Nasz serwer sponsoruje CJ2 Hosting & Development

 
Moje pierdoly  
Znalazłeś na naszym forum temat podobny do tego? Kliknij tutaj!
Ocena:
65 głosów
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Dyskusje ogólne Odsłon: 213743
Strona:  «   1, 2, 3 ... , 201, 202, 203   »  Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:35, 13 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

PRZEMYSŁ CMENTARNY czyli nagroda ministra dla Żydówki od kirkutów

Opublikowano 13/07/2019



Dawno, dawno temu prezydent bogatego, płynącego mlekiem i miodem kraju, podpisał przyjętą przez Sejm 20 lutego 1997 r. ustawę o stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich. Ustawa zakładała, że spadkobiercami majątków należących do przedwojennych gmin żydowskich staje się Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich.

Aby usprawnić proces zwracania majątku, stworzono Komisję Regulacyjną, która miała rozpatrywać wnioski o zwrot majątku jak i decydować o wartość zwracanego mienia. To instytucja rządowa, trudno jednak czegokolwiek dowiedzieć się o jej działalności – nie wie, jakie i ile nieruchomości i gruntów zwrócono Żydom lub za które przyznano odszkodowanie, nie dysponuje żadnym zestawieniem wyceny majątku, który oddano. Nikt w Komisji Widmo i nadzorującym ją ministerstwie nie jest w stanie lub nie chce podsumować procesu restytucji majątków. Nie ma też sprawozdania z jej prac. Do dziś nie wiemy, jakim majątkiem tak naprawdę obracała.


Min. Piotr Gliński. Fot. za: wolność24.pl
Innymi słowy Państwo Polskie nie ma pojęcia o tym, co oddało i ile pieniędzy wypłaciło. A dodać trzeba, że często chodziło o nieruchomości w prestiżowych lokalizacjach, w centrach największych miast. Dziś wiemy już nieco więcej – 9 gmin zrzeszających niespełna tysiąc żydów dostało ponad 5 tysięcy nieruchomości. Tylko Kraków zmuszony był oddać 16 nieruchomości o wartości kilkuset milionów. Znajdowały się w nich szkoły, szpital, w jednej było uniwersyteckie Collegium Medicum. Profesor Finkelstein tak o tym pisał: czy odrodzenie żydowskiego życia rzeczywiście wymaga, aby na każdego polskiego żyda przypadała jedna synagoga, szkoła lub jeden budynek szpitalny?

Na temat majątku zwracanego Kościołowi toczyła się (i toczy), wywołana przez „Gazetę Wyborczą”, ogólnonarodowa dyskusja. W chwili wejścia ustawy w życie Geremek, który miał b. duże doświadczenie i duże zasługi w szkalowaniu Polski za granicą, złożył wypowiedź: Sądzę, że Kościół wpadł w triumfalizm i posunął się o wiele za daleko w żądaniach takich jak rewindykacja dawnej własności. Na temat rewindykacji mienia pożydowskiego milczał. Kolejne władze ze wszystkich opcji politycznych chowają głowę w piasek. Żeby coś dotarło do opinii publicznej, potrzebna była kłótnia we własnym żydowskim gronie, którą w miesięczniku „Forbes” opisał Seweryn Aszkenazy. W tekście podzielił się wiedzą o korupcji w gminach żydowskich i naszkicował portrety jej przywódców: „Michael Schudrich – naczelny rabin Polski, który nie studiuje i nie naucza, nie upomina i nie nawołuje do przestrzegania zasad przyzwoitości, nie pociesza strapionych i nie doradza zagubionym. Zamiast tego zajął się biznesem”.

Zgodnie z ustawą powołano też specjalną Fundację Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego (w rzeczywistości wcześniej założyły ją gminy żydowskie i Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego – WJRO), która miała zajmować się „ochroną materialnych reliktów kulturowego dziedzictwa Żydów w Polsce”, tj. dbać o zwracane cmentarze, zabytkowe mykwy, synagogi, budynki.

Nadzieja, że tak będzie szybko prysła. Rozpoczął się proceder szybkiej sprzedaży odzyskanych nieruchomości i gruntów. Zwrócony majątek trafiał niemal natychmiast w łapy deweloperów. O ochronie żydowskiego dziedzictwa i poszanowaniu zabytków nie było nawet mowy. Pieniądze pochodzące z wyprzedaży rozeszły się w tryby wysublimowanego mechanizmu dystrybucji, w hermetycznym środowisku menedżerów skupionych wokół Związku Wyznaniowych Gmin Żydowskich i Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Oba podmioty działały (i działają) w myśl potajemnie zawartej w 1996 r. umowy pomiędzy przedstawicielami polskich gmin i Światową Organizacją Restytucji Mienia Żydowskiego oraz Światowym Kongresem Żydów. Stenogramy z rozmów pokazują genezę „rabunku”: Polscy Żydzi uzyskali od swych partnerów zza Oceanu 800 tysięcy dolarów pożyczki na zorganizowanie całego przedsięwzięcia; potem odbyła się wyprzedaż odzyskanego majątku; synagogi, ubojnie rytualne, mykwy i kirkuty, często zabytkowe poszły pod młotek; gminy żydowskie podzieliły się odzyskanym majątkiem ze swoimi partnerami z zagranicy po połowie.

Z szacunkowych wyliczeń wynika, że wartość dokonanych od roku 1997 „transferów” za Ocean sięga 7 miliardów dolarów. Najdosadniej opisał to „Jewish Week”: „Kiedy uruchomiono proces restytucji mienia żydowskiego w 1997 r., przypadkowi ludzie tworzyli grupy, nazywając siebie gminami żydowskimi po to tylko, aby móc rościć sobie prawo do żydowskiego mienia. Polski urząd, któremu podlegają związki wyznaniowe był w pełni świadomy tej patologii. Nie miał jednak odwagi reagować w obawie posądzenia o antysemityzm. Polscy Żydzi milczeli, bo wmówiono im, że skandal wywoła antysemickie rozruchy. No i bali się swoich liderów w USA i Izraelu”.

Czymś zadziwiającym jest, że w suwerennym państwie, za jakie uważa się Polska, do zarządzania majątkiem należącym przed wojną do polskich obywateli dopuszczono obcokrajowców.



W sierpniu 2017 prezes PiS Jarosław Kaczyński podejmował grono przyjaciół. Jonny Daniels drugi od prawej. Fot. Inter.

[size=18]Nawiasem mówiąc ustawodawca nie mówił o żadnym „zwrocie”, lecz „przeniesieniu własności” majątków należących przed wojną do rożnych gmin żydowskich, które nie postawiły po sobie prawnych spadkobierców. Proceder dotyczył mienia bezspadkowego, i był zatem defraudacją mienia państwowego, przy naruszeniu konstytucji. Był także ewenementem prawnym – ktoś nie kradnie ci samochodu, ale „przenosi własność” na siebie.

„Przeniesienie własności” miało się zakończyć wiele lat temu. 12 maja 2012 r. to dzień, w którym powinno zakończyć się ostatnie postępowanie. Nic bardziej mylnego. „Przeniesienie własności” jak trwało, tak trwa. Prawie połowa postępowań jeszcze się toczy. I końca prac nie widać.

Przypomnijmy – Kwaśniewski i rząd Cimoszewicza przepchnęli w Sejmie zapisy ustawy, a posłowie uznali, że dla dobra Polski należy szybko oddać mienie żydowskie.




Uroczystości żałobne w Jedwabnem w 2001 r. Od lewej: ambasador Izraela Szewach Weiss i prezydent Aleksander Kwaśniewski (obaj pod parasolem), prof. Władysław Bartoszewski, minister kancelarii prezydenta Marek Siwiec i prezes IPN prof. Leon Kieres. Fot. Krysztof Miller, AG.
Przypomnijmy – Ustawa ostatecznego kształtu nabrała dopiero po ściągnięciu do Izraela Kwaśniewskiego i Cimoszewicza. Na obu wywierano tam naciski na wpisanie do ustawy WJRO, jako jednego z beneficjentów zwracanego majątku. Kwaśniewski i posłowie zdawali sobie sprawę z następstw ustawy, która zezwalała na handel zabytkami i usunięcie ich, na zawsze, z krajobrazu naszych miast i miasteczek.

O ochronie żydowskiego dziedzictwa i poszanowaniu historii nie było nawet mowy. Tak więc jeszcze trochę i w Polsce jedynym śladem po Żydach będą obozy koncentracyjne.

Szczególnie haniebne było sprzedawanie terenów odzyskanych jako miejsca pochówku, z których potem robotnicy wyrzucali w foliowych workach czaszki i piszczele. A przypomnijmy, że to właśnie nakazywany przez judaizm szacunek dla doczesnych szczątków był powodem, dla którego odpowiedzialny za haniebne zaoranie dawnych kirkutów rabin Schudrich wraz z Lechem Kaczyńskim uniemożliwił ekshumacje w Jedwabnem, niezbędne do wyjaśniea prawdy o zbrodni. A propos, 96-stronicowy stenogram z rozmów podpisany przez działaczy międzynarodowych organizacji żydowskich i działaczy z Polski to zapis negocjacji czysto biznesowych, nawet wtedy gdy dotyczył cmentarzy. „Moglibyśmy na tych terenach ewentualnie – to jest pytanie do tego komitetu doradczego do spraw halachicznych – wziąć odszkodowania za różne rzeczy, które się mieszczą na cmentarzach. Zapłaciliby, ale my nie wiemy, czy nam za to wolno wziąć pieniądze – o ile wiemy z tego, co pytaliśmy różnych rabinów, to nam nie wolno” – zastanawia się Andrzej Zozula. I zwraca się z nadzieją do amerykańskich Żydów: – Ale myślę, że wy bez wątpienia będziecie potrafili znaleźć rabinów, którzy dadzą na to zgodę”.

Od rabunku mienia do nagrody ministra

12 czerwca 2019 r. minister kultury i dziedzictwa narodowego, podczas uroczystej gali w Teatrze Narodowym w Warszawie, odznaczył i wręczył doroczne nagrody twórcom, animatorom i mecenasom, których działalność w sposób szczególny przyczynia się do rozwoju, upowszechniania i ochrony kultury. Piotr Gliński podkreślił: To jest taki moment, kiedy Polska może oddać hołd wielkim artystom czy ludziom kultury. Wyróżnienie ministra otrzymała Monika Krawczyk. Kim jest owa kobiecina?


Monika Krawczyk, przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych w RP / Fot. Fakty.

W ujawnionej przez Wikileaks tajnej depeszy ambasadora USA w Warszawie czytamy: „16-17 lutego 2005 r. delegacja World Jewish Restitution Organization (WJRO) w składzie: przedstawiciel Światowej Federacji Żydów Polskich Kalman Sultanik, przewodniczący amerykańskiego Komitetu Restytucyjnego Holocaustu Yehuda Evron, przewodniczący Stowarzyszenia Żydów Polskich w Izraelu Arye Edelist i doradca WJRO Monika Krawczyk, omawiała z ambasadorem USA, liderem SLD Józefem Oleksym, liderem opozycji Janem Marią Rokitą, ministrem Skarbu Państwa Jackiem Sochą, i marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Cimoszewiczem sprawę restytucji własności prywatnej […] Delegacja rzuciła pomysł, aby wypracować oddzielne „uregulowanie” (settlement) dla żydowskich właścicieli nieruchomości.

Ambasador pisze, że podczas spotkania z Józefem Oleksym, Sultanik zaskoczył wszystkich propozycją: „ponieważ cierpienia Żydów były największe i unikalne, oddzielne prawo odnoszące się do żydowskiej własności prywatnej powinno być rozważone”.

Krótko mówiąc – Monika Krawczyk w rozmowach z polskimi władzami była członkiem delegacji WJRO, reprezentowała nie Żydów polskich, lecz Żydów nowojorskich i domagała się zwrotu wszystkich majątków pożydowskich.

Z corocznego raportu Agencji Praw Podstawowych (powołanej w 2007 r. agencji UE z siedzibą w Wiedniu, doradzającej instytucjom UE i rządom krajowym w kwestiach rasizmu i ksenofobii) dowiadujemy się, że w Polsce wprowadzono nowy system rejestrowania przestępstw z nienawiści. Jego celem jest zapewnienie MSWiA pełnego wglądu do przypadków takich przestępstw oraz zbieranie informacji o wszystkich dochodzeniach prowadzonych przez policję. Z raportu wynika, że system zasilany jest danymi Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, która „zgłasza incydenty antysemickie do prokuratury, policji lub innych władz w Polsce”.

