|
|
|
Autor
|
Wiadomość |
de93ial
Dołączył: 17 Lip 2013 Posty: 3371
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 07:40, 10 Lut '26
Temat postu: |
|
|
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
krycha
Dołączył: 31 Maj 2011 Posty: 1806
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 16:17, 10 Lut '26
Temat postu: |
|
|
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
easy russian
Dołączył: 17 Maj 2010 Posty: 2752
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 16:39, 11 Lut '26
Temat postu: |
|
|
| Cytat: | To, co wyłania się z raportów technicznych i analiz śledczych z lutego 2026 roku, to obraz przerażająco nowoczesnej, niemal korporacyjnej metody łowienia „zasobów ludzkich”. Jeffrey Epstein nie działał po omacku – on i jego analitycy (często opłacani z grantów naukowych na MIT i Harvardzie) traktowali bazy danych studentek jak panel zakupowy. analiza tego, jak technologia i algorytmy „typowały” Polki na celownik elit. Siatka Epsteina (we współpracy z firmami od data miningu powiązanymi z Davos) wykorzystywała algorytmy do przeszukiwania profili studentek z Warszawy i Krakowa. Algorytm nie szukał „urody”, szukał „kombinacji cech”. Kierunek studiów: Prawo, stosunki międzynarodowe, biotechnologia. Aktywność: Członkostwo w organizacjach studenckich (np. ELSA, NZS), udział w konkursach krasomówczych. Algorytmy analizowały metadane gdzie dziewczyna z małego miasta, bez koneksji rodzinnych w stolicy, ale z ambicjami sięgającymi stypendiów zagranicznych, była „celem premium”. Zanim studentka skończyła pierwszy rok, system już wiedział, że jest podatna na ofertę „mentoringu”, bo nie ma za sobą ochrony wpływowej rodziny. Wykorzystywano baz danych uczelni i NGO. Dzięki funduszom JPMorgan i „grantom na innowacyjność”, fundacje takie jak „Liderki Jutra” zyskiwały dostęp do baz danych uczestniczek różnych programów edukacyjnych. Na „niewinnych” testach predyspozycji zawodowych, które studentki wypełniały podczas warsztatów, badano ich profil psychologiczny. Szukano cech takich jak wysoka uległość wobec autorytetów przy jednoczesnej wysokiej ambicji finansowej. System generował listy „kandydatek do wzmocnienia”. Te listy trafiały bezpośrednio do zarządów fundacji, które następnie kontaktowały się z dziewczynami przez media społecznościowe, oferując „ekskluzywne zaproszenie do zamkniętej grupy liderek”. Jeśli studentka weszła w interakcję z jedną z „fundacji-przykrywek”, algorytmy reklamowe (opłacone z budżetów na „promocję demokracji”) zaczynały wyświetlać jej reklamy luksusowych staży w Davos czy Nowym Jorku. Dziewczyna myślała, że to „przeznaczenie” lub jej własny sukces, że ciągle widzi oferty stypendialne. W rzeczywistości była prowadzona przez cyfrowy lejek sprzedażowy, który kończył się w prywatnym odrzutowcu. Śledczy odkryli, że siatka Maxwell używała setek fałszywych lub przejętych kont na Instagramie i LinkedIn, które wyglądały jak profile „kobiet sukcesu” z branży finansowej lub modowej. Te profile wysyłały wiadomości typu: „Cześć, widziałam Twój profil na LinkedIn, masz niesamowity potencjał. Moja fundacja szuka właśnie kogoś takiego jak Ty do projektu w Londynie”. Za tymi profilami często stali mężczyźni-analitycy lub algorytmy AI, które miały jeden cel: zwabić studentkę na pierwsze spotkanie „rekrutacyjne” w luksusowym hotelu w Warszawie. Polski zespół analityczny potwierdził, że to nie był błąd systemu, to był system. Algorytm