Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
The American Dream   
Znalazłeś na naszym forum temat podobny do tego? Kliknij tutaj!
Ocena:
10 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Multimedia Odsłon: 8797
Strona:  «   1, 2 Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 20:28, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ostrożny napisał:
The Mike napisał:

Popatrz na to z drugiej strony Wiedźmin. Każdy "wyprodukowany" pieniadz służy konsumpcji. Bank udziela pożyczki pod coś, na coś... na zakup, często pod zastaw. Więc automatycznie pieniądz ma pokrycie w dobrach zakupionych przez konsumenta i kredytobiorcę.

Wplaciłeś milion, ja wziąłem milion na hipotekę, skąd się wziął trzeci milion? A no ten trzeci milion to moje zobowiązanie. Ten trzeci milion to wartość mojego domu, na którym służy zastaw hipoteczny.


Strasznie błądzisz. Nie odróżniasz dóbr od konsumpcji.
Biorę kredyt na chleb, konsumuję go, a ty twierdzisz, że pożyczony pieniądz ma pokrycie w tym chlebie.

Dom jest tylko wtedy dobrem i ma jakąś wartość jak jest wystawiony na sprzedaż. W innej sytuacji jest towarem konsumpcyjnym i może nigdy nie mieć wartości rynkowej po jego całkowitej degradacji. Pozostaje wtedy tylko wartość ziemi na której stał.



.


Twierdzę, ze chleb ktoś musiał zrobić, kupic mąkę, przetransportować to wszystko, sprzedać. Ty widzisz chleb, zjedzony i wysrany. Ja widzę cykle produkcyjne.

Dom ma wartość rynkową, czy chcesz go sprzedać czy nie i jest wyceniany na podstawie stany na dzien dzisiejszy. To, ze go nie wyceniasz nie sprawia, ze nie ma wartości! Co więcej, ten dom ma wplyw na wartość innych domów. Wystawionych lub nie na sprzedaż.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
xXx




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 255
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 21:19, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

realista napisał:
dlatego ja nie mam kredytów i wszystko za gotówkę,chata w 3 lata-ale ciężko było


wygrałeś los na loterii gdyż nie każdy miał to szczęście by urodzić się w rodzinie syjonistów Laughing

przeciętny Polak który zarabia 1000 zł groszem do usranej śmieci może zapierdalać i dorobi się tylko garbia. sprzedaj swój patent gdzie i jak zarobić na jako to nazwałeś "chate" to podniesiemy Polaków z biedy i postawimy na nogi!

realista napisał:

Jednak wiem, ze jeżeli się chce i odpowiednio ciężko pracuje to można osiągnąć sukces.

Rolling Eyes
generalnie piszesz sensownie:) ale to stwierdzenie to wielka gówno prawda, wyżej wała nie podskoczysz. kiedy Wy to wreszcie pojmiecie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:00, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

xXx napisał:
realista napisał:
dlatego ja nie mam kredytów i wszystko za gotówkę,chata w 3 lata-ale ciężko było


wygrałeś los na loterii gdyż nie każdy miał to szczęście by urodzić się w rodzinie syjonistów Laughing

przeciętny Polak który zarabia 1000 zł groszem do usranej śmieci może zapierdalać i dorobi się tylko garbia. sprzedaj swój patent gdzie i jak zarobić na jako to nazwałeś "chate" to podniesiemy Polaków z biedy i postawimy na nogi!

realista napisał:

Jednak wiem, ze jeżeli się chce i odpowiednio ciężko pracuje to można osiągnąć sukces.

Rolling Eyes
generalnie piszesz sensownie:) ale to stwierdzenie to wielka gówno prawda, wyżej wała nie podskoczysz. kiedy Wy to wreszcie pojmiecie.


Cytujesz mnie jako słowa Realisty, nie wiem czy oczekujesz odemie odpowiedzi, czy od niego?
Nie rozumiem, dlaczego tak piszesz? jest bardzo dużo możliwości, od emigracji po praktyki uznawane przez baranki za nielegalne Smile


Wiedźmin, przed epoką rezerwy frakcyjnej, owszem budowano! Ale KTO budował?

Idę o zakład, o flaszkę, że w tamtych okolicznościach pisałbyś podobnie i domagał się wprowadzenia ogolnodostępnych i tanich kredytów, by wyrównać szanse!
Właśnie dzieki wprowadzeniu rezerwy frakcyjnej kredyty stały się dostepne dla zwykęłgo Jana.

Chyba, ze ci wszyscy przedsiebiorcy w okolo to sami Żydomasonocykliści w powiązaniach z Red Shieldem...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ostrożny




Dołączył: 10 Lis 2007
Posty: 779
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:18, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

The Mike napisał:


Twierdzę, ze chleb ktoś musiał zrobić, kupic mąkę, przetransportować to wszystko, sprzedać. Ty widzisz chleb, zjedzony i wysrany. Ja widzę cykle produkcyjne.

Dom ma wartość rynkową, czy chcesz go sprzedać czy nie i jest wyceniany na podstawie stany na dzien dzisiejszy. To, ze go nie wyceniasz nie sprawia, ze nie ma wartości! Co więcej, ten dom ma wplyw na wartość innych domów. Wystawionych lub nie na sprzedaż.


Nie kumasz dalej tego co piszesz.
Chodzi o to, że bank może wprowadzać dowolną kwotę pieniędzy na rynek i nie ma to pokrycia w dobrach trwałych. W ten sposób zabija się całe gospodarki państwowe.

