Przedstawiam Państwu kolejną relację z procesu, w którym Prokuratura, powołując się na art.230 par.1 kodeksu karnego, oskarża dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego oraz byłego wysokiego funkcjonariusza kontrwywiadu PRL, płk.Aleksandra L., o rzekomą płatną protekcję podczas procesu weryfikacji żołnierzy WSI, prowadzonym przez komisję pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.
Rozprawie przewodniczył jak zwykle SSR Stanisław Zdun, Prokuraturę reprezentował prokurator Robert Majewski. Na rozprawę byli wezwani świadkowie Jan Olszewski oraz Antoni Macierewicz. Mecenas Jan Olszewski nadesłał do Sądu prośbę o usprawiedliwienie swojej nieobecności, ze względu na bardzo zły stan zdrowia, który uniemożliwia mu uczestnictwo w dzisiejszej rozprawie, natomiast Antoni Macierewicz poinformował Sąd faxem, że nie jest w stanie wziąć w niej udziału, ponieważ zbyt późno został poinformowany o prawidłowej godzinie jej rozpoczęcia
Cytat:
Wobec braku świadków, od których można byłoby odebrać zeznania w sprawie, Sąd postanowił rozpoznać wniosek dowodowy, złożony przez Wojciecha Sumlińskiego. Zanim do tego doszło, uzasadnienie złożenia tego wniosku przedstawił najpierw jego obrońca, mecenas Waldemar Puławski, a następnie sam oskarżony przez prokuraturę dziennikarz.
Wniosek dowodowy, dotyczył między innymi:
przebadania na wykrywaczu kłamstw szeregu osób, w tym składającego ten wniosek, Wojciecha Sumlińskiego, a także płk. Aleksandra L., Bronisława Komorowskiego, Pawła Grasia, Krzysztofa Bondaryka, Jacka Mąki (ABW), Jolanty Mamej i Andrzeja Michalskiego
... i wielu innych (całość pod linkiem wyżej).
No i oczywiście:
Cytat:
Sąd postanowił:
na podstawie art.170 par.1 pkt.1, art.171 par.5 pkt.2 oraz art.192a pkt.2 KPK, oddalić wniosek dowodowy o przebadanie na wykrywaczu kłamstw Wojciecha Sumlińskiego, Aleksandra L., Bronisława Komorowskiego, Pawła Grasia, Krzysztofa Bondaryka, Jacka Mąki, Jolanty Mamej, Andrzeja Michalskiego i Roberta Majewskiego
Cytat:
Wojciech Sumliński podkreślił, że badaniu na wykrywaczu kłamstw z chęcią podda się jako pierwszy.
Cytat:
Ks. Andrzej Jaczewski, w swoim emocjonalnym wystąpieniu, a w zasadzie oświadczeniu, stwierdził, po konsulatacji ze swoimi przełożonymi, że nie może się wypowiadać w tej sprawie, ponieważ wyspowiadał kogoś, kto odgrywał w niej jedną z głównych ról.
Niezły sposób na wyeliminowanie świadka, jeśli ma nim być ksiądz - wystarczy mu się wyspowiadać!
Co do piątkowych wieczorów i długich weekendów, to Wojciech Sumliński ma już za sobą sobotnią poranną wizytę kilkunastu funkcjonariuszy, bardzo dokładne trzepanie swojego mieszkania, mieszkania jego rodziców, a nawet teściów w tym samym czasie, o czym pisze w swojej książce Z mocy bezprawia , oraz "wizytę" seryjnego samobójcy, czyli nieudaną próbę samobójczą, o czym mówi na powyższym filmie.
W sumie można wyróżnić 3 sposoby działania seryjnego samobójcy:
- doprowadzenie ofiary ciągłym nękaniem do takiego stanu, że sama się targnie na swoje życie;
- postawienie ultimatum, (zwłaszcza w przypadku więźniów gdzie pomoc w samobójstwie może być utrudniona) że albo popełnisz seppuku, albo zginie twoja rodzina, najbliżsi, a na końcu i tak popełnisz harakiri;
- fizyczna "pomoc" w popełnieniu samobójstwa dla wyjątkowo opornych, bez rodziny, albo stawiających swoje życie ponad rodzinę.
A tak na marginesie ciekawe do czego posuną się, by uniemożliwić zapowiadaną na przyszły rok publikację książki?
Biorąc pod uwagę, do czego byli zdolni w przypadku dużo mniejszego kalibru antykomora, to obawiam się. że autor będzie miał ciężko (cały czas zresztą ma).
Z ciekawości zajrzałem i strona działa:
http://antykomor.pl
Nie może więc zabraknąć tu linka, trzeba pomóc w pozycjonowaniu i rozpowszechnianiu.
Obrzydliwa manipulacja jak by to napisała GW czy zwykła niezręczność? Głośny ostatnio list od rodzin smoleńskich do prezydenta Bronisława Komorowskiego został napisany w… jego własnej kancelarii!
Gazeta „Fakt” zamieściła dziś zdjęcie jakiegoś zadowolonego z siebie cymbała, pozującego nad ciałem zastrzelonej przed chwila sarny. Cymbał łudząco jest podobny do prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.
