na to nie wskazuje, aczkolwiek podobnego poglądu broni wcześniejsza książka Cottona Mathera z roku 1721 pt. The Christian Philosopher (Filozof chrześcijański). Mather z kolei zapożycza swoją teorię z broszury opublikowanej w roku 1692 przez znanego astronoma angielskiego Edmunda Halleya (którego imieniem nazwano kometę). Otóż Halley przekonuje nas o tym, że Ziemia składa się z warstwy o grubości 500 mil i dwóch warstw wewnętrznych o średnicach porównywalnych do średnic Marsa i Wenus, oraz stałego kulistego wnętrza o średnicy zbliżonej do średnicy Merkurego. Każda z tych warstw -- zdaniem Halleya - może być siedliskiem życia. Stałe oświetlenie w dzień zapewniają tym warstwom bądź „specjalne świetliki”, takie jakie umieścił Wergiliusz na Polach Elizejskich, bądź też świecąca atmosfera między warstwami. Kiedy w roku 1716 pojawiła się wspaniała zorza polarna, Halley sugerował, iż jest to świecący gaz ulatniający się z wnętrza. Ponieważ Ziemia jest spłaszczona przy biegunach, warstwa zewnętrzna w tych punktach jest oczywiście odrobinę cieńsza - rozumował Halley – i dlatego gaz łatwiej tamtędy się wydostaje.

W roku 1913 mieszkaniec Aurory w stanie Illinois, Marshall P. Gardner, konserwator maszyn w dużej fabryce gorsetów, opublikował własnym kosztem małą książkę pod tytułem Journey to the Earth's Interior (Podróż do wnętrza Ziemi). Podobnie jak Symmes opisał w niej pustą wewnątrz Ziemię. Dostawał jednak szału na każdą wzmiankę o tym, że swoją ideę oparł na wcześniejszej doktrynie. W roku 1920 rozszerzył książkę do 456 stronic. Na pierwszej stronicy widzimy fotografię autora - tęgiego człowieka z kwadratową twarzą, bladymi oczyma i zwisającymi czarnymi wąsami.

Gardner odrzuca „fantastyczną koncepcję” Symmesa o wielu kulach koncentrycznych twierdząc, że istnieje tylko jedna - zewnętrzna, o grubości 800 mil. Wnętrze tej kuli oświetlane jest stale przez Słońce (o średnicy 600 mil). Na obu biegunach są otwory o średnicy 1400 mil. Inne planety mają budowę podobną. Tak zwane „czapki polarne” na Marsie są w rzeczywistości otworami, przez które czasami można dojrzeć blaski wewnętrznego słońca Marsa. Na Ziemi zaś widzimy je w formie zorzy polarnej, wychodzącej z otworu na biegunie północnym.

Zamarznięte mamuty odnajdywane na Syberii pochodzą z wnętrza Ziemi, gdzie niektóre z nich może tam jeszcze żyją. Z wnętrza Ziemi pochodzą także Eskimosi, jak to wynika z ich legendy o kraju, gdzie stale trwa lato. Jeden rozdział poświęca autor opisowi wyimaginowanej podróży poprzez Ziemię, od jednego bieguna do drugiego. Piękna, kolorowa ilustracja pokazuje wewnętrzne słońce tuż nad linią horyzontu wody, w chwili gdy statek zbliża się do wielkiej krawędzi. Siedem innych rozdziałów poświęcił autor opisowi różnych ekspedycji na biegun północny. Gardner dowodzi, że w rzeczywistości żaden odkrywca nie znalazł się na biegunie.

Autor oznajmia, że nie spodziewa się „bezstronnego przyjęcia” swoich poglądów, a to ze względu na „konserwatyzm uczonych, którzy nie zadają sobie trudu zrewidowania swoich teorii, zwłaszcza wtedy, gdy staje się to konieczne wobec odkryć... dokonanych niezależnie od wielkich uniwersytetów”. „Uczeni - tak się skarży - tworzą swoją zawodową masonerię. Jeśli do nich nie należysz, nie będą cię słuchali”. Wierzy jednak, że w końcu ogół społeczeństwa przyjmie jego poglądy i wymusi na uczonych przyjęcie ich.