Kredyt oprocentowany na konsumpcję powinien być zakazany. Kredyt na inwestycje przynoszące dochód oczywiście tak, ale nie ustalone z góry odsetki tylko bank powinien negocjować procent od przyszłego zysku. Wtedy bankowi nigdy by nie zależało aby nastąpił kryzys (upadłość firm, wojna) bo straciłby swojego żywiciela.
Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Banki zarabiają na bankrutujących rodzinach, upadłych firmach i całych państwach, a co najgorsze doprowadzają do wojen aby na obu zwaśnionych stronach zarobić.
Czy dalej nie rozumiesz, że to jest wszystko na głowie postawione?
Czy dalej nie rozumiesz, że największym wrogiem zachodnich banków są kraje arabskie gdzie nie istnieje lichwa?
.
.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
xXx




Dołączył: 04 Lip 2009
Posty: 255
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:21, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

The Mike napisał:

Cytujesz mnie jako słowa Realisty, nie wiem czy oczekujesz odemie odpowiedzi, czy od niego?
Nie rozumiem, dlaczego tak piszesz? jest bardzo dużo możliwości, od emigracji po praktyki uznawane przez baranki za nielegalne Smile

przez pomyłke, chodziło mi oczywiście o Twoje słowa. nie oczekuje odpowiedzi od nikogo to była tylko taka luźna uwaga. wiem ze jest morze możliwości ale realne szanse na wcielenie tych planów w życie są nikłe.

człowiek we współczesnym świecie żyje jak w zagrodzie. poza ogrodzenie swej zagrody nie wyjdzie. dlatego napisałem że wyżej wala nie podskoczysz. może Ty masz wyjątkowo dużą zagrodę dlatego nie dostrzegasz tego co inne "zwierzaki" dostrzegają w swych ciasnych zagrodach a moze jesteś większym idelistą niz ja (o ile to możliwe:) ) problemem nie są nawet te zagrody tylko to że dla jednych są one olbrzymie a dla innych malutkie a inni tych zagród nie mają wcale...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wiedzmin




Dołączył: 20 Wrz 2009
Posty: 1035
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:46, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

The Mike napisał:


Wiedźmin, przed epoką rezerwy frakcyjnej, owszem budowano! Ale KTO budował?

Idę o zakład, o flaszkę, że w tamtych okolicznościach pisałbyś podobnie i domagał się wprowadzenia ogolnodostępnych i tanich kredytów, by wyrównać szanse!
Właśnie dzieki wprowadzeniu rezerwy frakcyjnej kredyty stały się dostepne dla zwykęłgo Jana.

Chyba, ze ci wszyscy przedsiebiorcy w okolo to sami Żydomasonocykliści w powiązaniach z Red Shieldem...


Wlasnie masz przyklad jak dzialaja kredyty dla kazdego.
Caly kryzys kredytow suprime wzial sie wlasnie z tego, ze kredyty byly ogolnodostepne i dostawali je takze ninja (no income, no job, no assets).
Gdyby kazdy mogl miec tani kredyt kazdy zylby na kredyt.
Po co mam oszczedzac na nowe buty skoro moge wziasc tani kredyt i kupic te zajebiste ze sklepu obok.
Kazdy by wolal miec buty teraz, pojechac na wycieczke teraz, nowy samochod teraz, nowa plazma teraz itd.
Po co oszczedzac skoro moge miec teraz.
Jak to powiedzial prowadzacy System 09 skolonizowalismy nasza przyszlosc tak jakby to byla obca planeta.
To wszystko dziala przy optymistycznym zalozeniu, ze nic sie nie zepsuje.
Teraz sie zepsulo, pekla banka i dla wielu byla to czarna rozpacz.
Ekonomia potrzebuje solidnych fundamentow.
Jak bez solidnych fundamentow chcesz zrealizowac np 20 letni projekt?
Skoro nie wiesz czy dodruk pieniadza, zeby wedlug twojej teorii ludzie mieli na konsumpcje nie spowoduje hiperinflacji?

Poza tym bez kredytow ludzie tez by sobie poradzili.
Chociazby mieszkania:
wynajem, czynsz, spoldzienia, sa rozne sposoby.
Duza podaz kredytow dowolnej wartosci powoduje duza podaz pieniadza i czesto winduje ceny.
Gdyby ludzie nie mieli kasy na mieszkania ich ceny musialby spasc. Marze deweloperow nie wynosilby 40%, a np 5%
Jesli nie wierzysz w to to poczytaj opinie ludzi jaki skutek odnosi program "rodzina na swoim".
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 23:45, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ostrożny napisał:
The Mike napisał:


Twierdzę, ze chleb ktoś musiał zrobić, kupic mąkę, przetransportować to wszystko, sprzedać. Ty widzisz chleb, zjedzony i wysrany. Ja widzę cykle produkcyjne.

Dom ma wartość rynkową, czy chcesz go sprzedać czy nie i jest wyceniany na podstawie stany na dzien dzisiejszy. To, ze go nie wyceniasz nie sprawia, ze nie ma wartości! Co więcej, ten dom ma wplyw na wartość innych domów. Wystawionych lub nie na sprzedaż.


Nie kumasz dalej tego co piszesz.
Chodzi o to, że bank może wprowadzać dowolną kwotę pieniędzy na rynek i nie ma to pokrycia w dobrach trwałych. W ten sposób zabija się całe gospodarki państwowe.

Kredyt oprocentowany na konsumpcję powinien być zakazany. Kredyt na inwestycje przynoszące dochód oczywiście tak, ale nie ustalone z góry odsetki tylko bank powinien negocjować procent od przyszłego zysku. Wtedy bankowi nigdy by nie zależało aby nastąpił kryzys (upadłość firm, wojna) bo straciłby swojego żywiciela.
Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie. Banki zarabiają na bankrutujących rodzinach, upadłych firmach i całych państwach, a co najgorsze doprowadzają do wojen aby na obu zwaśnionych stronach zarobić.
Czy dalej nie rozumiesz, że to jest wszystko na głowie postawione?
Czy dalej nie rozumiesz, że największym wrogiem zachodnich banków są kraje arabskie gdzie nie istnieje lichwa?
.
.


Jak to nie ma? Kredyt to zobowiązanie! Dopóki mam czym je pokryć, to kredyt jest jak najbardziej oparty o relaną wartość! To Ty nie kumasz, powtarzasz to co CI ktoś powiedział.

Wiedźmin, gdzie ja powiedziałem o kredycie dla KAŻDEGO? CO od spóldzielczego budowania mieszkań? Jak to widzisz, jak za komuny?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 23:47, 02 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

xXx napisał:
The Mike napisał:

Cytujesz mnie jako słowa Realisty, nie wiem czy oczekujesz odemie odpowiedzi, czy od niego?
Nie rozumiem, dlaczego tak piszesz? jest bardzo dużo możliwości, od emigracji po praktyki uznawane przez baranki za nielegalne Smile

przez pomyłke, chodziło mi oczywiście o Twoje słowa. nie oczekuje odpowiedzi od nikogo to była tylko taka luźna uwaga. wiem ze jest morze możliwości ale realne szanse na wcielenie tych planów w życie są nikłe.

człowiek we współczesnym świecie żyje jak w zagrodzie. poza ogrodzenie swej zagrody nie wyjdzie. dlatego napisałem że wyżej wala nie podskoczysz. może Ty masz wyjątkowo dużą zagrodę dlatego nie dostrzegasz tego co inne "zwierzaki" dostrzegają w swych ciasnych zagrodach a moze jesteś większym idelistą niz ja (o ile to możliwe:) ) problemem nie są nawet te zagrody tylko to że dla jednych są one olbrzymie a dla innych malutkie a inni tych zagród nie mają wcale...