„Fakt” twierdzi również, ze prezydent Komorowski, wbrew złożonej trzy lata temu publicznej obietnicy, że nie będzie więcej polował – nadal poluje po kryjomu. Dziennik powołuje się na relacje myśliwych, którzy ponoć polowali ostatnio z Panem Prezydentem.
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 40000 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 15:03, 14 Gru '14
Temat postu:
ElComendante napisał:
Niech uważa chłop w piątkowe wieczory.
freshman napisał:
A także przed długimi weekendami i świętami
Zdaje on sobie doskonale z tego sprawę:
Cytat:
...jeśli w tzw. międzyczasie nie zostanę uznany zabójcą Kennedyego i nie spadnie mi na głowę cegła w drewnianym kościele, na początku roku (ze względów, o których już publicznie pisałem i mówiłem) opublikuję to, co mam do opublikowania. Wcześniej jest jednak proces z udziałem świadka Bronisława Komorowskiego…
Mam nadzieję, że pan Wojciech wyciągnął wnioski z przeszłości, kiedy to skonfiskowali mu m.in. książkę, której poświęcił rok pracy i ta lekcja spowodowała, że zabezpieczył tym razem materiały i to wielokrotnie je powielając i dając na przechowanie wielu zaufanym osobom w razie jakby ciężarówka ze żwirem zaparkowała w jego samochodzie.
Już od kwietnia informuję – gdzie tylko się da – że będę publikował książkę, pokazującą pana prezydenta Bronisława Komorowskiego w takim świetle, w jakim dotychczas opinia publiczna go nie poznała. W książce znajdą się dobrze udokumentowane materiały – nie tylko na papierze, ale też formie audio i wideo. Ujawniłem, że będę publikował książkę, bo dowiedziałem się, że informacja o tym, iż pewien nieżyjący już człowiek przekazał mi wspomniane materiały, dotarła do osób, które nie powinny o tym wiedzieć. Materiały znajdują się teraz u notariusza, a ujawnienie ich istnienia opinii publicznej uznałem za pewnego rodzaju ochronę. Być może zahamuje to chęć zrobienia ze mnie przez niektórych np. pedofila, współpracownika bin Ladena czy zabójcy Kennedy’ego.
Dobry kłamca potrafi tak oplatać, tak omotać kokonem pajęczych półkłamstw, wypaczonych prawd i domyślników, że bardzo trudno rozeznać prawdę, choćby się ją miało przed oczami.
Piszący o mnie dziennikarze mojej ulubionej „gazety” nie są dobrymi kłamcami. Nie musiałem się specjalnie zastanawiać, dlaczego wróciłem na łamy mojej „ulubionej” „gazety”, zwanej przez niektórych „gwiazdą śmierci”. Pierwsza, bardzo duża, publikacja, przypominająca wszystkie moje rzekome przestępstwa i procesy, trochę mnie rozczarowała. „Gazeta” przypomniała bowiem tylko dwa oskarżenia, o których mówiłem i pisałem od lat w setkach miejsc, w stacjach radiowych, w prasie, na spotkaniach autorskich, a nawet w książce „Z mocy nadziei”, a przecież mogła autorytatywnie przypomnieć, że w pewnym momencie miałem dwanaście procesów jednocześnie, w tym kilka karnych. No, ale wtedy trzeba by dodać, że wszystkie zakończyły się umorzeniem lub moim zwycięstwem, a w jedynym i najważniejszym trwającym procesie (jeden się nie rozpoczął, w sądzie leży mój wniosek o cofnięciu sprawy do prokuratury, gdzie bez przewodu wykażę, iż cała sprawa była jedną wielka manipulacją i prowokacją pułkownika Aleksandra L.) w którym poza słowami – i wyłącznie słowami – dwóch oficerów służb tajnych prokuratura nie potrafiła przedstawić ani jednego dowodu mojej rzekomej winy – a to byłoby „dziennikarzom” „gazety” zdecydowanie nie na rękę.
„Gazeta” oczywiście przedstawiła swoją publikację tak, jak by była newsem. I nie ważne, że – co wynika nawet z publikacji „gazety” – całe oskarżenie opiera się o relację jednego oficera służb tajnych, Aleksandra L., a cała moja rzekoma „wina” polega na poznaniu Aleksandra L. z innym człowiekiem – i tyle. Zastosowano zasadę: „stał koło roweru, który ukradli, mógł mieć coś z tym wspólnego”…
Tak więc tylko przez moment zastanawiałem się, dlaczego „gazeta” poświęca aż tyle miejsca – dwie strony na tych łamach, to „zaszczyt”, który nie każdego spotyka – strzelając z armaty do muchy. Nie musiałem się specjalnie wysilać, by skonstatować, że przyczyną „reklamowania” mnie jest zbliżający się termin stawienia się Bronisława Komorowskiego w sądzie, gdzie planuję zadać mu ponad 200 pytań. To tak na dobry początek…
Gdybym jeszcze miał wątpliwości odnośnie intencji „gazety”, to rozwiałaby je kolejna publikacja tegoż samego pisma i tegoż samego autora, w której ten ostatni przekonuje, że „rola Bronisława Komorowskiego w tej sprawie jest marginalna.” Po czym dodaj : „Wojciech Sumliński zapowiada, że ma do prezydenta 200 pytań. Grad pytań zamieni przesłuchanie w medialny spektakl, co może naruszyć powagę urzędu prezydenta, ale też sądu.” Dalej jest sugestia, że jeżeli już prezydent koniecznie będzie musiał zeznawać, to najlepiej „w miejscu pobytu świadka” (czyli w kancelarii prezydenta, bez udziału kamer), całość zaś nosi znamienny tytuł: „Świadek Bronisław Komorowski. Problem dla sądu.” Na czym ma polegać problem dla sądu, który przecież problem rozwiązał uznając, że świadek Komorowski jest prezydentem, ale też obywatelem i powinien stawić się w sądzie – tego już „gazeta” nie wyjaśnia.