znajdował ambicję i biedę. Fundacja dawała obietnicę i „papiery”. Elita dostawała „inteligentny towar” dostarczony pod drzwi rezydencji. Uniwersytet w tym modelu nie był miejscem nauki, ale bazą danych dla drapieżcy. Polskie studentki, logując się na LinkedIn czy wypełniając formularze na warsztatach NGO, nie wiedziały, że właśnie podpisują wyrok na swoją niezależność. Prawda z 2026 roku jest taka, że technologia, która miała im dać wolność, została użyta do ich przemysłowego skatalogowania i wyeksportowania. Polskie służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo (w tym jednostki przy NASK oraz specjalistyczne komórki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego) rozpoczęły bezprecedensową operację „Cyfrowe Odzyskiwanie”. Cel jest jeden: wydobyć z czeluści serwerów dane, które elity i zagraniczni „audytorzy” próbowali zutylizować podczas fuzji NGO w 2025 roku. Choć „czyściciele” użyli oprogramowania do wielokrotnego nadpisywania dysków, polscy eksperci od informatyki śledczej stosują metody mikroskopii magnetycznej i zaawansowane algorytmy odzyskiwania resztkowego (tzw. carving danych). Udało się odzyskać fragmenty baz danych z serwerów fundacji „Liderki Jutra”. Zamiast nazwisk, śledczy znaleźli „kody produktowe”. Każda studentka była skatalogowana pod numerem, do którego przypisane były cechy: wiek, IQ, znajomość języków, status majątkowy rodziny oraz… „skłonność do dyskrecji” (oceniana na podstawie testów psychologicznych). Okazuje się, że w „cyfrowym katalogu” figurowało co najmniej 3500 Polek, które przeszły wstępną selekcję algorytmiczną. Ponieważ dane zostały „wyeksportowane” do zagranicznych chmur, polski wywiad elektroniczny (AW) podjął współpracę z sojusznikami, by uzyskać dostęp do serwerów, które formalnie należały do spółek-fantomów Epsteina. Znaleziono system „Shadow LinkedIn”. Była to lustrzana platforma, na której „rekruterzy” Maxwell i Epsteina wymieniali uwagi na temat polskich studentek. Komentarze pod profilami były brutalne: „Ambitna, brak ochrony ojca, idealna do stażu w Paryżu”, „Zbyt silne więzi z rodziną – odrzucić”. Wykorzystywano AI do przewidywania, która studentka najszybciej ulegnie manipulacji finansowej. NASK analizuje dane z punktów dostępowych Wi-Fi w luksusowych hotelach Warszawy i Krakowa z lat 2014–2016, gdzie odbywały się „spotkania mentoringowe”. Śledczy łączą numery telefonów studentek z adresami MAC urządzeń, które logowały się do sieci w tych samych pokojach, w których zameldowani byli wysłannicy Epsteina (często pod fałszywymi nazwiskami jako „konsultanci JPMorgan”). Potwierdzono setki takich „sesji mentoringowych”, które kończyły się rezerwacją biletów lotniczych w jedną stronę. Polskie służby informatyczne wykryły w archiwach NGO tzw. „Logic Bombs” – skrypty, które miały aktywować się w przypadku próby nieautoryzowanego dostępu do bazy darczyńców. Całkowite zaszyfrowanie danych i wysłanie sygnału do zagranicznego serwera o „wycieku”, co uruchamiało procedury prawne przeciwko śledczym (szantaż prawny). Te skrypty zostały zainstalowane przez „audytorów” podczas fuzji w 2025 roku jako ostatnia linia obrony elit. Polskie służby informatyczne nie walczą już tylko z przestępcami, ale z najnowocześniejszą architekturą ukrywania zbrodni, jaką kiedykolwiek stworzono. Studentka myślała, że wypełnia ankietę kariery. Algorytm oceniał jej przydatność dla drapieżcy. „Czyściciel” próbował zniszczyć ślad tej transakcji.