Ja po prostu szukam dziur w zagrodzie Smile Polecam
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wiedzmin




Dołączył: 20 Wrz 2009
Posty: 1035
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 00:10, 03 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

The Mike napisał:

Wiedźmin, gdzie ja powiedziałem o kredycie dla KAŻDEGO?


Idę o zakład, o flaszkę, że w tamtych okolicznościach pisałbyś podobnie i domagał się wprowadzenia ogolnodostępnych i tanich kredytów, by wyrównać szanse!
Właśnie dzieki wprowadzeniu rezerwy frakcyjnej kredyty stały się dostepne dla zwykęłgo Jana.

The Mike napisał:
CO od spóldzielczego budowania mieszkań? Jak to widzisz, jak za komuny?


Widze to jako to tak, ze ja i X,Y,Z zawiazujemy spoldzielnie, zrzucamy razem kase i razem pilnujemy budowy naszych mieszkan, zeby nie placic bandyckich prowizji deweloperom.
W Warszawie taki projekt byl. Dziala.

The Mike napisał:

Jak to nie ma? Kredyt to zobowiązanie! Dopóki mam czym je pokryć, to kredyt jest jak najbardziej oparty o relaną wartość!


Skoro jest to taka realna wartosc to czemu powstal kryzys suprime?
Moze dlatego banki sie obudzily, ze pozyczajac kase byle komu realna wartosc tych zobowiazan to celuloza na ktorej je zapisano?
Zobowiazanie to zadna wartosc.
Weksel to tylko weksel. Wartosci sam w sobie nie ma.
To OBIETNICA zaplaty.
Jesli weksel jest pewny dostaje rating AAA, jesli mniej pewny to mniej.
Co nie zmienia faktu, ze ryzyko jest zawsze.
Na dodatek jezeli cos sie posypie to moze wywolac spirale niewyplacalnosci i masowe bankructwa, czego swoja droga bali sie niedawno i czesc sie tego ziscila, chociazby bankructwo Lehman Brothers, a takze ratowanie bankrutow w postaci Bear Sterns, AIG, Frannie Mae i Fredie Mac.
Cos mi sie twoja koncepcja nie sprawdza.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 11:41, 03 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wiedźmin! Oczywiscie, ze koncepcja budownictwa spułdzielczego ma sens i jest bardzo zdrowa! Jednak jest ciągle skierowana do dosyć wąskiego grona odbiorców dysponujących gotówką, WOLNĄ gotówką.

Moja koncepcja Ci sie nie sprawdza? Może dlatego, ze nie jest moja Smile

Sam sobie odpowiadasz, dlaczego powstał kryzys subprime i sam byłem w szoku jak zobaczyłem z rana w wiadomościach co się dzieje z Northern Rock (szczególnie, ze byłem wtedy w UK). Jednak zważywszy Twoją skrupulatność w odpowiedziach dziwi mie ten ton, bo nigdy i nigdzie nie napisałem, ze ten system jest idealny. Prawda?

Piszę tylko, że system ten poprostu zaspokaja potrzeby rynku na pieniądz.

Sugerujesz także, jakoby w systemach pożyczkowych nie opartych na rezerwie frakcyjnej ryzyka niewypalcalności i masowych bankructw nie było? Dlaczego tak mialoby być.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
kalfas




Dołączył: 02 Gru 2009
Posty: 338
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 21:25, 03 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze do USA dream....i spadam...są rózne rodzaje minimów socjlanych
minimalna pensja na poziomie fed jest 7 z groszem..7 USD... per godzina..... dziennie 60$ tygodniowo 300 miesiecznie1500-1700 $ sa to pensje najmniejsze robotnicze lub sallaryTzn. nie trzeba sie naglowkowac zeby tyle wyciagnac....A itak z tego trudno zyc... przy mniejszych kosztach energii i zarcia niz W Polkouchozie....Co ciekawe kazdy county moze sobie okrewslac wlasne minima....sa takie gdzie jest prawie 10$ na godzine np we Frisco
7$ to jest to fed nieprzekraczalne....W Niemcach jest podobnie tylko w €. Podobne stawki.
To co wyplacaja w Polsce jako minimum nadaje sie wylacznie do rozpatrzenia przez 2 Trybunał Norymberski. Podobno demokracja powstala bo w Polsce ludzie milei American Dream.Niestety na snach sie skonczylo....o czym niedlugo wszyscy sie przekonaja....jak sie obudza....jak to pisał Wyspianski...Miałes chamie zloty róg...ostal ci sie jeno BOG.
_________________
życie to myślnik miedzy data urodzin i śmierci. Może to wszystko co mamy? czasami nawet nie mamy tego.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Karkołomny




Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 386
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 08:45, 04 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kalfas napisał:
Jeszcze do USA dream....i spadam...są rózne rodzaje minimów socjlanych
minimalna pensja na poziomie fed jest 7 z groszem..7 USD... per godzina..... dziennie 60$ tygodniowo 300 miesiecznie1500-1700 $ sa to pensje najmniejsze robotnicze lub sallaryTzn. nie trzeba sie naglowkowac zeby tyle wyciagnac....A itak z tego trudno zyc... przy mniejszych kosztach energii i zarcia niz W Polkouchozie....Co ciekawe kazdy county moze sobie okrewslac wlasne minima....sa takie gdzie jest prawie 10$ na godzine np we Frisco
7$ to jest to fed nieprzekraczalne....W Niemcach jest podobnie tylko w €. Podobne stawki.
To co wyplacaja w Polsce jako minimum nadaje sie wylacznie do rozpatrzenia przez 2 Trybunał Norymberski. Podobno demokracja powstala bo w Polsce ludzie milei American Dream.Niestety na snach sie skonczylo....o czym niedlugo wszyscy sie przekonaja....jak sie obudza....jak to pisał Wyspianski...Miałes chamie zloty róg...ostal ci sie jeno BOG.