Gardner wyraźnie zaznacza, że nie wolno go mylić z innymi pretendującymi do uczoności, jak na przykład z Symmesem, którzy nie opierają swojego myślenia na pewnych faktach. „Łatwo jest zaprzeczyć wszystkim faktom naukowym i stworzyć sobie własne wytłumaczenie powstania Ziemi. Człowiek, który tak postępuje jest pomylony”. Podobnie jak wszyscy inni obłąkani uczeni, Gardner nie jest w stanie potraktować siebie samego inaczej, niż jako zapoznanego geniusza, chwilowo ośmieszanego, lecz predestynowanego do przyszłych zaszczytów. Nieuniknienie porównuje siebie do Galileusza. Uwaga świata odwróciła się od jego wcześniejszych książek jedynie w wyniku wybuchu pierwszej wojny światowej.

I jak na ironię w sześć lat po opublikowaniu przez Gardnera bardzo kosztownego, nowego, poprawionego wydania jego dzieła, admirał Richard Byrd przeleciał samolotem nad biegunem. Oczywiście nie dostrzegł tam żadnej dziury. Gardner przestał wtedy wygłaszać swe wykłady i publikować artykuły, niemniej aż do śmierci, która nastąpiła w roku 1937, był wciąż przekonany o tym, że jego teoria ma pewne zasługi.



Jakkolwiek fantastyczna była teoria Symmesa i jej modyfikacja w redakcji Gardnera, obie zostały pobite absurdalnością przez teorię innego Amerykanina - Cyrusa Reeda Teeda z roku 1870. Jej autor w ciągu 38 lat z niesłabnącą energią wykładał i bronił swego poglądu, że Ziemia jest pusta w środku i że mieszkamy po wewnętrznej jej stronie!

Niewiele wiemy o wcześniejszym okresie życia Teeda. Urodził się na farmie w Delaware County, w stanie Nowy Jork i w młodości był wiernym baptystą. Podczas wojny secesyjnej był żołnierzem Armii Zjednoczenia, przydzielonym do szpitala polowego. Potem ukończył Eklektyczną Szkołę Medyczną w Nowym Jorku i rozpoczął praktykę w Utica w stanie Nowy Jork (eklektyzm był w ubiegłym stuleciu bardzo modną metodą lekarską, sprowadzającą się do stosowania bezwartościowych lekarstw ziołowych).

System Kopernikański, z nieskończoną przestrzenią i olbrzymimi słońcami, musiał przerażać młodego Teeda. Tęsknił za przywróceniem Kosmosowi właściwości zawartych w Piśmie Świętym - za małym, podobnym do macicy, schludnym Wszechświatem. Nie mógł oczywiście wątpić w to, że Ziemia jest okrągła; przecież marynarze okrążali Ziemię. Jeśli tak jest, to gdzie jednak kończy się przestrzeń? Trudno sobie wyobrazić, że można iść i iść i nigdzie nie dosięgnąć jej granic.

Pewnej nocy 1869 roku Teed, siedząc w swoim laboratorium, które założył w Utica do badań alchemicznych, miał widzenie, które szczegółowo opisał w broszurze pt. The Illumination of Koresh: Marvelous Experience of the Great Alchemist at Utica N. Y. (Oświecenie Koresha: Zdumiewające doznanie Wielkiego Alchemika z Utica, stan Nowy Jork). Objawiła mu się piękna kobieta, która opowiedziała o jego dawnych wcieleniach i o roli, do jakiej jest przeznaczony, jako nowy Mesjasz.

Ujawniła mu klucz do prawdziwej kosmogonii. Tym prostym kluczem było, że żyjemy na wewnętrznej stronie Ziemi. Astronomowie mają we wszystkim rację, z tym tylko, że wszystko to się dzieje wewnątrz Ziemi. Czyż w Piśmie Świętym Bóg nie mówi, że „zmierzył wodę w zagłębieniu swej ręki”? (Izajasz 40; 12). Im dłużej nad tym Teed medytował, tym bardziej się przekonywał o prawdziwości twierdzenia. W roku 1870 opublikował pod pseudonimem „Koresh” (Hebrajski odpowiednik Cyrusa) dzieło pt. The Cellular Cosmogony (Kosmogonia komórkowa), w którym naszkicował nowe rewelacyjne odkrycia astronomiczne.

