Pokaż najnowsze posty

Afganistan. Polacy w końcu przyłapani na ludobójstwie.
Strona:  «   1, 2, 3   » 

Post wysłany dnia 2007/11/17 o godzinie 19:52 przez frasobliwy

Racja. Tytuł napisany w pośpiechu i wyszło bez sensu. Masówki tam nie odstawiają.
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2007/11/18 o godzinie 16:47 przez tournament

Powiem to tak z mediow wynika ze na wojnie w Afganistanie Polscy zolnierze dokonali zbrodni wojennej,wiec jesli sa winni powinien zapasc odpowiedni wyrok, a ja nie chce wyrokowac zanim zapadnie wyrok.
Cytat:
Polscy żołnierze oskarżeni o zbrodnie wojenne



O takich oskarżeniach Polacy czytali do tej pory w gazetach lub oglądali głównie na amerykańskich filmach. Wiadomo – zdarzało się, ale gdzieś daleko, za siódmią górą za siódmą rzeką, Polaków bezpośrednio nie dotyczyło. Wojskowi, którzy w bezsensowny sposób mordowali cywilów, towarzyszyli każdemu zbrojnemu konfliktowi, jednak szczęśliwie omijało to polską armię.



Na każdej wojnie, niezależnie od szerokości geograficznej cywile zawsze ponoszą najwięcej ofiar. O tym wiadomo od dawna. Zbrodni na cywilach dopuszczano się na także na Bałkanach. Jednak nigdy nie byli to nasi żołnierze. Polacy przybyli do byłej Jugosławi, aby pilnować cywilów, dbać o ich bezpieczeństwo, a ich wizerunek tworzył na przykład Bogusław Linda w „Demonach Wojny”. Nasi żołnierze byli dobrzy, walczący w obronie poszkodowanych. Jak Linda na filmie - do ostatniej kropli krwi.



Ostatnie wydarzenia w Afganistanie, aresztowanie siedmiu żołnierzy pokazało jasno, że polskie wojska nie uczestniczą w żadnej misji pokojowej, czy stabilizacyjnej. Polacy pojechali na wojnę i także ich dotyczą wydarzenia z wojną nieodłącznie związane. Na wojnie zaś często strzela się nie tam gdzie trzeba, giną niewinni ludzie, zaś uczestnikom zdarzeń puszczają nerwy. Ludzie tracą moralne hamulce, bo wojna, tam na pierwszej linii jest zawsze moralności zaprzeczeniem.



Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy w Iraku lub Afganistanie żołnierzy oskarżono o dokonanie czynów niedozwolonych wobec ludności cywolnej. W ostatnich latach oglądaliśmy znacznie wiecej takich przypadków.Torturowanie więźniów w Abu Ghraib, makabryczny gwałt na młodej Irakijce dokonany przez amerykańskiego żołnierza, czy ochroniarze z Blackwater oskarżeni o bezzasadne strzelanie do cywilów, to tylko ostatnie przypadki. A przecież było ich znacznie więcej.



Wydarzenia, które obecnie bulwersuja polską opinie publiczną dokonały się 16 sierpnia tego roku, kiedy polscy żołnierze pojechali pomóc swoim kolegom, którzy wpadli na minę. To jest chyba jedyne ustalenie, które na obecnym etapie możemy uznac za nie budzące wątpliwości.



Z pierwszych relacji wynikało, że gdy dotarli na miejsce zostali zaatakowani przez talibów, którzy następnie uciekli do pobliskiej wioski. Polacy podążyli za bojownikami i ostrzelali ich we wspomnianej miejscowości.