W Ameryce dopóki jesteś zdrowy i masz pracę możesz liczyć, że z głodu nie umrzesz. Jednak to co przedstawiasz to tylko jedna strona medalu. Aktualnie po 25 latach pracy (własna firma jednoosobowa) orientacyjna wysokość emerytury to $700. Taki to raj. Dodam tylko, że opakowanie podstawowego leku dla zawałowców kosztuje około $140 miesięcznie.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 10:55, 04 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Karkołomny napisał:
kalfas napisał:
Jeszcze do USA dream....i spadam...są rózne rodzaje minimów socjlanych
minimalna pensja na poziomie fed jest 7 z groszem..7 USD... per godzina..... dziennie 60$ tygodniowo 300 miesiecznie1500-1700 $ sa to pensje najmniejsze robotnicze lub sallaryTzn. nie trzeba sie naglowkowac zeby tyle wyciagnac....A itak z tego trudno zyc... przy mniejszych kosztach energii i zarcia niz W Polkouchozie....Co ciekawe kazdy county moze sobie okrewslac wlasne minima....sa takie gdzie jest prawie 10$ na godzine np we Frisco
7$ to jest to fed nieprzekraczalne....W Niemcach jest podobnie tylko w €. Podobne stawki.
To co wyplacaja w Polsce jako minimum nadaje sie wylacznie do rozpatrzenia przez 2 Trybunał Norymberski. Podobno demokracja powstala bo w Polsce ludzie milei American Dream.Niestety na snach sie skonczylo....o czym niedlugo wszyscy sie przekonaja....jak sie obudza....jak to pisał Wyspianski...Miałes chamie zloty róg...ostal ci sie jeno BOG.


W Ameryce dopóki jesteś zdrowy i masz pracę możesz liczyć, że z głodu nie umrzesz. Jednak to co przedstawiasz to tylko jedna strona medalu. Aktualnie po 25 latach pracy (własna firma jednoosobowa) orientacyjna wysokość emerytury to $700. Taki to raj. Dodam tylko, że opakowanie podstawowego leku dla zawałowców kosztuje około $140 miesięcznie.


Aktualnie, po 25 latach prowadzenia jednoosobowj działalności w Polsce orientacyjna emerytura to 200 $, składka ZUS to ok 300$ per month Smile a ceny w większości są wyższe niż w US.

Jeszcze porównaj składki i mamy obrazek Smile

A jeżeli jeszcze dodaz świadomość i możliwości inwestycyjne w zalezności od kraju, średniego dochodu (realnego) i średniego opodatkowania.... To wyjdzie Ci? Że w Polsce jest chujowiej.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Karkołomny




Dołączył: 16 Paź 2009
Posty: 386
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 17:21, 05 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

The Mike napisał:
Karkołomny napisał:
kalfas napisał:
Jeszcze do USA dream....i spadam...są rózne rodzaje minimów socjlanych
minimalna pensja na poziomie fed jest 7 z groszem..7 USD... per godzina..... dziennie 60$ tygodniowo 300 miesiecznie1500-1700 $ sa to pensje najmniejsze robotnicze lub sallaryTzn. nie trzeba sie naglowkowac zeby tyle wyciagnac....A itak z tego trudno zyc... przy mniejszych kosztach energii i zarcia niz W Polkouchozie....Co ciekawe kazdy county moze sobie okrewslac wlasne minima....sa takie gdzie jest prawie 10$ na godzine np we Frisco
7$ to jest to fed nieprzekraczalne....W Niemcach jest podobnie tylko w €. Podobne stawki.
To co wyplacaja w Polsce jako minimum nadaje sie wylacznie do rozpatrzenia przez 2 Trybunał Norymberski. Podobno demokracja powstala bo w Polsce ludzie milei American Dream.Niestety na snach sie skonczylo....o czym niedlugo wszyscy sie przekonaja....jak sie obudza....jak to pisał Wyspianski...Miałes chamie zloty róg...ostal ci sie jeno BOG.


W Ameryce dopóki jesteś zdrowy i masz pracę możesz liczyć, że z głodu nie umrzesz. Jednak to co przedstawiasz to tylko jedna strona medalu. Aktualnie po 25 latach pracy (własna firma jednoosobowa) orientacyjna wysokość emerytury to $700. Taki to raj. Dodam tylko, że opakowanie podstawowego leku dla zawałowców kosztuje około $140 miesięcznie.


Aktualnie, po 25 latach prowadzenia jednoosobowj działalności w Polsce orientacyjna emerytura to 200 $, składka ZUS to ok 300$ per month Smile a ceny w większości są wyższe niż w US.

Jeszcze porównaj składki i mamy obrazek Smile

A jeżeli jeszcze dodaz świadomość i możliwości inwestycyjne w zalezności od kraju, średniego dochodu (realnego) i średniego opodatkowania.... To wyjdzie Ci? Że w Polsce jest chujowiej.


Nie uogólniałbym, że w Polsce jest chujowiej. Dla ludzi młodych z Polski USA są być może jeszcze atrakcyjne. Ale już starsi rodacy na potęgę wracają na emeryturę do Polski. Leki i pomoc lekarska bardzo droga. Żywność niskiej jakości jest tania ale dobre jedzenie bardzo drogie.
Amerykanie zwiewają do Kanady ze względu właśnie na znacznie lepszy socjal i opiekę lekarską.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
The Mike




Dołączył: 29 Sty 2011
Posty: 2171
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 21:57, 06 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wracają do "darmowej" słuzby zdrowia. Jeżeli odbywa sie to wewnątrz EU to skladki są jeszcze "tranzytowane". W UsandA, juz nie Smile

W USandA masz przynajmniej możliwość się "nieubezpieczać" i to Ty jesteś odpowiedzilany, ponosisz ryzyko. W RP czy zarabiasz czy nie, ZUS musisz płacić. Mało tego! Jak pracujesz na etacie, pracodawca odprowadza za Ciebie składki wszystkie, to zakladając działalność musisz placic składkę zdrowotną, czyli płacisz ją podwójnie.

Przypomnij mi jaki jest próg ubóstwa w USandA? Cos koło 17k$peryearperperson? zywność jest droga? Chętnie o tym posłucham, bo u nas kilogram dobrego chleba kosztuje okolo 7-10 pln, tyle co w RFN. A jak jest w USA?