O co zatem chodzi? Czytelnik publikacji „gazety” obejrzy znakomite przedstawienie, lecz nie zbliży się do prawdy. Przez szereg lat manipulowana opinia publiczna wierzyła, że prezydent Bronisław Komorowski – którego rola w kontekście wyjazdu Donalda Tuska do Brukseli jeszcze wzrasta – jest politykiem bez skazy, godnym najwyższego zaufania. I właśnie tego wizerunku broni „gazeta” (przy okazji biorąc na celownik moją skromną osobę). Jak jest naprawdę? Czy naprawdę rola Bronisława Komorowskiego jest w tej sprawie marginalna, zaś on sam jest politykiem bez skazy?
Zeznania Leszka Tobiasza i Bronisława Komorowskiego w wielu punktach wzajemnie sobie przeczyły, a były składane pod odpowiedzialnością karną. Gdy dwóch świadków o jednej i tej samej sytuacji mówi w sposób sprzeczny i wzajemnie się wykluczający, wniosek jest prosty: kłamie jeden lub kłamią obaj. Jeżeli kłamał marszałek, powinien, tak jak każdy inny obywatel w takiej sytuacji, otrzymać prokuratorskie zarzuty. Jeżeli kłamał pułkownik, „afera marszałkowa” zakończyłaby się gigantyczną kompromitacją prokuratury, ABW i wszystkich tych, którzy brali udział w tej historii. Tak czy inaczej, przesłuchanie Leszka Tobiasza zapowiadało się tyleż intrygująco z punktu widzenia opinii publicznej, co niepokojąco z perspektywy marszałka i pułkownika. Prawdopodobnie to dlatego ten ostatni miał problem z dotarciem do sądu, do którego nie mógł „trafić” mimo kilkukrotnych wezwań. Gdy nie przyszedł po raz trzeci bez usprawiedliwienia, obecny na rozprawie działacz opozycji solidarnościowej, Zbigniew Romaszewski, komentował głośno: „idę o zakład, że na kolejną rozprawę też nie przyjdzie, pewnie zachoruje”.
Stało się inaczej: pułkownik Leszek Tobiasz nie zachorował, a po prostu zmarł na zabawie tanecznej w Radomiu…
Przyznaję, że to było genialne posunięcie.
Prezydent Bronisław Komorowski będzie zeznawał jako świadek w procesie dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego i b. oficera WSI płk. Aleksandra L. oskarżonych o płatną protekcję przy weryfikacji b. żołnierza WSI. Rozprawa odbędzie się w Pałacu Prezydenckim 18 grudnia.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli wprowadził specjalne przepustki dla chcących brać udział w rozprawie dziennikarzy oraz dla publiczności. W sumie ma to być niespełna 30 osób. Ogłaszając w listopadzie br. takie przesłuchanie, sędzia Stanisław Zdun powiedział, że prezydent poprosił sąd, aby - ze względu na "bezpieczeństwo i obowiązki służbowe" - rozprawa odbyła się w Kancelarii Prezydenta. - Pan prezydent ma czas do końca dnia - dodał sędzia, prosząc strony postępowania o przygotowanie "syntetycznych pytań" do głowy państwa jako świadka.
Prezydent podlega innym regułom niż każdy obywatel
Żaden przepis prawa nie reguluje tak wyjątkowej sytuacji, jak zeznania prezydenta RP w roli świadka. Nie podlega on bowiem rygorom takim, jak każdy inny obywatel, który - wezwany przed sąd - musi się stawić. Od woli prezydenta zależy zarówno stawiennictwo, jak i jego forma - np. może on zaprosić sąd do swej siedziby.
W 2006 r. Lech Kaczyński - jako pierwszy urzędujący prezydent RP - stawił się w sądzie jako świadek. Zeznawał wtedy w procesie płk. SB i UOP Jana Lesiaka, oskarżonego w sprawie inwigilacji prawicy przez UOP w latach 90. Sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2000 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski stawił się w Sądzie Lustracyjnym, który lustrował go z urzędu jako kandydata w ówczesnych wyborach na prezydenta RP.
Wzięli łapówkę za pozytywną weryfikację?