Nie znamy dokładnie ustaleń prokuratury, ale wiemy, że jej ustalenia są jednak inne. Według jej wersji żołnierze pojechali na pomoc, ale nie zostali zaatakowani przez talibów. Potem - jak wynika z ustaleń prokuratury - nie będąc w sytuacji zagrożenia z nieznanych nam powodów otworzyli ogień w kierunku wioski. W ataku miało zginąć sześciu cywilów, w tym dzieci. Tą niechlubną akcję jeden z żołnierzy prawdopodobnie nagrał na wideo. 7 oskarżonym wojskowym grożą surowe kary - w tym dożywocie. Żołnierzy aresztowano. Rodziny nie wierzą, aby dokonali przestępstwa, a ich były dowódca ręczy za swoich podopiecznych. Polscy wojskowi chcąc uniknać konfliktu rozmawiali wielokrotnie o tym wydarzeniu z lokalnymi przywódcami plemiennymi. W zamian za rezygnację ze świetego w Afganistanie prawa do zemsty, a więc w tym przypadku ataków na polskich żołnierzy obiecano im informowanie na bieżąco o procesie i karze jaka zostanie wymierzona sprawcfom nieszczęścia.

Nie po raz pierwszy

Gdyby wersja prokuratury została potwierdzona, akcję polskich żołnierzy niestety będzie można porównać do masakry w irackim miasteczku Hadith. Choć zachowując rzecz jasna odpowiednie proporcje. W Hadith działy się rzeczy znacznie gorsze, ale zaczeło się podobnie. W listopadzie 2005 roku konwój najechał na bombę, a w eksplozji zginął jeden z żołnierzy. Według opublikowanych między innymi przez magazyn "Time" relacji mieszkańców wioski po śmierci amerykańskiego żołnierza jego koledzy ruszyli do dwóch pobliskich domów. Włamali się do nich i zaczęli strzelać do domowników. Zastrzelili prawie 2 całe rodziny - w sumie 15 osób, w tym siedmioro kobiet i trójkę dzieci. Akcja w Haditha trwała jeszcze kilka godzin. Marines zastrzelili w tym czasie kolejnych 9 osób. Czterech mężczyzn mogło być terrorystami (mieli przy sobie broń). Jednak pięciu innych wyciągnięto na punkcie kontrolnym z taksówki i zastrzelono na miejscu z zimną krwią.

Udział amerykańskich żołnierzy w masakrze wyszedł na jaw dopiero po tym, jak iracka organizacja praw człowieka przekazała dziennikarzowi "Time" taśmę wideo nagraną w Hadithie kilkanaście godzin po masakrze. Widać na niej ofiary w piżamach i nocnych koszulach, które wyraźnie zginęły od strzałów z bliska, a nie od eksplozji. Wcześniej oficjalna wersja podawana przez dowództwo USA głosiła, że ofiary z Hadith zginęły od wybuchu bomby.



O sprawie masakry specjalne programy wyemitował CNN, zaś żołnierze uczestniczący w wydarzeniu zostali aresztowali. Grozą im wysokie karty więzienia.


I jeszcze ten koszmarny gwałt

100 lat więzienia otrzymał 24-letniego żołnierz Paula Cortez. Brał on udział w gwałcie i zamordowaniu 14-letniej Irakijki, a także zabójstwie trojga członków jej rodziny. Cortez uniknął kary śmierci tylko dlatego, iż złożył zeznania obciążające trzech swoich kolegów. Opowiedział śledczym, że w marcu 2006 roku w Mahmudii na południe od Bagdadu - wraz z innymi żołnierzami pił wódkę i grał w karty. Podczas tego spotkania zaplanowali napad, w czasie którego zgwałcili a następnie zabili 14-letnią Abir Kasim al-Dżanabi. Żołnierze zamordowali też jej rodziców i młodszą siostrę. Jak zeznał Cortez - wybrali właśnie tę iracką rodzinę, ponieważ był w niej tylko jeden mężczyzna. Po dokonaniu zbrodni usiłowali zatrzeć ślady, podpalając dom. Spalili też ubrania i wyrzucili do kanału broń, z której strzelali do swych ofiar. Powołani przez obronę psychologowie wskazywali, że zachowanie żołnierzy było wynikiem silnego stresu w wojennych warunkach.