W PL IV RP by dostać się do "darmowego" "specjalisty" czekasz pół roku. Jak zapłacisz, idziesz jutro Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Caramba




Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 541
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 22:21, 06 Mar '11   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jest gorzej niż się wydaje. Wielu ludzi wstydzi się przyznać że balansuje na granicy płynności. Nawet duże firmy mają problemy finansowe. Pieniądz jest odsysany z rynku. Obraz jaki się wyłania po otwartych rozmowach z ludźmi jest lekko przerażający. Nie wiele im brakuje aby wystawić środkowy palec i powiedzieć nie płacimy. Jeszcze w tym roku będziemy świadkami bardzo ciekawych wydarzeń. Sprężyny już nie da się bardziej naciągnąć, jeść po prostu trzeba.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3598
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 16:04, 25 Lip '16   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Dlaczego Amerykanie nie wierzą umiarkowanym politykom? Surowy obraz amerykańskiej gospodarki 2016-06-10 Rafał Kinowski


W wyścigu o Biały Dom ważne miejsce zajmują sprawy gospodarcze – nic dziwnego w końcu stwierdzenie “gospodarka, głupcze” przeszło już do klasyki. Dyskusje wykraczają poza kontekst przyszłości amerykańskiej ekonomii. Niespodziewanie dla dużej części klasy politycznej kwestionowane są obowiązujące od dziesięcioleci: doktryna neoliberalna oraz reguły wolnego rynku.


Czytaj poprzedni artykuł Rafała Kinowskiego Świat pod lupą – co widać? http://mediumpubliczne.pl/2016/06/swiat-lupa-widac/

„Świat pod lupą” – tak brzmiał tytuł warszawskich spotkań międzynarodowych, zorganizowanych przez Heinrich Böll Stiftung oraz European Council on Foreign Relations w Muzeum Polin w dniach 3 i 4 czerwca 2016.



Liderzy frakcji partyjnych z obu głównych obozów zachłyśnięci dobrymi danymi gospodarczymi: niskim bezrobociem, wzrostem produktu krajowego i stabilną inflacją, nie przewidzieli, że narracja wyborcza będzie dotyczyć milionów miejsc pracy, które opuszczają Stany Zjednoczone, kwestii socjalnych czy zubożenia społeczeństwa.

W ogniu kampanii okazało się, że republikańscy zwolennicy wolnego handlu stają się – z powodu Donalda Trumpa – protekcjonistami. Głównym mottem wyścigu prezydenckiego stało się przywracanie dumy Amerykanom, co ma się stać za sprawą powrotu utraconych miejsc pracy. Donald Trump ma zamiar dokonać tego poprzez obniżenie podatków i zerwanie umów handlowych, Bernie Sanders stawia na rozwój infrastruktury, nawet najbardziej zdystansowana Hillary Clinton głosi potrzebę wzrostu nakładów na edukację zawodową.


Offshoring

Czy istnieje rzeczywista możliwość powrotu miejsc pracy, które opuściły Stany Zjednoczone i przeniosły się do Chin czy Indii? Badania przeprowadzone przez profesorów Stephana Manninga i Marcusa Larsena, dają pewne wskazówki co do możliwości odwrócenia kierunku tego ruchu.

Tak zwany offshoring, czyli przenoszenie miejsc pracy poza granicę kraju miał w przypadku Stanów Zjednoczonych trzy fazy. Pierwsza dotyczyła stanowisk produkcyjnych w latach 80. XX wieku, później przyszła kolej na usługi biznesowe w latach 90. oraz stanowiska wymagające wiedzy – od początku XXI wieku. Główne przyczyny to: obcinanie kosztów, dostępność odpowiednio wykwalifikowanych pracowników zagranicą, a także rozwój technologii informatycznych.

Dodatkowym bodźcem stał się upadek Związku Radzieckiego oraz otwarcie świata na globalizację. Dzięki udogodnieniom, jakie przynosił wolny rynek, duże korporacje amerykańskie przeprowadziły znaczną część swoich działalności – od produkcji, operacji, wsparcia technicznego, księgowości, a nawet działów badań i rozwoju, do krajów, gdzie koszt siły roboczej stanowi ułamek amerykańskiej. Oszczędności są konkretne – w przypadku usług biznesowych sięgają od 20 do nawet 40%.

Oczywiście w Stanach Zjednoczonych istnieją programy, jak chociażby „Reshoring Initiatiwe”, mający na celu zachęcanie rodzimych przedsiębiorców do tworzenia stanowisk w przemyśle w Ameryce. Sukcesem akcji jest utworzenie 70 000 stanowisk w 2015 roku. To wszystko pozostaje jednak kroplą w morzu potrzeb. Dla korporacji cofnięcie raz podjętej decyzji oznacza porażkę, za którą może zostać ukarana przez rynki kapitałowe. Dlatego stanowiące biznesową codzienność przeszkody organizacyjne w obcych krajach traktowane są jako wyzwanie i zachęta do szukania nowych rozwiązań. Dzięki nim firmy stają się bardziej elastyczne. Przeciwieństwa są traktowane jako okazję do nauki i skuteczniejszego projektowania globalnych struktur. Dobrym przykładem jest problem kilku amerykańskich przedsiębiorstw, które zostały zaskoczone brakiem dostępu do internetu w trakcie trwania Arabskiej Wiosny w Egipcie. Zamiast odwrotu, zainwestowano w niezależną infrastrukturę oraz technologię chmurową. Teraz spółki nie mają już kłopotu lokalizacji. W razie problemów mogą się przenieść w inne tanie miejsca, niekoniecznie do Stanów Zjednoczonych.

Kluczem do sukcesu firm ogólnoświatowych jest globalny sposób myślenia. Tak działają najwięksi: Google, Accenture, Infosys czy IBM. Wiele rozsianych centrów, elastyczna siła robocza i dostęp dla klientów 24/7. Czy wymienione wyżej korporacje będą miały chęć zarzucić projekt ponadpaństwowej ekspansji i wrócić na kontynent amerykański, tylko po to aby uratować kilka tysięcy miejsc pracy? Bardzo wątpię.

Kandydaci na prezydenta Donald Trump i Bernie Sanders, ale być może też Hillary Clinton, powinni przestać mamić swoich rodaków mrzonkami o powrocie utraconych stanowisk. Dużo lepiej – i tu punkt należy przyznać kandydatce Demokratów – jest edukować obecnie zatrudnionych oraz młodzież, aby przygotować ich na wyzwania globalnego świata. Mimo, że słowo protekcjonizm robi w bieżącej polityce zagranicznej błyskawiczną karierę, rozwój świata nie zostanie zatrzymany, gdy Amerykanie zamkną wrota do swojego kraju i wyrzucą klucz za siebie. Protekcjonizm w szybkim tempie zamieni Krainę Wolności w technologiczny skansen.