Nagrodzona przez ministra kultury Monika Krawczyk to była dyrektor generalna (przez 14 lat) Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. Gdy szefowała fundacji jej głównym zadaniem była restytucja mienia gmin żydowskich, chociaż statutowo miała nim być „ochrona materialnych reliktów kulturowego dziedzictwa Żydów w Polsce”, to jest dbanie o zwracane zabytkowe budynki, cmentarze, mykwy, synagogi. Dziennikarz „Forbes” przytacza jej niby „żartobliwą” wypowiedź: Jak miliona dolarów w pierwszym roku nie zarobię, to jestem pierdoła.

Po zarobieniu owego miliona, to jest po tym, gdy „pierdołą” okazało się nie ona, lecz Państwo Polskie, w styczniu br. została wybrana na przewodniczącą zarządu Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Myślę, że to wielki zaszczyt objąć to stanowisko, niezależnie od tego, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, ale ta okoliczność jest niewątpliwie historyczną chwilą – powiedziała w rozmowie z Jewish Telegraphic Agency. Zaznaczyła też, że nadal jej priorytetem będzie restytucja mienia. Jest to najważniejsze źródło finansowania społeczności żydowskiej w Polsce, zarówno religijne, jak i kulturowe, a także ochrona unikatowych zabytków.

„Nasi” politycy, w tym ministrowie kultury, mają niebywały talent i skłonności do zadawania się z oszustami i złodziejami.

W marcu 2007 premier Jarosław Kaczyńskim przyjął i odbył przyjacielską pogawędkę z Izraelem Singerem, szefem Rady Politycznej Światowego Kongresu Żydów. Po spotkaniu Singer pouczał: „Jesteśmy tu po to, by zwrócić się do polskiego rządu o przyjęcie ustawy o zwrocie mienia lub 100-procentowych rekompensatach”. A nadmienić trzeba, że premier przyjął człowieka, który wcześniej zasłynął z pogróżki: „jeżeli Polacy nie spełnią naszych żądań, to będziemy nękać ich tak długo, dopóki Polska znów nie pokryje się lodem”.

W kilka tygodni po tym spotkaniu, oskarżony o sprzeniewierzenie wyduszonych ze szwajcarskich banków dolarów, Singer został zdymisjonowany ze wszystkich funkcji. W tym samym miesiącu „padł” także inny interlokutor polskich polityków (a raczej polityków z Polski) izraelski minister Skarbu Hirschon, główny organizator „Marszu Żywych” oraz wycieczek izraelskiej młodzieży do „polskich obozów zagłady”, podejrzewany o kradzież setek tysięcy dolarów. Lecha Kaczyńskiego w Izraelu podejmował prezydent Mosze Kacaw i premier Ehud Olmert. Obaj wkrótce trafili do więzienia, gdyż udowodniono im – w przypadku prezydenta gwałty, zaś w przypadku premiera branie łapówek. Andrzej Duda powitał wylewnym listem otwarcie w Muzeum Polin biura Amerykańskiego Komitetu Żydów. Na czele biura stanęła ambasador Elena Poptodorowa, która już pierwszego dnia swej misji w Polsce zdradziła się ze swoich intencji – okradła sklep na lotnisku w Warszawie. Może więc równie „szczęśliwą rękę” będzie miał minister kultury w przypadku Krawczyk?

Światowy Kongres Żydów liczy na szybkie znalezienie kompromisu z Polską w sprawie restytucji mienia żydowskiego, zrabowanego przez hitlerowców i znacjonalizowanego przez rządy komunistyczne – oświadczył w czerwcu 2007 r. prezes Ronald Lauder. Wierzę, że w Polsce jest zrozumienie, że musimy w kwestii restytucji iść do przodu. Zbyt wiele czasu zostało stracone – dodał.

Pytany przez zachodnich dziennikarzy o ocenę rządów Lecha i Jarosława Kaczyńskich, Lauder odpowiedział: „finansowana przez mnie fundacja spotykała się zawsze z pomocą polskich władz. Zawsze mieliśmy bardzo dobre stosunki”. Bolesław Szenicer, były wieloletni dyrektor cmentarza żydowskiego przy ulicy Okopowej w Warszawie, tak opisał Laudera: „to taka sama żydowska hiena jak Singer. Widać to po jego 10-letnim zarządzaniu zabytkowymi kamienicami przy ulicy Próżnej w Warszawie, które przejął za darmo w swe brudne łapska od miasta. Miał tam budować centrum żydowskie, tymczasem dziś już wiemy chodziło mu tylko o wzbogacenie się na sprzedaży tych zabytków”.

Norman Finkelstein w swej książce „Przedsiębiorstwo holokaust” o Lauderze pisze tak: „Nikt mu nie dał prawa do reprezentowania ofiar holokaustu. To jest czysta uzurpacja! Wiadomo, że do ofiar holokaustu dociera zaledwie ułamek tego, co te organizacje dotychczas uzyskały. A pozostałe 95 procent znalazły się na dziwnych kontach dziwnych fundacji, czyli praktycznie w kieszeniach żydowskich aktywistów. Ta cała akcja odszkodowań dla Żydów to jeden wielki rabunek […] jest mała grupa bezwzględnych grandziarzy żydowskich usiłujących zrobić wielki biznes na tragedii ofiar holokaustu. Dla takiego szmalu hochsztaplerzy nie cofną się przed niczym.

Przytoczmy kilka liczb – najbardziej przedsiębiorczy w biznesie holokaustu jest b. przewodniczący ADL Kenneth Bialkin, rocznie wyciąga przeszło milion dolarów; Marvin Hier z Centrum Simona Wiesenthala zarabia 818 tysięcy, a David Harris z Amerykańskiego Komitetu Żydów 539 tysięcy. Nawiasem mówiąc otwarte z wielką pompą 27 marca 2017 r. przedstawicielstwo Harrisa w Warszawie, wybrało sobie za siedzibę utrzymywane przez polskie ministerstwo kultury Muzeum Polin. Mamy więc do czynienia z politycznym i dyplomatycznym kuriozum – koszty utrzymania obcego przedstawicielstwa są pokrywane z pieniędzy polskiego podatnika, a Muzeum Polin jawnie służy jako baza antypolskiej działalności politycznej.

Fundacja widmo

8 grudnia 2017 r. Sejm przyjął ustawę o przekazaniu z budżetu państwa 100 milionów złotych na renowację żydowskiego cmentarza przy ulicy Okopowej w Warszawie. Otrzymała je od rządu fundacja, w której zarządzie zasiadają rabin Michael Schudrich i Monika Krawczyk.

I tu przypomnienie – gdy gmina żydowska w Warszawie, podobnie jak pozostałych 8 gmin w Polsce (nie mówiąc o nowojorskiej WJRO) otrzymała od Rzeczypospolitej wielki majątek, to pretekstem było, że zadba o żydowskie cmentarze. Tymczasem cmentarz rozsypuje się w gruzy.

Co zatem stało się z pieniędzmi uzyskanymi przez warszawską gminę na podstawie wspomnianej ustawy? Pewne światło rzuca publikacja Bolesława Szenicera, który został usunięty ze stanowiska dyrektora tego cmentarza na skutek konfliktu z gminą żydowską, której zarzucał rozmaite malwersacje.

Pytanie drugie – dlaczego minister Gliński tak przejął się losem tego cmentarza?


Szabasowa kolacja zorganizowana przez Jojne Danielsa w Warszawie. Fot. YT. Danielsa. YT,

W odpowiedzi nie obejdzie się bez teorii spiskowych – jest to zapłata za szabasową kolację, jaką wydał Jojne Daniels, a w której uczestniczył w jarmułce pan minister. Była to więc kolacja (i nakrycie głowy) bardzo dla Polski kosztowana, tym bardziej że uczestniczył w niej Mateusz Jakub Morawiecki, wówczas wicepremier, ale zaraz po szabasowej kolacji, premier.

Co do stu milionów, to w skrajnej biedzie wciąż żyje w Polsce 1,5 miliona ludzi, a więc tylu, ilu mieszka na obrzeżach cmentarza żydowskiego w Warszawie. Dla porównania trzeba też podać, że w ubiegłym roku na prace konserwatorskie na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie ministerstwo kultury przeznaczyło 930 tysięcy złotych, a na dziedzictwo kulturalne polskich Kresów 10 milionów, czyli 10 razy mniej niż na żydowski cmentarz.

Ale na koniec jedna pocieszająca wiadomość – właściciel cmentarza przy ul. Okopowej „zgodził się”, poprzez długoterminową umowę, udostępnić teren cmentarza w celu prowadzenia tam prac porządkowych i konserwatorskich.


Józef Różański vel. Józef Goldberg – agent i oficer NKWD i MBP, poseł na Sejm Ustawodawczy. fot. Wikipedia.pl

I druga, podana przez „Gazetę Wyborczą”, równie pocieszająca wiadomość – polscy robotnicy wywieźli już z terenu cmentarza 17 ciężarówek śmieci. 100 milionów poskutkowało mnożeniem się innych teorii spiskowych.

Na cmentarzu znajduje się grobowiec Józefa Różańskiego vel Josefa Goldberga – agenta i oficera NKWD, a później szefa Departamentu Śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, kata Witolda Pileckiego i Augusta Emila Fieldorfa „Nila”.

Minister kultury finansuje więc renowację grobowca zbrodniarza, a blokuje poszukiwania dołów śmierci na sąsiadującym cmentarzu powązkowskim, do których Goldberg wrzucał pomordowanych polskich patriotów. A jak traktować gest przyznania tej niebagatelnej kwoty w sytuacji, gdy renowacja niszczejącej i popadającej w ruinę narodowej nekropolii Powązek odbywa się dzięki datkom mieszkańców Warszawy, i jak uda się zebrać w corocznej kweście kilka tysięcy na renowację jednego grobowca, to jest ogromna radość.

W Polsce panuje teza głosząca, że Żyd-komunista i Żyd-ubek jakimś dziwnym sposobem przestawał być Żydem, bo przechodząc na komunizm wyrzekał się religii żydowskiej. Co ciekawe, głównymi głosicielami tej teorii są osoby podkreślające chrześcijański rodowód polskich antysemitów.

To jednak chyba nie tak – przecież ci Żydzi nie ukrywali swej narodowości i religii, gdy przystępowali do UB lub NKWD. W ankietach personalnych w rubryce ‚narodowość’ wpisywali: żydowska, w rubryce ‚wyznanie’ wpisywali: mojżeszowe, a przed śmiercią życzyli sobie żydowskiego pogrzebu. Tak było w przypadku Goldberga (i innych zbrodniarzy pochowanych przy Okopowej), który najpierw był Żydem, potem tylko komunistą i ubekiem i wreszcie na łożu śmierci znów 100-procentowym Żydem.



Grób zbrodniarza komunistycznego Józefa Różańskiego (wcześniej Józef Goldberg) będzie odnowiony z pieniędzy rodzin ofiar zamęczonych i pomordowanych przez niego Polaków. Sejm przydzielił 100 milionów na renowację cmentarza.

Gdy Sejm przyjmował ustawę dotyczącą 100 milionów, „Za” zgodnie głosowali wszyscy posłowie (oprócz 4), w tym z PiS, PO, Kukiz’15, Nowoczesnej, PSL i „Wolni i Solidarni”. Kaczyński, Schetyna, Kukiz, Petru, Niesiołowski, Kosiniak-Kamysz – wszyscy głosowali tak samo. Gdy minister Gliński lekką ręką wydawał pieniędze podatnika, rozgorzała debata na temat żydowskich cmentarzy. Wielu było przekonanych, że Żydzi, kreowani przez media na strażników pamięci, z pieczołowitością dbają o miejsca pochówku swoich ziomków i należy im się wsparcie rządu.

Nic bardziej mylnego – stan cmentarzy, których właścicielem i zarządcą w zdecydowanej większości jest Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego, świadczy o czymś zupełnie innym. Fundacja, według statutu, zajmuje się ochroną materialnych reliktów kulturowego dziedzictwa Żydów w Polsce. „Ze szczególnym zaangażowaniem podejmujemy inicjatywy związane z porządkowaniem i upamiętnianiem cmentarzy żydowskich” – pisze na swojej stronie internetowej. Problem w tym, że zaangażowanie to jest bardziej dewastacją „reliktów kulturowego dziedzictwa” niż „porządkowaniem i upamiętnieniem cmentarzy”.