W Afganistanie też się działo

Do podobnych tragedii dochodzi też w Afganistanie. Najkrwawsza miała miejsce ostatnio w pobliżu Dżelalabadu. Zaatakowani amerykańscy komandosi wpadli w panikę i uciekając przed rzekomą zasadzką przez kilka kilometrów, taranowali cywilne samochody, strzelając na oślep. Zginęło około 30 cywilów, a kilkudziesięciu zostało rannych. Cały uczestniczący w tragedii oddział, który nie poniósł zresztą strat Amerykanie niezwłocznie wycofali z Afganistanu.

Tuż po strzelaninie i zamknięciu fragmentu drogi przez dodatkowy oddział sił USA, dziennikarze chcieli zrobić zdjęcia cywilnemu samochodowi, w którym znajdowały się ciała trzech zastrzelonych Afgańczyków. Dwukrotnie zabrano im jednak filmy i zniszczono nagranie wideo, ostrzegając też by nie próbowali publikować ani zdjęć ani filmu. Zresztą w przypadkach onu wojen Amerykanie dbaja o to, aby drastyczne zdjęcia nie przedostawały się do opinii publicznej, jak to miało miejsce na przykład w czasie wojny wietnamskiej.


Prawo zemsty



W Afganistanie, ale także i w Iraku święte jest prawo do zemsty. Wszyscy dziennikarze przebywający czy to w Iraku, czy Afganistanie stwierdzają, że wielu buntowników wywodzi się ze zdesperowanych rodzin, które poniosły ogromne straty. Ludziom tym jest wszystko jedno. Dlatego dowódcy w Afganistanie wykazali dobrze rozumianą zapobiegliwość negocjując z dowódcami plemiennymi. Czy jednak dla zachowania spokoju żołnierze zostaną poświęceni? Na razie nie sposób odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiemy także co tak naprawdę wydarzył się 16 sierpnia. Jedyne co wiemy, to, to że zginęli niewinni ludzie, których pewnie ktoś kochał i potrzebował. Można powiedzieć jak zwykle na wojnie.



Opracowal ATJ

PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2007/11/18 o godzinie 17:32 przez dromek

Niektóre dane statystyczne dotyczące Afganistanu :

Ludność - 31 mln
Bezrobocie - 40%
Analfabetyzm - 71%
przeciętna długość życia- 43 lata mężczyźni, 44 - kobiety.
PKB na 1 mieszkańca - 335 USD
Confused
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2007/11/22 o godzinie 12:04 przez frasobliwy

nic tylko wyzwalać Wink

z prasy:

Cytat:
Dowódcy kazali otworzyć ogień do trzech afgańskich wiosek?

Dowódcy kazali otworzyć ogień z moździerzy do trzech afgańskich wiosek, zanim polscy żołnierze w ogóle wyjechali z bazy. Gdy zginęło sześcioro cywilów, dowódcy ustalili też, jak zeznawać. Dlatego sąd żołnierzy aresztował - pisze "Gazeta Wyborcza".

Ze zdobytego wczoraj uzasadnienia tymczasowego aresztowania siedmiu żołnierzy przez poznański sąd, "GW" wie, co zeznali oni w prokuraturze. Ta zarzuciła sześciu z nich zbrodnię wojenną (grozi za to dożywocie), a jednemu strzelanie do wioski z karabinu (może zostać skazany na 25 lat).

Sędziowie oparli się na opowieści żołnierzy, którzy widzieli 16 sierpnia ostrzał wioski Nangar Khel, oraz dwóch świadków incognito oznaczonych w śledztwie X1 i X2. Także trzej aresztowani szeregowcy z 1. plutonu szturmowego z bazy Wazi- Kwa zeznali w śledztwie, jak wyglądały kulisy tragicznego ostrzału.