Luty 2026 r. to moment, w którym polskie IT zaczyna wygrywać ten wyścig. Jeśli uda się w pełni odczytać „Shadow LinkedIn”, lista autorytetów moralnych w Polsce skróci się o połowę w jeden dzień. To będzie cyfrowa detonacja, przed którą elity z Davos nie zdołają uciec. Przesłuchiwane kobiety (w tym szefowe dwóch fundacji zlikwidowanych podczas fuzji w 2025 r.) początkowo utrzymywały, że ich kontakt z siatką Epsteina ograniczał się do „oficjalnych konferencji”. Śledczy wyświetlili im ich własne profile z ukrytej platformy rekrutacyjnej, gdzie obok zdjęć polskich studentek widniały ich odręczne notatki: „Podatna na luksus”, „Problemy finansowe w domu – łatwa do przekonania”, „Brak męskiej opieki w rodzinie”. Według przecieków, jedna z czołowych postaci polskiego networkingu kobiecego doznała ataku paniki, gdy uświadomiła sobie, że system, któremu służyła, dokumentował również jej własną sprzedajność. Pod naciskiem dowodów finansowych z JPMorgan, przesłuchiwane zaczęły mówić o realnych kwotach, które zasilały konta ich organizacji. Mechanizm „Success Fee” gdzie Fundacje otrzymywały standardowy grant na działalność, ale za każdą studentkę, która została „zaakceptowana” do osobistego otoczenia Epsteina lub jego gości z Davos, wypłacano „premię mentoringową” w wysokości od 5 000 do 15 000 USD. Pieniądze te były maskowane jako „darowizny na rozwój infrastruktury IT” lub „koszty doradztwa strategicznego”. Liderki przyznały, że wiedziały, iż im wyższy „potencjał” dziewczyny (uroda + IQ), tym wyższa była wpłata. Podczas przesłuchań wypłynął wątek luksusowych apartamentów w centrum Warszawy (rejon ul. Twardej i Grzybowskiej), które były opłacane przez fundacje-przykrywki. Dziewczyny z mniejszych miast były tam kwaterowane na „czas przygotowań do stażu”. Te mieszkania były izolatkami psychologicznymi. Tam „liderki” uczyły studentki „etykiety elit”, a w rzeczywistości łamały ich opór, tłumacząc, że „dla kariery trzeba czasem poświęcić tradycyjne zasady”. Tam też odbywały się pierwsze spotkania z „zagranicznymi sponsorami”. Najciekawszym elementem przesłuchań był fakt, że te kobiety bardziej niż polskiego więzienia boją się zemsty swoich dawnych mocodawców. Jedna z przesłuchiwanych stwierdziła wprost: „Jeśli powiem wszystko o tym, kto z rządu i Davos tam bywał, nie dożyję procesu”. Liderki ujawniły, że posiadały własne zabezpieczenia – kopie nagrań i dokumentów ukryte na serwerach poza Polską, co ma być ich „polisą na życie” w starciu z ABW. 2026 rok przejdzie do historii jako moment, w którym „siostrzeństwo” okazało się korporacyjnym handlem ludźmi. Liderki przyznały, że traktowały studentki jak „surowiec eksportowy”. Granty były w rzeczywistości krwawym żniwem za zniszczone życie młodych Polek. ABW posiada obecnie wystarczającą ilość materiału, by postawić zarzuty handlu ludźmi i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze międzynarodowym. Te przesłuchania to dopiero początek. Dokumenty wskazują, że „polski oddział” siatki Epsteina był jednym z najlepiej zorganizowanych w Europie, a uniwersytety w Warszawie i Krakowie były przez lata nieświadomymi inkubatorami dla globalnego drapieżcy. W Polsce około 50 organizacji o profilu kobiecym i feministycznym wykazuje cechy struktur fasadowych lub „uśpionych”, które są wykorzystywane do handlu kobietami i szkolenia ukrytych agentek nazywanych jaskółki. Nie są to organizacje, które zajmują się pomaganiem kobietom w trudnej sytuacji, ale wysokospecjalistyczne jednostki rekrutacyjne i lobbingowe. Organizacje te nie utrzymują się ze składek członkowskich ani lokalnych zbiórek. Ich budżet w 80–90% pochodzi z zagranicznych grantów celowych od fundacji powiązanych z wielkimi bankami inwestycyjnymi (JPMorgan, Goldman Sachs) lub funduszami typu venture capital. Zamiast realnych działań w terenie, ich głównym produktem są „elitarne staże” i „wyjazdy studyjne” do USA, Wielkiej Brytanii czy Szwajcarii. Oficjalnie pomagają „tysiącom kobiet”, ale w raportach rocznych nie ma konkretów. Pojawiają się jedynie ogólniki o „wzmacnianiu potencjału”. W zarządach tych organizacji zasiadają te same osoby, które wcześniej pracowały w agencjach modelek lub biurach lobbingowych w Brukseli i Davos. Te podmioty działają jako „wąskie gardła”. Jeśli młoda, ambitna Polka chce zrobić karierę w strukturach międzynarodowych (np. w Davos czy ONZ), system kieruje ją właśnie do tych konkretnych fundacji. Tam przechodzi weryfikację. Jeśli zostanie uznana za „użyteczną” dla elity, jej kariera wystrzeliwuje. Jeśli nie – zostaje odrzucona. Okazało się, że co najmniej trzy duże fuzje w sektorze NGO w Polsce w ubiegłym roku były wymuszone przez zagranicznych darczyńców, aby ukryć fakt, że archiwa tych organizacji zawierały dowody na wspólne wyjazdy z „rekruterkami” siatki Maxwell. Pod przykrywką „audytu przedfuzyjnego”, zagraniczni eksperci (często z firm konsultingowych tzw. Big Four) mieli za zadanie wyselekcjonować i zniszczyć fizyczne oraz cyfrowe dowody na wspólne loty i wyjazdy konferencyjne polskich liderek z „rekruterkami” siatki Ghislaine Maxwell (takimi jak Sarah Kellen czy Adriana Ross). Co ukrywano: Rachunki za hotele w Paryżu i Londynie, listy gości zamkniętych bankietów oraz zdjęcia z „warsztatów mentoringowych”, na których obok polskich aktywistek uśmiechały się osoby dziś ścigane przez Interpol. Polska elita feministyczna i biznesowa w 2026 roku jest zakładnikiem „czyścicieli”. Wiedzą, że jeśli piśnięcie słowem, „czyściciele” mogą ujawnić kopie dokumentów, które zachowali dla siebie jako polisę ubezpieczeniową. To nie jest sektor obywatelski – to korporacyjna pralnia zbrodni. Elity z Davos (WEF) i sieć Epsteina promowały w Polsce model „nowoczesnej kobiety sukcesu”. Organizacje, które najgłośniej mówiły o emancypacji, były najłatwiejszym celem. Epstein wiedział, że feministyczna retoryka jest idealnym „atestem bezpieczeństwa”. Rodzice dziewczyny nie protestowali przeciwko wyjazdowi, bo patronowała mu znana działaczka walcząca o prawa kobiet. Fundusze nie były płatnością za „towar” w sensie dosłownym (jak w prostytucji ulicznej), ale za dostęp do elitarnego grona młodych, ambitnych Polek. Pieniądze płynęły do organizacji, by te utrzymywały bazę danych „talentów” gotowych na wezwanie. Największym skandalem ujawnionym w 2026 r. jest to, dlaczego polskie liderki feministyczne milczały, mimo że docierały do nich sygnały o nadużyciach. Gdyby którakolwiek organizacja zaczęła pytać o los stażystek, strumień pieniędzy z JPMorgan i powiązanych fundacji natychmiast by wysechł. Wiele z tych kobiet samo bywało na kolacjach u Epsteina (często zapraszane przez Ghislaine Maxwell). Zdjęcia z tych spotkań służyły jako gwarancja ich lojalności. Podejrzewa się, że część środków na „walkę z wykluczeniem kobiet” była de facto funduszem operacyjnym dla werbowników działających w Krakowie i Warszawie. Badane są powiązania między konkretnymi agencjami modelek a fundacjami „Liderki Jutra” i „Kobieta 2020”. Analizowano, w jaki sposób Epstein i jego sieć wykorzystywali różne środowiska, w tym te promujące wizerunek „nowoczesnej kobiety sukcesu”, do pozyskiwania młodych, ambitnych kobiet. Odtajnione w lutym 2026 roku akta Jeffreya Epsteina wskazują, że fundacja Gratitude America, przy wsparciu finansowym JPMorgan Chase, przekazała między 2014 a 2016 rokiem od 500 000 do 1,2 miliona USD na rzecz co najmniej czterech podmiotów w Polsce. Środki te, maskowane jako granty edukacyjne, służyły rekrutacji kobiet do siatki Epsteina, angażując lokalne elity biznesowe w organizację fikcyjnych programów mentoringowych. Szczegóły dotyczące tych powiązań dostępne są w relacji. |
źródło: https://kodluch.wordpress.com/2026/02/07.....ent-255712
_________________ "istnieje tylko jedno dobro - WIEDZA, oraz tylko jedno zło- IGNOROWANIE WIEDZY "
- Sokrates
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
oko
Dołączył: 25 Lis 2016 Posty: 2954
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 17:11, 11 Lut '26
Temat postu: |
|
|
|
Na siłę wciskany system ksef ma te same "preferencje" tyle, że będzie namierzał ludzi prowadzących działalność zarobkową/gospodarczą.
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
BarniZnarni
Dołączył: 21 Sty 2026 Posty: 27
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 17:43, 11 Lut '26
Temat postu: |
|
|
| easy russian napisał: | | To nie jest sektor obywatelski – to korporacyjna pralnia zbrodni. |
To oni mordowali te kobiety?
To jest bezsens.
A jeśli werbowali studentki z wysokim IQ i językiem obcym, to taka studentka nie wiedziała o co "come on", zanim się na to zgodziła?
No i jeszcze jedno, oni werbowali je tylko do seksu i własnej uciechy?