Dowodem cmentarz w Jedwabnem – ruina, sterta zgniłych liści, szok dla Polaków, którzy dbają o groby bliskich, porządkują własnymi rękami nagrobki pomordowanych i bohaterów na Kresach.

Okazuje się, że gminy żydowskie robią na cmentarzach niezły interes – obok zakrojonego na szeroką skalę przemysłu holokaustu prowadzą przemysł cmentarny. I tu pytanie: czy biznes nie polega na świadomym zaniedbywaniu cmentarzy i wymuszaniu milionowych dotacji na ich renowację? Czy nie jest to szwindel, przy czy szwindel obrzydliwy, bo przy udziale polskiego ministra kultury?

Krzysztof Baliński

Artykuł opublikowany za zgodą Autora.

Na zdjęciu tytułowym: Monika Krawczyk, przewodnicząca Związku Gmin Wyznaniowych w RP. Fot. Inter.[/size]

Więcej artykułów Krzysztofa Balińskiego na naszym portalu > > > TUTAJ .

Polecamy książkę Krzysztofa Balińskiego: „MINISTERSTWO SPRAW OBCYCH czyli w MSZ bez zmian”. Wydawnictwo Capitalbook.

http://www.polishclub.org/2019/07/12/prz.....-kirkutow/

Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:43, 13 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

I JAK TU NIE BYĆ ANTYSEMITĄ



Antysemityzm często hodują handlarze, z których każdy dla siebie pewien zysk w nim widzi; kiedy się interesem korzystnym ukaże, ujmą go w swoje ręce niezawodnie Żydzi
– Adam Asnyk


Na początek krótki opis sytuacji, tj. obowiązującej w świecie wykładni: Polacy to katolicka hołota współodpowiedzialna za holokaust (z nazistami, ale nie z Niemcami, bo Niemcem był szlachetny Schindler); Polska odpowiada za wybuch II wojny, bo sprowokowała Hitlera i nie wpuściła Armii Czerwonej, która spieszyła jej z pomocą; rząd polski w Londynie był antysemicki; polski ruch oporu, z wyjątkiem garstki komunistycznych partyzantów, był antysemicki; oddziały AK w przerwach pozorowanych walk z Niemcami zabawiały się strzelaniem do bezbronnych Żydów, szczególnie podczas antyradzieckiej manifestacji politycznej, jaką było Powstanie Warszawskie; za wszystkim kryje się odrażający polski antysemityzm, który panował tu od zawsze, bo Polacy nienawidzili Żydów z zawiści, nieuctwa i ciemnoty, a podsycał ich w tym antysemicki kler; obozy koncentracyjne zbudowano na ziemiach polskich, bo sprzyjał temu zoologiczny antysemityzm tubylców; polscy bezzębni chłopi masowo wydawali okupantowi ukrywających się Żydów, a następnie radośnie (jak to opisał polski pisarz Jerzy Kosiński) kopulowali z kozami;

Polacy-świadkowie zagłady nigdy nie protestowali przed bramą Auschwitz, na przykład z transparentami „Hitler do dymisji!” albo z podkoszulkami z napisem „Konstytucja”; Polacy odpowiadają za zagładę getta, bo po wybuchu powstania w getcie nie wywołali powstania warszawskiego;

Współpracownikami nazistów byli adwokaci, lekarze i tym podobni członkowie Judenratów i żydowskiej policji, ale to byli polscy obywatele, to jest Polacy; Żydzi nie są odpowiedzialni za zbrodnie na Polakach, ponieważ Berman, Zambrowski, Fejgin, Różański nie byli Żydami lecz komunistami; po jakie licho zachciewa się Polakom bronić honoru i godności? Czy aby nie dlatego, że chcą wybielić czarne plamy swojej niecnej historii?

Izrael okazał komendantowi Salomonowi Morelowi ludzką życzliwość i współczucie, aby ten stary wycieńczony ciężką pracą człowiek, ofiara antysemickiej nagonki mógł wreszcie spokojnie żyć na zasłużonej emeryturze. Do czego są im potrzebne jakieś debaty naukowej na ten temat? Przecież przez 40 powojennych lat Żydzi napisali im historię i wystarczy tylko nauczyć się jej na pamięć! A jak nie zechcą, to przyłożyć im z paragrafu w ustawie o IPN, o którym wie dwa tysiące historyków zatrudnionych w IPN o rocznym budżecie 363 miliony, i takie różne kontrowersyjne tematy omijają z daleka.

U zarania III RP świat ogłosił, że Polacy nie lubią Rosji z powodu swej ksenofobii. Wtórował mu Aleksander Kwaśniewski, dla którego: „Solidarność” równa się petardy, antysemityzm i bezbrzeżna głupota. Według żydowskiego „Forward”, minister obrony to antysemita, bo jest zasłynął z lustracji, która przypomina antyżydowski pogrom. Leszek Miller, po pierwszym Marszu Niepodległości, zwrócił się do premiera o „lustrację środowisk faszyzujących”, a posłowie SLD poparli rezolucję Parlamentu Europejskiego potępiającą ksenofobię i antysemityzm w Polsce. Tusk, skądinąd wnuk żołnierza Wehrmachtu, insynuował powiązania opozycji z neonazistami: „tych ogolonych na łyso młodzieńców, dla których swastyka jest fajnym symbolem”. Michnik alarmował, że sprawa Ozjasza Szechtera jest objawem odradzającego się polskiego faszyzmu, a sytuację w Polsce porównał do atmosfery w III Rzeszy. Przy okazji zażądał ukarania IPN za podanie informacji, że jego ojciec był sowieckim szpiegiem, bo przecież został skazany tylko za działanie na rzecz oderwania od Polski kilku województw i przyłączenia ich do Związku Sowieckiego.

Przykładem może być obraz Polski stworzony przez gazetę nowojorską, ale zainspirowany przez gazetę „Wyborczą”: „neofaszystowskie grupy rosnące w siłę, ksenofobia, rasizm, demonizowanie uchodźców, zwolennicy władzy identyfikujący się z przerażającym nacjonalizmem, połączonym z prawicowym katolicyzmem”. Przy czym najbardziej jaskrawym dowodem na antysemityzm Polaków ma być to, że rządowe instytucje przestały prenumerować „Wyborczą”. Wg A. Zolla „faszystowskie elementy już występują w naszym życiu publicznym”. Dla profesora Jasia Hartmana PiS to „odrażający klerykalno-nacjonalistyczny reżim”. Stowarzyszeniu Iustitia „Kaczyński przypomina Führera”.

Annie Applebaum hasło „kupuj polskie” przypomina to przedwojenne „nie kupuj u Żyda”. Dla ADL „gdy 50 tysięcy ludzi protestowało przeciw polityce PiS, ta skrajnie prawicowa formacja zareagowała kontrdemonstracją i transparentem wyśmiewającym obrońców demokracji jako Komitet Obrony Żydokomuny. We Wrocławiu tłumy krzyczały o depolonizacji Wrocławia i Żydach wykupujących wrocławskie kamienice. Podczas demonstracji przeciw relokacji uchodźców podpalono kukłę chasydzkiego Żyda trzymającego flagę UE, a tłum krzyczał Bóg, Honor, Ojczyzna”.



I ty zostaniesz antysemitą

Kto jest antysemitą, a kto nie jest? Tego się nigdy wyraźnie nie mówi. Potencjalnie jest nim każdy. I każdy naznaczony tym mianem staje się zwierzęciem łownym, którego można bezkarnie znieważać, denuncjować i sądzić. Ponieważ wiadomo o co w tym wszystkim chodzi, pojęcie antysemityzmu rozciągane jest tak szeroko, by można pod nie podciągać wszelką krytykę poczynań Żydów, a nalepkę „antysemita” przykleić każdemu, kto zagraża ich interesom.

Gdy pojawia się potrzeba, wymyślenie, choćby najbardziej karkołomnych uzasadnień i pretekstów dla oskarżania Polaków o antysemityzm przychodzi niezwykle łatwe. „Antysemityzm prowadzi wprost do Auschwitz”, a prokurator, który nie dość gorliwie ściga antysemitów „podpisuje się pod Zagładą”- woła Dawid Warszawski. Antysemityzmem jest prześwietlanie interesów obywateli obcego państwa tylko dlatego, że są Żydami. Dla ambasador Izraela łączenie reakcji Netanjahu na nowelizację ustawy o IPN z kwestią reprywatyzacji jest „jaskrawym przykładem antysemickiego fake newsa”. Podczas debaty w Muzeum Polin młody żydowski naukowiec twierdzi, że mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy i ich rozbijaniu – jest antysemickie.

Dla innego żydowskiego uczonego: „śmierć za pomoc Żydom to nic nadzwyczajnego, bo Polacy byli karani śmiercią za wszystko – np. za ubój świń. Polacy byli wrogo nastawieni do powstania w getcie, gdyż „niszczone były kamienice, które mieli nadzieję przejąć”.

TVN uporczywie przekonuje, że nawet jeśli Polacy ratowali Żydów, to co najwyżej z chęci wzbogacenia się na ich krzywdzie, i że mówienie o „sprawiedliwych” to zasłona dymna mająca ukryć prawdę o szmalcownikach. Wg „Haaretz” w zdecydowanej większości pomoc, której udzieliła Żydom chociażby rodzina Ulmów „nie była podyktowana altruizmem, ale chciwością”. Propozycja budowy pomnika Polakom ratującym Żydów to „listek figowy”, bo „pozwoliłby zaspokoić ich narcyzm i wyjść z twarzą”. Cytowany wcześniej dr Bilewicz to autor naukowej tezy o istnieniu „antysemityzmu wtórnego”, który polega na wypieraniu się antysemityzmu – „Kto się wypiera, kto neguje swoją odpowiedzialność za wiekowe prześladowania Żydów i za ich prześladowania najnowsze, kto zaprzecza, że jest winny i że jest antysemitą – ten jest antysemitą wtórnym”.

Wszelkie protesty i sprostowania strony polskiej co do „polskich obozów” są dowodem niechęci do rozliczenia się z „trudną historią” czyli rozliczenia z „polskim antysemityzmem”. „Haaretz” sugeruje przy tym, że jedyną dopuszczalną narracją o wojennych wydarzeniach w Polsce powinna być opowieść o zagładzie Żydów, a każde mówienie o polskich ofiarach to antysemicka propaganda lub przejaw ukrytego antysemityzmu. Według Stefanie Schüller-Springorum, szefowej Ośrodka badań nad Antysemityzmem Uniwersytetu w Berlinie: „Agresja Polaków przeciwko rządom komunistycznym zawsze była podszyta antysemityzmem”. Innymi słowy – Polacy nie lubią komunizmu, bo są antysemitami. Patriotyzm jest jak rasizm. Nie ma żadnego uzasadnienia moralnego – jest zbędnym reliktem przeszłości, pozostałością po czasach, gdy hordy plemienne wiodły wojny o terytorium, żywność i kobiety – twierdzi „Wyborcza”, krytykując defiladę w Święto Wojska Polskiego.

Jak poznać antysemitę doradzał na portalu „Polityka” Jan Hartman. Jego zdaniem antysemici „powszechnie uważają się za wolnych od rasowych, religijnych i etnicznych przesądów […] w większości przestali przyznawać się do antysemityzmu. Dlatego jednym z kryteriów antysemityzmu jest deklarowanie przez daną osobę, że nie jest antysemitą […] antysemita to zwykle osoba głośno odżegnująca się od antysemityzmu”. Zdaniem „profesora”, antysemityzmu nie można porównywać z antypolonizmem, choć „nie można zaprzeczyć, że Żydzi najczęściej Polaków nie lubią. Ale też nie zajmują się nimi. Nie smarują po murach, nie wydają antypolskich piśmideł, nie opowiadają na ich temat bzdurnych mitów. Po prostu uważają, że Polacy w większości są antysemitami. Wierzą w przesądy o złowrogim, światowym lobby żydowskim, pragnącym podporządkować sobie świat, albo i o tym, że każdy Żyd to w głębi duszy liberał-komunista i kosmopolita”.

Przy okazji profesorek odkrył, że antysemita to ten, kto „jest bardzo ciekaw, kto jest Żydem”, a antysemityzm przejawia się też „w postaci skrępowania i zawstydzenia, gdy mówi się o żydostwie”.