Proces Sumlińskiego i L. - którym grozi do ośmiu lat więzienia - toczy się od 2011 r. i jest na końcowym etapie. Już na początku wskazywano, że możliwe będzie złożenie zeznań przez prezydenta Komorowskiego, który zeznawał w śledztwie, będąc jeszcze marszałkiem Sejmu. Prezydent ma zeznawać na wniosek prokuratury, która dopisała go do listy świadków już w akcie oskarżenia, gdy nie był jeszcze głową państwa. Pierwotnie termin złożenia zeznań przez prezydenta był wyznaczony na wrzesień br., ale wtedy Komorowski przebywał z wizytą w Niemczech.
W grudniu 2009 r. Sumliński (który w wypowiedziach dla mediów występuje pod pełnym nazwiskiem) i L. zostali oskarżeni przez warszawską prokuraturę apelacyjną o powoływanie się od grudnia 2006 do stycznia 2007 r. na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI i podjęcie się - w zamian za 200 tys. zł - załatwienia pozytywnej weryfikacji oficera WSI płk. Leszka T. Ten oficer tajnych służb wojska jeszcze z PRL ostatecznie został negatywnie zweryfikowany.
Sumliński się nie przyznaje
Śledztwo zainicjował Leszek T., który nagrywał rozmowy z płk. L. i Sumlińskim. W listopadzie 2007 r., po przegranych przez PiS wyborach zawiadomił o sprawie ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, który poinformował o niej ABW. Śledztwo trwało od grudnia 2007 r. W maju 2008 r. ABW przeszukała mieszkania członków Komisji Weryfikacyjnej WSI Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka.
Sprawa nabrała rozgłosu w mediach w lipcu 2008 r. gdy sąd - po uwzględnieniu zażalenia prokuratury - zdecydował o aresztowaniu Sumlińskiego. Dzień później dziennikarz próbował popełnić samobójstwo w jednym z warszawskich kościołów. Po tym zdarzeniu odstąpiono od jego aresztowania. Aresztowany był natomiast płk L.
Sumliński, nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że była to prowokacja T. wymierzona m.in. w Komisję Weryfikacyjną kierowaną przez Antoniego Macierewicza. W mediach zwracał uwagę na prowadzone przez siebie dziennikarskie śledztwa i sugerował, że "mógł się tym narazić wielu osobom". Media ponownie nawiązywały do tej sprawy w 2012 r., kiedy zmarł Leszek T., mający zeznawać w procesie. Prokuratura podawała, że przyczyną śmierci T. była niewydolność krążenia. Śledztwo w sprawie jego śmierci umorzono."
Syntetyczne pytania - co to jest za sugestia sądu?
Świadek nie ma czasu i może sądowi poświęcić po prostu kilkanaście minut?
Coś to kurwa na pewno jest, ale zdecydowanie nie państwo prawa.
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 15:17, 14 Gru '14
Temat postu:
Niezły synchron ElComendante.
Co do propagowania fałszywego rzecz jasna wizerunku "polityka bez skazy, godnego najwyższego zaufania", to ostatni sondaż pokazuje, że ta cała agitacja nie poszła na marne (źr. Onet):
Cytat:
Według najnowszego sondażu TNS Polska dla "Wiadomości" TVP, Bronisław Komorowski miałby szansę wygrać wybory w pierwszej turze. W tym badaniu uzyskał poparcie 56 proc., Andrzej Duda zająłby w tym wyścigu drugie miejsce (17 proc.).
Na trzecim miejscu, według najnowszego sondażu, znalazłby się Janusz Korwin-Mikke (5 proc.). Tuż za nim byłby Ryszard Kalisz (4 proc.) oraz Janusz Palikot (2 proc.).
13 proc. ankietowanych nie wiedziało, na kogo oddałoby swój głos, a 3 proc. uznało, że zagłosowałoby na "innego kandydata".
Konkurencję ma nielichą trzeba przyznać.
Z takimi rywalami, to wygra pewnie z palcem w dupie i żadne przesłuchanie, czy też książka mu nie zaszkodzi. Jego wyborcy mają ciekawsze rzeczy do oglątania w idiotboxie i nie będą tracić swojego cennego czasu na czytanie książek.
A relację ze sprawy zda im "gazeta" koszerna, tefałen lub łonet.
Dołączył: 01 Mar 2011 Posty: 2837
Post zebrał 40000 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 16:08, 14 Gru '14
Temat postu:
Sprawę cały czas śledzę.
Śmierdzi na Kilometry.
A śmierdzi mi ta sprawa tym bardziej, gdy w wywiadzie dowiedziałem się, że uchylono immunitety prokuratorów Mamej i Michalskiemu.
Prokurator Mamej znana ze sprawy .... Olewnika.
"prokurator Robert Skawiński (prowadził wtedy śledztwo) napisał notatkę służbową, w której stwierdził, że Kościukowi trzeba przedstawić zarzuty. Inne zdanie miały przełożone Skawińskiego. Prokurator Jolanta Mamej (kierownik działu ) i Małgorzata Dukiewicz (naczelnik wydziału V, w którym pracował Skawiński) stwierdziły, że dowody są zbyt słabe by ogłosić Kościukowi zarzuty i wystąpić do sądu o jego aresztowanie."