Bernie Sanders i Donald Trump

Stany Zjednoczone muszą się przygotowywać na wyzwania przyszłości, wykorzystywać postęp technologiczny, robotykę i automatyzację, jeśli chcą pozostać liderem globalnego rynku i utrzymać status hegemona. Wykształcenie techniczne, umiejętności w obszarze nauki, technologii, inżynierii i matematyki będą kluczowe. Trzeba jednak powiedzieć to szczerze, że Chiny czy Indie będą w stanie dostarczać rocznie 10 razy więcej absolwentów wyżej wymienionych dziedzin. Takie są nieubłagane prawa demografii.

Znalezienie recepty na przyszłość amerykańskiej gospodarki i kształtu rynku pracy jest dużo sensowniejszym wyzwaniem następnego prezydenta, niż gorączkowe poszukiwanie sposobów na odwrócenie globalnych trendów. W Stanach Zjednoczonych istnieje dużo więcej kłopotów niż kilka milionów brakujących wakatów.

Gdzie się podział American Dream?

Pomimo, że ostatnie badania satysfakcji konsumenckiej czy dane dotyczące rynku pracy oraz wynagrodzeń niosą optymizm, Amerykanie są zaniepokojeni przyszłością. Wielu obywateli Stanów Zjednoczonych nie wierzy, że kiedykolwiek uda im się osiągnąć stabilność finansową. Przekonanie, że można odnieść sukces dzięki ciężkiej pracy – fundament zjawiska American Dream – jest otwarcie kwestionowane. Co więcej 3/4 Amerykanów twierdzi, że spadek w dół drabiny społecznej jest bardziej prawdopodobny niż awans.

Marzenia o własnym domu, stabilnej pracy, bezpieczeństwie finansowym i emeryturze – wolnej od długów, wydają się być elementem nostalgii za dawnymi, lepszymi czasami. Rzeczywistość – szczególnie młodego pokolenia – nie rysuje się w różowych barwach. Znikanie klasy średniej, zarówno pod względem majątku czy też aspiracji społecznych nie jest mroczną przepowiednią, ale najbardziej realnym zjawiskiem, występującym tu i teraz.

Bez zrozumienia jak wygląda od wewnątrz amerykańska gospodarka, ukryta często za dobrze prezentującymi się wskaźnikami statystycznymi, trudno będzie pojąć przyczyny frustracji i wzrost popularności kandydatów, którzy odwołują się do haseł socjalistycznych czy populizmu. Proponuję spojrzeć na trzy elementy składowe, które są bliskie sercu i portfelowi przeciętnego obywatela Stanów Zjednoczonych. Duża część prezentowanych argumentów, była elementem debaty, jaka odbyła się w publicznej telewizji (PBS) w programie Point Taken.

Rynek nieruchomości

Od czasów kryzysu lat 30. XX wieku amerykański sen był związany z posiadaniem własnego domu. Teraz po kryzysie lat 2008-09 Amerykanie stają się narodem lokatorów, a nie właścicieli. W ciągu ostatnich trzydziestu lat koszty zakupów podstawowych produktów, jak jedzenie czy odzież, pozostają w Stanach Zjednoczonych na tym samym poziomie lub nawet ulegają sezonowym spadkom. W tym samym okresie ceny mieszkań rosły – pomijając spore wahnięcie wartości w latach 2008-09 – i obecnie zbliżają się do historycznych szczytów.

Logiczną konsekwencją wzrostu wartości mieszkań i domów jest spadek ilości osób, które na nie stać. Jeszcze w roku 2004 – zaraz po boomie mieszkaniowym przełomu wieków – wskaźnik procentowy ilości osób, które są właścicielami nieruchomości wynosił 70%. Obecnie udało się wrócić do poziomu 63%, rzadko widywanego od pięćdziesięciu lat.

Wynajmowanie nieruchomości jest najpopularniejszą formą korzystania z domów i mieszkań w 90% największych amerykańskich metropoliach. Kilka czy kilkanaście lat temu był to sposób stosowany głównie przez studentów, rodziny których nie było stać na zakup własnego lokum czy pracowników tymczasowo oddelegowanych do pracy w konkretnym mieście. Dziś większość najemców stanowią osoby po 40-tce, w przeważającej większości zatrudnione na etacie. Jeszcze dekadę temu, rodziny o średnich dochodach decydowały się na zakup własnych domów. Dziś – wraz ze wzrostem niepewności zatrudnienia – nie każdy może sobie pozwolić na podobną ekstrawagancję. Dlatego rośnie popularność wynajmu mieszkań. Ponieważ jednak nie istnieją lokalizacje, które cierpiałyby na nadpodaż tanich lokali, cena wynajmu rośnie. Tym samym Amerykanie muszą się zmierzyć z realiami, w których koszty mieszkaniowe rosną szybciej niż dochody rodzin.

Rynek pracy i wynagrodzenia

Przez ostatnie 30 lat, czyli od czasu wdrożenia w gospodarce recept neoliberalnych – tzw. reaganomiki, rzuca się w oczy oszałamiające tempo wzrostu zarobków 1% najbogatszych osób. Od 1978 był to skok o 140%, z licznymi lokalnymi szczytami w okolicach 160% w czasach bańki dot-comów (rok 2000) i upadku Lehmann Brothers (2008). Tymczasem zarobki dolnych 90% społeczeństwa w najlepszym razie wzrosły o 15% (choć ostatnie 15 lat to stagnacja). Rzeczywiście wzrost gospodarczy poruszył wszystkie łódki, ale tylko niektóre unosiły się – do tego wyraźnie powyżej fali, inne zostały głęboko pod wodą. Na dodatek amerykańscy pracownicy muszą się mierzyć z niestabilnym i kurczącym się rynkiem pracy.

Podobnie ma się sprawa z medianą dochodów gospodarstw domowych. Pod koniec 2014 jej wartość spadła do poziomów z 1989 roku, czyli kwoty nieco powyżej 53 000 dolarów. Ćwierć wieku wzrostów gospodarczych zostało zanegowane przez Wielką Recesję.