Zdaniem Teeda, Kosmos jest podobny do jajka. Żyjemy po wewnętrznej stronie skorupki; we wnętrzu jajka znajdują się: Słońce, Księżyc, gwiazdy, planety i komety. A co na zewnątrz? Absolutnie nic! Wnętrze jest wszystkim. Nie jesteśmy w stanie zobaczyć całego wnętrza, ponieważ atmosfera ziemska jest zbyt gęsta. Skorupa jajka ma grubość 100 mil i składa się z 17 warstw. Pięć wewnętrznych - to warstwy geologiczne, pod którymi leży pięć warstw mineralnych, pod spodem zaś siedem metalicznych. Słońce znajdujące się w środku otwartej przestrzeni jest ciałem niewidzialnym; widzimy jedynie jego odbicie, które bierzemy za Słońce. Słońce centralne jest w połowie jasne, w połowie ciemne. Jego obrót wywołuje złudzenie wschodu i zachodu Słońca. Księżyc jest odbiciem Ziemi, planety zaś są odbiciami „tarcz rtęciowych unoszących się między warstwami metalowych płaszczyzn”. Ciała niebieskie, które widzimy, nie są materialne; są to miejsca ogniskowania się światła, którego istotę zbadał Teed szczegółowo za pomocą praw optyki.

Wahadło Foucaulta zajmuje w jego książce cały rozdział. „Najbardziej zadziwiające w tym wszystkim - pisze Teed - jest to, że wielu pretendujących do nazwy uczonych akceptuje ten eksperyment”.
Według teorii Teeda, obrót płaszczyzny wahań wahadła następuje pod wpływem Słońca. Cały ów eksperyment - tak wnioskuje autor - „jest najprawdziwszym nonsensem i kiedyś «uczeni» będą się śmieli z własnej głupoty”.



Ziemia rzeczywiście wydaje się wypukła, lecz w myśl wywodów Teeda jest to tylko złudzenie optyczne. Jeśli zadamy sobie trud przedłużenia linii horyzontu dostatecznie daleko, napotkamy zawsze na zakrzywienie Ziemi ku górze. Takie doświadczenie wykonał istotnie w roku 1897 zespół geodetów-koreshejczyków w Gulf Coast na Florydzie. W ostatnim wydaniu książki Teeda jest zdjęcie pokazujące grupę wybitnych uczonych z brodami, w czasie pracy. Używając kompletu trzech tzw. dwuteówek ułożonych w kwadrat - Teed nazywa to urządzenie „rektilineatorem” (wyprostowywaczem) - wytyczali oni prostą o długości 4 mil, biegnącą wzdłuż brzegu, aby w końcu utknąć w morzu. Podobne doświadczenia wykonano w poprzednim roku na powierzchni kanału odpływowego Old Illinois13.

Podobnie jak inni pseudouczeni usiłujący wywrzeć na czytelniku wrażenie posiadania rozległej wiedzy naukowej, również Teed starał się za pomocą żonglerki słownej tak sprawę zaciemnić, aby była trudna do zrozumienia. Tak, na przykład, planety są „kulami substancji skupionej przez wpływ dośrodkowych i odśrodkowych wahań substancji...”. Komety zaś są „czymś złożonym z sił kruozycznych, wywołanych kondensacją substancji przez rozproszenie substancji kolorowej w przerwach przy otwarciu obwodów elektromagnetycznych zamykających przepust energii słonecznej i księżycowej”.

Cechy obłędu Teeda ujawniają się w sposób niewątpliwy w goryczy, z jaką atakuje uczonych „ortodoksyjnych”, nazywając ich „oszustami” „szarlatanami”, którzy „przekupują” swymi pracami naukowymi „ufnych czytelników”. Cały rozdział książki poświęcił „niedorzecznej opozycji” i „upartej niechęci” jego wrogów. Porównuje siebie (tak jak to czyni niemal każdy pseudouczony) do wielkich nowatorów z dawnych czasów, którzy również mieli trudności z uznaniem ich poglądów. „Opozycja skierowana przeciwko naszym pracom jest dzisiaj czymś równie niedorzecznym, absurdalnym i idiotycznym, jak wystąpienia przeciwko pracom Harveya i Galileusza”. W innym miejscu czytamy:
„Zużyliśmy wiele energii i wysiłku, aby problem koreshańskiej uniwersologii poddać dyskusji publicznej. Wysiłki nasze spotkały się jednak z bezczelnym ośmieszaniem i najprzykrzejszymi prześladowaniami, które spotykają, zgodnie zresztą z uświęconą regułą, wszystkie innowacje sprzeczne z ustalonymi zamiłowaniami ogółu... Będziemy dotąd żądali uznania naszej kosmologii, dopóki obrońcy fałszywej «nauki» nie poczują się zagrożeni...”.