"Poseł Biernacki - Osobnym zagadaniem jest patologiczny sposób wypracowania decyzji procesowej w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie pod kierownictwem prok. Janczarskiej. W tej konkretnej sytuacji prok. Janczarska, Dukiewicz i Mamej wywarły skuteczny nacisk na prok. Skawinskiego, by ten odstąpił od przedstawienia zarzutów Kościukowi."
Dziwnym trafem sprawy karne toczące się w tej sprawie od 5 lat!!!
Nagle przyśpieszają w kilka dni po wywiadzie, który wrzuciłeś z Sumlińskim o dokumentach, które chce opublikować a jednocześnie w odpowiedniej odległości czasowej od wyborów prezydenckich.
Dodatkowo, niby "niezawisły" sąd a priori sugeruje brak możliwości zadawania pytań Komorowskiemu w normalnej formie a jedynie w "syntetycznej", bo czasu nie ma
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 14:16, 15 Gru '14
Temat postu:
"Prezydent Bronisław Komorowski powiedział w rozmowie z Radiem ZET, że nie zwolni z tajemnicy Aleksandra Kwaśniewskiego ws. tajnego więzienia CIA w Polsce. - Państwo poniosło straty, trzeba je minimalizować."
Jaki szlachetny gest, chce minimalizować straty poniesione przez państwo...
Jak to się mówi: ręka rękę myje, qrwa qrwę kryje, czy jakoś tak. Nie wiem czy tak, ale pasuje i się rymuje. Ot mamy i mieliśmy preżydentów - zdrajców, kłamców i agentów.
Dołączył: 14 Maj 2009 Posty: 110
Post zebrał 40000 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 00:33, 18 Gru '14
Temat postu:
Pozwolę sobie wkleić komentarz z onetu, warty sprawdzenia.
Ciekawe, dlaczego dziennikarze i mendia mętnego nurtu nie podają do wiadomości, iż jutro ma być przesłuchiwany komorowski ( celowo) w sprawie afery marszałkowskiej. Mało tego. Oskarżony nie ma prawa zadawać pytań świadkowi.
- To jakieś kuriozum. Oskarżony ma prawo do obrony, jest to święte i nienaruszalne prawo. Prokuratura nie może mu zabraniać zadawania pytań świadkowi - stwierdził kategorycznie prof. Piotr Kruszyński, znany karnista, który jest zdumiony działaniem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie, która wyznaczyła dziennikarzowi Wojciechowi Sumlińskiemu zakres pytań, jakie może zadać świadkowi Bronisławowi Komorowskiemu.
W procesie dotyczącym tzw. afery marszałkowej, zeznawać ma Bronisław Komorowski. Jego przesłuchanie zaplanowano na jutro, ale już wcześniej - za sprawą prokuratury - doszło do zdumiewającego wydarzenia.
Jeden z oskarżonych, dziennikarz Wojciech Sumliński, został wezwany do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. - Grożono mi procesem, jeśli odważę się zapytać prezydenta o kwestie kluczowe w procesie. Mogę zapytać prezydenta, tylko o to, jak się nazywa. Mimo tego, nie zamierzam odstąpić od pytań, które są najistotniejsze w tym procesie - mówił "Codziennej" Sumliński.
Tak na zdrowy rozsądek - sytuacja absurdalna, aby oskarżonemu nie wolno było pytać świadka o kluczowe dla procesu kwestie. Ale może są jakieś kruczki prawne, które pozwalają prokuraturze na takie działanie. Zapytaliśmy o to mecenasa Piotra Kruszyńskiego, profesora nauk prawnych.
- Nie ma takiej możliwości. Oskarżony ma święte prawo do obrony i zadawania wszelkich pytań. To zadaniem sądu i prokuratury jest pilnować, aby nie doszło do ujawnienia tajemnicy. Albo przez uchylenie pytania, albo świadek może odmówić odpowiedzi, a jeśli już dojdzie na sali rozpraw do podania tajnych informacji, to należy zobowiązać wszystkich do zachowania tajemnicy - tłumaczy prawnik. - Nie może jednak prokuratura ograniczać prawa oskarżonego do obrony. To jakieś kuriozum.
Próbowaliśmy w Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie dowiedzieć się, na jakiej podstawie prawnej Sumlińskiemu zagrożono odpowiedzialnością karną za zadawanie pytań świadkowi. Niestety, rzecznik prasowy jest na zwolnieniu lekarskim, a zastępujący go prokurator nie potrafił odpowiedzieć i obiecał przekazać przesłane mailem pytania naczelnikowi wydziału V śledczego. No, ale naczelnika dzisiaj nie ma. Czyli odpowiedź dostaniemy jutro. Zapewne już po przesłuchaniu Komorowskiego.