Obecnie Amerykanie mogą się cieszyć ze stopy bezrobocia: 4,7%. Oznacza ona w praktyce, że każda osoba potrzebująca zatrudnienia, może je znaleźć bez trudu. Tymczasem nawet najlepiej opłacani pracownicy doświadczają coraz częstszych okresów, gdy pozostają bez pracy. Co więcej jest bardzo prawdopodobne, że ich kolejne stanowiska będą gorzej płatne i poniżej ich wykształcenia. Częste zmiany pracodawcy powodują, że Amerykanie szukają dodatkowych zajęć i łączą różne formy zatrudnienia, aby dotrwać do kolejnej wypłaty. Najbardziej zastanawiające jest zestawienie dwóch wielkości: z jednej strony 4,7% stopy bezrobocia, a jednocześnie 37% obywateli w wieku produkcyjnym nie zalicza się do siły roboczej, gdyż nie szukają zatrudnienia, nie są nim zainteresowani lub pozostają zbyt długo bez pracy.

Brak stabilnego zatrudnienia i stagnacja zarobków 90% społeczeństwa powoduje wzrost nierówności dochodów i bogactwa w porównaniu z górnym 1%. Pod tym względem Stany Zjednoczone cofają się do lat sprzed I Wojny Światowej. Nieproporcjonalny przyrost majątków najlepiej sytuowanych warstw społecznych praktycznie neguje American Dream, czyli karierę od pucybuta do milionera.

Płace nie nadążają za rosnącymi cenami mieszkań, więc Amerykanie muszą iść na liczne kompromisy. Jedno na pięć gospodarstw domowych musi szukać uzupełnień dochodu, aby zapłacić rachunki. Decydują się na: regularne obciążanie kart kredytowych (14%), naruszają swoje plany emerytalne (17%) czy korzystają z kredytów-chwilówek. Duże grono stara się łatać dziury w rodzinnym budżecie poprzez prace dorywcze, jak jeżdżenie Uberem. Do niedawna podstawą było posiadanie własnego domu, teraz coraz częściej Amerykanie decydują się na tak zwane condo, czyli po naszemu mieszkanie w bloku (zwanego też w celu poprawy samopoczucia mieszkańców – apartamentowcem).

System emerytalny

O ile ludzie, którzy pracują są kowalami własnego losu, o tyle osoby, które zbliżają się do wieku emerytalnego są w dużo gorszym położeniu. Bank Rezerw Federalnych szacuje, że 50% obywateli nie ma żadnych oszczędności, ani planów emerytalnych. Szczególnie dojmujące jest to w przypadku osób w wieku przed emerytalnym – 55-64 lat – których odsetek wynosi 19%. Jednak nawet sam fakt, że całe życie oszczędzało się na jesień życia, nie zmienia faktu, że spędza się ją w ubóstwie. Coraz większy odsetek Amerykanów przechodzi na emerytury ciągnąc jeszcze za sobą niespłacone długi, jak kredyt hipoteczny, czy pożyczkę studencką dzieci. Brak bezpieczeństwa finansowego oraz skromne oszczędności zmuszają seniorów, aby dłużej zostać na rynku pracy.

Sytuacja młodego pokolenia będzie jeszcze trudniejsza. Już dziś odsetek osób bez oszczędności życiowych sięga 31% populacji. Tymczasem wspólną cechą tak zwanych alternatywnych form zatrudnienia, czyli prac dorywczych, na zlecenia, kontrakty, jest niestałością dochodów. Nie pozwalają one na spłatę pożyczek studenckich, a co dopiero odkładać na emeryturę.

Protest prostego obywatela

Podczas warszawskiej debaty, zorganizowanej w ramach projektu „Świat pod lupą” przez Heinrich Böll Stiftung oraz European Council on Foreign Relations, były senator demokratyczny, a obecnie stronnik republikański – Chris Steineger – przekonywał, że 90% Amerykanów nie identyfikuje się z polityką federalną Waszyngtonu. Mimo ogromnej dumy z bycia obywatelami Stanów Zjednoczonych, widać wyraźnie, że realia przestały odpowiadać potrzebom społecznym. Osoby, które według założeń American Dream, ciężko pracowały przez całe życie i trzymały się zasad rynkowej gry, czują się oszukane i sfrustrowane. Ci ludzie, dla których posiadanie własnego domu, stabilnej pracy czy godnej emerytury stanowiło podstawę zaangażowania, czują się rozczarowani.

Pełne spektrum społeczeństwa amerykańskiego, od konserwatywnych przedstawicieli klasy pracującej, poprzez lepiej wykształconych neoliberałów z pokolenia X, aż do buntującego się pokolenia millennialsów, realistycznie ocenia rzeczywistość i otwarcie pokazuje swoje niezadowolenie w trakcie bieżącej kampanii prezydenckiej. Gotowi są wspierać skrajne poglądy socjalistyczne Berniego Sandersa czy populizm Donalda Trumpa. Nie wierzą, że tradycyjne uprawianie polityki może cokolwiek zmienić. Trudno im przekonać się do zapewnień Hillary Clinton, że Ameryka radzi sobie świetnie, a receptą na wszelkie bolączki jest jeszcze więcej neoliberalizmu, podobnego do tego z czasów kadencji Billa Clintona.

Do tej pory podstawami wiary w amerykańskie wartości były stabilna klasa średnia, która dzięki ciężkiej pracy mogła osiągnąć sukces oraz szanse na awans społeczny. Przedstawiciele klasy robotniczej czuli, że determinacja w dążeniu do celu da im lub przynajmniej ich dzieciom, możliwość przejścia szczebel wyżej. Zmniejszanie się klasie średniej – od lat 70. XX wieku do roku 2014 nastąpił spadek z 61% społeczeństwa do 50% – oraz osuwanie się w dół pod względem przychodów i aspiracji, wpływa negatywnie nie tylko na amerykańską ekonomię, ale przede wszystkim na demokrację. Elity zamknięte w Waszyngtonie: politycy, biurokraci i lobbyści nie słuchają potrzeb zwykłych ludzi. W takim układzie musieli się pojawić politycy, którzy potrafią zagospodarować rosnące społeczne niezadowolenie.