Jonasz Kofta objaśnił z kolei, że antysemityzmem jest opowiadanie się za zdegradowaniem Jaruzelskiego do stopnia szeregowca. Dla tzw. profesor Magdaleny Środy „rzeczywistym motywem zakazu aborcji jest nacjonalizm”. Stowarzyszenie Nigdy Więcej za rasistowskie i antysemickie uznaje hasło „

Naszym znakiem orzeł biały”. Krótko mówiąc – nieważne czy o Żydach mówimy, czy unikamy tego tematu, bo i tak jesteśmy antysemitami, a gdy pojawia się potrzeba pretekst do oskarżeń zawsze się znajdzie. Antysemityzmem jest głosowanie na… filosemitę – Michnik przestrzegł przed „niesionym antysemicką falą dyktatorem” (tj. Jarosławem Kaczyńskim). Marek Safjan sprawę TW „Bolka” porównał do przypadku posądzanego o szpiegostwo i zdradę Alfreda Dreyfusa. I wreszcie – zdaniem Michała Bilewicza samo pytanie, czy Polacy mają prawo do obrony przed oskarżeniami o antysemityzm wyczerpuje znamiona antysemityzmu. Doktor habilitowany w swych poglądach odosobniony nie jest.

W tropieniu objawów „antysemityzmu”, to znaczy zachowań, które Żydom komplikują interesy, dzielnie sekundują politycy polscy (lub raczej politycy z Polski). Gdy zgodne z wolą środowisk żydowskich Sejm zmienił ustawę o IPN, prezes stronnictwa „płomiennych patriotów” pouczał: „dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu – tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać”. Przy czym walkę z „ciężką chorobę duszy i umysłu” nakazywał Polakom wówczas, gdy byli lżeni przez Żydów. Bohaterskiemu politykowi zabrakło odwagi, by zaapelować do Żydów o odrzucenie „ciężkiej choroby antypolonizmu”. Po raz kolejny okazało się więc, że cała napuszona retoryka „dobrej zmiany” to tylko puste gadanie, bo jak przychodzi co do czego, to ostatnie słowo jak zawsze należy do Michnika.



Antysemityzm widziany z okna „Wyborczej”

Po 1944 r. obelgą „antysemici” miotała żydokomuna. Tak wrednej antypolskiej propagandy nie uprawiali nawet niemieccy okupanci. W żadnym okolicznościowym przemówieniu, Trybunie Ludu, podręczniku szkolnym, sentencji sądowego wyroku, na pierwszomajowej akademii nie przepuszczali okazji, by użyć tego słowa. Taka pedagogika stosowana jest do dziś, z krótką przerwą, bo PZPR za czasów Gierka można zarzucić wiele, ale nie pomysłu na wzbudzanie w Polakach poczucia winy za wrodzony antysemityzm. W kraju działa V kolumna, której główną misją jest szukanie antysemitów pod każdym krzakiem, i wystawianie na ostrzał obcych mediów. Świat lubi zarzucać nam antysemityzm, ale jeszcze bardziej lubi, gdy głośno mówią o tym Polacy, a szczególnie „Polacy” z „Wyborczej”. Trudno walczyć z obowiązującą w świecie narracją o Polakach, którzy wyssali antysemityzm z mlekiem matki, gdy z ust prezesa rządzącej partii padają słowa: „Dziś mamy nową wielką falę antysemityzmu, czasem zupełnie jawnego, czasem takiego cichego, dyskretnego, koncentrującego się na atakach na państwo Izrael”. Trudno walczyć, bo ze słów tych wynika prosta konkluzja – antysemitami są ci, którzy krytykują organizacje domagające się odszkodowań za majątek pożydowski, i podejrzewają ministra spraw zagranicznych o kumanie się z nowojorskimi rabinami. Wśród muzeów przerabiających państwowe pieniądze rekordzistą jest Muzeum Polin (w tym roku 8 milionów), które zajmuje się głównie upowszechnianiem w kraju i na świecie narracji o polskich antysemitach, a dzielnie broni nas przed taką narracją rząd PiS – sypiąc dotacjami na kolejne muzea getta i chasydów. Przykładem antysemickiej mowy nienawiści jest dla muzeum wpis na Twitterze: „Czego oznaką była zmiana nazwiska z Berman na Borowski?”, oraz pytanie: „Czy bestie Światło, Michnik, Wolińska, Berman, Brystygierowa/Krwawa Luna, Różański – są winni zbrodni na Polakach?”. Takim przykładem jest też wypowiedź posła Bogdana Rzońcy: „zastanawiam się dlaczego wśród aborterów jest tak dużo Żydów, pomimo Holokaustu”.

Okazuje się, że antysemityzmem jest walka z dziką reprywatyzacją warszawskich kamienic. Burmistrz Pragi Północ Wojciech Zabłocki, zeznając przed Komisją Weryfikacyjną ujawnił działania mafii adwokatów i urzędników Hanny Gronkiewicz–Waltz w sprawie kamienicy przy Łochowskiej 38. Burmistrzowi nie wolno było podważać decyzji, w których występowały osoby pochodzenia żydowskiego. Miało to rzekomo uchronić ratusz przed zarzutami o antysemityzm. Wg burmistrza takie naciski były normą, a dokumenty, które do niego docierały były przerażające – „Tam było napisane, żeby się nie interesować sprawą, ponieważ na przykład osoba była pochodzenia żydowskiego, a ten, kto będzie to robił, jest antysemitą i że próba dociekania w danej sprawie naraża miasto na wielomilionowe odszkodowania”. Okazuje się, że antysemityzmem jest bożonarodzeniowa jasełka. 18 grudnia 2017 r. w Konsulacie Generalnym RP we Lwowie miało miejsce bożonarodzeniowe spotkanie opłatkowe, które poprzedziła jasełka. Zareagował konsul honorowy Izraela, pisząc na Facebooku: „W KG RP we Lwowie odbyła się wystawa folklorystyczna o cechach antysemickich. Uczniowie polskiej szkoły ze Lwowa przedstawili „szopkę”, gdzie najbardziej obrzydliwą postacią był Żyd, który na poziomie z diabłem i królem Herodem szkodzi pozytywnym postaciom scenki. To przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku, gdy w oficjalnym państwowym urzędzie propagują antysemityzm, a dzieci biorą udział w tym okropnym przedstawieniu. Ja natychmiastowo zwracam się do konsula Rafała Wolskiego z żądaniem oficjalnych przeprosin narodu żydowskiego za jawny antysemityzm i agresję. Mocno zagalopowała się gmina żydowska w Warszawie – podczas debaty n.t. uboju rytualnego porównała Polskę do hitlerowskich Niemiec. Zszokowane były nawet skrajnie filosemickie media: „To szaleństwo. Bóg odebrał im rozum. To judzenie dla judzenia. To pobudzanie antysemityzmu”. Przy okazji wydało się, dlaczego rabini awanturują się. Otóż jeden z posłów PO zdradził, że proponował im rozwiązanie – ubój wyłącznie dla własnych potrzeb, bez możliwości handlu takim mięsem, ale gmina i naczelny rabin propozycję odrzucili. Dlaczego? Bo odpadłby zyskowny eksport koszernego mięsa i udział w równie zyskownej procedurze koszeryzacji, dokonywanej w zakładach mięsnych pod nadzorem rabinów.

Deklaracje filosemitów o zwalczaniu antysemitów Żydów nie cieszą. Jeśli widzą w nich pożytek, to tylko w przyznawaniu, że antysemityzm w Polsce istnieje i jest bardzo poważnym zjawiskiem. Wprost przeciwnie – wydaje się, że Żydom antysemityzm Polaków jest potrzebny, bo piętnowanie antysemitów wznieca i podsyca nastroje antysemickie. W takiej perspektywie milczenie społeczności żydowskiej wobec ciągłych prowokacji Michnika, Grossa jest świadomym i przemyślanym podejściem. To działalność TVN i „Wyborczej”, ich ataki na Polaków i w ogóle na państwo polskie jest największym generatorem postaw antysemickich w Polsce. I można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że to perpetuum mobile: oskarżają nie-Żydów o antysemityzm, budzą niechęć do siebie i tak machina sama się napędza. I jeszcze jedno – gdyby nie udało się wyczarować antysemityzmu, musieliby w końcu wziąć się za jakąś uczciwą robotę, co dla wielu z nich byłoby prawdziwą tragedią: wszak czerpią z akcji polowania na „polskich antysemitów” ogromne zyski. Dodajmy, że zyskiem w Polsce jest już samo obnoszenie się z miną prześladowanego przez antysemitów. A jak postrzegać to, że każdy rząd, w tym „dobrej zmiany” przeznacza na badania antysemityzmu Polaków miliony? Czy nie tytułem okupu, żeby profesorowie od antysemityzmu nie nazwali ich antysemitami? W tym kontekście przypomnieć należy oczywistą prawdę: nowojorskie organizacje żydowskie nie potrzebują w Polsce filosemitów, bo tych, i to wyjątkowo namolnych, mają dużo, nawet w nadmiarze. Potrzebują antysemitów i… 65 miliardów dolarów, które antysemici im wypłacą. Nie potrzebują też prezydenta, który na spotkanie z nimi przyprowadza żonę o semickim nazwisku, ale ministra finansów, I to nawet z antysemickim nazwiskiem, który przyniesie im czek na 65 miliardów dolarów.

Lamenty i przestrogi – w Polsce wzbiera „brunatna fala”, są od zarania III RP jednym z żelaznych punktów repertuaru etnicznej elity. Od pierwszego numeru „Wyborczej” miotane są oskarżenia o antysemityzm i o antysemickie pogromy, do których nieuchronnie dojdzie, jeśli pozwoli się na jakiekolwiek rozliczenia z komunizmem. Michnik nawiązywał przy tym do kominternowskich tradycji walki z Polakami pod hasłem „antyfaszyzmu” oraz do czasów, gdy ubecy torturowali i mordowali polskich patriotów, przezywając ich „faszystami”. Brało się to także z histerycznego strachu środowiska Michnika, że jeśli Polakom się „popuści”, to zechcą za winy żydokomuny mścić się na potomkach żydokomuny, i na wszystkich Żydach w ogóle. W latach 90. nie było politycznego przeciwnika beneficjentów umów z Magdalenki, którego nie oskarżono by o antysemityzm. Dotyczyło to nawet osób zblatowanych z Michnikiem. Przykładem może być Wałęsa. Napiętnowani zostali wszyscy bez wyjątku politycy i publicyści kojarzeni z prawicą. Wśród „oskarżonych” znaleźli się Prymas Glemp, arcybiskupi Michalik i Majdański, biskupi Lepa i Stefanik. Innym źródłem oskarżeń była pomarcowa emigracja w znacznym stopniu złożona ze stalinowskich zbrodniarzy, którzy przedstawiając kraj pochodzenia w najczarniejszych barwach, skutecznie wybielali w oczach Zachodu własne winy. Jednak rolę decydującą odgrywała inspiracja płynąca z Polski, od V kolumny. Przy czym pomówienia te są niezwykle skuteczne, nie tylko w pozbawianiu „antysemitów” sympatii elit Zachodu, ale także sympatii Jarosława Kaczyńskiego. Innym powodem to zabiegi o niemiecki jurgielt przy pomocy argumentu – jesteśmy elitą trzymającą w ryzach ciemną, skłonną do faszyzmu masę tubylców, którzy tylko pozornie są europejscy, a w istocie są antysemicką, katolicką, zacofaną dziczą.

Żydów w Polsce nie ma, a antysemityzm jest. Tym stwierdzeniem rozpoczyna się każda wypowiedź na temat stosunków polsko-żydowskich. Tymczasem na codzień i na każdym kroku doświadczamy intensywnej obecności Żydów w polityce i w mediach. Gdyby tą miarą mierzyć ich obecność w Polsce, to można by dojść do przekonania, że mamy do czynienia z milionową, ruchliwą, ofensywną, manifestującą w sposób niezwykle agresywny swą wrogość wobec Polaków mniejszością. Po 1989 r. w „dialogu” żydowsko-polskim doszło do licznych prowokacji – prowokacji na tyle prymitywnych, że oczywistym było, iż chodzi o wywołanie antysemickich nastrojów. Było oczywiste, że rozliczne wypowiedzi Michnika, Geremka, Urbana, Bikont, Śpiewaka, że usunięcie Krzyża z Oświęcimia, że bluźniercze prowokacje „artystyczne” Rottenberg i Lipińskiej oraz udział Żydów uratowanych przez Polaków i potomków ocalonych w haniebnej deformacji prawdy o czasie zagłady nie zmierzają do poprawy stosunków żydowsko-polskich, że miały oczywisty zamiar budzenia w Polakach niechęci do Żydów i wywołania antysemityzmu. Inaczej nie sposób tego interpretować.