Dołączył: 04 Paź 2011 Posty: 279
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 01:17, 18 Gru '14
Temat postu:
Nie wiem, czy jest sens tracić czas na sprawdzenie tych informacji, bo ten schemat pasuje jak ulał do kwestii poruszonych wyżej w tym temacie. Osobiście byłbym bardzo zdziwiony, gdyby informacje te okazały się nieprawdziwe.
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 13:56, 19 Gru '14
Temat postu:
Jak można się było spodziewać, na większość pytań prezydent odpowiadał: "nie wiem", "nie pamiętam":
Cytat:
Było to wydarzenie bez precedensu, rozprawa sądowa odbędzie się bowiem w… Pałacu Prezydenckim. Uzasadniano to względami bezpieczeństwa.
Oświadczam, że wszystkie moje kontakty z WSI miały charakter formalny wynikający z "przełożeństwa" nad nimi - mówił Komorowski. Na większość pytań odpowiadał jednak: "nie wiem", "nie pamiętam". Sąd odroczył rozprawę do 11 lutego 2015 roku.
Komorowskiemu pytania zadawał sam Sumliński, który wcześniej o to wnioskował. O urzędującym prezydencie od lat mówi się bowiem jako o człowieku, któremu dobro WSI szczególnie mocno leżało na sercu. Był np. jedynym parlamentarzystą PO, głosującym przeciwko rozwiązaniu tej służby. Nie ujawnił również aneksu do raportu z weryfikacji WSI, mimo iż jako szef państwa ma do tego prawo.
Cytat:
Już kilka dni przed przesłuchaniem prezydenta Prokuratura Apelacyjna w Warszawie miała wezwać Sumlińskiego, by poinformować go, że poruszanie pewnych kwestii podczas rozprawy z Komorowskim jako świadkiem, może zostać uznane za złamanie tajemnicy państwowej. - Przedłożono mi kilkustronicowe pismo. Była to informacja o tym, że jeżeli poruszę wymienione wątki procesu, będzie to złamanie tajemnicy państwowej, za które grozi mi kara do pięciu lat więzienia. Uznano, że prawie wszystko, o co można zapytać w tej sprawie Komorowskiego, jest tajemnicą państwową – twierdzi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” Sumliński.
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 15:44, 02 Mar '15
Temat postu:
Rzeczywiście można tylko zamówić - czytałem że jest w przedsprzedaży, to myślałem, że to znaczy, że można już kupić.
Przed samymi wyborami - wyborcy Bronka mogą nie zdążyć zapoznać się z tą pozycją.
Za to na pewno zdążą zapoznać się z:
Cytat:
Książka Bronisława Komorowskiego: prywatne historie i polityczne sensacje
Tuż przed planowaną wielką konwencją wyborczą Bronisława Komorowskiego premierę mieć będzie książka "Zwykły polski los" (Wydawnictwo Więź). W książce prezydent przytacza wiele historii ze swojego życiorysu - m.in. mszę w mroźną listopadową noc na cmentarzy katyńskim, gdy nawet wino zamarzało; planowany zamach na milicjanta i znajomość z Antonim Macierewiczem.
Można tam znaleźć też ziarno prawdy:
Cytat:
ojciec na fałszywych papierach
Oraz jakim to bohaterem prawie że "żołnierzem wyklętym" Bronek o mały włos nie został:
Cytat:
"Zaplanowaliśmy przeprowadzenie zamachu"
Komorowski zdradza w wydanej przez Wydawnictwo Więź książce, że - wzorując się na urugwajskich Tupamaros - skłaniał się do tego, aby przeprowadzić prawdziwie bojową akcję, bo jego koledze udało się kupić pistolet. - Zaplanowaliśmy przeprowadzenie zamachu na milicjanta w rocznicę Grudnia’70. Nie zrealizowaliśmy pomysłu tylko dlatego, że pistolet był bez amunicji, a kaliber miał nietypowy. Wypatrzyliśmy już odpowiednie miejsce u zbiegu Obozowej i Młynarskiej, gdzie chodził milicyjny patrol. Ja miałem wykonać zamach i zostawić na miejscu kartkę z informacją, że to jest odwet za zamordowanie robotników.
Ale planów nie zrealizowali. Komorowski wspomina jednak, że choć jemu zamachu nie udało się przeprowadzić, to po 10 latach inni młodzi konspiratorzy (z grupy Polska Podziemna) niemal w tym samym miejscu śmiertelnie postrzelili milicjanta.
źr. Łonet (nie linkuje, bo nie warto promować takich stron - kto chce to znajdzie)
Książkę wydało Wydawnictwo Więź, które jak się reklamuje na swojej stronie: "dziś, w warunkach wolności, kontynuując linię personalizmu chrześcijańskiego", "pragnie dostarczać duchowych inspiracji i intelektualnych wyzwań współczesnemu człowiekowi, żyjącemu w świecie gwałtownych przemian cywilizacyjnych."
Życie Bronka - prawdziwie duchowa inspiracja, jak to się mówi uczta dla ducha.