I tutaj następuje szokująca i rewelacyjna deklaracja:

„...poznanie wklęsłości Ziemi... jest poznaniem Boga, ponieważ wiara w wypukłość Ziemi jest zaprzeczeniem Boga i jego dzieła. Wszyscy, którzy się przeciwstawiają Koreshanizmowi, są antychrystami”.

Nie dziwmy się więc, że Teed uważał siebie za Mesjasza. Nie dziwmy się też zbytnio temu, że jego lekarska praktyka w Utica, gdzie był znany jako „zwariowany doktor”, nagle skończyła się. Żona jego, w stanie depresji i chora, opuściła go (jego jedyne dziecko, Douglas Teed stał się później znanym na południu artystą i portrecistą). W końcu „Cyrus Wysłannik”, jak siebie nazywał Teed, porzucił całkowicie medycynę i poświęcił się wyłącznie głoszeniu swoich rewelacji.

Musiał być znakomitym mówcą. W Chicago zdobył sobie tak duże uznanie, że osiedlił się tam w roku 1886 na stałe, założył „Szkołę życia” (College of Life) i czasopismo pt. „Guiding Star” (Gwiazda Przewodnia), wkrótce zastąpione przez „Flaming Sword” (Płonący Miecz). Potem założył „Jedność Koreshańską”, małą wspólnotę, mieszczącą się na Cottage Grove Avenue. W roku 1894 „Chicago Herald” przypisał mu 4000 uczniów i obliczył, że w samej Kalifornii zarobił swymi kazaniami 60 000 dolarów. Pismo to przedstawia Koresha jako „niedużego, gładko ogolonego człowieka, w wieku 54 lat, o niespokojnych oczach, które płoną i błyszczą jak rozpalone węgle...”. Na swych wyznawców, zwłaszcza na płeć słabą, działał hipnotyzująco. W latach późniejszych nosił zawsze płaszcz w stylu księcia Alberta, czarne spodnie, rozwiewający się krawat z białego jedwabiu, i miękki czarny kapelusz z szerokim rondem. Trzy czwarte jego uczniów stanowiły kobiety.

W książce Carla Carmera Dark Trees to the Wind (Ciemne drzewa na wietrze) napisanej w roku 1949 znajdziemy doskonały rozdział o koreshanizmie, zawierający relację jednego z członków tej sekty, o tym jak stał się jej wyznawcą. Jego zdaniem istotną rolę w powodzeniu kultu odegrała tęsknota do powrotu do łona matki. Członkiem tym był fryzjer z hotelu Shermana w Chicago. W roku 1900 szedł pewnego dnia wzdłuż State Street i nagle wpadł mu w oczy olbrzymi napis: „Żyjemy wewnątrz”, pod nim jakiś człowiek mówił coś do małego tłumu ulicznego i sprzedawał zeszyty „Płonącego miecza”. Fryzjer kupił jeden zeszyt. „Przeczytałem go tegoż wieczora w łóżku - mówi - i zanim zasnąłem, żyłem już wewnątrz”.

W roku 1890 Koresh otrzymał na Florydzie niedaleko Fortu Meyers kawałek ziemi, gdzie założył miasto Estero. Nazwał je „Nowa Jerozolima” i przepowiedział, że pewnego dnia stanie się ono stolicą świata. Poczyniono przygotowania na przyjęcie ośmiu milionów wiernych. Tymczasem przybyło dwustu. Niemniej jednak zrobili oni wszystko, aby utrzymać tę kolonię, wbrew szyderstwom kilku miejscowych dzienników.