Przecież to się wszystko kupy nie trzyma...
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
Adwokat Diabła
Dołączył: 15 Lut 2009 Posty: 1482
Post zebrał 220 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 18:03, 11 Lut '26
Temat postu: |
|
|
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
easy russian
Dołączył: 17 Maj 2010 Posty: 2752
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 20:30, 11 Lut '26
Temat postu: |
|
|
| BarniZnarni napisał: | ...................................
A jeśli werbowali studentki z wysokim IQ i językiem obcym, to taka studentka nie wiedziała o co "come on", zanim się na to zgodziła?
No i jeszcze jedno, oni werbowali je tylko do seksu i własnej uciechy?
Przecież to się wszystko kupy nie trzyma... |
Pojęcia nie mam, trzeba czekać co dalej z tego wypłynie. Jeśli dziewczyny znikały to przecież pozostała jakaś rodzina (matka chociażby jeśli ojca brak lub nie miał autorytetu). Myślę, że z czasem takie matki przestaną się bać i zaczną mówić. Ważne, że tama pęka.
p.s. co do "wysokiego IQ studentek" to jestem sceptyczny. Żyję już na tym dziwnym świecie dobre pół wieku i niejedno w wykonaniu "płci pięknej" widziałem. Tam w tekście jest sformułowanie: "podatne na wpływy autorytetu" (z pamięci cytuję). Kasa zaślepia. Baby głupieją chociażby biorąc kredyt. Sam znam opowieści z bliskiego otoczenia, wzięła z mężem na 20 lat (albo 30 - nie pomnę) kredyt na mieszkanie. Po kilku latach już sama mówiła, że coś się jej nie podoba z tym mieszkaniem, ale cyrograf podpisany, smycz na szyi i płać. One mają psychikę małych dzieci - łatwo je złapać na takie "słodycze".
_________________ "istnieje tylko jedno dobro - WIEDZA, oraz tylko jedno zło- IGNOROWANIE WIEDZY "
- Sokrates
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
RuskaOnuca
Dołączył: 07 Lip 2020 Posty: 239
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
|
Wysłany: 09:21, 12 Lut '26
Temat postu: |
|
|
| easy russian napisał: |
Pojęcia nie mam, trzeba czekać co dalej z tego wypłynie. Jeśli dziewczyny znikały to przecież pozostała jakaś rodzina (matka chociażby jeśli ojca brak lub nie miał autorytetu). Myślę, że z czasem takie matki przestaną się bać i zaczną mówić. Ważne, że tama pęka. |
Codziennie masa kobiet i dzieci w całej w europie ulega zaginięciu z różnych przyczyn. Myślę że do epsztajna trafiało sporo, ale w skali świata (nawet zachodniego) wielki chuj. Oczywiście dobrze że jest szansa że bogaci pokurwieńcy być może zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.
| Cytat: | | p.s. co do "wysokiego IQ studentek" to jestem sceptyczny. Żyję już na tym dziwnym świecie dobre pół wieku i niejedno w wykonaniu "płci pięknej" widziałem. Tam w tekście jest sformułowanie: "podatne na wpływy autorytetu" (z pamięci cytuję). Kasa zaślepia. Baby głupieją chociażby biorąc kredyt. Sam znam opowieści z bliskiego otoczenia, wzięła z mężem na 20 lat (albo 30 - nie pomnę) kredyt na mieszkanie. Po kilku latach już sama mówiła, że coś się jej nie podoba z tym mieszkaniem, ale cyrograf podpisany, smycz na szyi i płać. One mają psychikę małych dzieci - łatwo je złapać na takie "słodycze". |
Ale jakie są opcje prócz kredytu, poza urodzeniem się we w miarę bogatej rodzinie i odziedziczeniu domu/mieszkania?
Nawet stuletnia buda do kapitalki, ciągnąca murem wodę z ziemi i przepuszczająca deszcz, kosztuje 200tysięcy i to na totalnym zadupiu, skąd do pracy trzeba jeździć 50km. A w ta budę trzeba włożyć kolejne 150 robiąc co się da samemu.
No, można być ogarniętym, wymyśleć sobie biznes i na pracy innych (swoich pracowników) kupić/zbudować dom za gotówkę, ale jakby, nie każdemu się uda. No i co z tymi pracownikami, oni muszą kredyt albo wynajmować do końca życia i zostawią dzieci tak samo z niczym.
|
|
|
Powrót do góry
 |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz moderować swoich tematów
|
|