Antysemitą można zostać z nominacji. Gdy podczas amerykańskich wyborów, 88 emerytowanych generałów wystosowało list poparcia dla Trumpa, w którym pisali, że kraj potrzebuje pilnej korekty polityki bezpieczeństwa, że taka zmiana jest tylko możliwa do zrobienia przez kogoś, „kto nie był dotychczas głęboko w to zaangażowany, a więc tym samym za to odpowiedzialny”, media żydowskie uznały list za antysemicki, bo liczba generałów, którzy go podpisali to ukryty antysemicki symbol – H (ósma litera alfabetu, a więc 88 to HH, a więc Heil Hitler). Antysemitą zostać może również Żyd. Przykładem jest profesor Norman Finkelstein, bo powiedział, że są w Polsce ludzie, którzy uważają, że każda krytyka Żydów to antysemityzm, i że robią to dla kasy. O tym, że jest antysemitą, dużo wcześniej przekonał się pochodzący z warszawskich Nalewek Isaac Beshevis Singer. A wszystko za zdanie: „Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzm gdzieś nie istnieje, on go stworzy”. Swego czasu gromy spadły na Marka Edelmana za to, że o bohaterze powstania w getcie powiedział: przed wojną w sklepiku matki malował rybom łuski, po to żeby wyglądały jak świeże. Taka bowiem wizja bohatera narodowego nie daje się wpisać w obraz światłych i bogatych Żydów polskich, serwowany światu przez żydowskich pamiętnikarzy i historyków. Niezwykle trudno jest bowiem przyznać się, że ojciec lub dziadek nosił chałat oraz że po wojnie dawny szewc, domokrążca, osobnik bez wykształcenia ani fachu, zostawał ministrem, ambasadorem, dyrektorem w ministerstwie czy rektorem na uniwersytecie. Kogoś, kto odkrywa niewygodną prawdę o przodku-chałaciarzu najlepiej zatem obrzucić obelgą „antysemita”.

Najpierw rząd wykrzyczał całemu światu, że kłamstwa o Polsce to przestępstwo, a potem, po żydowskich naciskach, wprowadził do ustawy zapis, które kłamstwa czyni bezkarnymi. Zamiast ustawy zwalczającej „polskie obozy”, mamy ustawę o zwalczaniu antysemityzmu i paragraf karzący antysemitów, a zamiast ustawy broniącej przed antypolonizmem, mamy ustawę broniącą Grossa. Po oczyszczeniu przedpola – jedynymi piewcami historycznej prawdy został „polski” historyk Jan Gross, rabin Schudrich no i żydowski Światowit o wielu twarzach Szewach Weiss. Po dobrze zorganizowanym i błyskawicznie przeprowadzonym, pierwszym w naszej historii blitzkriegu, rząd pośpiesznie podpisał rozejm.
A że warunki kapitulacji były wyjątkowo korzystne, bo przewidują wypłatę tylko 65 mld dolarów i to w ratach, zaoszczędzone środki przeznaczono na publikację w 6 językach wspólnej deklaracji Netanjahu-Morawiecki. A wydawało się, że rząd nie powinien był mieć trudności w odparowaniu żydowskich oskarżeń. Bo jak można mówić o antysemityzmie w kraju, w którym prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a ministrem Bronisław Geremek, w którym tylu Żydów było i jest premierami, posłami, ministrami, ambasadorami, w którym szefem największej gazety jest Michnik?



Trudno nie być antysemitą

Władysław Pobóg-Malinowski pisał: Na wsi stan posiadania polskiego zmniejszył się zatrważająco; w 1885 Niemcy byli już właścicielami miliona morgów, Żydzi skupili w swoim ręku pół miliona morgów. W miastach rosła przewaga elementu obcego, napływowego, bo oprócz Rosjan osiadali masowo Żydzi rosyjscy. Ten napływowy element, ‚litwacy’, – zrusyfikowany, nie mający nic wspólnego z Polską, gromadził się po miastach. W omawianym okresie Żydzi stanowili już 14 procent mieszkańców Królestwa, a w niektórych miastach – w Wilnie, Białymstoku, w Łodzi, odsetek ich dochodził do 50 i nawet 60 procent. […] ostentacyjnie posługiwali się językiem rosyjskim, co pogłębiło niechęć do nich i było także jednym z powodów budzącego się – nieznanego dotąd w Polsce – antysemityzmu”. Mając świeżo w pamięci kolaborację Żydów z zaborcą, czyli wizerunek snującego intrygi, chciwego i żądnego władzy Żyda, w wolnej już Rzeczypospolitej Polacy wyzbyli się wszelkich złudzeń. Mieli serdecznie dość uciążliwych lokatorów.

Ten polski bunt Żydzi nazwali antysemityzmem. W tym sensie Polacy na pewno byli antysemitami. Antysemityzmem, ale w pozytywnym znaczeniu była również zdrowa reakcja Polaków na zamysł utworzenia Judeopolonii; na w pełni wyczerpujące znamiona zdrady przyjazne zachowanie wobec niemieckich agresorów; na współpracę z sowieckim okupantem; na przywleczenie do Polski komunizmu; na akty gwałtu, terroru, których wykonawcami byli Żydzi na kierowniczych stanowiskach w komunistycznej bezpiece.

Nie sposób przemilczeć także innych rzeczy: Żydzi uratowani przez Polaków i potomkowie ocalonych biorą dziś udział w haniebnej deformacji prawdy o czasie zagłady, a także tego, że dziś mamy do czynienia z kolejnym, być może najgroźniejszym historycznie procesem zniewolania Polski, w którym znaczący udział mają Żydzi rodzinnie powiązani z powojennymi siewcami komunizmu. W takiej sytuacji, a także wobec faktu, że proporcje Żydów w kręgach decydujących o losie Polski dalece przekraczają jakiekolwiek proporcje wynikające z naturalnych dróg awansu, trudno w Polsce nie być „antysemitą”. I mamy prawo powiedzieć: jesteśmy antysemitami, bo mniejszość żydowską oceniamy skrajnie negatywnie.

Jak temu przeciwdziałać, jak odpowiadać na agresję. Jak dotąd Polacy niezwykle cierpliwie znoszą upokorzenia, oskarżenia i bezczelne żądania. Tolerują je, bezsilnie zaciskają zęby i nie dają się sprowokować. Ludzka wytrzymałość ma jednak granice. Eskalacja oskarżeń dowodzi jednak, że Żydzi nie mają żadnych skrupułów, że machinacje będą powtarzać. Co robić, jak przerwać ten proces, zanim będzie za późno? Może uznać, że do siebie nie pasujemy? Może zamrozić kontakty? Może bojkotować? A może przestać zwracać uwagę na słowo „antysemita”, zupełnie nic nie znaczące, nadużywane, wyświechtane, od dawna pozbawione jakiejkolwiek treści i powiedzieć: Jeśli chcecie żyć w Polsce, przestańcie nas obrażać, nie prowokujcie, powściągnijcie pazerność!



Krzysztof Baliński



Zdjęcie tytułowe: Prof. Jan Hartman, UJ. Fot. za: You Tube, Twój Ruch , 17.05.2014




Więcej artykułów Krzysztofa Balińskiego na naszym portalu > > > TUTAJ :

http://www.polishclub.org/?s=Krzysztof+ ... mit=Szukaj

http://www.polishclub.org/2018/11/30/i- ... ntysemita/



https://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=3&t=30487&p=61332#p61332
Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:58, 13 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Krzysztof Baliński: TAJEMNICA DYSKIETEK KISZCZAKA. POZNAJ NIGDY NIE WYJAŚNIONĄ ŚMIERĆ PEWNEGO OFICERA




Warszawska-Gazeta-logo

Niegdysiejsi partnerzy KGB i GRU, do NATO pasujący jak pięść do oka, przez dziesięciolecia z tym samym NATO walczyli i pluli na imperialistyczny pakt wymierzony w miłujący pokój ZSRR i kraje demokracji ludowej. Nic lepiej nie ilustruje ich mentalności i gotowości służenia każdemu – jak będzie trzeba – nawet Chińczykom, niż dialog bohaterów filmu „Psy” Pasikowskiego: Na pohybel czarnym – wznosi toast. Na pohybel czerwonym – próbuje go przelicytować inny. Na pohybel wszystkim – stwierdził trzeci. A za to z tobą wypiję – podsumował szef.

Południe 25 października 1996 r., na drodze Damaszek–Bejrut dochodzi do kolizji ciężarówki i samochodu na syryjskich numerach dyplomatycznych. Ślady wskazują, że ciężarówkę staranował biały Peugeot. Z wraku samochodu wydobyto zwłoki dwóch mężczyzn. Jednym z nich był Jacek Bartosiak, I sekretarz Ambasady RP w Damaszku i, czego funkcjonariusze miejscowej policji wiedzieć nie mogli, rezydent wywiadu mający za sobą kilkanaście lat pracy w Służbie Bezpieczeństwa PRL.

Urząd Ochrony Państwa, jak zawsze gdy ginie jego oficer, wszczyna rutynowe postępowanie wyjaśniające, czy śmierć miała związek z jego pracą. Jak zawsze przysłany z kraju funkcjonariusz czyści zawartość kasy pancernej szpiega. Postępowanie nie wykazało niczego podejrzanego. Bartosiak (nazwisko legalizacyjne Puszkarski) pracę w MSW rozpoczął pod koniec lat 70. Najpierw w Biurze B, zajmującym się podsłuchami, inwigilacją i czytaniem korespondencji pocztowej.

W tym fachu okazał się świetny. Nic też dziwnego, że szybko przerzucono go na ważniejszy front, do Departamentu I, a konkretnie do Wydziału XI zajmującego się „przeciwdziałaniem dywersji ideologicznej”, a tak naprawdę dywersją ideologiczną. Wydziałem kieruje płk Aleksander Makowski.

Do zadań Wydziału (w tym Bartosiaka) należała inwigilacja środowisk emigracyjnych, rozpracowywanie zagranicznych placówek „S”, śledzenie szlaków przerzutowych pomocy dla opozycji. Na tym polu SB udało się przejąć kontrolę nad korespondencją i przesyłkami dolarów do Polski i uplasować swego agenta w biurze „S” w Brukseli. Wydział inwigilował także opozycję w kraju. Bartosiak szczególnie przydatny okazał się w Magdalence.

Potajemnie filmował i nagrywał rozmowy „rycerzy okrągłego stołu”, ale nie te przy stole, lecz te w węższym gronie, przy wódce, w kuluarach, no i „bez wiedzy i zgody” inkryminowanych. Bo trzeba wiedzieć, że Kiszczak przezornie nakazał rejestrować wszystko, na wypadek gdyby któremuś z biesiadników wpadło do łba wymigać się z poczynionych ustaleń.

Na początku 1990 r. na polecenie Kiszczaka, Bartosiak z podległymi sobie ludźmi zniszczył akta operacyjne bezpieki.Z notatek zachowanych w IPN wynika, że na jego rozkaz spłonęły akta związane z inwigilacją zagranicznej „S”, opatrzone kryptonimami „Irmina”, „Trus”, „Ekspert” i „Boraks”. W protokołach zachowały się adnotacje „zniszczono z powodu braku jakiejkolwiek wartości operacyjnej”, a tak oznaczano szczególnie cenne informacje o agentach, materiały, których ujawnienia SB obawiała się najbardziej. Zacieranie śladów przebiegało w ramach szerszej akcji trwającej jeszcze w styczniu 1991 r., na czele której stał płk Henryk Jasik, dyrektor Departamenu I.


Zniszczono 1500-1800 akt. Całkowitej likwidacji uległa dokumentacja dot. współpracy wywiadu PRL ze STASI i KGB. Ale czy tylko niszczono? Otóż nie – skanowano i zapisywano na dyskietkach. Na przełomie 1989/1990 weryfikacja funkcjonariuszy SB Jacka Bartosiaka nie objęła. Zatrudniony zostaje w tworzonym Urzędzie Ochrony Państwa, awansuje na stanowisko naczelnika, ale nie Wydziału XI. Bo ten, ot tak po prostu, przemianowano na wydział antyterrorystyczny.

Nadchodzi rok 1992, do MSW wkracza ekipa Macierewicza, szefem urzędu zostaje Piotr Naimski, a Bartosiak… w trybie nagłym wyjeżdża do Damaszku. Rozpoczyna się dramatyczna wojna o lustrację, pospieszne sporządzanie listy agentów. W tym wszystkim Bartosiak, już dyplomata, ma swój duży, chociaż ciągle niedoceniany udział.