Dołączył: 01 Sty 2008 Posty: 110
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 18:17, 02 Mar '15
Temat postu:
Cytat:
"Mimo wszystko jednak, chyba bardziej odpowiada mi pod tym względem kultura Japonii, gdzie nietaktem jest wejść do czyjegoś domu w butach. Zawsze należy zostawić je w przedpokoju, ustawione w stronę wyjścia. Domyślam się, choć spróbuję to jeszcze głębiej wybadać, że wynika to pewnie między innymi ze specyfiki mieszkań japońskich, w których do dzisiaj są maty tatami i często śpi się na podłodze oraz siedzi na podłodze przy niskimi stoliku. W zasadzie, aby wejść do pokoju, w którym są maty tatami, trzeba zdjąć również kapcie, w których chodzi się po reszcie mieszkania. Osoby interesujące się Japonią wiedzą też zapewne, że przed wejściem do toalety zostawiamy „domowe” kapcie i nakładamy tylko te przeznaczone do toalety. Są to więc kwestie higieny i czystości.
W Japonii nie ma ponadto takiej kultury zapraszania do swojego domu, jak jest na przykład w Polsce i fakt, uzyskania zaproszenia do czyjegoś mieszkania stanowi dość znaczące wyróżnienie. Dlatego nawet przy wejściu mówi się formułkę „ojama shimasu”, co nie ma chyba odpowiednika w języku polskim, ale można to przetłumaczyć jako „Przepraszam, że przeszkadzam/niepokoję/zakłócam spokój domowy”. Logiczny wydaje mi się zatem fakt, że skoro dostąpiliśmy wyróżnienia i zostaliśmy zaproszeni do czyjegoś domu, nie chcemy go urazić i naruszać czystości jego domostwa. Tak jak w polskim przysłowiu, nie chcemy „wchodzić z butami w czyjeś życie”.
Nawet w firmie, w której pracowałam nikogo nie dziwił widok szefa i innych elegancko ubranych pracowników w kapciach – często skórzanych albo nawet takich zwykłych, kompletnie nie pasujących do garnituru. Oczywiście w sytuacji oficjalnych spotkań buty natychmiast zmieniano na eleganckie pantofle.
Buty zdejmuje się również w restauracjach w japońskim stylu. Siedzi się tam bowiem na matach przy niskich stolikach i pozostawienie butów w takiej sytuacji byłoby po prostu niewygodne.
Często należy też zdejmować buty przed wejściem do niektórych świątyń. Widzimy wtedy taki znak. Przy większych obiektach, gdzie przyjeżdża wielu turystów do dyspozycji są reklamówki, do których wkładamy buty."
a ten imbecyl wskoczył w butach na najważniejsze krzesło w japońskim parlamencie... straty nie do odrobienia a ręce już niżej opaść nie mogą
Dołączył: 29 Sty 2014 Posty: 831
Post zebrał 40000 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 16:19, 08 Mar '15
Temat postu:
@Adwokat Diabła - właśnie skończyłem to oglądać i zalogowałem się, by tutaj to wrzucić, a tu niespodzianka.
Polecam, bardzo ciekawe i nie tylko o polityce.
Muszę zaznaczyć (chociaż stali bywalcy forum to wiedzą), że nie podzielam sympatii pana Wojciecha Sumlińskiego odnośnie największej opozycyjnej partii, której nazwy nie chcę nawet wymieniać, ani nie ufam księżom, nie dzielę ich na dobrych i złych, bo wszyscy dla mnie są zakłamanymi sługami obcego wrogiego mocarstwa, jakim jest Watykan (z tymże tutaj też trzeba wziąć pod uwagę, to o czym mówił Andrzej Wronka w wykładzie "Myślenie pojęciowe a myślenie stereotypowe" który wrzucił tu swego czasu BladyMamut - tak w wielkim skrócie: zdarzali się za komuny (i zdarzają teraz) zarówno partyjniacy,jak i księża, którzy zwyczajnie byli (są) ludźmi, i odwrotnie rzecz jasna, byli tacy, którzy byli największymi sukinsynami... także nie ma co generalizować).
Przyszedł mi do głowy pewien pomysł, jako że wszyscy mamy w rodzinie i wśród znajomych zaślepionych lemingów i są wśród nich zwolennicy jaśnie panującego Bronka Wielkiego (albo głosują na niego, bo są antypisowcami, a muszą przecież na kogoś zagłosować, bo wygra większe zło), który jest tak ważny, że nie idzie do sądu, tylko sąd musi przyjść do niego (czyt: jest ponad prawem)...
- by im puścić taki wywiad, kiedy do mnie przyjdą zamiast tv. Nie żebym puszczał tv jak mam gości, ale niektórzy się "domagają" tego, bo nie potrafią wysiedzieć jak pudło nie gra. (!)
Kiedy ja do nich idę w odwiedziny, to z szacunku do gospodarza i jako coś w rodzaju kultury osobistej, kiedy leci jakiś durny tvn24 albo ranczo siedzę i nie wychodzę, nawet jeśli mówią: "cicho" (!), gdy zaczynam coś mówić, bo im zakłócam oglądanie idiotboxa. W takim razie uraczę ich tym samym... (i sorki za offtopik).