Śmierć Teeda, która nastąpiła na skutek ran zadanych mu przez szeryfa Fortu Meyers w roku 1908, była bardzo kłopotliwa. Teed napisał bowiem książkę pt. The Immortal Manhood (Nieśmiertelna ludzkość) w której głosił, że po „śmierci fizycznej” nastąpi jego zmartwychwstanie; wówczas zabierze do nieba wszystkich tych, którzy pozostali mu wierni. Gdy zmarł 22 grudnia, członkowie wspólnoty rzucili pracę i czuwając przy zwłokach wznosili modły. Po dwóch dniach ciało Koresha zaczęło wykazywać oznaki rozkładu. Nadeszło i minęło Boże Narodzenie. W końcu wkroczył w to urzędnik sanitarny i nakazał pogrzebać ciało.

Uczniowie Teeda pochowali swego ukochanego przywódcę w betonowym grobie na Wyspie Estero. W roku 1921 huragan podzwrotnikowy zalał wyspę i olbrzymie fale zmyły grób. Nie znaleziono ani śladu po zwłokach Teeda.

Sympatyczne pisemko sekty „Płonący miecz” nie umieściło nawet wzmianki o śmierci Teeda. Wychodziło dalej aż do roku 1949, kiedy to pożar zniszczył drukarnię. W roku 1946 w jednym z numerów wspomniano o tym, że Teed w dziedzinie alchemii przewidział bombę atomową. W roku 1947 pozostało zaledwie kilkunastu wyznawców kultu, procesujących się o prawa własności.

W Niemczech pisma Teeda stały się podstawą kultu, który w antynaukowym klimacie ruchu nazistowskiego bujnie się rozplenił pod nazwą „Hohlweltlehre” (Nauka o pustym świecie), albo jako „doktryna pustej ziemi”, proklamowana po raz pierwszy przez Petera Bendera, lotnika ciężko rannego podczas pierwszej wojny światowej. Bender długi czas korespondował z koreshanami, aż do swojej śmierci w nazistowskim obozie koncentracyjnym. Jego praca w dalszym ciągu znajduje uznanie w Niemczech, zwłaszcza u Karla E. Neuperta, którego książka Geokosmos jest najważniejszym źródłem kultu.

W Ameryce, po 60 latach mężnej walki, „Płonący miecz” poddał się. Jego ostatni numer zawiera artykuł pełen oburzenia na opublikowany przez „Life” obraz przedstawiający słone równiny w Utah. Obraz ten ma za zadanie wykazać wypukłość Ziemi. Wydawca „Miecza” napisał list do „Life”, tłumacząc ich pomyłkę. „Life” odpowiedziało: jednak odpowiedź tę wydawcy „Płonącego miecza” uznali za wykrętną.

* * * * * * * *

Przypisy:

13 Teeda teoria pustej Ziemi i inne tego rodzaju teorie są bardzo podobne do tego, co głosił Duran Navarro, prawnik z Buenos Aires. Według relacji ogłoszonych w „Time” w dn. 14 lipca 1947 Navarro uważa, iż grawitacja jest w istocie siłą odśrodkową, powstającą w wyniku obrotu pustej wewnątrz Ziemi zamieszkałej po jej wewnętrznej stronie. W miarę jak się oddalamy od powierzchni Ziemi w kierunku środka kuli, siła oczywiście musi maleć. W tym środku elektrony i protony są tak silnie skupione, że tworzą pewien „foton”, którym jest Słońce.
W tejże notatce „Time” zawiadamia o tym, że w Berlinie ukazała się wiadomość jakoby Ziemia obraca się nie z zachodu na wschód, lecz w kierunku przeciwnym. Do takich wyników doszedł Valentin Herz.
W Niemczech również doszło w końcu do tego, że pseudouczeni dostali raz w skórę. Zachodnioniemiecki adwokat Godfried Bueren zaofiarował śmiało 25 000 marek (około 6000 dolarów) każdemu, kto udowodni, iż jego teoria Słońca-pustaka jest niesłuszna. Według niego Słońce jest płonącą warstwą zewnętrzną, otaczającą zimne wnętrze. To zimne jądro, pokryte roślinnością staje się niekiedy widoczne jako plamy słoneczne, będące tylko krótko trwającymi rysami na rozżarzonej powierzchni Słońca. Niemieckie Towarzystwo Astronomiczne starannie rozprawiło się z tą teorią; a kiedy Bueren odmówił zapłacenia, Towarzystwo wszczęło kroki sądowe.
I nie do uwierzenia - sąd przyznał rację astronomom! Pana Buerena zmuszono do zapłacenia sumy, którą zaofiarował, plus koszty sądowe.