Szybko wyjaśnia się tajemnica ukrycia go w Damaszku, a właściwie ukrycia w bezpiecznym miejscu dyskietek, które zabrał ze sobą. Naimski w trybie pilnym wzywa Bartosiaka (wraz z dyskietkami) do Warszawy. Nie zdąży ich odzyskać. Bartosiakowi pomaga „nocna zmiana” 4 czerwca 1992 r. Kilka dni później wraca do Damaszku z triumfalnym zawołaniem na ustach: To ja obaliłem rząd Olszewskiego. A także publicznie wyrażanymi pogróżkami: Wydaliśmy wyrok śmierci na Naimskiego. Kim byli owi „my”, wyjaśniać nie trzeba. W 1995 r. Jacek Bartosiak typowany był na zastępcę szefa Zarządu Wywiadu UOP. Wspaniale rozwijającą się karierę przerywa wypadek na drodze z Damaszku.

Do działalności mitotwórczej służby wykorzystują każdą okazję. Posłusznym dziennikarzom podrzucają: Dokładnie 24 października w rocznicę udanej akcji wywiezienia agentów CIA z Bagdadu w niewyjaśnionych okolicznościach zginął jeden z jej uczestników – Jacek Bartosiak, rezydent polskiego wywiadu w Libanie i późniejszy snajper jednostki „Grom” (przeszedł do „Gromu” z Petelickim i innymi uczestnikami akcji irackiej).

Na drodze z Damaszku do Bejrutu zderzył się czołowo z ciężarówką, której kierowcy nigdy nie odnaleziono. Podejrzewa się, że może to być zemsta służb irackich. „Niezależni” dziennikarze odkryli również, że kierowca ciężarówki, która staranowała Bartosiaka, zbiegł z miejsca wypadku i że to libańskie służby specjalne za pieniądze Saddama przygotowały zamach. Tymczasem prawda jest nieco inna: libański kierowca został zatrzymany na miejscu wypadku.


Znane są jego personalia (miał zresztą w rodzinie Polkę, utrzymującą kontakt z naszą ambasadą). Ewidentną winę ponosił Bartosiak, jadący brawurowo w miejscu, gdzie wypadki zdarzają się nagminnie. Akcja mitotwórcza trwała jednak dalej. To była ewidentna zemsta służb specjalnych Saddama za to, że zorganizowaliśmy ucieczkę amerykańskich wywiadowców z Iraku – zauważył Janusz Onyszkiewicz. Do akcji wplątano Antoniego Macierewicza: iracki wywiad mógł znać dane pozwalające zidentyfikować uczestników akcji. Służby Husajna blisko współpracowały z KGB i GRU, a te z kolei do końca lat 80. kontrolowały polskie służby. Jest więc bardzo prawdopodobne, że agenci rosyjscy zdobyli w Polsce dane identyfikujące weteranów akcji z 1990 r. i przekazali je Irakijczykom.

Wspaniali rycerze bezpieki

To wszystko pokazuje, jak niebezpieczna i ryzykowna jest praca dla Polski w służbach specjalnych. Dlatego dane wszelkich osób biorących udział w tajnych operacjach nigdy nie mogą zostać ujawnione – podgrzewał atmosferę Gromosław Czempiński. Przypomnijmy, w październiku 1990 r., tuż przed operacją „Pustynna burza”, tj. agresją USA na Irak, Polacy pomogli wywieźć z Bagdadu kilku agentów CIA. Na miejscu akcją kierował Czempiński – wówczas podpułkownik UOP. Iracki wyczyn to przykład mniej lub bardziej rozmyślnych konfabulacji specsłużb. To był decydujący moment w stosunkach polsko-amerykańskich – wspomina Czempiński.


To Amerykanie przyszli po prośbie do polskich esbeków, którzy w branży szpiegowskiej mieli niebywałe osiągnięcia na skalę światową. Wdzięczny za akcję prezydent G. Bush nakłonił zachodnie rządy do umorzenia połowy z 33 mld długu Polski z czasów komunizmu. Zabiegając o przychylność Waszyngtonu, oficerowie służb pomogli w naszym wejściu do NATO. Według innego cytowanego przez prasę esbeka: Naszym zadaniem było usuwanie kamieni z drogi do NATO (…) tak naprawdę to dlatego Amerykanie widząc, że mogą na nas liczyć, poparli starania o przyjęcie do NATO. Niezawodna w takich sytuacjach „Wyborcza” cytuje innego agenta: mówi się, że Buzek z Kwaśniewskim wprowadzili nas do NATO. Niech pan nie wierzy w te brednie. Do NATO wprowadziliśmy Polskę my. Czy to Buzek z Kwaśniewskim wywieźli amerykańską rezydenturę CIA z Iraku? Przecież to my, PRL-owscy ubecy.

Akcja iracka podlega ciągłym upiększeniom i przeinaczeniom. Bohaterskie fragmenty życiorysu dorobiono nawet ludziom, którzy nigdy w niej udziału nie brali, w tym Bartosiakowi. Bo bohaterski epizod w życiorysie w nowych czasach przydawał się znakomicie. Co gorsza, wbrew elementarnym zasadom pracy wywiadu, swój udział w akcji nie tylko nagłośnili do niebywałych rozmiarów, ale ujawnili jej wszelkie szczegóły.

Sukcesem polskich służb miało być przekazanie CIA opracowanej przez polską firmę szczegółowej topografii Bagdadu z obiektami wojskowymi (później zbombardowanymi przez lotnictwo USA). W rezultacie jedna ze współpracujących z firmą Irakijek została przez tamtejszą bezpiekę zlikwidowana wraz z rodziną.


Henryk Jasik, ówczesny szef Zarządu Wywiadu UOP, który akcję iracką jakoby organizował, wypadku samochodowego nie miał. Na poczekaniu wymyślono więc historyjkę, że w dzielnicy, gdzie mieszka, apartament wynajął iracki dyplomata, ma się rozumieć w celu dokonania na Jasiku terrorystycznego zamachu. A propos Jasika, to on zapewniał Jana Olszewskiego, że pewien kandydat na ministra nie był współpracownikiem służb PRL-u. Wkrótce okazało się, że Andrzej Olechowski (bo o nim mowa) współpracował z Jasikami od 10 lat.

Od 25 lat Rzeczpospolita zmaga się z dziedzictwem PRL-u. Bój przegrywa. Pierwszym spadkiem po PRL-u był Kiszczak i „starzy fachowcy” z SB w rządzie Mazowieckiego. Radzili sobie znakomicie. W nowej rzeczywistości odnaleźli się świetnie, korzystając z dawnych powiązań, znajomości i… dyskietek Bartosiaka. Jak jeden mąż, objęli wysokie stanowiska w UOP, awansowali na generałów.

Co gorsza, tak dobrze jakoby uodpornieni na dywersję ideologiczną Zachodu, zaczęli powoływać się na bliskie związki ze służbami obcych państw. Czempiński czarował: nie ma wątpliwości, że akcja [w Iraku] w ekspresowym tempie uwiarygodniła nasze służby specjalne. „Uwiarygodniła” to duże oszustwo. Bo wcześniej Czempiński, Jasik, Makowski uwiarygadniali się nieprzerwanie przed Sowietami, a „wiarygodność” funkcjonariusza w oczach obcych służb oznacza… przewerbowanie. Jeden z oficerów wywiadu USA pyta: jak łatwo można ich kupić teraz, kiedy ideologia przestała się liczyć, a zaczęły się liczyć pieniądze? Doradca jednego z senatorów niby żartem mówi: gdyby to zależało od CIA, zostalibyście nie członkami NATO, lecz 51. stanem USA. Thomas Simons, b. ambasador USA w Warszawie pokpiwał: cieszymy się z kredytu życzliwości, jaki mamy u Polaków. Nie chcemy jednak, by poczucie zależności, jakie mieliście wobec Moskwy, przeniosło się na poczucie zależności od Waszyngtonu. Skoro jesteśmy przy konfidentach, to przypomnijmy Wałęsę, który rzekł: kto raz zdradził, zdradzi po raz kolejny.

W czasach PRL służby nieprzerwanie udawadniały władzom partyjnym swą przydatność na pierwszej linii walki z imperializmem. Popisywały się oddaniem, ciężką i rzetelną służbą. W nowym ustroju, zagrożeni weryfikcją, też chcieli potwierdzić swą przydatność. W 1997 r. w liście otwartym do A. Kwaśniewskiego kilkunastu emerytowanych oficerów SB pisze, że zajmowali się obroną granicy na Odrze i Nysie oraz zdobywaniem komponentów do lekarstw, które ratowały życie polskim dzieciom. Czekiści świętowali. Powiodło się zbudowanie mitu, że są najlepsi i wszystko wiedzą. Udało się przekonać Polaków, że w nowym ustroju są niezbędni. Bo partie się dzielą, rządy upadają, a oni, kierujący się zawsze dobrem ojczyzny, stoją na posterunku, i jedynie oni są w stanie zachować porządek w tym bałaganie. Odnieśli także inny propagandowy sukces – układ esbecki stał się najważniejszym sojusznikiem NATO w Polsce. Niegdysiejsi partnerzy KGB i GRU, do NATO pasujący jak pięść do oka, przez dziesięciolecia z tym samym NATO walczyli i pluli na imperialistyczny pakt wymierzony w miłujący pokój ZSRR i kraje demokracji ludowej. Nic lepiej nie ilustruje ich mentalności i gotowości służenia każdemu – jak będzie trzeba – nawet Chińczykom, niż dialog bohaterów filmu „Psy” Pasikowskiego: Na pohybel czarnym – wznosi toast. Na pohybel czerwonym – próbuje go przelicytować inny. Na pohybel wszystkim – stwierdził trzeci. A za to z tobą wypiję – podsumował szef.

Artysta „w służbie” narodu

Dlaczego „Psy” i dlaczego Pasikowski? A bo uraczył nas też filmem o Bartosiaku (lub raczej konfabulacjami na jego temat) – „Operacja Samum”. Film wpisuje się w tradycję ulubionego oręża agitacji bezpieki w czasach PRL, filmów robionych na zamówienie i na zlecenie MSW. W tych „dziełach”, tworzonych pod dyktando artystyczne SB, demaskowano spiski imperializmu wymierzone w ludową ojczyznę. Zasłużonym dla sprawy był zawsze oficer SB. Scenariusz pisał przedstawiciel „zdrowej części narodu”, tj. oficer SB. W filmie, zaludnionym przez różne męty i szumowiny, mamy jawną apoteozą tajnych służb stworzonych przez bezpiekę w III RP. Reżyser dobrze wypełnił rolę „artysty w służbie”. W żałosnej i tandetnej przeróbce serialu „Czterej pancerni i pies” (śmiało mógłby nosić tytuł „Czterej SB-ecy i pies”) przesłaniem jest: patriotyczne i bohaterskie chłopaki robią dobrą robotę ku chwale ojczyzny. Pieniądze wyłożyła wytwórnia Warner Bros (ta sama, która obdarzyła milionem dolarów Wałęsę). Film otrzymał kilkumilionową państwową dotację (tyle co „Ogniem i Mieczem”, bo też przecież powstał ku „pokrzepieniu serc”… esbeków). Konsultantem był Czempiński, chociaż na filmowym planie zachowywał się nie jak konsultant, ale oficer prowadzący. Pasikowski, który nigdy nie realizuje obcych scenariuszy, tym razem zrobił wyjątek, i to dla scenarzystów anonimowych. Widać, że i tu rękę na pulsie trzymała „fachowa” siła. IPN opracował i wysłał do swych oddziałów listę b. dygnitarzy PRL, którzy mogą ukrywać tajne dokumenty. Do listy dołączył prośbę o pilne zebranie wszelkich udokumentowanych informacji dotyczących zagarnięcia i ukrywania przez b funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa PRL dokumentów podlegających przekazaniu do zbioru archiwalnego IPN. Sugestia z naszej strony: dopisać do listy szafę gen. Jasika, płk. Makowskiego i dyskietki Bartosiaka!

Komentarz ukazał się na łamach tygodnika Warszawska Gazeta!

Kupujcie nowy numer: https://wogoole.pl/kwiecien/221-warszawska-gazeta-142016.html .

Krzysztof Baliński



Zdjęcie: fot. pixabay.com


Źródło: http://warszawskagazeta.pl/kraj/item/366.....o-oficera, 14.04.2016.


Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:24, 13 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Najwyższy czas, żeby doktor Hubert Czerniak przestał być ważnym elementem Konfederacji





Westerplatte pod ogniem Układu gdańskiego. Grzegorz Braun





Max Kolonko, Kukiz, Jakubiak i Liroy w Konfederacji? Grzegorz Braun





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:58, 13 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Palili żywcem, mordowali przyjaciół – Rzeź Wołyńska - Wanda Grabowska. Świadkowie Epoki




Ucieczka przed banderowcami - Tadeusz Brodzki. Świadkowie Epoki




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 11:28, 14 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Angelika Jarosławska z białą różą i... "hrabią" Potockim w tle!




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 12:43, 14 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hubert Czerniak - Człowiek z teczki | Michalkiewicz, Mandrela, Holocher, Stala





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:31, 14 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

UE to plan zniszczenia białej rasy - Zbyszek Modrzejewski





Bez emocji: jeśli dr.Czerniak był ZOMO-wcem to -biorac pod uwage ,że jest on obecnie osoba publiczna -Polacy mają prawo o tym wiedzieć.
Co zrobia z ta wiedza zależy tylko i od nich i od tego jak do tego problemu podejdzie sam zainteresowany.
Jedno jest pewne:poprzez ujawnienie tej mało ciekawej strony życiorysu dr.Czerniaka R.Patlewicz wytrącił z ręki potencjalnych manipulatorów tzw."hak" ,którego mogli by kiedyś użyć aby w taki czy inny sposob wplynac na tegoż dr.Czerniaka.
"Prawdziwa cnota krytyk się nie boi" jak mawiał biskup Ignacy Krasicki autor wspaniałej "Monachomachii czyli wojny mnichow"



Hubert Czerniak ujawnia swoją teczkę i wyznaje - "Jestem agentem... zdrowia"





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 07:06, 15 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

8 powodów dla których Nowy Porządek Świata nienawidzi Syrii




Jak jest w Iranie? [How is it in Iran? ENG SUBS]





GRUBO! USTAWA O ZWIĄZKACH ZAWODOWYCH TO POCAŁUNEK ALMANZORA ZŁOŻONY NA CZOLE III RP!!







Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 09:08, 15 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Правда w telewizjach CW24 i CEPowiśle!




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:59, 15 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trwa mlyn dookola dr.Czerniaka.
Po ujawnieniu niechlubnej przeszlosci lekarza mamy super'temat zastepczy"


Ataki na Dr.Czerniaka i ujawniających aferę SKOK Wołomin - W. Dobrzyński, P. Jankowski, M. Karliński





Stanisław Michalkiewicz: Czy dr Czerniak był milicjantem?, "genialne dzieci", Z.P. "Grunwald"




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 15:07, 15 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

LXXII. Wielka Lechia czyli ubeckie rzygowiny (reupload)





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 05:18, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tylko u nas :Unikalny wywiad z prezydentem Dyzma-Potockim

-Moje uszanowanie panie prezydencie?

Jak samopoczucie?

-Witam szanownych państwa

Dzisiaj nie najlepiej bo mialem wczoraj bardzo nieprzyjemna rozmowe z krolowa angielska..

-To poważna sprawa? O co poszlo?

-Moim zdaniem w oparciu o konstytucje z 35 roku roku Anglia powinna nam oddac Australie bo nasz rodak Pawel Strzelecki byl pierwszy na tym kontynencie na długo przed pierwsza angielska flota..

-A królowa odmówiła?
-
-Odmówiła ale to nie koniec tematu.Nie puszcze tego płazem..

-A czy są jakieś inne bardziej pocieszające wydarzenia z ostatnich dni?

-Oczywiscie ,ze sa..
Zwróciła się do mnie delegacja Indian Amerykańskich,wodzowie z 20 szczepów, abym ich reprezentował w ich walce z rządem zaborców amerykańskich w Waszyngtonie.
Domagamy sie aby USa zwróciło Indianom wszystkie zagarnięte ziemie i zapłaciło 500 trylionów odszkodowania za ich bezprawne użytkowanie przez 200 lat
Mój sekretarz wysłał już oficjalne pismo do prezydenta Trumpa w tej sprawie.
O tutaj ...mam kopie tego dokumentu..

-A dlaczego na papierze toaletowym ?

-Zabrakło papieru w drukarce ale ze względu na pośpiech i ważność sprawy braliśmy to co pod reka..Treść się liczy prosze pana a nie jakość papieru..

-Ma pan racje..A czy otrzymaliście juz -to znaczy pan i wodzowie - jakas odpowiedz z gabinetu prezydenta?

-Prosze pana ! Oczywiscie ,że nie otrzymaliśmy! Przestraszeni w ogóle nie przyszli na spotkanie z nami i zignorowali nasz apel..To znaczy ,ze wygralismy sprawe bo oddali walkowerem..Przestraszyli sie..
Tak samo jak konsul Niemiec wtedy gdy dałem mu do ręki rachunek za zniszczenia dokonane przez Niemców w czasie okupacji..
Tez sie nawet nie pokazał ..Rozmawialiśmy tylko ze sprzątaczką ale obiecała pod słowem honoru ,ze list doreczy..

-To Indianie sa panu na pewno bardzo wdzięczni za pomoc ?

-Oczywiscie..Nie moge panu zdradzac wszystkich szczegolow ale w tajemnicy powiem ,ze nadali mi imię "Siedzącego Byka" na pamiątkę słynnego wodza Sitting Bull..

-No to rzeczywiście odniosl pan kolejny ogromny sukces panie prezydencie..
Moze cukierka?
...
Te czerwone są silniejsze niż te niebieskie..

-Z przyjemnością..Dziekuje bardzo..

-Panie prezydencie ..Wracając do spraw krajowych..
Slyszalem ,ze wynalazł pan wspaniały lek anty-rakowy?

-Tak,to prawda..Moje laboratoria opracowały taki właśnie lek ale wielki przemysł farmaceutyczny blokuje nam jego wdrożenie..Ale sytuacja zmieni się po wyborach..

-Czyli jest nadziej ,ze czesc z tych pieniedzy,ktore pan wywalczył-mowie o tych 850 miliardach dolarów ,ktore sad arbitrażowy z Ciechanowa przyznał panu zaledwie w 7 dni po złożeniu przez pana wniosku -może zostać przeznaczona na produkcję tego wspaniałego leku ?

-Oczywiscie..Do tej pory zaplacilem z własnej kieszeni 50 milionów funtów na badania nad tym lekiem....Tu widzi pan odcinek z mojej książeczki czekowej..50 milionów..

-Ladna sumka..Ale i cel zbozny..

-Prosze pana ,jako prezydent jest to moim obowiązkiem ..

-Ale jak pan pogodzi taka mase zajęć w tym samym czasie?Jest pan prezydentem polski..teraz startuje pan w wyborach na prezydenta Warszawy ..do tego badania nad nowym lekiem..Jak pan to pogodzi ?Doba ma tylko 24 godziny..

-Prosze pana ..To żaden problem ..Bede wstawał o 3 godziny wcześniej...

-Panie prezydencie..czas nam się kończy ..Dziękuję bardzo za rozmowę i powodzenia.
Kiedy zobaczymy się znowu?

-Chyba pojutrze bo zgodnie z programem mam ustalone spotkania z panem co dwa dni..

-W takim razie :do zobaczenia wkrótce..

....................

Siostro...

-Kto tam jeszcze czeka w kolejce?

-Tylko Napoleon bo krolowa angielska pobiła się wczoraj z panią

Walewska o Jezusa Chrystusa i obaj są w szpitalu.. Smile



https://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=68&t=29006&p=59420#p59420

................................


Radosław Patlewicz o sojuszu z USA, wyborach i Konfederacji






Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 06:11, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

LXXXIV. Historia endokomuny cz.2/2





Odpowiedź na kłamstwa Rafała Mossakowskiego






Stanisław Michalkiewicz wyjaśnia prowokację Rafała Mossakowskiego!





..........................................


Stanisław Michalkiewicz. Żydowska okupacja Ukrainy postępuje. Kolejna ma być Polska




................................


"Wykuty" na Jasnej Górze poczet "kilkuset królów" Polski przed Mieszkiem





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 07:57, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Średnia jakość nagrania, ale za to jaka fabuła!

Zenon Żebrowski urodził się w Polsce w 1898 roku, we wsi Surowe, w rodzinie chłopów. W 1925 roku wstąpił do zakonu franciszkanów, śluby złożył w 1931 roku. Brał udział w rozmaitych działalnościach zakonu, m. in. redagował pismo "Rycerz Niepokalanej". Jego największym dziełem okazała się jednak placówka misyjna w Japonii w Nagasaki, założona razem z innym sławnym franciszkaninem, ojcem Maksymilianem Kolbe. Czas próby nadszedł po bestialskich bombardowaniach japońskiej ludności przez Amerykanów. W ataku atomowym na Nagasaki unicestwiono największą chrześcijańską wspólnotę w Japonii. Ale franciszkanie cudem ocaleli.

W latach 1945-78 zakonnik z Polski okazał się aniołem dobroci przez szeroko zakrojoną akcję charytatywną wśród biednych, chorych, osieroconych, bezdomnych, zwłaszcza poszkodowanych przez bombę atomową. Zbudował dziesiątki sierocińców, szkół, baraków dla ubogich i kościołów w takich miejscowościach, jak Konagai, Okakura, Omura, Ueno, Kokura, Numakuma. Rozdał potrzebującym tony żywności, ubrań, przyborów szkolnych, słodyczy i zabawek oraz sporo pieniędzy. Organizował dla sierot uroczystości, zawody sportowe i zabawy. Szukał samotnych dzieci po całej Japonii, by mogły zamieszkać w sierocińcach oraz w domach specjalnej troski.

Skąd miał na to środki? Po części z pomocy humanitarnej, której centrum w obszarze Nagasaki została właśnie jego misja. Ale główna pomoc to zebrane, uproszone, ukwestowane i użebrane rzeczy i pieniądze od Japończyków, którzy dali się przekonać argumentom brata Zenona. Miał on dar trafiania do cudzych serc, który wyniósł z domu rodzinnego. Wspominał w tym kontekście swoją matkę i jej słowa: „Jeśli spotkasz ubogiego, daj mu wszystko, co masz w kieszeni”. Mimo słabej znajomości języka japońskiego nawiązywał kontakty z bogatszymi. Każdą akcję pomocy starał się utrwalić na fotografii i napisać o niej notatkę. Pomagali mu w tym dziennikarze i reporterzy. Fotografie i wycinki z gazet pokazywał zamożnym ludziom, którzy ze swoich zapasów wydzielali coś dla sierot. Hojność dobroczyńców wzrosła, gdy wśród zdjęć znalazła się fotografia franciszkanina z cesarzem Hirohito. Taka znajomość robiła wrażenie na Japończykach, choć nie na bracie Zenonie, który myślał o potrzebujących. „Jak brat Zeno na Sądzie Ostatecznym się stawi, to nie będzie musiał ust otwierać, tylko album z fotografiami i wycinkami z gazet pokaże” - żartobliwie wyraził się o nim jego przełożony w klasztorze. Chodził zawsze ze zniszczoną teczką, w której było pełno różności do rozdania, a do której podobno miał niedbałym gestem wrzucić Order Świętego Skarbu, przyznany mu przez cesarza.

Stał się postacią niemal legendarną, a jego imię zyskało powszechny szacunek w Kraju Kwitnącej Wiśni. Przybliżył Japonię do Polski, a Polskę do Japonii. Interesująco scharakteryzował go o. Ludomir Jan Bernatek w książce „Opowieść o bracie Zenonie Żebrowskim”, wydanej kilkanaście lat temu w Niepokalanowie: „Dziwny to był człowiek: zdolny fachowiec, ale mało rzeczy umiał robić naprawdę dobrze. Nie skończył właściwie żadnej szkoły, a jednak budził podziw wykształconych i mądrych ludzi. Był tylko braciszkiem w zakonie, lecz znali go papieże, kardynałowie i biskupi. Choć mieszkał w Japonii jako przeciętny cudzoziemiec, rozmawiali z nim najwyżsi dostojnicy państwowi. W czasie wojny, kiedy obcokrajowców zamykano w obozach, on chodził swobodnie po ulicach Nagasaki w habicie, chociaż nawet miejscowe duchowieństwo nosiło cywilne ubrania. Słaba znajomość japońszczyzny nie stanowiła dla niego przeszkody w skutecznym załatwianiu spraw w urzędach i fabrykach. Kiedy sami Japończycy, przybici klęską wojenną, bezradnie opuścili ręce, on opiekował się sierotami w ich kraju, budował domy dla dzieci bez dachu nad głową, organizował materialną pomoc dla biednych. Powierzano mu wielkie sumy na dobroczynne cele, ale on zawsze został ubogim. Dla swoich podopiecznych podejmował długie podróże, mimo że przez wiele lat dręczyły go liczne choroby. Na pierwszą wieść o klęsce żywiołowej zrywał się nawet ze szpitalnego łóżka i dążył z pomocą poszkodowanym. Ufał Opatrzności, nie szczędził sił ani zdrowia dla potrzebujących. Pracy, cierpienia i miłości uczył się w szkole franciszkańskiej, kierowanej przez św. Maksymiliana Kolbego, z którym wspólnie pracował przez jedenaście lat: w Grodnie, Niepokalanowie i Japonii. Naśladował go wiernie w praktykowaniu bezwarunkowego i całkowitego poświęcenia się Matce Bożej Niepokalanej, uczestnicząc w jego prasowym apostolstwie maryjnym”.