Wiadomo świata tym nie zmienię, ale kropla drąży skałę... Nie robienie nic, też jest robieniem czegoś - sprzyjaniem systemowi, tolerowaniem go.
Na spotkanie z Bronisławem Komorowskim w Aleksandrowie Kujawskim, przyprowadzono dzieci z okolicznych szkół i przedszkoli. Na klipie zamieszczonym na oficjalnym kanale YouTube Komorowskiego widać, że nawet maluchom wręczono transparenty z napisami „#PopieramKomorowskiego” oraz „Głosuję na Bronka”. Błyskawicznie pojawiły się zarzuty o używanie wizerunku dzieci w kampanii wyborczej.
Na rynek w Aleksandrowie Kujawskim nauczycielki przyprowadziły liczne gromadki dzieci z okolicznych szkół, a nawet przedszkoli.
"Bronisław Komorowski w Aleksandrowie Kujawskim | Bronkobus":
"Opublikowany 10 mar 2015
Nie oddawajmy Polski w ręce tych, którzy cały czas powtarzają, że w Polsce jest źle - mówił Bronisław Komorowski w Aleksandrowie Kujawskim."
Pewnie wybierzmy tych, którzy mówią, że jest dobrze (dla nich jest dobrze - będzie wojna, będzie jeszcze lepiej).
Oczywiście dodawanie komentarzy do tego filmu jest wyłączone.
- Poprosiłam kuratora o info - napisała minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska na Twitterze. To reakcja na pytania dziennikarzy o skandal w Aleksandrowie Kujawskim, gdzie uczniów i przedszkolaków spędzano na wiec poparcia dla Bronisława Komorowskiego.
Kluzik-Rostkowska naciskana przez dziennikarzy na Twitterze wydusiła w końcu z siebie, że bez wiedzy rodziców nie wolno wykorzystywać dzieci do kampanii wyborczej.
Minister obiecała też, że poprosi kuratora o szczegółowe informacje w tej sprawie. Zapewniła też, iż rozmawiała już z sztabem wyborczym Komorowskiego na temat wykorzystywania uczniów w kampanii i prowadzenia jej w szkołach.
1. W szkole i placówce mogą działać, z wyjątkiem partii i organizacji politycznych, stowarzyszenia i organizacje, których celem statutowym jest działalność wychowawcza albo rozszerzanie i wzbogacenie form działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły lub placówki.
Debile przyprowadzili dzieci ze szkół i przedszkoli na wiec wyborczy jaśnie panującego Bronka i dali im do ręki transparenty z napisami „Popieram Komorowskiego” oraz „Głosuję na Bronka”, nagrali to i wykorzystali na oficjalnym kanale YouTube Komorowskiego!
Zbliżamy się do państwa orwellowskiego szybciej niż się może wydawać.
Dołączył: 27 Cze 2014 Posty: 72
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 14:45, 19 Kwi '15
Temat postu:
Jeśli chodzi o nową książkę Sumlińskiego to dostałem ją przed premierą. Przed chwilą skończyłem czytać, jeśli ktoś zastanawia się czy warto ją przeczytać to polecam. Dużo ciekawych nowych wątków związanych z fundacją "Pro Civili" i nie tylko.
Dołączył: 11 Maj 2010 Posty: 91
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 22:34, 27 Kwi '15
Temat postu:
Wainmore napisał:
Jeśli chodzi o nową książkę Sumlińskiego to dostałem ją przed premierą. Przed chwilą skończyłem czytać, jeśli ktoś zastanawia się czy warto ją przeczytać to polecam. Dużo ciekawych nowych wątków związanych z fundacją "Pro Civili" i nie tylko.
Dołączył: 27 Cze 2014 Posty: 72
Post zebrał 40000 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 17:18, 28 Kwi '15
Temat postu:
Krasomówca w formie. Tym razem przyjechał do Kedzierzyna-Koźla by stwierdzić że jednak jest w Kościerzynie-Koźlu. No cóż historyk, który nie zna historii nie może znać się na geografii.
Akcja od 1.10 min
Dołączył: 18 Kwi 2010 Posty: 2310
Post zebrał 0 sat Podarowałeś sat
Wysłany: 12:20, 09 Maj '15
Temat postu:
Adwokat Diabła napisał:
@#$%^&*
Nie wiem @Adwokat Diabła z jakiej przestrzeni geograficzno-prawnej piszesz, ale u nas,znaczy się w Polsce, obowiązuje tzw cisza wyborcz.Jej (tej ciszy) łamanie obwarowane jest srogimi karami.To co robisz to nielojalność względem administratora forum,czyi tzw świństwo.
Trwała kampania wyborcza,kondydaci zaprezentowali się jak kto umiał a teraz elektorat musi dokonać wyboru.Obowiązująca od północy cisza wyborcza stwarza możliwość głębokiej refleksji przez jutrzejszym Wielkim Dniem.Każdy szykuje się jak może;ktoś sprawdza spraność długopisu,ktoś przygotowuje dowód tożsamości.A na ten przykład ja się modlę _________________ sasza.mild.60@mail.ru
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa) Strona: « 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9 »
Strona 7 z 9
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz moderować swoich tematów