Fragment książki: Martin Gardner - Pseudonauka i pseudouczeni

Data utworzenia: 28/04/2013 @ 03:11
Ostatnie zmiany: 28/04/2013 @ 03:55
http://www.religie.424.pl/ziemia-plaska-i-ziemia-pusta,3346,article.html
_________________
Dzieje się krzywda dokonywana przez jednych na drugich.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3597
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:06, 03 Cze '17    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krótki film o prawdzie i fałszu

SciFun

5 mar 2016

https://www.youtube.com/watch?v=T1vW8YDDCSc
_________________
Dzieje się krzywda dokonywana przez jednych na drugich.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
de93ial




Dołączył: 17 Lip 2013
Posty: 1900
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 17:38, 03 Cze '17    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Film niezły, wskazuje fajnie kierunki, ale jednocześnie posługuje się pewnymi uproszczeniami, naturalnie z punktu widzenia autora zupełnie "prawidłowymi", które narzucają określony punkt widzenia.

Takie Trivium bez trivium, fragmentaryczne. Mógłby w sumie zrobić materiał o metodzie Trivium, ciekawe co by mu wyszło.

Generalnie na plus ale jak zwykle - do czego sam zachęca - z dystansem.
_________________
http://www.triviumeducation.com/
Punkt startowy dla wszystkich.
http://trivium.wybudzeni.com/trivium/
Wersja PL
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Goska




Dołączył: 18 Wrz 2007
Posty: 2539
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 18:02, 03 Cze '17    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Nie nalezy takich podejmowac, jak one sa pokazane w tym filmie !

Jak komus zalezy na jakims temacie, to zna jego prawde. Tak to wlasnie jest. W mysl, ze wszystko ma swoje podstawy naukowe, docieramy do informacji zawsze "dokopujac" sie do podstaw, ktore sa latwe do zauwazenia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Mirkas




Dołączył: 29 Sty 2014
Posty: 822
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:39, 28 Mar '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

W radiu mówili, że dziś jest dzień prawdy, a dokładnie Międzynarodowy Dzień bez Kłamstwa. Very Happy

Jest jeszcze:
"Międzynarodowy Dzień Prawa do Prawdy dotyczącej Poważnych Naruszeń Praw Człowieka i Godności Ofiar – święto obchodzone corocznie 24 marca, ustanowione przez Zgromadzenie Ogólne ONZ 21 grudnia 2010 roku."
jak podaje Wikipedia - wyrocznia prawdy, jak wiemy. Wink
_________________
Gdy przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Forged




Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 219
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:21, 28 Mar '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

@Mirkas

Jeśli weźmiesz pod uwagę, że tzw. "Prawa Człowieków" nie dotyczą LUDZI (Gojów) a mainstreamowa "prawda" oparta jest o "mądrości" rabiniczne, talmudyczne (bliżej na ten temat pisał Orwell - "prawda to kłamstwo, wojna to pokój, ignorancja to siła"), to wszystko się zgadza.

Można powiedzieć, że żydowscy kryminaliści nawet nie kłamią głosząc dez-informacje o "Międzynarodowym Dniu bez Kłamstwa".

Laughing
_________________
"Demokracja niesie wyłącznie piękne słowa ale ani pracy ani chleba." - Labadine
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Ordel




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 4800
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 18:20, 28 Mar '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mirkas napisał:
W radiu mówili, że dziś jest dzień prawdy, a dokładnie Międzynarodowy Dzień bez Kłamstwa. Very Happy

Też w radiu to usłyszałem , to się tylko uśmiechnąłem szyderczo Wink .


Wink
_________________
@zibimark :
Gdybym był szatanem to popełnił bym samobójstwo dla dobra wszystkich ludzi dobrej woli i wszelkich stworzeń.

Laughing głupi głupek
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Wiadomości Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona:  «   1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
Strona 7 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


Prawda - główne iluzje - pozbycie się ich
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.