Pozostawił po sobie wiele sprawnie funkcjonujących sierocińców , osiedli dla ubogich i domów specjalnej opieki, z których największym było powstałe w 1953 roku Zeno Machi - Miasto Zenona albo Miasto Mrówek. Dzięki zdobytym przez mnicha materiałom budowlanym dach nad głową znalazło w nim około 6 tysięcy ludzi. Pomimo pogarszającego się stanu zdrowia kontynuował działalność niemal do swojej śmierci. W 1981 roku z ciężko chorym Zenonem osobiście spotkał się Jan Paweł II. Rok później mnich zmarł w szpitalu w Tokio w wieku 84 lat. Na jego pogrzebie były tłumy Japończyków. Do dziś jest w Japonii znaną postacią, a niegasnącą popularność zapewniły mu zarówno media, jak i obecny w japońskiej kulturze stereotyp "wędrownego mnicha" - mędrca i ascety.

Ktoś taki powinien być powszechnie znany nie tylko po drugiej stronie świata. Polska też powinna o nim pamiętać.


Tekst pochodzi z grupy facebook "Katolicy odkłamani". Nagranie z kolei pochodzi stąd: https://www.youtube.com/watch?t=2s&v.....pp=desktop

"Brat Zeno" czyli jedyne japońskie anime o Polaku w roli głównej




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:22, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Tajemnicze zgony w III RP - Witold Hake - 1.03.2017





Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 11:52, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sprawy , o ktoych nie wolno zapomniec..

Wojciech Sumliński zdradza, dlaczego zamordowano Andrzeja Leppera!




Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Azizami




Dołączył: 23 Sty 2009
Posty: 867
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 12:05, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem



_________________
Świat bez muzyki byłby pomyłką.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Piioottrr




Dołączył: 29 Mar 2011
Posty: 864

PostWysłany: 19:05, 16 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jerzy Ulicki-Rek napisał:
Sprawy , o ktoych nie wolno zapomniec..

Nie wolno? A co mi da pamietanie o tym? Nic. Chorobe jakas moze... zludzenia jakies. Dlaczego nie wolno, Jerzy?
_________________
http://www.biblest.com.pl/pozamuramibabilonu/PRAWDA.pdf
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 07:25, 17 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Ukraiński uczeń – banderowiec wyzywał i opluwał Polaka za noszenie odzieży z Żołnierzami Wyklętymi

Lip 16, 2019,


Instytut Ordo Iuris reprezentuje rodziców, którym grozi ograniczenie władzy rodzicielskiej nad dziesięcioletnim synem. Do wszczęcia postępowania doszło na skutek zawiadomienia Sądu Rejonowego w Toruniu przez szkołę, do której uczęszcza dziecko. Narastający od dawna konflikt pomiędzy uczniami zaczął się, gdy Maciek zwrócił uwagę ukraińskiemu koledze wykrzykującemu, że Stefan Bandera to bohater. Po miesiącach ignorowania próśb rodziców o interwencję, szkoła bez ich wysłuchania zawiadomiła sąd o rzekomym propagowaniu przez Maćka nacjonalistycznych haseł oraz jego agresji wobec ucznia z Ukrainy.


Po pierwszym szkolnym sporze o Banderę, Maciek był przez ukraińskiego kolegę wyzywany i opluwany z powodu noszenia ubrań z nadrukami przedstawiającymi Żołnierzy Niezłomnych. Chłopiec starał się nie reagować na liczne prowokacje, a kolejne incydenty były na bieżąco zgłaszane szkole. Rodzice byli w stałym kontakcie z placówką, licząc na wsparcie pedagogów w rozwiązaniu konfliktu pomiędzy uczniami. Jedynym zaleceniem szkoły było jednak, by chłopcy trzymali się od siebie z daleka.

Narastający konflikt z rówieśniczego sporu przeszedł w kolejne fazy agresji wobec Maćka. Ostatecznie doszło między chłopcami do bójki poza terem szkoły. Jedyną reakcją placówki było skierowanie Maćka na rozmowę ze szkolnym pedagogiem, który zagroził chłopcu sądem opiekuńczym.

Sprawa Maćka została zgłoszona do sądu przez dyrekcję szkoły. Na skutek zawiadomienia zostało wszczęte wobec rodziców chłopca postępowanie w przedmiocie ograniczenia władzy rodzicielskiej. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Toruniu.

Skandal w Toruniu! Rodzicom polskiego ucznia grozi ograniczenie władzy rodzicielskiej, bo syn powiedział Ukraińcowi, że Bandera to bandyta!


– Postawa Maćka wynika z historii jego rodziny oraz przywiązania do tradycji. Ojciec chłopca był żołnierzem zawodowym. Patriotyzm jest dla niego ważną wartością, którą stara się przekazywać dziecku zainteresowanemu historią Polski. Przodkowie chłopca o których pamięć w rodzinie jest wciąż kultywowana padli ofiarą rzezi wołyńskiej. Rodzice starają się uwrażliwić dzieci na potrzeby innych oraz wychowywać je w szacunku do drugiego człowieka, chłopiec posiada również kolegę narodowości ukraińskiej, kwestia jego pochodzenia nigdy nie była podłożem konfliktów. Maciek nie jest w żaden sposób uprzedzony narodowościowo w końcu jeden z jego dobrych kolegów to także obywatel Ukrainy – wyjaśnia reprezentująca rodzinę Maćka mec. Magdalena Majkowska z Ordo Iuris.



– Polska szkoła nie podjęła należytej współpracy z rodzicami w celu wyjaśnienia sprawy, pomimo licznych próśb rodziców Maćka o interwencję. Rzekome propagowanie nacjonalizmu przez ucznia – co zarzuciła mu szkoła – nie wykracza w żaden sposób poza treści wchodzące w zakres oficjalne obchodzonych w szkole uroczystości patriotycznych i prezentację faktów historycznych. Brak należytej reakcji szkoły doprowadził do eskalacji konfliktu i groźby niesłusznego ograniczenia władzy rodzicielskiej – skomentował adw. Jerzy Kwaśniewski Prezes Instytutu Ordo Iuris.

Imię chłopca zostało zmienione na potrzeby informacji prasowej.

za: ordoiuris.pl


https://dzienniknarodowy.pl/ukrainski-uc.....wykletymi/


Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:02, 17 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Robert Winnicki wrealu24 o wizycie Dudy u Trumpa, stosunkach Polski z USA i suwerenności Polski!




Robert Winnicki - wystąpienie z 15 maja 2019 r.




Robert Winnicki o Sakiewiczu, protestach ws. 447, ataku na konfederację i ruskiej agenturze! Pytania






Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:22, 17 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

zraelscy policjanci w Kielcach

dodano dnia: 2019-06-03




Licząca ponad 120 osób delegacja izraelskich policjantów odwiedziła w ubiegłym tygodniu Kielce, aby upamiętnić ofiary Holokaustu oraz rzekomego pogromu Żydów z 4 lipca 1946 roku. Przedstawiciel lokalnego samorządu podkreślał w trakcie uroczystości, że chce budować relacje polsko-żydowskie właśnie na tym ostatnim, nie do końca wyjaśnionym wydarzeniu.

Wśród najważniejszych izraelskich policjantów, którzy przyjechali do stolicy województwa świętokrzyskiego, znaleźli się między innymi 93-letni Mickey Goldman, ocalały z Holokaustu asystent prokuratora uczestniczącego w procesie niemieckiego nazisty Adolfa Eichmanna,, a także generał Haim Blumenfeld, na co dzień pełniący funkcję komendanta syjonistycznej Akademii Policyjnej.

Główna część uroczystości z ich udziałem odbyła się przed kamienicą przy ulicy Planty 7, gdzie w lipcu 1946 roku miało dojść do rzekomego pogromu. Podczas wydarzenia przedstawiono historię kieleckich Żydów, zaś swoje przemówienia wygłosili przedstawiciele izraelskiej delegacji, organizatorzy spotkania oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Andrzej Sygut, zastępca prezydenta Kielc Bogdana Wenty, w swoim przemówieniu wyraził radość z przybycia syjonistycznej policji, Dodał on, że chce budować relacje polsko-żydowskie w oparciu o wydarzenia z 1946 roku, „ale także byśmy uwzględniali nasze wspólne życie przed Holokaustem”.

Na podstawie; kielce.naszemiasto.pl.



Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
good why




Dołączył: 09 Lut 2015
Posty: 347
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 08:27, 17 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jerzy Ulicki-Rek napisał:
zraelscy policjanci w Kielcach

dodano dnia: 2019-06-03




Licząca ponad 120 osób delegacja izraelskich policjantów odwiedziła w ubiegłym tygodniu Kielce, aby upamiętnić ofiary Holokaustu oraz rzekomego pogromu Żydów z 4 lipca 1946 roku. Przedstawiciel lokalnego samorządu podkreślał w trakcie uroczystości, że chce budować relacje polsko-żydowskie właśnie na tym ostatnim, nie do końca wyjaśnionym wydarzeniu.

Wśród najważniejszych izraelskich policjantów, którzy przyjechali do stolicy województwa świętokrzyskiego, znaleźli się między innymi 93-letni Mickey Goldman, ocalały z Holokaustu asystent prokuratora uczestniczącego w procesie niemieckiego nazisty Adolfa Eichmanna,, a także generał Haim Blumenfeld, na co dzień pełniący funkcję komendanta syjonistycznej Akademii Policyjnej.

Główna część uroczystości z ich udziałem odbyła się przed kamienicą przy ulicy Planty 7, gdzie w lipcu 1946 roku miało dojść do rzekomego pogromu. Podczas wydarzenia przedstawiono historię kieleckich Żydów, zaś swoje przemówienia wygłosili przedstawiciele izraelskiej delegacji, organizatorzy spotkania oraz przedstawiciele władz samorządowych.

Andrzej Sygut, zastępca prezydenta Kielc Bogdana Wenty, w swoim przemówieniu wyraził radość z przybycia syjonistycznej policji, Dodał on, że chce budować relacje polsko-żydowskie w oparciu o wydarzenia z 1946 roku, „ale także byśmy uwzględniali nasze wspólne życie przed Holokaustem”.

Na podstawie; kielce.naszemiasto.pl.



Jerzy

Ja pierdolę... Brick wall
_________________
"Uwielbiam good why'a" - chemicloo
"Aj waj, wypunktował mnie. Lecę po ratunek do gei" - chemicloo vel WZBszambo alias szeklan itp.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 13:39, 17 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Psy szczekają, Konfederacja działa dalej. Grzegorz Braun




Korona w Konfederacji. Grzegorz Braun






Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Jerzy Ulicki-Rek




Dołączył: 18 Gru 2007
Posty: 7326
Post zebrał 0.00 mBTC

PostWysłany: 02:19, 18 Lip '19    Pojedynczy post Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Marcin Patrzalek: Polish Guitarist MURDERS His Guitar! WOW! | America's Got Talent 2019




Tú Sí Que Vales - La finale - Marcin Patrzalek




Marcin Patrzalek - Mission Impossible (Solo Acoustic Guitar)









Marcin Patrzalek live im Kultur Quartier Kufstein Part 5


https://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=56&t=30504

Jerzy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Prawda2.Info -> Forum -> Dyskusje ogólne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona:  «   1, 2, 3 ... , 201, 202, 203   » 
Strona 202 z 203

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz moderować swoich tematów


Moje pierdoly
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group.