Bardzo ciekawie rysuje się przyszłość, którą wybiorą dla siebie – i świata – Stany Zjednoczone. Zwycięstwo Trumpa zmieni wszystko, co wiedzieliśmy o Ameryce. Osadzenie w Gabinecie Owalnym kandydatki Demokratów może tylko z pozoru maskować niezadowolenie społeczne. Jeśli nowy lokator Białego Domu nie zagospodaruje frustracji własnego społeczeństwa prawdopodobnie przetrwa w przytulnym Waszyngtonie kadencję, może dwie. Nie wydaje się możliwe, aby obecne wzburzenie obywateli dało się ułagodzić prostymi gestami czy zachętami do jeszcze kilku lat, jeszcze bardziej wzmożonej pracy. Stare recepty po prostu przestają działać. Mam nieodparte wrażenie, że w razie zlekceważenia przez obóz rządzący postulatów sfrustrowanych obywateli, przyszłe wybory prezydenckie mogą mieć dużo bardziej gwałtowny przebieg i jeszcze zatęsknimy za umiarkowanymi kandydatami z bieżącej kampanii, jakimi byli Sanders i Trump.

red. Ewa Lenna Rosowska
http://mediumpubliczne.pl/2016/06/dlacze.....ospodarki/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
WZBG




Dołączył: 05 Paź 2008
Posty: 3598
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 16:14, 25 Lip '16   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
Świat po lupą – co widać? 2016-06-07Rafał Kinowski
[...]
Nastroje łagodził Chris Steineger, który – co nie jest dla nikogo zaskoczenim – otwarcie zadeklarował poparcie dla republikańskiego kandydata.

Donald Trump, jako kandydat spoza grona zawodowych polityków, dzięki otwartej komunikacji, poruszaniu tematów tabu oraz populistycznym hasłom, szybko zyskał aplauz ludzi, którzy uznają się za zepchniętych na margines życia, w tym przedstawicieli ubożejącej klasy średniej i robotniczej. Trafił do szerokiego grona odbiorców bezkompromisowymi obietnicami, które – w ocenie senatora – nie będą realizowane po wyborach (sic!), w szczególności te dotyczące zerwania umów handlowych w celu przywrócenia miejsc pracy w Ameryce, wysiedlenia nielegalnych imigrantów czy mniejszości muzułmańskiej. Duże poruszenie wśród rozmówców wywołała propozycja zmniejszenia znaczenia i zmiany polityki działania NATO. Zarówno Chris Steineger, jak i Marcin Zaborowski, zwracali uwagę, że w celem wywołania dyskusji o NATO jest zwrócenie uwagi na dysproporcję udziału amerykańskich żołnierzy w misjach wojskowych. Obaj panowie podkreślali, że Republikanie będą w stanie dostarczyć gabinetowi Donalda Trumpa kompetentnych doradców pokroju Richarda Haassa, którzy zagwarantują stabilność polityki zagranicznej.

Senator Steineger uspakajał słuchaczy obawiających się nieprzewidywalnego kandydata na prezydenta, podkreślając jego mały wpływ na machinę biurokratyczną, polityczną i lobbystyczną, oplatającą Waszyngton. Inercja administracji rządowej miałaby być wystarczająco silnym hamulcem dla najbardziej rzutkich pomysłów Donalda Trumpa. Amerykański gość uważał, że kandydat Republikanów – mając duże doświadczenie w biznesie – będzie lepszym negocjatorem układów handlowych i politycznych, niż reprezentanci Demokratów, choć przyznał z niechęcią, że Hillary Clinton ma większe szanse na elekcję.

W odniesieniu do polityki wewnętrznej i gospodarczej senator Steineger uznał, że Amerykę krępuje zbyt dużo regulacji (pokroju ObamaCare). Pozbycie się ich dodałoby nowej siły wzrostowej ekonomii, co w sumie z potęga militarną, utrwaliło pozycję Stanów Zjednoczonych jako supermocarstwa. Pomimo obiekcji innych prelegentów, co do faktycznego stanu amerykańskich finansów oraz niewystarczających kontaktów z partnerami europejskimi, gość zza oceanu przejawiał duży optymizm, co do kierunku w którym zmierza zachodnia cywilizacja. Zaznaczył, że problemy społeczno-gospodarcze mogą być dobrymi katalizatorami, dla wydobycia nowych pomysłów i rozwiązań, które przełamią obecne skostniałe struktury administracyjne, zarówno amerykańskie jaki unijne.
[...]

http://mediumpubliczne.pl/2016/06/swiat-lupa-widac/
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
FortyNiner




Dołączył: 08 Paź 2015
Posty: 2131
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 07:06, 27 Lip '16   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:

W odniesieniu do polityki wewnętrznej i gospodarczej senator Steineger uznał, że Amerykę krępuje zbyt dużo regulacji (pokroju ObamaCare).


Stare neoliberalne głupoty.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
ElComendante




Dołączył: 01 Mar 2011
Posty: 2837
Post zebrał 0.000 mBTC

PostWysłany: 11:26, 27 Lip '16   Temat postu: Odpowiedz z cytatem

ObamaCare to jest dopiero liebralno-lewicowy strzał w stopę.
Po wprowadzeniu owego systemu prywatne ubezpieczenia skoczyły w cenach nawet o 100% a jednocześnie jak mówią specjaliści, by załapać się na ObamaCare to musi ci nogę ujebać.
Jednocześnie jak powiedział Trump ObamaCare rozwaliło system ubezpieczeń medycznych w USA, dlaczego? Albowiem ten przygłup Obamba wprowadził zakaz konkurowania między zgłoszonymi do programu firmami ubezpieczeniowymi pomiędzy stanami, co wywindowało oczywiście ceny.
Innymi słowy wygląda to dokładnie tak, jakby ten przygłupi Obamba zrobił to li tylko ku uciesze tych gigantów ubezpieczeniowych, których zgłoszenia do systemu zostały przyjęte.
Co ciekawe Trump wcale nie chce likwidować tego systemu tylko chce go otworzyć pomiędzy poszczególnymi stanami a jednocześnie ułatwić dopuszczenie ubezpieczycieli do systemu, żeby zmniejszyć ceny i jednocześnie zwiększyć zakres oferowanej pomocy, gdy uczestniczy się już w takim systemie.
Innymi słowy, tak "zbyt dużo regulacji" w przypadku ObamaCare po prostu prze-regulowało cały system ubezpieczeniowy i wywindowało ceny, niektórych ubezpieczeń prywatnych nawet 2 razy przy żałosnym zakresie pomocy w ramach ObamaCare.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Multimedia Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona:  «   1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


The American Dream
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.
Wymuś wyświetlanie w trybie Mobile