Z relacji jednego z nich wynika, że ostrzał wioski - i to niejednej - był planowany, zanim w ogóle Polacy wyjechali z bazy Wazi-Kwa i ruszyli na pomoc żołnierzom, którzy wpadli na minę. "Jak wynikało z wypowiedzi pomocnika dowódcy 1. plutonu szturmowego chorążego Andrzeja O. [aresztowanego], w czasie odprawy przed wyjazdem, dokonanej w obecności dowódcy 1. plutonu ppor. Łukasza B. (aresztowanego), mieli ostrzelać 3 wioski" - pisze w uzasadnieniu sądu.

Szeregowiec, który tak zeznał, to 26-letni Jacek J. Już na miejscu rozkaz do strzelania wydał mu jego przełożony plutonowy Tomasz B. Kazał mu celować "w kierunku wioski, w prawą jej stronę, we wzgórze położone 100-200 m od zabudowań".

Sąd ocenił to jednoznacznie: "J. musiał więc zauważyć, że celem ostrzału są zabudowania wioski. Pomimo tego nie odmówił wykonania rozkazu".

Co działo się dalej? Tu pojawiają się zeznania świadków X1, X2 oraz innych żołnierzy, którzy nie obsługiwali dział i nie postawiono im zarzutów. Jednym z nich jest sierżant N., który podczas ostrzału rozmawiał z aresztowanym szeregowym Robertem B. "Robert B. dokonywał korekt ustawień przyrządów celowniczych moździerza. Na pytanie, dlaczego strzelają do wioski, w której widać cywilów, potwierdził, że działał na rozkaz".

Sąd przyznał - żołnierze musieli wiedzieć, że w wiosce są cywile. Choć szeregowy Jacek J. próbował tłumaczyć, że strzelał, bo uznał, że "zabudowania, w które trafiały granaty, zdawały się opuszczone", to co innego zeznali świadkowie. A mówili tak: nawet bez przyrządów optycznych widzieliśmy osoby znajdujące się na terenie Nangar Khel. Dalej sędzia pisze: "Skutki uderzenia granatów wystrzelonych przez moździerz (...) oraz wynikający stąd paniczny bezwładny ruch cywilów tam mieszkających były widoczne gołym okiem i, jak wynika z wiarygodnej relacji świadków, obsługa moździerza zdawała sobie z tego sprawę".

Z uzasadnienia aresztu wynika też, że szeregowi strzelali na rozkaz swojego przełożonego. Jacek J. wymienia tu plutonowego Tomasza B. A kto jemu wydał taki rozkaz? W dokumentach, które poznała "GW", ten wątek nie jest opisany. Ale wynika z nich jasno, z kim plutonowy ustalił fałszywą wersję zdarzeń. A zaczęło się tuż po akcji. Widząc, że są ofiary cywilne, Tomasz B. najpierw zadzwonił do majora Olgierda C. - dowódcy bazy (dziś w areszcie). A potem ustalił z chorążym Andrzejem O. i podporucznikiem Łukaszem B. (obaj w areszcie), że jako przyczynę ostrzału podadzą atak talibów.

Tak ustalona wersja zdarzeń między oficerami trafiła niżej, do szeregowców. I zeznawali oni tak razem z przełożonymi jeszcze na początku śledztwa. Potem wszyscy po kolei przyznali, że zmyślili tę wersję, bo bali się konsekwencji ostrzału.

Sąd potwierdził zarzuty prokuratury, że na żadnym etapie akcji Polacy nie byli w sytuacji zagrożenia życia. A jak sąd podsumowuje całą akcję? Jego zdaniem nie ma wystarczających dowodów na to, że żołnierze celowo chcieli zabić cywilów. Ale strzelali, wiedząc, że tak to się może skończyć.

