| oko napisał: |
Ponieważ kilka osób, uznanych jako autorytety w omawianej dziedzinie, odeszło na łono, ich miejsce wypełnia się nowymi. Mechanizm jest prosty i wilekorotnie powtarzany.
Gdyby ktoś nowy faktycznie miał zagrozić "systemowi", czy byłby tak skutecznie lansowany? |
Systemowi nikt nie jest w stanie zagrozić bo jest zbudowany na wadach człowieka. Tego nie zmienisz bez woli ale i poważnego zaangażowania w samo poprawę.
To co wybieramy jeść i jak na nas wpływa jest konsekwencją naszych przekonań na ten temat.
Zaczynają mnie dziwić te wypowiedzi fachowców, ludzi którzy latami zajmują się zdrowiem, w których jednoznacznie popiera się lub neguje konkretne produkty. Nie od dziś wiadomo, i najlepiej porządkuje to med Chińska, że trzeba jeść to co akurat teraz jest nam potrzebne i zawsze w jakości naturalnej. Czyli nic z chemią i transportowane tygodniami.
Natomiast to co nam potrzeba dowiadujemy się obserwując nasze ciało i w tym właśnie kierunku rozwinęła się wiedza tej medycyny.
To co zostało z niej usunięte przez komunę to wiedza o podejściu do jedzenia. Najpierw muszę mieć przekonania, że moje ciało jest sprawne i wie co robi, potem muszę jeść z przekonaniem, że mi to służy a na koniec nie martwić się pierdołowatymi doniesieniami.
Jest oczywiste, że tony cukru będą szkodzić ale i będą szkodzić sałatki jak za dużo, bo wychłodzą organizm. Organizm niemal natychmiast pokazuje nadmiar spożytego cukru więc to dość proste by się kontrolować. No proste jak ktoś ma sensowny poziom silnej woli.
To co piszę jest sensowne ale zdaje sobie sprawę, że to troszkę jak tłumaczenie pijakowi, że wódka szkodzi.
Ja swoje rozwiązanie znalazłem lata temu i działa. Obserwuje organizm i staram się jeść jak najwięcej produktów ekologicznych, najlepiej swoich. Jednak nie mam listy tych złych.
| oko napisał: |
Ma swój pomysł na życie, to po co się tak żołądkuje i swe pretensje obnaża. Chce długo żyć, jego sprawa. Poniekąd słychać, że jego ideologia padła mu na mózg, ale to jego problem.
|
Ja już dawno wyłapałem w jego filmikach bardzo szkodliwe treści, właśnie dlatego, że on autorytatywnie mówi co jest OK a co nie, a tak nie jest. Nie rozumie tego, że mamy różne organizmy i potrzeby.