Jeden z polskich majorów, który był na misji w Afganistanie, informacje z dokumentów sądu skomentował tak: Wygląda na to, że najpierw zza biurka wydano rozkaz strzelać. A potem sprawdzano, kto dostał. To skandal - czytamy w "Gazecie Wyborczej". (PAP)


Metoda hord USraela. Nie potrzeba budować obozów koncentracyjnych. Wystarczy wskazywać artylerii i lotnictwu miejsca pobutu ludności, a ta zginie w walce jako "żywe tarcze".
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/11 o godzinie 19:57 przez frasobliwy

http://wiadomosci.onet.pl/1689927,11,item.html

Cytat:

Jak ustalił Superwizjer żołnierze z plutonu, który ostrzelał wioskę Nanghar Khel mieli potwierdzić w prokuraturze, że nazywali siebie plutonem Delta a do mundurów przyczepiali emblematy trupich czaszek. Chcieli się w ten sposób upodobnić do amerykańskich komandosów znanych z profesjonalizmu, skuteczności ale przede wszystkim z bezwzględności.

Jak wyjaśnili żołnierze sama nazwa Delta była skrótem pełnej nazwy: Dynamiczny Element Likwidacji Terrorystów Afgańskich. Dziś w Superwizjerze o 23.15 zdjęcia plutonu Delta i jedyny wywiad jakiego udzieli przed wyjazdem na misję a także pełna relacja z tragicznego 16-stego sierpnia kiedy to zabili 6-ściu cywili.

Według informacji Superwizjera trzech najwyższych rangą żołnierzy Delty miało zeznać, że rozkaz ostrzału wydał im dowódca bazy. Według nich rozkaz brzmiał: "napie… w wioski". Potem mieli jeszcze słyszeć z jego ust: "Niech gniew boży spadnie na te wioski". Żaden z nich nie odmówił wykonania rozkazu, bo - jak twierdzą - bali się konsekwencji. Przypominają sytuację buntu w oddziale. Doszło do niego, gdy żołnierze odmówili wyjazdu na patrol w za słabo ich zdaniem opancerzonych samochodach.

PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/11 o godzinie 20:00 przez Voltar

a zabrali z sobą kapelana?

poj....ńcy Twisted Evil
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/11 o godzinie 21:24 przez piotr147

Żołnierz nie ma prawa odmówić wykonania rozkazu!
Winni są przełożeni a w takim razie dla nich dożywotnie więzienie ...
[Dożywocie dla tego kto wydał rozkaz i stał najwyżej!]
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/11 o godzinie 23:53 przez AQuatro

dromek napisał:
Niektóre dane statystyczne dotyczące Afganistanu :
Bezrobocie - 40%

Trzeba pamiętać, że bezrobocie jest fikcyjne. Afganii mają inne, bardzo dobre źródło utrzymania Wink W zasadzie, to przodują na świecie.

Cytat:
Analfabetyzm - 71%

O, to będzie dobry kąsek dla Kościoła Katolickiego. Smile
Nie ma jak analfabetyzm.
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/12 o godzinie 08:08 przez AQuatro

Dziś mówili w radio, że Afgańczyk, któremu Polacy zabili rodzinę, był naprawdę ale to naprawdę złym człowiekiem.
Podkładał bomby, pod Polaków, spiskował. I w ogóle robił bardzo, ale to naprawdę bardzo złe rzeczy.
...no..., to właśnie chciałem usłyszeć....
...czyli można zabijać dalej...
PowrótOdpowiedz
Post wysłany dnia 2008/02/12 o godzinie 11:26 przez Tiesto12

To jest wojna a na wojnie zawsze gina ludzie, jak ktos strzela do Ciebie to nie bedziesz sie najpierw przedstawil i grozil ze uzyjesz broni tak jak to robi polsk policja tylko powienienes ladowac wprzeciwnika by ratowac wlasne zycie. Takich przypadkow jak ten z udzialem polskich zolnierzy w iraku czy afganistanie jest mnostwo tylko nie wychodza one na swiatlo dzienne. Gdyby nie nieudolnosc polskiej ekipy rzadzacej z pisuaru ta sprawa tez by nie wyniknela. A tak to jest zamieszanie i mnostwo populizmu...
PowrótOdpowiedz

Strona:  «   1, 2, 3   »